czwartek, 26 kwietnia 2018

Agnieszka Krawczyk "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą"

Uwielbiam wiosenny czas, kiedy powietrze pachnie majem i bzem. Kiedy każdy powiew wiatru przynosi wyczekiwane i dobrze znane zapachy, które zawsze są tak samo piękne. Są też takie książki, po które sięga się w ciemno i po prostu wiadomo, że będą dobre. Tak jest między innymi z książkami Agnieszki Krawczyk. Jest ona jedną z moich ulubionych pisarek i bardzo cenię każdą z napisanych przez nią książek. Najnowsza "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą" to pierwsza część nowego cyklu "Uśmiech losu". Jak myślicie, uśmiechałam się podczas czytania? :) Zapraszam!


Kraków to miasto, które bardzo lubię, w który mieszka moja rodzina, w którym często bywam. A mimo to, Kraków widziany oczami Agnieszki Krawczyk po raz kolejny mnie zauroczył. Choć Autorka sama przyznaje, że część miejsc jest po prostu fikcją literacką, mimo to, ma to w sobie mnóstwo czaru.
W kamieniczce na krakowskich Dębnikach mieszkają różni lokatorzy: zadzierający nosa posiadacz sieci restauracji, emerytowana artystka, para nadętych pracowników korporacji i wreszcie rodzina, w której wszystkie kobiety noszą imiona zaczerpnięte z dramatów Szekspira. Wprowadza się tam właśnie Zuzanna z dwójką małych dzieci - Jasiem i Basią. Nie wie, czy jest to jej miejsce na ziemi, ale już po krótkim czasie okazuje się, że tak. Spotkało ją tam mnóstwo życzliwości i pomocy, zwłaszcza ze strony sąsiadek.
Jak się jednak okazuje, stary dom kryje niejeden sekret. Jego tajemniczy właściciel proponuje mieszkańcom udział w pewnym zaskakującym wyzwaniu. Czy zagadkowe zadanie okaże się dla sąsiadów uśmiechem losu, czy trudnym do pokonania problemem? Szczerze powiem, że zadanie postawione przed mieszkańcami nie jest najłatwiejsze, ale ma sprawić, że będzie się działo dużo dobra...


Powieść "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą" jest wielowątkowa. Wprowadzenie nieco było nużące, ale później akcja pędziła szybko do przodu. Kolejne dni bohaterów mijają, a ja lubię ich coraz bardziej. Po raz kolejny pokochałam bohaterów Agnieszki! Autorka porusza wiele trudnych tematów: samotne macierzyństwo, choroba, samotność, ale też pokazuje, jak wielką siłą jest przyjaźń i miłość, która się pojawia, kiedy się tego nie spodziewamy. Doskonale pokazuje też stosunki sąsiedzkie, to jak ważna jest zgoda i współpraca w małym społeczeństwie. Pisarka pokazuje wiele postaw, wiele portretów, a to sprawia, że książka jest bogatsza, ciekawsza. Pozostawia na też z wieloma niewiadomymi, stąd koniecznie muszę przeczytać kolejny tom.
Urzekł mnie także język Krawczyk. Piękny stylistycznie, często wyszukane słowa, ale nie z przesadą. Raczej z wyczuciem, nadającym klasę i po prostu piękno tekstowi książki.


To kolejna seria, której kontynuacji będę z niecierpliwością wyczekiwać. Mam nadzieję, że czas szybko minie i będę mogła trzymać w rękach kolejne tomy o losach bohaterów kamienicy przy ulicy Gwiaździstej w Krakowie. Z całego serca polecam Wam tę książkę, którą idealnie się czyta w te piękne wiosenne dni.

Przy okazji dziękuję Autorce, że po raz kolejny wymieniła w książce mój blog. To dla mnie ogromne wyróżnienie :) Dziękuję Pani Agnieszko! :)

Wydawnictwo FILIA

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Sari Wilson "Patrz, jak tańczę"

Myślałam, że będzie to opowieść o tańcu. Przepiękna okładka, świetny tytuł. Skusiłam się. To nie było to, czego się spodziewałam. Książka nie urzekła mnie od pierwszej chwili, ale później... Jak się okazało "Patrz, jak tańczę" Sari Wilson od Wydawnictwa WAB, to historia, która ma gorzki wydźwięk. Niemniej jednak jest bardzo emocjonalna i pokazuje, jaką cenę trzeba zapłacić za ambicję, umiłowanie piękna i pragnienie miłości. Zapraszam!



Rok 1977. Mira jest jedenastoletnią początkującą tancerką. Bycie perfekcyjną w tym co robi, uskrzydla ją. Taniec to jej pasja i całe życie. Ucieka w taniec, aby nie uczestniczyć w kłótniach rodziców. Oni jednak wkrótce rozstają się. Matka wyjeżdża z miasta w poszukiwaniu własnego ja, Mira mieszka z ojcem i jego nową rodziną. Uczęszcza do szkoły baletowej, cały czas wypełniają jej treningi. Poza tym nie ma już nic. Balet poprzez rygorystyczne zajęcia, mordercze troningi i obsesję perfekcjonizmu, daje jej poczucie kontroli, siłę i obietnicę sukcesu. Dziewczynka jest coraz lepsza w tańcu. Zostaje dostrzeżona przez samego dyrektora Balanchine'a, który co roku wybiera kilka dziewcząt do znanych przedstawień. Być baletnicą Balanchine'a to wielkie wyróżnienie.
Mira spotyka na swej drodze charyzmatycznego miłośnika sceny baletowej, Maurice'a. Mężczyzna okazuje jej swój podziw, opowiada historię baletu i największych jego gwiazd. W prezencie daje nastolatce pointę Pawłowej, słynnej baleriny. Mirze imponuje uznanie, jakie maluje się w oczach Maurice'a dla jej osoby. Syci się tym zachwytem i pragnie tańczyć tylko dla niego. Ta relacja staje się coraz bardziej intensywna... w końcu naznaczy ich piętnem na całe życie...

Rok 2016. Kate, profesor tańca w colleg'u, wdaje się w romans ze studentem. Ten ryzykowny krok może zagrozić nie tylko jej karierze, ale też precyzyjnie ułożonemu planowi na życie. Kiedy Kate otrzymuje list od mężczyzny, którego długo uważała za zmarłego, musi wrócić do dramatów z przeszłości, o których dawno już zapomniała... 



Książka Sari Wilson to nie jest historia tylko o świecie tańca. Bardziej opowiada o trudnych relacjach międzyludzkich, o naiwnej, niedojrzałej postawie dziewcząt, którym obiecuje się sławę i podziw, dla którego można zrobić wszystko. Książka pokazuje niegotowość do życia dorosłego, uwięzienie w ciałach dorastających nastolatek emocjonalności małych dziewczynek.
Pojawiają się też wątki trudne, wkraczające w psychologiczne postawy relacji ludzkich. Nie jest to lekka książka. To nie jest sama rozrywka, to historia z nutką dramatyzmu, która pokazuje tragiczny obraz dziewczyny, która zbyt naiwnie zasmakowała w podziwie...

Książka jest bardzo emocjonalna, choć fabuła jest nieco przewidywalna. Pozwala choć odrobinę zaczerpnąć magicznego świata baletu, ale nie o taniec tu chodzi. Czas przeznaczony na tę opowieść nie będzie zmarnowany.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WAB


Alek Rogoziński "Lustereczko, powiedz przecie"

Nie mogłam się oprzeć, żeby nie dopełnić znajomości wszystkich tomów serii "Róża Krull na tropie". Tak oto, wysłuchałam ostatnio trzeciej z przygód autorki powieści kryminalnych - Róży. No i co mogę powiedzieć, bawiłam się setnie. Alek Rogoziński dał nam fantastyczną porcję dobrego humoru i ironii, co z pewnością każdemu poprawi humor. Dzisiaj "Lustereczko,powiedz przecie" - zapraszam!


Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull nie do końca zdając sobie z tego sprawę, jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Nie spodziewała się, że niewinne podglądanie mężczyzny sprawi, że po raz kolejny weźmie udział w prywatnym śledztwie. Wkrótce okazuje się, że mężczyzna nie miał żadnego powodu, aby zdecydować się na tak desperacki czyn. Zaintrygowana Róża rozpoczyna więc swoje śledztwo i szybko przekonuje się, że w świecie facetów, którzy wiedzą o kosmetykach i modzie więcej niż ona sama, znajdują się też psychopaci, gotowi na wszystko, aby tylko zdobyć tytuł Najprzystojniejszego Polaka Roku...
"Lustereczko, powiedz przecie" to drugi tom przygód Róży Krull i dwójki jej przyjaciół, a zarazem współpracowników – menadżerki Betty i PR-owca Pepe. Tym razem w rozwiązaniu zagadki kryminalnej pomaga im też sam Mister Polski, Rafał Maślak. 


Tym razem wspólnie z Różą wchodzimy w świat męskiego piękna, w którym okazuje się, że nie tylko kobiety mają manię na punkcie dobrego wyglądu. Wybory Mistera Polonia jak się okazuje, wzbudzają niemniejsze emocje, niż wybory Miss. Kiedy kobieta prowadzi swoje śledztwo, poznajemy tajniki i szczegóły tego konkursu, ale i okoliczności brania udziału w takim konkursie. Jak się okazuje, panowie też interesują się kosmetykami, makijażem i pięknym wyglądem..
 Róża niespecjalnie, a na pewno nieprzesadnie dba o swój wygląd, stąd jej nieporadność w świecie, gdzie mężczyźni bardziej się znają na kobiecych sprawach niż ona, przyprawia o kolejne salwy śmiechu. Komentarze Pepe i Betty są przekomiczne i potwierdzają starą zasadę, że kto się czubi, ten się lubi! 

Bohaterowie są wyrazistymi postaciami, a intryga świetnie uknuta. To naprawdę fajna książka, która da Wam sporo rozrywki :) Jak zawsze u Alka jest zabawnie i wesoło!
Ja wysłuchałam jej w postaci audiobooka, a rewelacyjna narracja Pauliny Holtz tylko podkręciła humor tej książki. Czas przy słuchaniu mija niesamowicie szybko. 

Bardzo spodobały mi się komedie kryminalne Rogozińskiego, mam nadzieję na więcej!

Wydawnictwo FILIA

środa, 11 kwietnia 2018

Anna H. Niemczynow "Dziewczyna z warkoczami"

Od pierwszego zdania wyrażę swój zachwyt, ale co tam! Uwielbiam takie książki! :) "Dziewczynę z warkoczami" Anny H. Niemczynow czytałam z namaszczeniem, powoli, smakując i dozując tę historię powoli. Jak sądzicie, dlaczego? Zapraszam :)



Paulina to energiczna, pełna optymizmu i życiowej radości kobieta. Właśnie kończy studia pedagogiczne, ma dobry, ciepły dom, wspaniałych rodziców i cudownie zapowiadającą się przyszłość. Nie podejrzewa jednak, że najbliżsi skrywają przed nią tajemnicę, która nieco zmąci idealny obrazek rodziny Leońskich.
Kiedy poznaje starszego od siebie Mikołaja, jej życie zmienia się diametralnie. Postanawia zaszaleć, przeżyć coś innego niż do tej pory. Przygoda, która miała być tylko przerwą w życiu, staje się całym jej światem. I nie będzie tylko krótkim epizodem. W dodatku dziewczyna nie ma pojęcia, że siłą jej uczucia kieruje ktoś, kogo już dawno nie ma na tym świecie...

Kim jest dziewczyna z warkoczami, którą wspomina Mikołaj, rodzice Pauliny i ona sama? Jak mocno pamięć może wpływać na teraźniejszość? I czy kocha się tylko raz? Kolejne strony stawiają nowe pytania, a odpowiedzi przyjdą, ale powoli. Czytelnik na pewno nie zdąży się znudzić



"Dziewczyna z warkoczami" to typ powieści, które ja kocham najbardziej. Jest pełna emocji, które dosłownie w niej buzują; dobrego humoru, który podnosi na duchu bohaterów w naprawdę trudnych sytuacjach; optymizmu Pauliny, który jest dosłownie zaraźliwy; radości, która udziela się naprawdę. Paula - główna bohaterka to osoba, którą chciałabym mieć za przyjaciółkę. Ona udowadnia, jak wielką siłę ma miłość i przyjaźń, i jak wielką ulgę daje przebaczenie. Jej dobroć i styl życia sprawiają, że chce się uśmiechać, co doskonale tłumaczy jej wpływ na innych bohaterów. Zresztą wielu z nich naprawdę polubiłam, a najbardziej to, jak obecność Pauli i jej styl bycia mocno na nich oddziałuje.

Książka porusza też sporo ważnych tematów. Związek ze starszym mężczyzną z przeszłością, rodzinne tajemnice, alkoholizm, uzależnienie od narkotyków, adopcja. To tylko kilka. Wątki te budują doskonałą historię, która łapie za serce, i której chyba nie da się zapomnieć. Wiele mądrych słów z "Dziewczyny z warkoczami" zostało w mojej głowie, wiele postaw Pauliny chciałabym naśladować, aby być lepszym człowiekiem. 

Bardzo spodobała mi się ta książka. Jestem nią zauroczona :) Mam nadzieję, że te moje kilka słów sprawi, że zechcecie po nią sięgnąć. Gwarantuję, że nie zabraknie Wam emocji! To doskonała książka na wiosnę, ale nie tylko ;)

Wydawnictwo FILIA

wtorek, 10 kwietnia 2018

Laurelin Paige "Twardziel"

Wprawdzie nie czytałam pierwszego tomu cyklu "Lights, Camera", ale uwielbiam wszystkie książki, które wychodzą spod pióra Laurelin Paige. Tomy nie są ze sobą powiązane, więc śmiało można czytać drugi tom bez znajomości pierwszego. Niezmiernie więc ucieszyła mnie przesyłka od Wydawnictwa Kobiecego, dzięki której mogłam poznać "Twardziela". Byłam ciekawa, czy jest lepsza niż ostatnio wydany "Gwiazdor" i szczerze powiem, że byłam trochę zaskoczona. Dlaczego? Zapraszam :)



Bezkompromisowy Seth Rafferty jest scenografem, który doskonale zna naczelną zasadę Hollywood, aby nie angażować się w związki z filmowymi gwiazdkami. Wiele razy przekonał się, że piękne aktorki nie mają do zaoferowania nic poza urodą.
Jednak pewnego wieczoru poznaje diabelnie zmysłową aktorkę Heather Wainwright, która bierze go za… zwykłego stolarza. Kobieta w swojej próżności sądzi, że zadawanie się z mężczyzną, który nic nie znaczy w branży, jest poniżej jej godności. Nie może mu się jednak oprzeć i spędza z nim noc.
Gdy para ponownie spotyka się na planie filmowym, piekielnie gorącą namiętność czuć w każdym kadrze i pikselu. Czy Seth złamie swoje zasady i zaangażuje się w związek z aktorką? Czy zdoła wydobyć z aroganckiej i zadufanej Heather wrażliwą i skromną kobietę?


Heather to taka rasowa kobieta, nawet powiedziałabym, że diva. Jest piękną blondynką, z idealnym ciałem, co sprawia, że jest ucieleśnieniem marzeń każdego zdrowego mężczyzny, jeżeli chodzi o wygląd i styl ubierania się. Jest niezależna finansowo. Tylko charakter ma trudny. Choć trudny, to chyba mało powiedziane. Panna Wainwright jest wredna, egoistyczna i wywyższa się za każdym razem, kiedy tylko może to uczynić. A trudno uwierzyć, że jej zachowanie ma swoje źródło w dzieciństwie, ale tak to zazwyczaj bywa... Trudno jest ją polubić, ale przynajmniej z czasem, łatwiej jest ją zrozumieć.
Przy zachowaniu Heather, Seth wydaje się być aniołem. Wszystko, co robi, to dla dobra kobiety. Mimo, że kiedyś został zraniony, nie zamyka sobie drogi do uczucia. Twardo stąpa po ziemi, jest rozważny, a do tego nieziemsko przystojny. Tyle, że stolarza, to z niego nie będzie ;)



Tych dwoje łączy szalenie gorąca miłość i pożądanie, które niemal wybucha z każdą kolejną stroną. Autorka pokazuje, jak kobieta, która wydaje się być niezależna, samodzielna, znajduje ciepło u mężczyzny, podczas, gdy wcześniej nie potrafił jej dać go nikt inny. Podoba mi się to, że w końcu nie ma tutaj gości w garniturach z wielkim portfelem i jeszcze większym ego. Za to jest facet, który przyjmuje kobietę ze wszystkimi jej wadami i okazuje się, że pod skórą twardziela jest dobre, kochające serce. Polecam :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)



Agnieszka Olejnik "Cuda i cudeńka"

Kiedy spotykamy kogoś nowego, zazwyczaj oceniamy go po pierwszym wrażeniu. A nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak mylne może to być wrażenie. Niedawno skończyłam słuchać kolejnego audiobooka - "Cuda i cudeńka" Agnieszki Olejnik. Początkowo główna bohaterka irytowała mnie swoją dobrocią, aż nadto cukierkową dobrocią i życzliwością... ale z każdą kolejną stroną, coraz bardziej pokochałam zarówno Helenę, jak i wszystkich bohaterów Mansardy pod Aniołami. Zapraszam :)



W małym, sennym miasteczku tylko na pozór niewiele się dzieje. 
Malownicza kamienica z mansardą, której szczyt zdobią dwa zamyślone anioły zwane Serafinami, skrywa pod swym dachem niejedną tajemnicę. Nieprzewidziana choroba babci sprawia, że Lena, dziewczyna pełna marzeń i wiary w przyszłość, zostaje nową lokatorką kamienicy i opiekunką osoby, która do tej pory nie chciała poznać swojej wnuczki. Jednak to nie zraża Heleny, jej optymizm pozwala jej każdego dnia znajdywać pozytywne strony życia. Poznaje swoich sąsiadów, nietuzinkowe postaci, które sprawiają, że życie dziewczyny staje się jeszcze barwniejsze niż dotychczas.
Wśród jej nowych przyjaciół jest Francesca, ekscentryczna Włoszka po przejściach, która prowadzi mały sklepik z cudeńkami. Lena, która uwielbia zmiany, dołącza do niej, wykorzystując przy tym również swoje talenty. Zaczyna również korespondować z tajemniczym Borysem, właścicielem mieszkania na strychu, który skrywa bolesną tajemnicę. Czasem aż byłam pełna podziwu, jak Lena może komuś obcemu opowiadać o tak intymnych rzeczach, ale właśnie w tym tkwi jej urok, jest bezpośrednia, a czasami lepiej skryć się za ekranem komputera.
Jej pomysłem była także świąteczna wymiana pyszności, dzięki której mieszkańcy kamienicy lepiej poznają siebie i swoje sekrety. Najwyraźniej kamienne anioły opiekują się nimi, prostując pokręcone ścieżki, którymi prowadzi ich los.
Bardzo wzruszająca i ciekawa jest również historia rodziny Markiewiczów, z którą zaprzyjaźnia się i której wiele pomaga Helena. Pokazuje, że miłość może wiele znieść i wiele wybaczyć...
Tylko Babcia Leny wciąż zdaje się pozostać niewzruszona obecnością i troskliwością wnuczki...


"Cuda i cudeńka" to fantastyczna powieść. Ma w sobie wiele ciepła i magii. Okazuje się, że wiara w cuda, nawet te niewielkie, codzienne, pozwala radośniej patrzeć na świat, budzi optymizm, sprowadza także na bohaterów miłość. To piękna historia o sile kobiecej przyjaźni, o kobietach w ogóle. Porusza tak wiele spraw, rodzinnych, małżeńskich, nastoletnich, że każdy znajdzie tu coś dla siebie! Pojawiają się także wątki historyczne, które rzucają światło na wiele spraw, choć wciąż do końca wszystkiego nie wyjaśniają.. Musi zdarzyć się kolejny cud...
Mam nadzieję, że w końcu moje opóźnione zamówienie do mnie dotrze i będę mogła poznać dalsze losy bohaterów Mansardy pod Aniołami. Naprawdę nie mogę się doczekać!

Wydawnictwo FILIA

środa, 4 kwietnia 2018

C.D. Reiss "Małżeńska gra"

Kiedy dzieci zasypiają, jest najlepsza pora na... czytanie książek oczywiście ;) Wszystkich, ale zwłaszcza tych niegrzecznych, tylko dla dorosłych ;) Dzisiaj mam dla Wam właśnie taką propozycję - dla dorosłych. To "Małżeńska gra" C.D. Reiss od Wydawnictwa Kobiecego. A tam o tym, czy długo skrywana, prawdziwa natura mężczyzny może doprowadzić do tego, że ogień miłości na nowo się rozpali? Zapraszam :)


Kiedy Diana postanawia rozwieść się z mężem, mężczyzna proponuje jej nietypowy układ. Zabierze ją na trzydzieści dni do domku na odludziu, a na będzie musiała spełnić wszystkie jego żądania. W zamian Adam podpisze papiery rozwodowe i odda jej udziały w firmie. Mężczyzna w tym czasie postanowi pokazać żonie swoje prawdziwe oblicze, to, które ukrywał przed nią w obawie o stratę ukochanej. To natura dominatora...
Diana najbardziej skupiona jest na tym, by przejąć interesy w firmie, więc zgadza się na wszystko, co proponuje mąż, byle przejąć firmę. Odcięta od świata, wykonuje rozkazy męża. Obiecuje sobie, że odda mu całe ciało, ale serce pozostanie w niej niewzruszone. Jednak z każdym kolejnym dniem będzie się w niej budziło poczucie ekscytacji, jakiej dotąd nie zaznała... 

"Małżeńska gra" odbiega nieco od schematów powieści erotycznych, które do tej pory czytałam. Tam mężczyzna dominator (począwszy na Christianie Greyu, którego wszyscy dobrze znają), poznaje kobietę, której pragnie i chce ją mieć dla siebie bez względu na poniesione koszty  straty. Tutaj mężczyzna latami skrywa swoją prawdziwą naturę, po to, by nie stracić ukochanej kobiety. Kiedy jednak nic już nie pomaga, małżeństwo się sypie, a żonie zdaje się zależeć tylko na interesach, stawia wszystko na jedną kartę, w końcu niewiele ma już do stracenia. I tu zaczyna się zabawa...

Autorka wprowadza nas w tajniki świata BDSM, chociaż są opisane dość łagodnie. Jak dla mnie wystarczająco, ale domyślam się, że część czytelników chciałaby czegoś więcej. Narracja jest prowadzona przez dwie osoby, co pozwala nam wejrzeć do przeszłości pary, poznać zdarzenia, które miały wpływ na obecną sytuację. Możemy zauważyć, w którym momencie, według Diany, ich małżeństwo zaczęło się sypać. Ogólnie trochę trudno jest polubić tę bohaterkę, jest zimna, bez uczuć, ale historia pokazuje, dlaczego jest właśnie tak, a nie inaczej. Miłość Adama jest wręcz namacalna, ale z czasem nawet błagająca, rozpaczliwa. Jest zdesperowany, momentami aż żałosny. W Dianie w końcu można jednak zauważyć pewne zmiany, które zaszły w niej podczas pobytu w domku na odludziu...
Również Adam dzieli się pewną opowieścią o swojej byłej uległej z Dianą i dochodzi do wniosku, że było głupim pomysłem sprowadzając ją do Montauk. Jakby tego było mało to w domku nie są sami, bo w warsztacie obok przebywa Serena - była Uległa Adama i jej obecny Pan, którym jest malarz Stefan. Diana nie jest z tego powodu zadowolona i czuje wręcz zazdrość, chociaż na początku nie chce się do tego przyznać.


Fabuła jest na pewno odmienna, wciągająca, ale jest coś, co razi w oczy. C.D. Reiss pisze językiem dość sprośnym, miejscami wręcz denerwowało mnie jedno określenie, którym posługiwał się Adam (chodzi mi o kobiece dolne partie ciała), często używa wulgaryzmów, które dobrze się komponują z tekstem i zapewne też wpisują się w specyfikę BDSM, choć ja zbyt wielkiej wiedzy na ten temat nie mam. Ale odrobinę to przeszkadzało w odbiorze książki.


Podsumowując "Małżeńska gra" jest kuszącą propozycją, dla wszystkich miłośników literatury erotycznej. Zwłaszcza jeżeli chcecie czegoś innego niż zazwyczaj. Spodoba się także temu, kto lubi klimaty mocniejsze i jest ciekawy świata sadomasochizmu. Mnie do tej pory taka tematyka nie interesowała, ale ciekawa jestem kolejnego tomu. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

Whitney G. "Oskarżyciel" i "Niewinna"

Życie w Nowym Jorku nigdy nie zamiera. Tam ma się wrażenie, że ludzie nigdy nie śpią. W dzień pracują, w nocy imprezują, szukają szczęścia, przyjaźni, dobrej zabawy, rozrywki. Życie rodzinne często odkładane jest na później, bo najpierw trzeba się wyszaleć. Chyba, że miłość spada na kogoś, jak grom z jasnego nieba... Tylko, co wtedy, kiedy ktoś nie jest tym za kogo się podaje? Dzisiaj mam dla Was dwa tomy cyklu "Domniemanie niewinności" Whitney G od Wydawnictwa Kobiecego. Pierwszy z nich to "Oskarżyciel" a drugi to "Niewinna". Zapraszam!




"Oskarżenie"
Andrew Hamilton to wzięty prawnik, który nie traci czasu na dłuższe związki, a noce spędza z poznanymi w sieci przypadkowymi kobietami. Interesują go tylko znajomości bez zobowiązań, które kończą się na jednej kolacji i jednym spotkaniu. 
Kiedy pewnej nocy zaczyna konwersację z Alyssą, jest przekonany, że rozmawia z młodą nieatrakcyjną prawniczką, która jest molem książkowym. Andrew myśli, że może jej zaufać i wkrótce dzieli się z nią nie tylko wiedzą, ale i szczegółami swoich podbojów.
Wkrótce na staż do jego kancelarii zgłasza się długonoga blondynka o intrygującym spojrzeniu, która przedstawia się jako Aubrey Everhart i jest 22-letnią studentką prawa. Zszokowany Andrew łączy fakty i rozpoznaje w niej… Alyssę.
Czy to możliwe, aby jedyna kobieta, o której myśli od miesięcy, okazała się podstępną kłamczuchą? Czy Andrew zaufa komuś, kto zawiódł go tak bardzo?


Pierwsze, co mnie zaskoczyło w trakcie czytania tego cyklu, to objętość książek. Nie miałam do tej pory do czynienia z tak krótkimi historiami obyczajowymi. Być może to zaleta, bo akcja dzieje się szybko i szybko się tę książkę czyta, ale z mojego punktu widzenia, działa to na niekorzyść, ponieważ historia sporo na tym traci.
Losy bohaterów "Oskarżenia" są ciekawe, fabuła układa się tak, aby wzbudzić emocje u czytelnika. Andrew to typowy podrywacz, który lubi niezobowiązujące sytuacje z kobietami, nie lubi  być do niczego zmuszany. Alyssa jednak mocno go zaintrygowała, postanowił się jej zwierzyć, a przecież do tej pory tego nie robił. Jakże zaskoczony jest, kiedy w Aubrey rozpoznaje swoją internetową znajomość. Chemia i napięcie rośnie coraz bardziej między bohaterami, a ich relacja nabiera rumieńców... Wzrasta między nimi namiętność i pożądanie, a fabule dodaje to sporej dawki pikanterii. Fajnie jednak, że sceny erotyczne nie przytłaczają czytelnika, nie jest ich zbyt dużo, choć z drugiej strony pewnie nie było na nie miejsca przy takiej ilości stron ;)
Narracja prowadzona z dwóch punktów widzenia - Andrew i i Alyssy, ukazuje nam historię wielu kłamstw, które zaburzają relacje, ale też działają destrukcyjnie na głównych bohaterów. A zakończenie, no cóż, nie pozwala na to, by nie sięgnąć od razu po kolejny tom cyklu...

"Niewinna"

Aubrey okłamała Andrew, złamała podstawową zasadę, której on był wierny całe życie. Chodziło tylko i wyłącznie o szczerość. Gdyby zrobiła to inna kobieta, już dawno wyrzuciłby ją ze swego życia. Jednak ona jest dla niego wyjątkowa.
Andrew z nikim nie był tak blisko jak z Aubrey i dlatego stara się nie dopuścić jej do przeszłości, która ma pozostać nietknięta i niewidoczna dla nikogo.
Jednak gdy w ich życiu pojawia się tajemnicza kobieta, Aubrey zaczyna odkrywać prawdę o Andrew. Na jaw wychodzi coraz więcej kłamstw, które pokazują, że milczenie może być gorsze od prawdy.
Co tak naprawdę wydarzyło się sześć lat temu w życiu Andrew? Czy kłamstwa zniszczą jego związek z Aubrey??



"Niewinna" to kolejna część przygód Aubrey i Andrew. Jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń, które poznajemy w pierwszej części. Bohaterowie wciąż wzajemnie się przyciągają, ranią i znów odpychają. To, co stoi im na przeszkodzie, to trudne doświadczenia z przeszłości, które wciąż powstrzymują mężczyznę przed okazaniem swoich prawdziwych uczuć. Mimo to, nie potrafi dać dziewczynie odejść, Aubrey staje się jego największym utrapieniem, ale i spełnieniem marzeń. Napięcie pomiędzy nimi w tej części wciąż narasta, aż w końcu przestają nad sobą panować i dochodzi do sytuacji, która bezpowrotnie zmieni relacje pomiędzy nimi. To sprawi, że relacja wskoczy na zupełnie wyższy poziom. 

Fabuła "Niewinnej" wydaje się ciekawsza niż pierwszego tomu. Strzępki informacji prowadzą czytelnika do odkrywania tajemnic, które ciągle zaskakują i sprawiają, że relacja między bohaterami wcale nie jest taka oczywista, na jaką mogłaby wyglądać. Pożądanie rozpala zmysły bohaterów, pobudza zmysły. I jak się okazuje przywiązanie staje się coraz bardziej niebezpieczne...

"Niewinna" to lektura idealna na jeden wieczór. Tylko zostawia po sobie niesmak niezakończonej historii, więc z niecierpliwością czekam na trzeci tom! 

Chyba bardziej podobała mi się "Turbulencja" Whitney G., ale "Domniemanie niewinności" na pewno ma w sobie to coś. Dlatego, jeśli macie ochotę, to polecam. Czyta się naprawdę szybko, a emocji jest naprawdę sporo.

Za egzemplarze recenzenckie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)