środa, 8 listopada 2017

Zygmunt Miłoszewski "Jak zawsze" PREMIERA!

Właśnie dzisiaj swoją premierę ma najnowsza książka Zygmunta Miłoszewskiego. Wielu na nią czekało, ponieważ przygody prokuratora Szackiego wysoko postawiły poprzeczkę i każdy czekał na więcej. Wiadomo było, że nie będzie to kontynuacja, a nowa powieść. Choć wielu w to nie wierzyło, "Jak zawsze" kryminałem na pewno nie jest. A czym i o czym? Zapraszam :)



Bywają małżeństwa zbudowane na przyjaźni, na czułości, na porozumieniu dusz. Związek Grażyny i Ludwika zawsze napędzała namiętność. Dlatego co roku uroczyście świętują rocznicę wieczoru 1963 roku, kiedy pierwszy raz rzucili się na siebie, żeby uprawiać seks. To zawsze dzień podsumowań, planów i – coraz bardziej – pożegnań. W dniu, kiedy celebrują okrągłą pięćdziesiątą rocznicę, on jest po osiemdziesiątce, ona tuż przed. Czy coś jeszcze ich czeka?  
Po kolejnych przygotowaniach do rocznicy, kiedy bohaterowie smutek jak zawsze zwalczają namiętnością, rano ku swojemu zdumieniu budzą się w swoich młodych ciałach, z powrotem w roku 1963 - dokładnie 50 lat wcześniej. W Warszawie, w której stoi wieża przyjaźni polsko-francuskiej, a Edward Gierek to porywający tłumy opozycyjny polityk walczący o władzę. I wtedy właśnie zaczyna się historia dwojga ludzi, którzy mogą zacząć wszystko od nowa, albo zdecydować o tym, czy ich drogi się rozejdą. Dodatkowym smakiem jest to, że osiemdziesięciolatkowie mają świadomość właśnie osiemdziesięciolatków, a nie wiedzą nic o tym, co właśnie zastali i gdzie się znajdują. Razem z nimi poznajemy tę "nową" rzeczywistość.



Nowa książka Zygmunta Miłoszewskiego, to opowieść o tym, czy potrafimy wykorzystać drugą szansę i oszukać los. A może jesteśmy skazani na utarte „jak zawsze”? Fascynujące w tej powieści jest odkrywanie tego niby nowego świata, tego, który zastali "nowi" bohaterowie, a nad którym pieczę trzyma nie ZSRR, tylko Francja. Jak zawsze u Miłoszewskiego świetnie dopracowany jest warsztat pisarski, a naprzemienna narracja pokazuje przemyślenia obojga bohaterów. Postaci są wykreowane bardzo wyraziście, a ich zachowania niejednokrotnie są denerwujące, irytujące, ale to właśnie sprawia, że się nimi żyje jako czytelnik i chce się poznać ich dalsze losy.

Szczerze powiem, że nie takiej książki się spodziewałam, ale jestem bardzo mile zaskoczona. To świetna powieść obyczajowa, bliska romansu, zawierająca w sobie sporo bliskości, czułości, namiętności i miłości. Ale też trudno nie zauważyć tutaj aluzji do typowych zachowań Polaków, które z łatwością można odczytać między wierszami i dopasować do naszych czasów. Fajne jest jednak to, że to nie polityka gra główną rolę. 

Nie wiem, jak Wam podoba się okładka, ale mi się zupełnie nie podoba. Choć z tego, co na niej dostrzegamy, możemy się domyślić, co zawiera wnętrze. Kobiecy biust, budynki miasta i kolory francuskiej flagi - otóż zawartość. Jednak zapewniam, że nie warto oceniać książki po okładce, bo ta ma naprawdę świetne wnętrze. Jeśli jesteście ciekawi tego, co poczynił Miłoszewski, szczerze Wam tę książkę polecam :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WAB i Grupie Wydawniczej Foksal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz