środa, 22 listopada 2017

W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta"

Powieść otulająca niczym ciepły kocyk w listopadowe lub grudniowe wieczory? Zdecydowanie "Psiego najlepszego" W. Bruc'a Camerona to bardzo dobra propozycja. Pokazuje nie tylko życie człowieka, nie tylko życie psa, ale i więzi, jakie mogą się między nimi zrodzić, jak bardzo mogą być bliskie. Chyba mało kto nie wzruszyłby się na widok zgrai szczeniaczków, uroczej suczki i do tego ich nieporadnego pana. No i chyba każdy marzył choć przez moment o magicznych świętach spędzonych w górach, pełnych śniegu. To wszystko znajdziecie właśnie w tej cudownie ciepłej książce. Zapraszam!



Życie Josha, wciąż cierpiącego po rozstaniu z ukochaną, wywraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy. Mężczyzna nie jest w stanie oprzeć się głębokiemu spojrzeniu brązowych oczu i przygarnia ją pod swój dach. Obiecuje sobie jednocześnie, że zajmie się Lucy i jej szczeniętami najlepiej jak potrafi. Historia jednak przybiera dziwny obrót, Lucy taci swoje szczenięta, ale ma szansę sprawdzić się jako mama, gdy ktoś podrzuca małe psiaki w kartonie. Zdezorientowany Josh szuka pomocy w schronisku, gdzie poznaje piękną Kerri - opiekunkę czworonogów. Razem przygotowują zwierzaki do świątecznego programu adopcyjnego. Z biegiem czasu Josh zdaje sobie sprawę, że nie wyobraża sobie już życia bez futrzanej rodzinki i Kerri... 

Josh to niezwykły bohater, sympatyczny i ciepły, jak niewielu mężczyzn. A może wielu, ale niewielu z nich potrafi pokazać to w ten sposób. Z jednej strony wydaje się trochę mało zaradny, a wręcz nieporadny, ale z drugiej pokazuje, że jest odpowiedzialny. Pomimo, że nie myślał o tym, by opiekować się jakimś zwierzęciem, zajął się Lucy, postawiony przez sąsiada praktycznie przed faktem dokonanym. Najzabawniejsze były te momenty, kiedy Josh co chwilę dzwonił do weterynarza, by o coś zapytać, bo coś wydawało mu się podejrzane. Pokazał, jak wielkie ma serce do zwierząt. Był gotowy nawet, by stracić pracę, byle tylko  fachowo zająć się cierpiącym zwierzęciem. Wymagało to od niego poświęcenia i zachował się wspaniale. To naprawdę godne szacunku. No i sprawia, że tego bohatera nie sposób nie lubić! Nie każdy zachowałby się w ten sposób.




W. Bruce Cameron sprawił czytelnikom piękny prezent w postaci tej książki. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor prowadzi stworzone przez siebie historie. Zmusza czytelnika zarówno do uśmiechu, jak i do potoku łez. To niezwykle klimatyczna książka, która rozczuli najbardziej zatwardziałe serce. Myślę, że ta książka, to idealny prezent, nie tylko świąteczny, dla wszystkich wielbicieli czworonogów. Z pewnością odnajdą tu emocje bliskie swojemu sercu. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz