wtorek, 14 listopada 2017

Mia Asher "ARSEN" - PRZEDPREMIEROWO!

Już jutro swoją premierę ma kolejna piękna książka od Wydawnictwa Szósty Zmysł – jest to „Arsen” Mii Asher. To historia niezwykle emocjonująca, wciągająca i rozdzierająca serce. To kolejna z „tych” książek, które w pamięci zostają na długo. Bardzo długo. Nie wiadomo, kogo winić, a kogo żałować, komu gratulować, a komu współczuć. To książka, która zaspokoi wszystkie Wasze zmysły czytelnicze. Zapraszam!



„Wystarczyło jedno spojrzenie…
Jestem oszustką.
Jestem kłamczuchą.
Moje życie to jeden wielki bałagan.
Kocham mężczyznę.
Nie, kocham dwóch mężczyzn…
Tak sądzę.
Jeden z nich odwzajemnia to uczucie. Drugi sprawia, że płonę.
Jeden jest moją opoką. Drugi – kryptonitem.
Jestem załamana, zagubiona i zniesmaczona samą sobą.
Ale nie potrafię się powstrzymać. Oto moja historia.
Opowieść o mojej nieszczęśliwej miłości.”

Taki wstęp naprawdę by wystarczył. Zapewne domyślacie się, jak wiele emocji znajduje się wewnątrz książki. Zapewniam Was – mnóstwo! Ale trochę Wam jeszcze przybliżę tę historię.
Cathy i Ben to małżeństwo z kilkuletnim stażem, wciąż starają się o dziecko, jednak bez rezultatu. Ich wspomnienia pokazują nam ich historię, to jak się poznali, zakochali i jak wzrastała ich miłość. To fascynująca historia tego młodzieńczego uczucia. Ben dla Cathy jest bratnią duszą i zrobiłby dla niej dosłownie wszystko. Jednak to, co ich od siebie oddala, to kolejne poronienia, które zabierają ze sobą cząstkę Cathy. Nie jest ona już tą samą kobietą, co kiedyś…Kocha męża, ale wciąż czuje się niespełniona jako kobieta. Jako szczęście ich związku traktuje tylko szczęśliwie donoszoną ciążę, wie, że inaczej tego nie przetrwają jako małżeństwo…
Arsen to bogaty syn szefa Cathy, który wygląda jak młody bóg. Już od pierwszego spotkania ma niecne plany wobec kobiety, marzy by się z nią przespać, jednak mężatka tłumi zaloty w zarodku. Stają się jednak sobie coraz bliżsi jako przyjaciele, bo z kimś obcym łatwiej rozmawia się o problemach, niż z własnym mężem. Jednak ta bliskość na przyjaźni się nie kończy…

Myślę, że jesteście ciekawi, co było dalej, więc serdecznie Wam polecam tę książkę. Naprawdę. 

Trudno mi oceniać życie bohaterów. Tak naprawdę nie wiem, na kogo jestem bardziej zła. Na Catherine, która wystawia na próbę swoją rodzinę i poukładane życie, czy na Arsena, który bezwzględnie niszczy dotychczasowe życie kobiety, mam wrażenie, że tylko dlatego, że od początku chciał ją przelecieć. Kluczowe w tym wszystkim jest to, co czuje też Ben. Przykro mi ze względu na niego, bo bardzo cierpi, a jego słowa rozdzierają serce.

"Gdy patrzyłem, jak odchodzisz, zabierając ze sobą wszystkie moje niespełnione marzenia, sny, które jeszcze się nie ziściły, czułem w sercu każdą uncję miłości, jaką do ciebie żywiłem, i byłem tego wszystkiego świadom.. gdy patrzyłem, jak odchodzisz. Ale ty też to wiedziałaś, bo zabrałaś moje serce ze sobą."

Trudno jednak oceniać Cathy. Być może jest ona odpowiedzialna za rozpad swojego małżeństwa, ale też czasem trudno jest wymagać od kogoś, by żył stłamszony i przytłoczony swoim partnerem. Idealizm też może być męczący. A wałkowanie jednego tematu w kółko na pewno nie zbliża do siebie małżonków. Dlatego kiedy kobieta czuje, jak inaczej może być z innym mężczyzną, jak znowu odczuwa się pożądanie i namiętność, decyduje się wybrać coś innego. Jedni powieszą na niej psy, inni powiedzą, że była odważna, jej ocena, to indywidualna kwestia każdego z nas. 



"Miłość jest nieskończona.
Nie ma początku ani końca.
Nie ma punktu wyjścia, ani mety.
Miłość po prostu jest.
Miłość się rodzi, rośnie, dojrzewa, a czasem umiera.
Ale wspomnienia pozostają z tobą do ostatnich godzin, w których oddychasz.
Można się zakochać, można się odkochać.
Ale pokochasz ponownie.
Zawsze"

To książka, która może dotyczyć każdego z nas. Zawiera w sobie mnóstwo prawdy, codzienności, emocji i całej gamy uczuć, jakie towarzyszą związkom na co dzień. Pokazuje istotę zdrady. Może to być chyba też swoistego rodzaju lekcja, a może przestroga - nie wiem. Ale wiem, że ta książka nie jest marnowaniem czasu, wręcz przeciwnie, to właśnie czytelniczy raj.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz