wtorek, 10 października 2017

Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"

Ciągle mamy tak mało czasu. Ciągle wszystko odkładamy na później. Marzenia również. I nie zastanawiamy się, czy to "później" będzie na nas czekać, czy wystarczy nam czasu na spełnianie marzeń. Anna - główna bohaterka najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz też czekała, z różnych względów... Jesteście ciekawi na co czekała i jak długo? Zapraszam i zapewniam, że jak zawsze na Autorkę można liczyć - będzie happy end ;)

Anna jest trzydziestokilkuletnią singielką, która jakiś czas temu uśpiła swoje marzenia o rodzinie. Podczas, gdy nawet jej mama układała sobie życie z mężczyzną po raz kolejny, ona ciągle nie angażowała się w relacje damsko-męskie. Nieważne, że jej przyjaciółki miały już mężów i rodziły kolejne dzieci. Ona czuła, że nadal nie spotkała tego jedynego. Owszem bardzo marzyła, aby zostać mamą, ale ciągle odkładała to pragnienie na później. W końcu znalazła całkiem niezłą pracę, a niezobowiązujący związek, w którym była, nie zapowiadał się na trwały i zapewniający miłość, o której marzyła. Ciągle powtarzali sobie z Jackiem, że: "przecież nic z tego nie będzie"...
Czas jednak pokazuje, jak wiele może się zmienić. Podczas, gdy Anna dostrzega, że tkwi w związku, który nie ma przyszłości, Jacek się w niej zakochuje... Niestety, żadne z nich nie ma odwagi, aby definitywnie zakończyć tę relację. W końcu Anna podejmuje decyzję o urlopie, która zmienia całe jej życie...

Kiedy kobieta spędza dni w Wietnamie, nawet nie spodziewa się, że przypadkowo spotkany mężczyzna poruszy romantyczne struny jej duszy i obudzi w niej dawno uśpione uczucia. Nie domyśla się też, jak bardzo decyzja, którą podejmie, zaważy na życiu najbliższych jej osób. Tomasz stara się w Wietnamie znaleźć harmonię i spokój po ostatnich przeżyciach, które nieco go złamały. Nie spodziewał się, że Anna spędzi z nim podróż poślubną, która przeznaczony była dla kogoś zupełnie innego... Jak potoczy się relacja tych dwojga? Jak to Magdy bywa, niestandardowo... :)


"Mój tata zawsze mówił, że gdy człowiek ma jakiś problem, powinien pojechać w daleką podróż. Najlepiej sam. Popłynąć daleko. Polecieć wysoko. Gdy jest się z dala od domu, od codzienności, można złapać większy dystans do świata. Problemy z takiej perspektywy są mniej widoczne."


"Ósmy cud świata" to piękna książka. Bardzo mądra, życiowa. My kobiety wiemy, jak wielka presja na nas ciąży. Związana przede wszystkim z macierzyństwem. Dobrze znamy teksty o tym, że: jest za wcześnie, jest za późno, a czemu tylko jedno dziecko, a po dwóch córeczkach może synek, itd, itd... Otoczenie bywa różne. Często jednak jest mocno krytykujące i oceniające. Dlatego można sobie wyobrazić, w jakiej sytuacji była Anna, zbliżająca się do czterdziestki, bez kandydata na męża, no i ojca dzieci... Problem poruszony przez Autorkę świetnie odczytuje nasze czasy. Pokazuje, że szczęście będące pozornie w zasięgu ręki, może w jednej sekundzie rozsypać się jak domek z kart. Zmusza nas do refleksji i wywołuje wiele emocji.

Oczywiście bardzo podoba mi się także klimat Wietnamu odzwierciedlony w książce. Momentami mogłam sobie wyobrazić, że jestem na tłocznych i gwarnych uliczkach Hanoi, albo, że patrzę na cud Zatoki Ha Long. Ciekawie wspomniane są także wietnamskie legendy i ciekawostki o tym azjatyckim kraju. Zwłaszcza o perłach! 



To kolejna wspaniała książka od Magdaleny Witkiewicz, która może Wam umilić jesienne wieczory, a raczej wieczór, bo nie sposób pożegnać się z książką po kilku rozdziałach, a nie jest zbyt opasła. Bardzo Wam polecam!

Wydawnictwo FILIA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz