środa, 20 września 2017

Krystyna Mirek "Cena szczęścia"

Sięgnęłam po kolejny tom Sagi Rodu Cantendorfów "Cena szczęścia" i już nie mogę doczekać się tomu finalnego. Po raz kolejny Krystyna Mirek oczarowała mnie wersją historyczną, pełną miłości, intryg i królewskiego przepychu. Zapraszam :)



Dziewiętnastowieczna Anglia po raz kolejny oczarowuje mnie swoim urokiem. To właśnie tam rozkwita miłość Kate i hrabiego Aleksandra. Wbrew konwenansom, zwyczajom, plotkom... Hrabia w końcu, po kilku nieudanych związkach, czuje się bardzo szczęśliwy, a i Kate czuje, że znajduje się we właściwym momencie swojego życia, i nabiera pewności, że mimo swojego pochodzenia odnajdzie się na dworze i świetnie wejdzie w nową rolę - hrabiny. Jednak, żeby nie było tak sielankowo i szczęśliwie, okazuje się, że narzeczeni niedługo będą cieszyli się swoim uczuciem. Zamek rodu Cantendorfów skrywa zbyt wiele tajemnic, aby nie przeszkodziły one w byciu po prostu szczęśliwym. Intryga Isabelle osiąga zamierzony skutek, choć jej samej daje tylko częściowe uczucie zwycięstwa, natomiast wiedźma Alice w końcu dowiaduje się prawdy i też ma mieszane uczucia co do rezultatów swoich poszukiwań... Wszystko to odgrywa się na Kate, co ja jako czytelniczka bardzo przeżywałam, bo bardzo ją polubiłam i strasznie było mi przykro, że knucie kochanki odgrywa się właśnie na niej... No ale, czekam na dalsze losy bohaterów w trzecim tomie, bo zakończenie pozostawia wiele do myślenia.



"Cena szczęścia" to powieść wielowątkowa. Podoba mi się, że autorka prowadzi kilka wątków jednocześnie, zgrabnie powiązuje jeden z drugim i tworzy spójną całość. Mam tylko trochę niedosyt losów głównych bohaterów, jak dla mnie, ich historia przedstawiona jest w wersji minimalistycznej i czekam na więcej w kolejnym tomie. Cieszę się, że mam oczekiwania, bo to oznacza, że książka jest naprawdę ciekawa i chce się sięgnąć po jeszcze. 

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, czy sięgnąć po Sagę Rodu Cantendorfów, to zapewniam Was, że warto. Ja jestem oczarowana i bardzo zaskoczona Autorką w takim wydaniu. Fakt faktem, lubię wszystko, co wychodzi spod pióra Krystyny Mirek, ale nie jestem też bezkrytyczna. Polecam Wam bardzo i mam nadzieję, że niebawem będę miała dla Was recenzję tomu wieńczącego sagę.

Wydawnictwo Edipresse

1 komentarz:

  1. Właśnie też chcę przeczytać sagę ;) bardzo fajna recenzja

    OdpowiedzUsuń