wtorek, 12 września 2017

Jason Donald "Dalila"

Czasem nie doceniamy tego, jakie mamy szczęście, że żyjemy w wolnym kraju, nie jesteśmy prześladowani i nie musimy przed nikim uciekać. Mamy przy sobie rodzinę, przyjaciół, mamy pracę, zainteresowania i marzenia, które w miarę możliwości możemy spełniać. Nie każdy ma takie szczęście. "Dalila" to opowieść o kobiecie, która uciekła z Kenii, aby odnaleźć swój azyl. Trafiła do Londynu, do którego się udała w poszukiwaniu spokoju, jednak spotyka tam ludzi o różnych intencjach. Niektórzy oferują jej współczucie i pomoc, inni… wrogość i niebezpieczeństwo. Ta książka to fenomenalna opowieść o imigracji i skrajnych wymiarach człowieczeństwa. Zapraszam!



Irene Dalila Mwathi to Kenijka z ciężkim bagażem doświadczeń. Kiedyś pragnęła zostać dziennikarką, jednak po tym, czego doświadczyła w ojczystym kraju, marzy jedynie o tym, by żyć bezpiecznie. Musi uciekać z ojczyzny, która ukazała jej swoje najgorsze oblicze... Trafia do Londynu, gdzie w końcu planuje odnaleźć spokój. Jednak zostaje zaatakowana przez ludzi, którym zapłaciła, aby ją ochraniali. Nie ma wyboru i całkiem sama musi wkroczyć w zupełnie obcy świat. Liczne, spotkania z prawnikami i doświadczenia z ośrodkami dla imigrantów są dla niej przejściem przez mękę. Kobieta uświadamia sobie, że musi zmierzyć się z czymś równie niebezpiecznym jak przemoc, której doświadczyła w Kenii...

Temat imigrantów nie jest zbyt wygodny w dzisiejszych czasach. Trudno mieć własne zdanie, jeszcze trudniej mówić o nim głośno, aby nie zostać za nie skrytykowanym. Dlatego powieść Jasona Donalda, to ważny głos w sprawie wszystkich uciekających z ojczystego kraju. Pokazuje nam rozdzielenie dobra i zła oraz tego jak pojedyncze decyzje mogą zmienić czyjeś życie w sposób maksymalny. "Dalila" nie jest gotowym przewodnikiem oferującym rozwiązanie dla społeczeństwa, ale z kart książki emanuje jedna zasada, którą powinien znać każdy: empatia i współczucie to potęga. To własnie od naszego postępowania, wczucia się w czyjąś sytuację, tak wiele zależy. Powinniśmy traktować innych tak, jak chcemy, aby nas traktowano. Ponadto ta książka zgłębia wieczny konflikt między moralnością a prawem, oraz pokazuje horrendalnie straszne konsekwencje z pozoru błahych decyzji. Mocno zaakcentowana jest też po prostu potęga prawdziwej, ludzkiej przyjaźni."Dalila" to historia, którą każdy mógłby wziąć sobie do serca. Niektóre rzeczy powinny być niezmienne niezależnie od wieku, rasy, płci czy kultury.

Sama bohaterka nie jest postacią wyidealizowaną. Choć imię Dalila oznacza delikatna, tęskniąca, to poznajemy ją nie jako bezbronną kobietą z sercem na dłoni, ale taką z charakterem. Niezmiernie irytuje ją fakt, że syryjscy uchodźcy zgarniają całą uwagę. Jednak powoli zapoznaje się z afrykańskim konceptem Ubuntu, czyli ideologią, która głosi, że człowiek nie może odnaleźć wewnętrznego bezpieczeństwa, pełni człowieczeństwa i spokoju, jeśli inni nie są bezpieczni i spokojni, przekonani o swoim człowieczeństwie. Ubuntu głosi, że wszyscy winniśmy być jednym organizmem – każdy człowiek jest zależny od innego człowieka.



Ta książka robi wrażenie. Jest bardzo poruszająca i nie pozostawia czytelnika obojętnym. Autor ma naprawdę świetne pióro i pięknie prowadzi historię głównej bohaterki, przedstawiając towarzyszące jej uczucia. To naprawdę ważny, aktualny głos dzisiejszego świata... Pokazuje jak wielowymiarowa jest imigracja i jak łatwo wyprowadzić błędne, oceniające wnioski, często krzywdzące innych. 

Polecam Wam tę pozycję, warto.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

2 komentarze:

  1. Uwielbiam takie książki, poruszające tematy tabu, idące pod prąd i uświadamiające 🙂 wpiszę sobie na listę do przeczytania 🙂 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka tej książki wypadła mi jako reklama z zamówieniem,ale bałam się, ze będzie to kolejny przereklamowany tytuł :) Dzięki Tobie wiem, że nie :) Dziękuję! Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń