poniedziałek, 24 lipca 2017

Katarzyna Misiołek "Nie podchodź bliżej"

Historie przyjaźni bywają różne. Te dziecięce i młodzieńcze bywają najtrwalsze. Kiedy spotykamy prawdziwego przyjaciela, nie ma znaczenia czas, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. A jak to było w przypadku Doroty i Nataszy - bohaterek najnowszej powieści Katarzyny Misiołek? Zapraszam.




Dota i Tasza w dzieciństwie były niemal jak siostry. Dorota wychowywana przez rozchwianą emocjonalnie, samotną matkę, szukającą miłości w ramionach coraz nowszych kochanków, i Natasza – córka alkoholika, pochodząca z domu naznaczonego przemocą, w którym musiała dbać sama o siebie, nie zawsze zgodnie z prawem. Dziś Dorota ma poukładane życie. Związana jest z przystojnym prawnikiem Mikołajem, mieszka w eleganckiej willi nad brzegiem morza i jest szczęśliwa. Jej nastoletnia córka znalazła w jej partnerze ojca, a ona sama w końcu uwiła bezpieczne rodzinne gniazdo. Zupełnie nie spodziewała się, że pewnego dnia do prowadzonej przez nią galerii wejdzie Natasza, która na wiele lat zniknęła z jej życia. Niespodziewanie, wraca ona do rodzinnego miasteczka. Początkowo dziewczynom towarzyszy radość ze spotkania, jednak szybko okazuje się, że wspomnienia i przeszłość niosą ze sobą nie tylko dobre emocje. Z czasem radość zostaje zastąpiona podejrzliwością... Natasza okazuje się zupełnie innym człowiekiem niż Dorota pamiętała, im dłużej przebywają razem, tym więcej faktów otwiera Dorocie oczy...

Myślę, że nikt z nas nie lubi uczucia rozczarowania... Zwłaszcza, kiedy towarzyszą mu złość i zawiedzione zaufanie. Z takimi uczuciami musiała się uporać Dorota, kiedy okazało się, że Natasza nie jest taką kobietą, jaką sobie wyobrażała. Autorka pokazuje, co się dzieje, kiedy w przyjaźni zaczyna brakować zaufania i kiedy jedna ze stron postępuje mocno nie fair. Chyba najbardziej cierpliwi nie wytrzymaliby takiej próby...



To moja pierwsza przygoda z twórczością Katarzyny Misiołek i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Książkę przeczytałam szybko, bo jest napisana dobrym stylem, lekko, bez zbędnego patosu. Temat poruszony w powieści nie jest łatwy, ale ukazany tak, że nie przytłacza czytelnika. Nie lubię takich postaci jak Natasza, strasznie mnie irytują i tak było też w tym przypadku, ale sądzę, że taki był zamysł Autorki, by mocno przerysować tę bohaterkę. Cieszę się, że poszczególne wątki zostały tak rozwiązane, choć jest coś, czego mi brakuje. Trochę romantyzmu. Owszem, między Mikołajem i Dorotą iskrzy, ale jakoś tak nieporadnie... 

Niemniej jednak, Katarzyna Misiołek z wnikliwością i empatią szuka potwierdzenia, czy naprawdę czas leczy rany. Dla Doroty i Nataszy dramatyczne wydarzenia ze wspólnej młodości mogą się bowiem okazać traumą zapomnianą, lecz nie zaleczoną, bo przeszłość zawsze ma swoje konsekwencje w teraźniejszości. To świetna, historia na ciepłe letnie dni.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz