wtorek, 23 maja 2017

Magdalena Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie"

Skończyłam czytać i żałuję. Ale tylko tego, że książka już się skończyła. Chciałabym, by ta historia trwała jeszcze przez kolejne strony. Mogę otwarcie powiedzieć, że dla mnie jest to najlepsza książka Magdy. Tyle pięknego, tyle dobrego, tyle magicznego się w niej dzieje! Owszem, są i smutki, straty, czarne charaktery, ale to wszystko razem buduje niesamowitą historię. Zapraszam!




"Wszyscy chodzimy w labiryncie poplątanych życiowych dróg. W zależności od tego, w którą ścieżkę skręcimy, nasza droga zakończy się w tym lub w innym miejscu. Niezależnie od tego, czy wybór drogi życiowej będzie naszą decyzją, czy podejmiemy ją pod wpływem wiatru napędzanego przez los."


O tym, jak często ludzkie losy lubią się ze sobą splatać, wie chyba każdy. I czasem zupełnie się nie spodziewamy, że to splątanie ma konkretny, utajniony, nie od razu widoczny cel. Nie spodziewała się tego również Zosia - główna bohaterka powieści. Zwykłe wagary, jedna nastoletnia decyzja, która zdecydowała o jej dalszych życiowych losach. Gdyby nie chęć przypodobania się chłopakowi, pewnie nigdy nie poznałaby ona pani Stefanii, która na zawsze odmieniła jej życie. 
Przyjaźń ze starszą panią dała Zosi wiele wartości. Choć w domu odczuwała chłód ze strony rodziców, to wiedziała, że na spotkaniu u pani Stefanii czekają na nią zawsze wielkie pokłady dobroci i czułości. Lata spotkań, wspólnego spędzania czasu sprawiły, że dziewczyna miała drugi dom, a i pani Stefania czuła się szczęśliwa, że ma w końcu kogoś bliskiego. Chyba żadna z nich wtedy nie spodziewała się, jak bardzo losy każdej z nich połączą się w przyszłości...

Dopiero dorosłość przyniosła kolejne rozdziały ich wspólnej historii. Burzliwy związek Zosi z Markiem, śmierć pani Stefanii i spadek, który zostawiła dla Zosi. Willa w Rudzie Pabianickiej początkowo wydawała się ruderą, jednak Zosia poczuła magnetyzm tego miejsca, choć nie od razu umiała zdecydować, co jest dla niej dobre i gdzie powinna zamieszkać. Kiedy idylla związku projektantów przestała trwać, okazało się, że Zosia spodziewa się dziecka. Niestety, nie mogła liczyć na Marka i schronienia szukała właśnie w Rudzie. Tam poznała Szymona, mocno pokiereszowanego przez życie lekarza, oraz pana Andrzeja, jak się okazało bardzo bliskiego znajomego pani Stefanii...
Losy tych kilku osób mocno się ze sobą związały, a jeszcze bardziej połączyła je historia Willi Dworaka, w której postanowiła zamieszkać na stałe Zosia... Jak bardzo się związały? Tego nie zdradzę, ale możecie być pewni, że to historia niebanalna, romantyczna i nie bez zagmatwań...



Piękną książkę napisała Magda Witkiewicz. Zabrała nas w czas międzywojenny, zarysowała charakterologię tamtego społeczeństwa, relacji rodzinnych i miłosnych. Pokazała Łódź tamtych czasów, świetnie wplotła wątki duchów i przeszłości zaglądającej w teraźniejszość.  Z każdej strony w książce buzuje magia, która pozwala wierzyć w dobre zakończenie. Autorka pokazuje, że nawet bardzo zraniony człowiek może szukać spokoju, szczęścia, a ktoś, kto przestał wierzyć w miłość, może znowu kochać. Każda strata ma jakiś sens, pokazuje odpowiednią dla nas drogę. Naprawdę, szkoda, że już poznałam całą historię Zośki, Szymona, Anny i innych... ale teraz jestem bogatsza o wiele dobrych emocji, o wiele mądrych, złotych myśli. I po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że najważniejsza w życiu jest.. MIŁOŚĆ... 

"Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. 
Tak jak człowiek, gdy kocha - rozkwita."

Całym sercem polecam Wam tę piękną powieść. Może kiedyś ktoś się pokusi na jej ekranizację? Bo losy bohaterów to naprawdę świetny materiał na film! Zajrzyjcie do Rudy Pabianickiej i Wy... Dajcie się oczarować temu miejscu i związanej z nim historii...


1 komentarz: