wtorek, 16 maja 2017

Agnieszka Krawczyk "Słoneczna przystań"

Są takie miejsca, do których docierając, czujemy się komfortowo i bezpiecznie. Znikają gdzieś lęki i strach, a wokół panuje tylko dobro i piękno. Każdy z nas szuka takiej przystani w swoim życiu, miejsca, w którym będzie szczęśliwy. A czasem wystarczy tylko zauważyć, że nasza codzienność jest ostoją, a obecni obok ludzie, wlewają w nasze życie słoneczne promienie. Wystarczy dawać dobro, by dobro, by dobro otrzymać.
Sentymentalnie mi się zrobiło, a wszystko przez to, że Czary codzienności się skończyły! Nie mogę się pogodzić z tym, że więcej nie przeczytam o losach trzech sióstr ze Zmysłowa. Po raz kolejny Agnieszka Krawczyk skradła moje serce swoją powieścią. Po raz kolejny tak dobre myśli spłynęły na mnie po przeczytaniu jej książki. Po raz kolejny chciałam się delektować kolejnymi stronami, ale książka tak mnie wciągała, że chciałam szybciej i czym prędzej brnąć w kolejne wydarzenia z życia Agaty, Danieli i Tosi. Zapraszam Was do mojej recenzji "Słonecznej przystani".



Sądzę, że każdy z czytelników miał takie uczucie, kiedy czytał książkę, że chciał znaleźć się choć na jedno popołudnie w herbaciarni przy ulicy Lisiogórskiej w Zmysłowie. Jestem o tym przekonana! Ja na pewno bym chciała. Atmosfera ukazana w książce pokazuje, jak bardzo ludzie sobie pomagają, ufają wbrew wszystkiemu, wspólnie spędzają czas na kartach, ale i są gotowi działać dobroczynnie, żeby pomagać społeczności lokalnej. Tam zawsze każdy zostanie poczęstowany pyszną herbatą lub lemoniadą, smacznym deserem, a do tego dobrym słowem. Spoglądając dookoła, można się nacieszyć pięknymi krajobrazami, wybrać na spacer, by złapać oddech od codzienności. No czary!



Trzecia część historii sióstr chyba najbardziej mi się podobała. Pojawiły się nowe, wyraziste postaci, pozytywne, jak i negatywne. Akcja rozwijała się w stonowany, wyważony sposób, po to, by wybuchnąć podczas wernisażu i tuż po nim, a następnie spokojnie poukładać losy bohaterów. A do tego tak wiele złotych, dobrych, optymistycznych myśli zawartych w książce pozwala uwierzyć, że są takie miasteczka na świecie, gdzie ludzie ufają sobie na wzajem, mogą na sobie polegać, a w ważnej sprawie poruszyć niebo i ziemię.

W poprzednich częściach zwróciłam uwagę na to, jak ostrożnie prowadzone są wątki miłosne w powieści. Tak, aby nie przytłumić wielu innych ważnych motywów. Uważam, że to fantastyczny sposób, zwłaszcza, że "Słoneczna przystań" w końcu pokazuje, jak długo budowane relacje się rozwijają, oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem.

To prawda, że się zżyłam z bohaterkami. Bardzo czekałam na ostatnią część sagi, ale mam ogromny niedosyt! Tak wiele wątków można by poprowadzić dalej! Pani Agnieszko, może jeszcze nie wszystko stracone? Wiem, że pisze Pani już nową opowieść, ale może kiedyś? Czary codzienności naprawdę mają siłę terapeutyczną i bardzo dobrą energię, uwrażliwiają, więc chcę więcej! :)

Chciałabym opowiedzieć Wam historię sióstr Niemirskich, ale po prostu nie mogę zabrać Wam tej ogromnej przyjemności z przeczytania nie tylko trzeciej części, ale i całej sagi. Bardzo, ale to bardzo Wam polecam, jeśli chcecie znaleźć w niej słońce - znajdziecie, wiele, wiele promieni, które rozjaśnią Wasze myśli. Dobro - to chyba główny temat powieści, jak dla mnie. Osnuty różnymi, smutnymi, zabawnymi i szczęśliwymi historiami. No i doktor Wilk - uwielbiam jego poczucie humoru! :) Jeśli macie ochotę zaglądnijcie do Zmysłowa, do Cieplic, znajdziecie tam na pewno trochę siebie...

Ps: Dziękuję za ujęcie mnie w podziękowaniach, to zaszczyt Pani Agnieszko :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz