sobota, 18 lutego 2017

Katy Evans "Manwhore +1" PRZEDPREMIEROWO!

Już w poniedziałek swoją premierę ma najgorętsza powieść tej zimy. Bardzo czekałam na tę kontynuację, byłam ciekawa, czy Katy Evans po raz kolejny mnie zaskoczy i tego, jak wykreuje losy Rachel i Malcolma. No i jak myślicie? Podobało mi się, czy nie? Przekonajcie się :)



Zakończenie pierwszej części sprawiało, że chciało mi się płakać ze złości, że akcja przerwana zostaje akurat w takim momencie. Jak najszybciej chciałam poznać dalsze losy Rachel i boskiego Sina. Dlatego kiedy tylko dostałam propozycję przedpremierowego przeczytania książki, nie czekałam ani chwili. No i nie pożałowałam :)

Po tym, jak Rachel w artykule dziennikarskim opisała szczegółowo życie Malcolma Sainta, ich relacja zamarła. Mężczyzna zupełnie stracił do niej zaufanie i przez długi czas nie pozwalał sobie na myśli o kobiecie, która wydawało się, że skradła jego serce. Również Rachel nie umiała sobie poradzić w tej sytuacji. Napisała artykuł, by ratować czasopismo, w którym zaczynała karierę dziennikarską, a nie zdawała sobie przy tym sprawy, że naprawdę może zakochać się w facecie, będącym "obiektem" zlecenia. 

Livingstone jednak się nie poddała. Próbowała krok po kroku zbliżyć się do faceta, który zajmował każdy jej zmysł i serce. Nie było to łatwe, ale jak się można domyślić, Malcolm powoli topniał... Tylko, czy tak łatwo jest odbudować raz nadszarpnięte zaufanie? I jak pogodzić pracę z miłością, zwłaszcza, kiedy to wszystko dzieje się na oczach mediów i portali społecznościowych? Jak się okazuje, dla Sainta rzeczywiście nie ma rzeczy niemożliwych, ale do tego musicie dotrzeć sami. Zwłaszcza, że w promieniu ich szczęścia pojawia się rywal, który ma ochotę zagarnąć dla siebie Rachel...

Książka jest mega zmysłowa. Naprawdę świetnie napisana, jak zawsze u Katy Evans ze smakiem, pięknem seksu, z ogniem namiętności i wielkim żarem pożądania. Trudno się momentami nie zrumienić. To pierwsza klasa powieści erotycznej. A każdy opis Sainta naprawdę działa na wyobraźnię... 

Jest tylko jeden minus. Powieść naprawdę jest świetna, ale... strasznie polukrowana i cukierkowa... Mam wrażenie, że Saint jest zbyt wyidealizowany, brakło mu pazura, zbyt łatwo wybacza, choć pewnie, to wszystko przez miłość :) Brakuje mi w powieści jakichś zwrotów akcji, zawirowań, które sprawiłyby, że książka nie będzie aż tak bardzo przewidywalna i zbyt cudowna. Ale to moje zdanie :)



Książkę polecam Wam bardzo, zwłaszcza, jeśli już jesteście po pierwszej części. Koniecznie przeczytajcie obie części, nie pożałujecie :) Mam nadzieję, że i Was urzeknie erotyka  najlepszym Kobiecym Wydaniu :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


1 komentarz:

  1. Już od długiego czasu czekam na tą książkę i też nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam, zwłaszcza, że poprzednia część skończyła się w TAKIM momencie :)

    OdpowiedzUsuń