piątek, 15 grudnia 2017

Gabriela Gargaś "Wieczór taki jak ten"

Liczba książek świątecznych, jakie ukazały się w tym roku jest zatrważająca. Wiadomo, że wszystkiego przeczytać się nie da, (choć może są i tacy), więc trzeba wybrać co nam odpowiada. W związku z tym, że lubię książki Gabrieli Gargaś, choć wszystkich nie przeczytałam, postanowiłam "Wieczór taki jak ten" włączyć w mój świąteczny stosik. Chciałam przeczytać ją bliżej Świąt, żeby poczuć klimat, jak myślicie udzielił mi się? Zapraszam :)



Święta to szczególny czas, nikogo nie trzeba do tego specjalnie przekonywać. Niektórzy uważają, że to czas cudów. Bo zawsze znajdzie się Ktoś, kto rozdaje prezenty, niekoniecznie pod choinką…
Michalina ma 27 lat i sama wychowuje młodszego brata. Wiele przeszła. Kiedy miała 18 lat,  zmarła jej mama, zostawiając Miśce półrocznego brata. Jej tata ciągle wysyła tylko listy i drobne pieniądze, od pogrzebu mamy jednak Miśka go nie widziała...
Mieszkają w przepięknej, malowniczej miejscowości u podnóża Tatr. W codziennych trudach wspiera ją jej babcia Zosia, właścicielka cukierni „Cynamonowe serca”. To za jej radą, by podreperować budżet, wnuczka postanawia na okres Bożego Narodzenia wynająć pokoje dla gości.

Do pensjonatu przyjeżdżają tylko cztery osoby: ekscentryczny rozwodnik Artur, który najchętniej wymazałby Święta z kalendarza, starsza pani Wiktoria, która pragnie odzyskać utracone wspomnienia oraz tajemnicza pani doktor Lena z córką Kają. Im bliżej fabularnych Świąt, tym lepiej poznajemy ich historie.. Goście fantastycznie się czują w domu Michaliny. Tymczasem przed Wigilią pojawia się jeszcze jeden gość, którego Miśka na pewno się nie spodziewała...

Hmmm, co mam Wam powiedzieć. Mimo kilku drobnostek, książka mi się podobała. Jest jak zawsze u Gabrieli, mnóstwo mądrych, życiowych treści, cytatów i nadziei na to, że przecież w końcu będzie lepiej. Jest miłość, przyjaźń i wspomnienia, wszystkie i dobre i te bolesne. Owszem, fabuła jest nieco chaotyczna, osobiście denerwuje mnie przeskakiwanie do wspomnień, ni z tego, ni z owego wtrącanie przemyśleń życiowych Ilony - mamy Miśki, bo choć mądre i pasują do kontekstu, to jakoś zaburzają akcję. W ogóle jest tak, jakby każdy rozdział coś zaczynał i jakoś dokończyć się nic nie może. Wiem, wiem, wielki finał jest na końcu jak zawsze, tylko to urywanie wątków trochę mi przeszkadza. Tak dziwnie przeskakują. No i sama historia Miśki jest taka trochę wycukierkowana, choć nie miała łatwo, to nie wiem, czy rzeczywiście tak to wszystko mogłoby wyglądać.. Ale..



Ale, książka na pewno na maksa wprowadza świąteczny klimat, co do tego nie ma wątpliwości. Można go odczuć praktycznie w całej powieści. Poza tym bardzo podoba mi się ukazanie relacji w książce. Tych dobrych, między mamą a córką, siostrą i bratem, między nieznajomymi, które stają się przyjaciółkami, ale i tych trudnych, między dziećmi a ojcem, między teściową i synową. Są pokazane naprawdę ciekawie i wnikliwie, pokazując gamę uczuć im towarzyszącym. Tak samo ciekawie pokazane są problemy poruszone w książce - choroba, żałoba, rasizm. Wszystkie te elementy budują piękną historię, po którą warto sięgnąć w ten świąteczny czas.

Nie da się ukryć, że książka posiada niepowtarzalny, świąteczny klimat, a magia udziela się też czytelnikowi. Choć czasem trudno uwierzyć w cuda, może właśnie w Święta warto?

Wydawnictwo FILIA




poniedziałek, 11 grudnia 2017

Katarzyna Michalak "Gwiazdka z nieba"

Obiecałam sobie tego nie robić, a jednak dałam się skusić. Piękna, śliczna okładka wygrała z rozsądkiem. A jednak, po raz kolejny okazało się, że nie można oceniać książki po okładce... I choć walczyłam ze sobą, żeby już nie wracać do książek Katarzyny Michalak, to jednak sięgnęłam po "Gwiazdkę z nieba" kuszona właśnie cudną prezentacją okładkową. A wnętrze? Hmm, zapraszam dalej :)


Nataniel, któremu wydaje się, że stracił wszystko na czym mu zależało, postanowił uciekać gdzie go oczy poniosą, żeby zacząć nowe życie i nauczyć się nim cieszyć. W przeszłości uległ poważnemu wypadkowi, potem zmarła jego najukochańsza mama, a teraz stracił jeszcze dach nad głową. Będąc zatem "wolnym" od jakichkolwiek zobowiązań trafia do Sennej - wioski na Mazurach. Miała ona być tylko krótkim przystankiem w jego podróży, a tymczasem chata nad jeziorem staje się jego przystanią i miejscem na ziemi... To tu spotyka serdecznych przyjaciół, na których może liczyć w każdej sytuacji i uczucie, które przynosi ze sobą wiele i dobrego i złego... 

Hmmm, obiecałam sobie, że nie będę wracać do książek Katarzyny Michalak. Kiedyś kochałam je całym sercem, ale coś w końcu zaczęło się psuć i jakoś przestały mnie zachwycać. Kilka ostatnich tytułów odpuściłam, choć jak zawsze gdzieś tam w sieci peany mieszały się z obelgami. Kiedy zobaczyłam najnowszą książkę, pomyślałam sobie, że brzmi i wygląda zachęcająco. No i się skusiłam...



Właściwie nie umiem powiedzieć, czy jestem zadowolona. Być może trochę, ale chyba bardziej jestem zażenowana fabułą. Owszem porusza wiele pięknych i ciekawych wątków, ale całościowo jakoś to tak się nie składa, jakoś za dużo jest tego wszystkiego. Na pewno historia przyjaźni i przeszłości bohaterów jest urzekająca. Ta dotycząca zwierząt wzruszająca. Ale ta z Iwoną pojawiającą się znikąd - no żenująca! Bohaterowie nie bardzo wiedzą co ze sobą zrobić, no kurcze chyba jednak jestem zawiedziona... 
A okładka choć cudna, odnosi się jedynie do końcowego fragmentu książki... Mam wrażenie, że została wykorzystana jedynie jako chwyt marketingowy, po to, żeby książka sprzedała się w czasie świątecznym. Przykro mi, ale z tą twórczością kończę.

Wydawnictwo ZNAK

wtorek, 5 grudnia 2017

Corinne Michaels "Conviction" PREMIERA!

Są książki, po których kontynuacje po prostu trzeba sięgnąć. Napięcie pozostawione w ostatnich zdaniach "Consolation" zapewne nikomu nie pozwoliło, aby nie zerknąć do drugiego tomu. Ja też nie mogłam opanować tej chęci, dlatego dzisiaj mam dla Was kolejną część "Consolation Duet", czyli "Conviction" od Corinne Michaels wydanego w Polsce przez Wydawnictwo Szósty Zmysł. Zapraszam, choć od razu zaznaczam, że do przeczytania tej książki konieczna jest znajomość pierwszego tomu, a recenzja siłą rzeczy będzie trochę spoilerować :)



Natalie była przekonana, że po traumie jaką przeszła już nic nie jest w stanie ją bardziej zranić. Poukładała swoje życie u boku Liama, który pokochał także jej córeczkę Aarabelle. Kobieta czuła się w końcu szczęśliwa i myślała, że uporała się już ze stratą męża, do momentu, kiedy go nie zobaczyła... nie mogła uwierzyć, że oto stoi przed nią żywy, a jednak...
Tak właśnie kończy się pierwszy tom "Consolation".
"Conviction" ukazuje nam dalsze losy bohaterów, którzy nie bardzo wiedzą jak zareagować w takiej sytuacji, jak sobie teraz poukładać życie, a przede wszystkim, jak sobie poradzić z emocjami. Aaron wrócił do domu z nadzieją na szczęśliwe życie z żoną i córką, a tymczasem okazuje się, że ta stworzyła rodzinę z jej najlepszym przyjacielem. Natalie otworzyła się na nową miłość, pokochała Liama, a tu nagle zjawia się mężczyzna, który jej jej mężem, tym, którego tak bardzo kochała, ale i tym, który tak bardzo ją skrzywdził. Liam nie chcąc stawać nikomu na drodze postanawia się odsunąć, choć niewyobrażalnie cierpi. Na szczęście Lee wie, jak ma postąpić. Czy jednak uda jej się stworzyć szczęśliwą rodzinę z Liamem, skoro Aaron postanawia walczyć o nią i o córkę? Przekonajcie się sami.

To naprawdę seria, którą polecam całym sercem. Pierwsza część jest naprawdę świetna, a zakończenie łamie serce na miliony kawałków. W drugiej części razem z bohaterami odczuwa się ich emocje, tak silne, rozdzierające. Naprawdę ta "walka" emocjonalna, która toczy się między tą trójką jest nie do opisania. To istna szarpanina. Czasem aż chciałoby się potrząsnąć bohaterami, by postępowali trochę inaczej, rozważniej, czy odważniej, zwłaszcza jeśli chodzi o Liama. Natalie jest w naprawdę trudnej sytuacji, ale to, co przeszła do tej pory, wydaje się, że tylko ją wzmocniło. Jest pewna swoich uczuć i jedyne, czego się boi, to powtórki z rozrywki. A o to w życiu żołnierza nie trudno...



Bardzo polecam Wam "Conviction", ale w duecie z "Consolation" (recenzję znajdziecie tu). To piękna obyczajowa historia, która skradnie Wasze serca, złamie je, ale po to, by na nowo je poskładać. A wszystko to z wielką dozą emocji, miłości i namiętności. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł :)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Renata Kosin "Aleja Siódmego Anioła"

Powoli wpadam w wir książek świątecznych, choć trochę się przed tym bronię, bo jednak jeszcze parę tygodni do Bożego Narodzenia. Miło jednak już pooli poczuć tę atmosferę... Cieszę się, że zaczęłam od "Alei Siódmego Anioła" Renaty Kosin, bo ta powieść obyczajowa z tajemnicami przeszłości w tle, pięknie pokazuje, że nawet, jeśli wydaje nam się, że tracimy wszystko, to zawsze jest jeszcze szansa, by zacząć od nowa. Zapraszam :)



Główna bohaterka Julia, kiedy ją poznajemy nie ma żadnych marzeń. Jest przekonana, że złe momenty w jej życiu, są właśnie jej zasługą i dlatego nie ona sama nie zasługuje na spełnienie jakichkolwiek marzeń. Cały swój świat zamknęła w czterech ścianach, szczelnie odgradzając się od życia, które, jak jej się wydaje ma już za sobą. Zupełnie, jakby znajdowała się w szklanej śniegowej kuli. Ze wszystkich sił stara się, by nikt nie rozpoznał w niej kobiety, którą kiedyś była. Wmawia sobie, że do poprzedniego życia nie ma już powrotu...
Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Granice uporządkowanego świata Julii zaczynają kruszeć i pękać, gdy ze starego sekretarzyka odnalezionego na zapleczu pewnego sklepu wypada list napisany przed laty przez kilkuletniego chłopca. List zawiera niezwykłą prośbę. Julia postanawia sprawdzić, czy zapisane w nim marzenie spełniło się, dlatego rusza jego śladami. Dzięki temu odkrywa tajemnicę, nad którą czuwa siedem wyjątkowych Aniołów...

"Kiedyś, gdy (park) był bardziej rozległy, przecinało go dokładnie siedem głównych alejek. Na początku każdej stał jeden anioł, ale każdy inny, bo też miał inne do spełnienia zadanie. Pierwszy był zatroskany, kolejny uradowany, następny, zdaje się, zasępiony, potem rozmarzony, zadumany, zagniewany, i na końcu rozmiłowany albo natchniony, bo co do tego nigdy nie było pewności. Pewnie przez to najczęściej nazywano go Siódmym Aniołem albo po prostu Zaginionym, bo w pewnym momencie zniknął.."



Renata Kosin stworzyła naprawdę piękną historię. Kiedy zobaczyłam okładkę, wiedziałam, że muszę mieć tę książkę w swojej biblioteczce. Nie spodziewałam się, że niesie ona ze sobą tak wiele emocji. To nie jest łatwa książka ze Świętami w tle. Jest trudna, bo jest w niej tyle emocji, które szargają Julią, że czasem nie wiadomo było, co myśleć. Praktycznie na samym końcu dowiadujemy się, dlaczego Julia jest właśnie taką Julią teraz i dlaczego przeżywa te wszystkie katusze. A przez całą książkę trzeba znosić jej humory. Czasem nie wiadomo, czy jej współczuć i płakać razem z nią, czy po prostu nie trzeba by było, kolokwialnie mówiąc "kopnąć jej w tyłek", by wreszcie znalazła w sobie odwagę, by stanąć oko w oko z przeszłością. Dodatkowe te wszystkie stany emocjonalne są namnażane przez rozmyślania bohaterki, bo te stanowią większość książki. To naprawdę potężny ładunek emocjonalny, który znajduje ujście dopiero na końcu. Ale wtedy naprawdę płyną potoki łez... Ja nie umiałam ich opanować...

Fabuła jest bardzo ciekawa. Nie jest szybka, ale toczy się powoli wraz z dojrzewaniem Julii. Kolejni bohaterowie, których spotyka kobieta pokazują jej, że zawsze jest szansa, by zacząć od nowa. Jej szczególna więź z Antonim pokazuje, jak łatwiej jest zaufać obcej osobie, które nas nie ocenia, a jedynie pomaga spojrzeć sprawiedliwie na całą sytuacje. To piękna przyjaźń..

Bardzo polecam Wam tę książkę. Choć nie ma tu pastorałek i choinki, to pokazuje, że magia działa, nie tylko przez Aniołów, ale zwłaszcza przez ludzi. I to nie tylko w Święta...

Wydawnictwo FILIA

piątek, 1 grudnia 2017

Whitney G. "Turbulencja"

Kolejna z "niegrzecznych" książek od Wydawnictwa Kobiecego jest już na blogu. Tym razem to historia miłości pokręconej i silnej, niczym turbulencja. Jej Autorka mówi o sobie, że uwielbia podróże, a nawet ma na ich punkcie obsesję. Pewnie dlatego książka Whitney G. ma właśnie tytuł: "Turbulencja". Niby to banalna historia, seks bez zobowiązań, spotkania od czasu do czasu, a jednak jest coś jeszcze, co stanowczo zmienia los związku Jake'a i Gillian. Zapraszam :)


Gillian przybywa do Nowego Jorku  w poszukiwaniu sensu życia. Wkrótce rozpoczyna pracę jako stewardessa. Na pokładzie jednego z samolotów poznaje aroganckiego do granic wytrzymałości, lecz diabelnie przystojnego pilota Jake’a, eksperta w przygodach na jedną noc, którego nie interesują randki, zwierzenia i trzymanie się za ręce. Wówczas zaczyna się szalenie seksowna podniebna podróż. Para decyduje się na prosty układ – seks bez zobowiązań. Sceny namiętności na różnych lotniskach, w hotelach i miejscach na świecie. Tajemnicze telefony, problemy rodzinne i mroczne cienie przeszłości, które dopadają Jake’a. Pojawia się też niepohamowane uczucie Gillian. Czy to wszystko uda się połączyć spragnionym siebie kochankom? W pewnym momencie bohaterowie będą musieli skonfrontować swoje oczekiwania. Czy wyjdzie im to na dobre?

O tym, że to książka pełna erotyzmu i namiętności nie muszę Was przekonywać. Oczywiście Jake to wielki arogant, bardzo pewny siebie, którego czasem trudno zrozumieć i jest po prostu wkurzający. Natomiast Gillian to delikatna romantyczka - istne przeciwieństwo mężczyzny. Ale jak mówią, to przeciwieństwa się przyciągają. Fajne w książce jest to, że przez dużą część fabuły nie dowiadujemy się wprost wszystkiego o bohaterach. Ta tajemnica podsyca wątki i akcję, która brnie do przodu bardzo szybko, by potem dosłownie pękł wielki balon z emocjami, które uchodzą i sprawiają, że nawet Jake łagodnieje. 



Książka jest naprawdę jednym z lepszym romansów, jakie czytałam. Jest w niej mnóstwo ognia, seksu i pożądania, ale i emocji, z którymi muszą uporać się bohaterowie, czy tego chcą, czy nie. Ciekawa jest też forma powieści podzielona na terminale i uzupełniona wpisami z bloga głównej bohaterki.
Polecam Wam tę książkę!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

wtorek, 28 listopada 2017

T.M. Frazier "King"

To może dla odmiany, po romantycznej historii jakiś dark romance? Czemu nie :) Mam dla Was "Kinga" T.M. Frazier. Historię o facecie, którego nie chciałabyś wkurzyć. Prawdopodobnie nikt by nie chciał. Jedyną walutą, jaką przyjmuje w odwecie jest krew, pot albo seks. Ewentualnie wszystko naraz. Nie warto z nim zadzierać. Z kolei Doe to zagubiona dziewczyna, która cierpi na amnezję i mieszka na ulicy. Próbuje przeżyć za wszelką cenę, a z powodu nieporozumienia zostaje uwięziona przez Kinga. Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam!


King właśnie wyszedł z więzienia i bez wątpienia nie warto z nim zadzierać. Reprezentuje mroczny świat przestępców, jest bezwzględny i bardzo dobrze wie, że nikt mu nie podskoczy. Wie, że ludzie się go boją.. Jego przyszłość właśnie się kształtuje, kiedy spotyka Doe..
Dla Doe ulica jest codziennością. Bezdomna dziewczyna straciła pamięć, jest zdesperowana, głodna i niepewna swojej przyszłości. Razem z koleżanką Nikki wybierają się na imprezę z okazji wypuszczenia Kinga z więzienia. Doe jest tak zdesperowana, że jest gotowa zrobić wszystko, byle tylko przeżyć kolejny dzień.
Przyszłość Kinga właśnie się waży, a Doe najpierw musi odkryć tajemnice własnej przeszłości. Kiedy bohaterowie się spotkają, nauczą się, że czasem rozsądek, pożądanie i serce w ogóle nie chcą współpracować. A żeby przetrwać, najpierw trzeba odpuścić.



Szczerze muszę powiedzieć, że spodziewałam się kolejnego niezbyt zaskakującego romansu z mnóstwem seksu w środku. Zresztą popatrzcie na okładkę i powiedzcie, co najpierw Wam przeszło przez myśl? No właśnie, niegrzeczny, ale bardzo seksowny facet. A tymczasem książka mnie zaskoczyła. Owszem nie jest to fabuła górnych lotów, ale jest ciekawa i zaskakująca. Nie jest powieleniem innych romansów, a i sceny erotyczne nie wyskakują z każdej strony, co też działa na plus. Książkę czyta się bardzo szybko, bo wciąga. Bardzo fajna jest również kreacja bohaterów. O tyle, o ile, nieco mnie denerwował niezdecydowany King, to jego postać jest świetnie wyprofilowana, widać w nim zagubione dziecko, które zrobi wszystko, by odnaleźć swój "skarb". Za to Doe to postać mająca swoją historię i poszukująca prawdy o sobie, pokazana w ciekawy sposób. Polubiłam także przyjaciela Kinga - Preppiego, który zdecydowanie jest przyjacielem na dobre i złe. 

Jeśli macie ochotę na romans, który ma miejsce w mrocznym światku szemranych interesów, jest wciągający, a jego zakończenie MOCNO zaskakuje, to polecam Wam "Kinga". Wieczór szybko upłynie z tą niegrzeczną książką. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


Tasmina Perry "Oświadczyny"

O miłości warto marzyć zawsze, trzeba jej szukać, bo tylko ona sprawia, że nasze życie ma sens. Nie możemy być pewni, kiedy nas spotka. Miłość ma różne oblicza, nigdy nie jest taka sama, jest wielowymiarowa i dla każdego jedyna w swoim rodzaju. A mimo to, marzenia o niej są tak bardzo podobne. Dlatego tym razem zapraszam Was na romantyczną podróż w czasie. Powieść Tasminy Perry "Oświadczyny" toczy się bowiem w dwóch płaszczyznach czasowych. Jedna to czasy Londynu z balami debiutantek, a druga to współczesny, pokryty zimowym puchem Manhattan. Dzisiaj o tym, jak potężną siłą jest miłość. Zapraszam!



Rok 1958. Londyn. Georgia Hamilton kończy 18 lat i rodzice chcą, by wzięła udział w eleganckim balu debiutantek. Dziewczyna marzy jednak o tym, by zostać znaną pisarką, a nie żoną. Wkrótce wydarza się tragedia, która na zawsze przypieczętowuje jej los.
Rok 2012. Niepoprawna romantyczka Amy Carrell kolejny raz przeżywa zawód miłosny. Ze złamanym sercem, opuszczona i zdesperowana, odpowiada na ogłoszenie o damę do towarzystwa dla intrygującej starszej pani, z którą udaje się do Nowego Jorku. Jeszcze nie wie, że odkryje tajemniczą love story, która czekała pięćdziesiąt lat, zanim ktoś ją opowie.

Niepoprawna romantyczka Amy nie ma nic do stracenia, kiedy tuż przed Bożym Narodzeniem porzuca ją ukochany, a ona zostaje w Londynie całkiem sama tysiące kilometrów od rodziny. Spodziewała się zaręczyn, a tymczasem musiała przeboleć rozstanie. Dlatego postanawia odpowiedzieć na ogłoszenie o osobę do towarzystwa w podróży, które wystawiła starsza pani. Amy nie spodziewa się, że odkryje historię sprzed ponad pół wieku... Wyrusza z ekscentryczną Georgią Hamilton do Nowego Jorku. W czasie podróży dystyngowana dama nie tylko udziela dziewczynie lekcji dobrego stylu, ale także odsłania przed nią bolesną tajemnicę z przeszłości...

W książce Tasminy Perry fantastycznie przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe, których łącznikiem jest Georgia. Poznajemy jej młodzieńczą historię miłosną, zakończoną złamanym sercem, a jednocześnie poznajemy też losy Amy, która też dopiero co przeżyła rozczarowanie. Niesamowite jest to, jak przed obcym człowiekiem łatwiej jest się otworzyć. Dopiero w podróży Amy pokazuje, że porzucenie bardzo ją zabolało i bardzo wpłynęło też na poczucie własnej wartości. Okazuje się, że kobiety mają ze sobą wiele wspólnego, bo jednak marzenia o prawdziwej miłości ma każdy. 



Fabuła powieści jest interesujące i tak naprawdę, nie ma pewności, jak zakończy się historia bohaterek. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, bo to nie ten rodzaj literatury, ale sprawnie brnie do celu.
„Oświadczyny” to zdecydowanie książka, która będzie Was wzruszać, ale i zaskakiwać. Nie ma w niej przeładowania wszystkimi nieszczęściami tego świata, które wciąż spadają na bohaterów. Ale nie jest również cukierkowo i w stylu „żyli długo i szczęśliwie”. Autorka opowiada o losach swoich bohaterek w sposób lekki, ale niepozbawiony nutki dramatyzmu. Dodatkowo potrafi zmylić czytelnika i zaskoczyć rozwojem wydarzeń. To książka, która jest okraszona idealnie dobraną porcją romantyzmu. Jest w niej wszystko to, co sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Z pewnością kobiety poczują właśnie to "coś". Autorka opowiada w sposób lekki o trudnych sprawach, jak odnajdywanie poczucia własnej wartości, pogoni za swoimi marzeniami, ale i o miłości, która jest wielką siłą przyciągania.

Bardzo Wam polecam tę romantyczną historię dwóch kobiet z bardzo podobnymi marzeniami :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


środa, 22 listopada 2017

Amanda Prowse "Świąteczne marzenie"

Kilka dni temu swoją premierę miała urocza opowieść o uczuciu, które zjawia się niespodziewanie, otulając dwoje ludzi, a to wszystko w magicznej zimowej scenerii. "Świąteczne marzenie" to kolejna książka Amandy Prowse, z którą miałam do czynienia, i która doskonale przywołuje klimat świąteczny. Jak zawsze mi się podobało. Zapraszam, sprawdźcie dlaczego :)


Wychowana w rodzinie zastępczej Meg od dziecka marzyła o baśniowym Bożym Narodzeniu. W tym roku, jako samotna matka pragnie przygotować idealną Gwiazdkę dla swojego synka. Chce, aby poczuł on magię tego niezwykłego czasu. U boku Meg zabraknie jednak kochającego mężczyzny, ale niepoprawnie romantyczna kobieta wmawia sobie, że to nie problem. 
Tuż przed Gwiazdką kobieta wyrusza z Londynu do Nowego Jorku w sprawach służbowych. Tam poznaje przystojnego architekta Edda. Robi na niej bardzo pozytywne wrażenie. Parę kieliszków wina, szczere rozmowy i rozbrajający uśmiech sprawiają, że wizja świąt spędzonych tylko z synkiem nie wydaje się już tak bardzo kusząca. Szkoda, że ten, o którym marzy Meg, mieszka aż za oceanem...

Trochę dziwne wydawało mi się, że tak szybko, w zaledwie kilka dni, można się tak bardzo zakochać, by chcieć zmieniać swoje życie. Jednak to właśnie pokazuje, jak wielką moc ma miłość, jak bardzo pragnie jej każdy z nas, jak bardzo brakuje jej tym, którzy żyją samotnie. Czy jednak bohaterka zdecyduje się postawić na szali swoje poukładane życie z synem, aby zaryzykować dla związku z kimś, kogo zna zaledwie kilka dni i mieszka na drugim końcu świata? Musicie przekonać się sami.



"Świąteczne marzenie" to ciepła i poruszająca opowieść, zawierająca miksturę miłości, problemów rodzinnych i świątecznej przyjemności, którą każdy powinien dostać w prezencie  ten wyjątkowy raz w roku. Doskonale wprowadza w świąteczny klimat, spójrzcie tylko na okładkę... Polecam Wam tę książkę na zabiegany przedświąteczny czas.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta"

Powieść otulająca niczym ciepły kocyk w listopadowe lub grudniowe wieczory? Zdecydowanie "Psiego najlepszego" W. Bruc'a Camerona to bardzo dobra propozycja. Pokazuje nie tylko życie człowieka, nie tylko życie psa, ale i więzi, jakie mogą się między nimi zrodzić, jak bardzo mogą być bliskie. Chyba mało kto nie wzruszyłby się na widok zgrai szczeniaczków, uroczej suczki i do tego ich nieporadnego pana. No i chyba każdy marzył choć przez moment o magicznych świętach spędzonych w górach, pełnych śniegu. To wszystko znajdziecie właśnie w tej cudownie ciepłej książce. Zapraszam!



Życie Josha, wciąż cierpiącego po rozstaniu z ukochaną, wywraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy. Mężczyzna nie jest w stanie oprzeć się głębokiemu spojrzeniu brązowych oczu i przygarnia ją pod swój dach. Obiecuje sobie jednocześnie, że zajmie się Lucy i jej szczeniętami najlepiej jak potrafi. Historia jednak przybiera dziwny obrót, Lucy taci swoje szczenięta, ale ma szansę sprawdzić się jako mama, gdy ktoś podrzuca małe psiaki w kartonie. Zdezorientowany Josh szuka pomocy w schronisku, gdzie poznaje piękną Kerri - opiekunkę czworonogów. Razem przygotowują zwierzaki do świątecznego programu adopcyjnego. Z biegiem czasu Josh zdaje sobie sprawę, że nie wyobraża sobie już życia bez futrzanej rodzinki i Kerri... 

Josh to niezwykły bohater, sympatyczny i ciepły, jak niewielu mężczyzn. A może wielu, ale niewielu z nich potrafi pokazać to w ten sposób. Z jednej strony wydaje się trochę mało zaradny, a wręcz nieporadny, ale z drugiej pokazuje, że jest odpowiedzialny. Pomimo, że nie myślał o tym, by opiekować się jakimś zwierzęciem, zajął się Lucy, postawiony przez sąsiada praktycznie przed faktem dokonanym. Najzabawniejsze były te momenty, kiedy Josh co chwilę dzwonił do weterynarza, by o coś zapytać, bo coś wydawało mu się podejrzane. Pokazał, jak wielkie ma serce do zwierząt. Był gotowy nawet, by stracić pracę, byle tylko  fachowo zająć się cierpiącym zwierzęciem. Wymagało to od niego poświęcenia i zachował się wspaniale. To naprawdę godne szacunku. No i sprawia, że tego bohatera nie sposób nie lubić! Nie każdy zachowałby się w ten sposób.




W. Bruce Cameron sprawił czytelnikom piękny prezent w postaci tej książki. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor prowadzi stworzone przez siebie historie. Zmusza czytelnika zarówno do uśmiechu, jak i do potoku łez. To niezwykle klimatyczna książka, która rozczuli najbardziej zatwardziałe serce. Myślę, że ta książka, to idealny prezent, nie tylko świąteczny, dla wszystkich wielbicieli czworonogów. Z pewnością odnajdą tu emocje bliskie swojemu sercu. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

poniedziałek, 20 listopada 2017

Natasza Socha "Dwanaście niedokończonych snów"

Książki z tematyką świąteczną wyjątkowo obrodziły w tym roku :) u mnie na półce znalazło się sporo z nich, między innymi najnowsza książka Nataszy Sochy "Dwanaście niedokończonych snów". Tutaj magia przeplata się z rzeczywistością. Sen ma wielką moc. To lekka powieść, ale zawierająca w sobie wiele mądrości i cennych rad. Powieść w sam raz na zimne jesienne i grudniowe wieczory. Zapraszam!



Momo ma dwadzieścia osiem lat i żyje w gorsecie własnych ograniczeń. To takie pudełkowe życie, pełne zachowań zachowawczych. Nie pije kawy, nie patrzy ludziom w oczy, nie kupuje kolorowych ubrań, nawet boi się podróżować. Nie czeka już na nic specjalnego. Ma za sobą nieudane małżeństwo i skomplikowane relacje z ojcem. Jej światem jest sztuka - Momo projektuje biżuterię i meble z recyklingu. A jednak niespodzianki do niej przychodzą. Pojawiają się jako sny. Są niczym pomost łączący noc z dniem. Próbują jej coś powiedzieć, kłują palcem, puszczają oko. Stają się pośrednikiem między Momo a prawdziwym światem, który ją otacza. Wyznaczają jej kolejne zadania, które musi wypełniać, żeby móc pójść dalej. Czas kończy się wkrótce...Kim jest osoba, na którą podświadomie czeka?

Autorka doskonale wprowadza nas w ten lubiany przez większość z nas, grudniowy czas, który często przynosi nam niespodzianki, na które nie czekamy. Z lekkością wrzuca nas w wir przygotowań świątecznych, raczy pierwszym śniegiem i urokiem tego ostatniego miesiąca w roku. Do tego wszystkiego sny, które niby wprowadzają chaos, a tak naprawdę są elementem magicznym powieści, tym, co buduje niezwykły klimat powieści. Sprawiają wrażenie wskazówek dla każdego z nas. Tak jakby były komunikatem, który sugeruje w jaki sposób powinniśmy postępować. 

Baśniowość to kolejny element w powieści Sochy, który doskonale łączy się z poprzednią zimową książką - "Biurem przesyłek niedoręczonych", której recenzję znajdziecie tu. Postać Mili łączy te dwie historie i sprawia, że wkrada się tu po raz kolejny magia. W ogóle bohaterowie są fajnie wykreowani. Choć główna bohaterka jest lekko irytująca z tym swoim mega poukładanym życiem, to jednak jej pasja i zawód, który wykonuje są frapujące. Kobiety w tej książce na oczach czytelnika dojrzewają, rozkwitają, nawet nabierają blasku, zmieniają swoje życie, ale i mężczyźni nie pozostają w tyle ze swoimi charakterami. 


Jeśli macie ochotę na przyjemną, zimową lekturę, to "Dwanaście niedokończonych snów" jest właśnie dla Was. Czasem warto zauważyć, że każdy czas jest dobry na zmiany, nie trzeba czekać na jakiś konkretny moment, czy specjalną motywację. Można zacząć zmieniać swoje życie tu i teraz. Najnowsza powieść Sochy jest bardziej nostalgiczna niż zwykle, ale znajdziecie tu wiele "stałych elementów" Autorki - sarkazm, gorzkie, ale prawdziwe refleksje i nade wszystko afirmację życia. Tym razem wprowadzi Was w większą refleksję niż zwykle, ale to właśnie książka w sam raz na ten grudniowy czas. Polecam

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Pascal :)


Susan Lewis "dziewczyna, która wróciła"

Zanim wpadnę całkowicie w wir książek świątecznych, bo trochę mi się takich nazbierało, mam dla Was thriller psychologiczny od Wydawnictwa Kobiecego. "Dziewczyna, która wróciła" Susan Lewis, to książka, która już od pierwszego zdania sprawia, że poczujesz niepokój i zapytasz, co tu właściwie jest grane? Jeśli jesteś zainteresowana/y, zapraszam :)



Jules Bright musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Kiedy do jej domu przychodzi policjantka pragnąca przekazać jej osobiście informację, kobieta czuje, jakby coś w niej pękło. Własnie wypuszczono z więzienia Amelię Quentin - morderczynię jej córki...
Daisy od momentu narodzin była oczkiem w głowie rodziców, doskonale rozumiała się z mamą. Jej życie było beztroskie i szczęśliwie, dopóki nie pojawiła się w nim Amelia i brutalnie go nie zakończyła... 
Dlatego informacja ta wprawia Jules w odrętwienie. Musi zmierzyć się z faktem, że morderczyni wróciła. Całym sercem chce sama wymierzyć sprawiedliwość, pozbyć się żalu, który rośnie za każdym razem, kiedy dziewczyna wypowiada imię Daisy. Matka nie wierzy w jej skruchę. Czy jednak posunie się do tego, aby pomścić śmierć córki? 



Konfrontacja psychopatki i matki pragnącej zemsty to naprawdę fascynująca historia. Mnóstwo emocji na każdej ze stron. Oczywiście prym wiodą żądza zemsty, żal, szukanie sprawiedliwości, poszukiwanie ukojenia w żałobie, ale sama postać tej "złej" bohaterki dostarcza wielu doznań. Retrospekcja do minionych zdarzeń pokazuje nam jej wyrachowaną postać, która bezwzględnie wpływa na opinię publiczną i za nic ma czyn, który popełniła. Portret matki szalejącej w żałobie, ogarniętej nieustannym cierpieniem, pokazuje, jak bardzo bezradna jest kobieta, która traci dziecko. Scenariusz zdarzeń jest naprawdę zaskakujący i choć niektóre z wydarzeń wydają się wręcz nierealne, to z pewnością budują akcję, podkręcają jej tempo i nadają fabule odpowiedni bieg.  Autorka zaprezentowała intrygujące wątki psychologiczne ze starannością, dbałością o szczegóły i wnikliwym zrozumieniem natury człowieka.

Jeśli macie ochotę na intrygujący thriller psychologiczny, który wciągnie Was aż do ostatniej strony, to polecam Wam "Dziewczynę, która wróciła". Emocje gwarantowane!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

piątek, 17 listopada 2017

Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński "Pudełko z marzeniami"

Jak zawsze, szum wokół książki tych Autorów jest wielki. Tym razem podwójny, bo oto dwoje bardzo popularnych w ostatnim czasie pisarzy postanowiło w duecie stworzyć historię, która zachwyci fanów i jednego, i drugiego z nich. Jak wiemy duety nie zawsze są udane. W dodatku poprzeczka postawiona wysoko, bo w tym roku mamy szczególny urodzaj na świąteczne powieści. Jak więc wypadło "Pudełko z marzeniami" Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego? Zapraszam :)



Michał to zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni mężczyzna, który marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Dlatego, kiedy dowiaduje się od umierającej ciotki, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie, choć i tak niekoniecznie wierzy w to, że go odnajdzie. Ciągle tłumaczy sobie, że chce odpocząć od zgiełku Warszawy. Sęk w tym, że teraz w miejscu, gdzie znajduje się kapliczka ze skarbem, stoi restauracja, więc dotarcie do "skarbu" okazuje się trudniejsze niż myślał początkowo. Restaurację w Miasteczku prowadzi rówieśniczka Michała - Malwina, opuszczona przez ukochanego, który najpierw chciał uciec gdzieś w Bieszczady, a potem przeraził się życia z dala od metropolii, więc postanowił wyjechać za granicę i choć obiecał wrócić, nie wrócił. Dziewczyna mieszka z babcią, która po powrocie z wieloletniego pobytu we Francji koniecznie chciałaby serwować w jej restauracji żabie udka i ślimaki, choć zdaje sobie sprawę, że francuskie realia w Miasteczku nie znajdą prawa bytu. Na szczęście znajduje ona w pani Wiesi bratnią duszę, więc jakoś łatwiej jest znieść jej tęsknotę za zmarłym mężem i krajem, w którym spędziła ostatnie lata. 
Michał, aby zdobyć skarb, postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną, zdobyć jej zaufanie, a potem w tajemnicy przed nią odzyskać swój spadek. Niestety, gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem. Tym bardziej, że w oko wpadnie mu Rozalia - siostra Malwiny, a w drzwiach stanie jego była dziewczyna z nieoczekiwaną wiadomością. Jak zakończy się ta historia? Czy skarb trafi w odpowiednie ręce? 

O tym, jak ważne są marzenia wiemy wszyscy. Nie zawsze mogą się one spełniać, ale warto o nich myśleć i mówić głośno, być może kiedyś ktoś dopomoże ich spełnieniu. Właśnie Malwina była taką osobą, która pomogła gościom swojej restauracji uwierzyć, że warto marzyć. Magiczne Pudełko z marzeniami to skarbnica myśli i życzeń klientów, które w miarę możliwości dziewczyna pomagała spełniać. Te, których nie potrafiła, przekazywała świętemu Ekspedytowi, wierząc, że on też ma moc sprawczą. I jak się okazało, miał...



Książka Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego, to naprawdę zabawna komedia, która potrafi zauroczyć. Owszem, jakoś trudno było mi wejść w tę historię, długo zeszło, zanim zaangażowałam się na maksa, ale potem książka bardzo mnie urzekła. Fabuła jest przewidywalna, ale i to ma swój urok. Myślę, że z łatwością każdy odnajdzie w niej i Magdę i Alka, a do tego nikt nie odejdzie niezadowolony. Ta książka poprawia nastrój, jest swoistym pudełkiem z uśmiechem, życzliwością i dobrocią. Klimat świąteczny również się udziela. No i pani Wiesia - jej postać buduje humor, komizm i wszystko to ku zdrowotności - wiadomo, śmiech to zdrowie.

Jeśli macie ochotę na przyjemny wieczór z książką, Wy też otwórzcie Pudełko z marzeniami :)

Wydawnictwo FILIA

Ps: A to na pamiątkę targowych spotkań z Autorami :)


środa, 15 listopada 2017

Krystyna Mirek "Prawdziwa miłość"

Zamki mają w sobie wiele tajemnic. Są one skrywane latami, aby nikogo nie ranić, bo prawda może być bardzo bolesna. Jest jednak też oczyszczająca. I choć nie zawsze daje wybaczenie, to prawda wciąż zwycięża. No i miłość, wiadomo, że prawdziwa, zwycięża zawsze. Tak jak w ostatniej, trzeciej części "Sagi Rodu Cantendorfów" Krystyny Mirek, zatytułowanej "Prawdziwa miłość". Zapraszam na wspaniałe zwieńczenie sagi :)



Zamek Cantendorf zarządzany przez hrabiego Aleksandra, długo skrywał w swoich murach mroczną tajemnicę. Strażniczka sekretu, wieloletnia gospodyni - pani Hammond, wyjawia go przed śmiercią hrabiemu. Staje on przed wyborem, czy wyjawić prawdę i stracić wszystko, czy zachować wieści dla siebie i żyć jak do tej pory. Skoro ostatni świadek umiera, mógłby milczeć. Jaką decyzję podejmie? Musi mieć na uwadze także dobro Kate i Isabelle, wiele odpowiedzialności na nim ciąży. Każda z decyzji będzie miała ogromny wpływ także na życie tych kobiet. Co wygra? Poczucie dumy, czy prawdziwa miłość?

Z kolei Lady Isabelle Adler, kochanka hrabiego, wreszcie wygrała długoletnią wojnę. Jest o krok od ślubu z Aleksandrem, dzięki skutecznie zaplanowanej przez siebie intrydze. Czy ta przebiegła kobieta, w której rękach spoczywa los dziecka, jedynej prawdziwie kochanej przez nią istoty, zdobędzie się na odważną decyzję i także wyjawi prawdę? Czy uda jej się odnaleźć w sobie dawną dziewczynę z prostymi i czystymi marzeniami?

Wszystko, co dzieje się na zamku nie zostaje też obojętne wobec wiedźmy Alice. Choć nikt nie łączy jej istnienia z dziejami rodu Cantendorf, ma ona z nimi więcej wspólnego, niż ktokolwiek się spodziewa. Wiedźma Alice, dzięki swoim mocom, wyrywa Kate z objęć śmierci. Udaje się jej pomóc, choć Kate nie ma w sobie zbyt wielu sił i ochoty na to by żyć, po tym, co ostatnio się wydarzyło. Jednak koleje losu sprawiają, że szczęście znowu jest na wyciągnięcie ręki...


Nie chcę zbyt wiele Wam opowiadać. Sagę warto czytać w całości, bo wtedy poznaje się pełnię rodu Cantendorf, a jest ona naprawdę bardzo ciekawa. Krystyna Mirek świetnie sprawdziła się w powieści historycznej. To cudowna powieść obyczajowa, o sile kobiecych więzi, o zasadach, które przetrwały stulecia i wciąż są aktualne. Warto po nią sięgnąć, by uwierzyć, że istnieje prawdziwa miłość, a prawda zawsze daje wyzwolenie. Losy bohaterów są bardzo ciekawie skonstruowane i prowadzone w świetny sposób, który nie zdradza wszystkiego od razu. Sylwetki bohaterów nakreślone są szczegółowo, doskonale pokazując ich wady i zalety, plany, zamierzenia i intrygi.

Bardzo Wam polecam całą Sagę :)
I zapraszam do recenzji pozostałych części:

Wydawnictwo Edipresse


Eve Jagger "Sexy Bastard. Cash"

Dzisiaj mam dla Was jedną z tych naprawdę gorących książek, dla wszystkich miłośników obyczajówek, a zwłaszcza literatury erotycznej. To druga część serii "Sexy Bastard" Eve Jagger, zatytułowana "Cash" od Wydawnictwa Kobiecego o niepokornych mężczyznach. Recenzję pierwszej części "Hard" znajdziecie tutaj. Okładka mówi sama za siebie, ale jak to mówią, nie oceniaj wnętrza po okładce, dlatego zapraszam na moją recenzję. 



Cash Gardner jest barmanem w najmodniejszym barze w Atlancie. Kiedy poznaje nową dziewczynę, wie od razu dwie rzeczy - czego chciałaby się napić i co lubi robić w łóżku. Hmmm, ciekawe ;) Fanki, które ustawiają się do niego w kolejce, znają zasady: żadnych zobowiązań, obietnic i porannego przytulania.
Wszystko się zmienia, kiedy do baru wchodzi młoda i ambitna prawniczka Savannah. Cash nie potrafi oderwać od niej wzroku i próbuje ją uwodzić. Jednak ta dziewczyna zdecydowanie różni się od innych.
Kiedy obydwoje przekraczają granicę niewinnego flirtu, pożądanie bierze górę nad rozsądkiem, mimo ostrzeżeń ze strony przyjaciół. Wtedy pozostaje im prosty wybór - mogą ujawnić przed sobą tajemnice lub odwrócić się od siebie na zawsze...

No co mam powiedzieć. Po raz kolejny Autorka nakreśliła nam faceta praktycznie idealnego, zwłaszcza jeśli chodzi o sferę intymną. On wie, jak sprawić, by kobieta poczuła się fantastycznie, a i on ma z tego satysfakcję. Kwestia tylko tego, jak Savi zareaguje na jego skrzętnie skrywaną tajemnicę. Niespecjalnie opowiada on o swojej rodzinie, mimo podchodów ze strony dziewczyny. Czy w końcu zechce podzielić się tajemnicą o swoim pochodzeniu i kłopotach rodzinnych?

Fabuła nie jest jakaś mega wymyślna, ale zapewniam, że miło spędzicie wieczór z tą książką. Jeśli lubicie książki erotyczne, pełne namiętności i magnetycznego przyciągania bohaterów, to książka jest właśnie dla Was. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)



wtorek, 14 listopada 2017

Mia Asher "ARSEN" - PRZEDPREMIEROWO!

Już jutro swoją premierę ma kolejna piękna książka od Wydawnictwa Szósty Zmysł – jest to „Arsen” Mii Asher. To historia niezwykle emocjonująca, wciągająca i rozdzierająca serce. To kolejna z „tych” książek, które w pamięci zostają na długo. Bardzo długo. Nie wiadomo, kogo winić, a kogo żałować, komu gratulować, a komu współczuć. To książka, która zaspokoi wszystkie Wasze zmysły czytelnicze. Zapraszam!



„Wystarczyło jedno spojrzenie…
Jestem oszustką.
Jestem kłamczuchą.
Moje życie to jeden wielki bałagan.
Kocham mężczyznę.
Nie, kocham dwóch mężczyzn…
Tak sądzę.
Jeden z nich odwzajemnia to uczucie. Drugi sprawia, że płonę.
Jeden jest moją opoką. Drugi – kryptonitem.
Jestem załamana, zagubiona i zniesmaczona samą sobą.
Ale nie potrafię się powstrzymać. Oto moja historia.
Opowieść o mojej nieszczęśliwej miłości.”

Taki wstęp naprawdę by wystarczył. Zapewne domyślacie się, jak wiele emocji znajduje się wewnątrz książki. Zapewniam Was – mnóstwo! Ale trochę Wam jeszcze przybliżę tę historię.
Cathy i Ben to małżeństwo z kilkuletnim stażem, wciąż starają się o dziecko, jednak bez rezultatu. Ich wspomnienia pokazują nam ich historię, to jak się poznali, zakochali i jak wzrastała ich miłość. To fascynująca historia tego młodzieńczego uczucia. Ben dla Cathy jest bratnią duszą i zrobiłby dla niej dosłownie wszystko. Jednak to, co ich od siebie oddala, to kolejne poronienia, które zabierają ze sobą cząstkę Cathy. Nie jest ona już tą samą kobietą, co kiedyś…Kocha męża, ale wciąż czuje się niespełniona jako kobieta. Jako szczęście ich związku traktuje tylko szczęśliwie donoszoną ciążę, wie, że inaczej tego nie przetrwają jako małżeństwo…
Arsen to bogaty syn szefa Cathy, który wygląda jak młody bóg. Już od pierwszego spotkania ma niecne plany wobec kobiety, marzy by się z nią przespać, jednak mężatka tłumi zaloty w zarodku. Stają się jednak sobie coraz bliżsi jako przyjaciele, bo z kimś obcym łatwiej rozmawia się o problemach, niż z własnym mężem. Jednak ta bliskość na przyjaźni się nie kończy…

Myślę, że jesteście ciekawi, co było dalej, więc serdecznie Wam polecam tę książkę. Naprawdę. 

Trudno mi oceniać życie bohaterów. Tak naprawdę nie wiem, na kogo jestem bardziej zła. Na Catherine, która wystawia na próbę swoją rodzinę i poukładane życie, czy na Arsena, który bezwzględnie niszczy dotychczasowe życie kobiety, mam wrażenie, że tylko dlatego, że od początku chciał ją przelecieć. Kluczowe w tym wszystkim jest to, co czuje też Ben. Przykro mi ze względu na niego, bo bardzo cierpi, a jego słowa rozdzierają serce.

"Gdy patrzyłem, jak odchodzisz, zabierając ze sobą wszystkie moje niespełnione marzenia, sny, które jeszcze się nie ziściły, czułem w sercu każdą uncję miłości, jaką do ciebie żywiłem, i byłem tego wszystkiego świadom.. gdy patrzyłem, jak odchodzisz. Ale ty też to wiedziałaś, bo zabrałaś moje serce ze sobą."

Trudno jednak oceniać Cathy. Być może jest ona odpowiedzialna za rozpad swojego małżeństwa, ale też czasem trudno jest wymagać od kogoś, by żył stłamszony i przytłoczony swoim partnerem. Idealizm też może być męczący. A wałkowanie jednego tematu w kółko na pewno nie zbliża do siebie małżonków. Dlatego kiedy kobieta czuje, jak inaczej może być z innym mężczyzną, jak znowu odczuwa się pożądanie i namiętność, decyduje się wybrać coś innego. Jedni powieszą na niej psy, inni powiedzą, że była odważna, jej ocena, to indywidualna kwestia każdego z nas. 



"Miłość jest nieskończona.
Nie ma początku ani końca.
Nie ma punktu wyjścia, ani mety.
Miłość po prostu jest.
Miłość się rodzi, rośnie, dojrzewa, a czasem umiera.
Ale wspomnienia pozostają z tobą do ostatnich godzin, w których oddychasz.
Można się zakochać, można się odkochać.
Ale pokochasz ponownie.
Zawsze"

To książka, która może dotyczyć każdego z nas. Zawiera w sobie mnóstwo prawdy, codzienności, emocji i całej gamy uczuć, jakie towarzyszą związkom na co dzień. Pokazuje istotę zdrady. Może to być chyba też swoistego rodzaju lekcja, a może przestroga - nie wiem. Ale wiem, że ta książka nie jest marnowaniem czasu, wręcz przeciwnie, to właśnie czytelniczy raj.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł


środa, 8 listopada 2017

Zygmunt Miłoszewski "Jak zawsze" PREMIERA!

Właśnie dzisiaj swoją premierę ma najnowsza książka Zygmunta Miłoszewskiego. Wielu na nią czekało, ponieważ przygody prokuratora Szackiego wysoko postawiły poprzeczkę i każdy czekał na więcej. Wiadomo było, że nie będzie to kontynuacja, a nowa powieść. Choć wielu w to nie wierzyło, "Jak zawsze" kryminałem na pewno nie jest. A czym i o czym? Zapraszam :)



Bywają małżeństwa zbudowane na przyjaźni, na czułości, na porozumieniu dusz. Związek Grażyny i Ludwika zawsze napędzała namiętność. Dlatego co roku uroczyście świętują rocznicę wieczoru 1963 roku, kiedy pierwszy raz rzucili się na siebie, żeby uprawiać seks. To zawsze dzień podsumowań, planów i – coraz bardziej – pożegnań. W dniu, kiedy celebrują okrągłą pięćdziesiątą rocznicę, on jest po osiemdziesiątce, ona tuż przed. Czy coś jeszcze ich czeka?  
Po kolejnych przygotowaniach do rocznicy, kiedy bohaterowie smutek jak zawsze zwalczają namiętnością, rano ku swojemu zdumieniu budzą się w swoich młodych ciałach, z powrotem w roku 1963 - dokładnie 50 lat wcześniej. W Warszawie, w której stoi wieża przyjaźni polsko-francuskiej, a Edward Gierek to porywający tłumy opozycyjny polityk walczący o władzę. I wtedy właśnie zaczyna się historia dwojga ludzi, którzy mogą zacząć wszystko od nowa, albo zdecydować o tym, czy ich drogi się rozejdą. Dodatkowym smakiem jest to, że osiemdziesięciolatkowie mają świadomość właśnie osiemdziesięciolatków, a nie wiedzą nic o tym, co właśnie zastali i gdzie się znajdują. Razem z nimi poznajemy tę "nową" rzeczywistość.



Nowa książka Zygmunta Miłoszewskiego, to opowieść o tym, czy potrafimy wykorzystać drugą szansę i oszukać los. A może jesteśmy skazani na utarte „jak zawsze”? Fascynujące w tej powieści jest odkrywanie tego niby nowego świata, tego, który zastali "nowi" bohaterowie, a nad którym pieczę trzyma nie ZSRR, tylko Francja. Jak zawsze u Miłoszewskiego świetnie dopracowany jest warsztat pisarski, a naprzemienna narracja pokazuje przemyślenia obojga bohaterów. Postaci są wykreowane bardzo wyraziście, a ich zachowania niejednokrotnie są denerwujące, irytujące, ale to właśnie sprawia, że się nimi żyje jako czytelnik i chce się poznać ich dalsze losy.

Szczerze powiem, że nie takiej książki się spodziewałam, ale jestem bardzo mile zaskoczona. To świetna powieść obyczajowa, bliska romansu, zawierająca w sobie sporo bliskości, czułości, namiętności i miłości. Ale też trudno nie zauważyć tutaj aluzji do typowych zachowań Polaków, które z łatwością można odczytać między wierszami i dopasować do naszych czasów. Fajne jest jednak to, że to nie polityka gra główną rolę. 

Nie wiem, jak Wam podoba się okładka, ale mi się zupełnie nie podoba. Choć z tego, co na niej dostrzegamy, możemy się domyślić, co zawiera wnętrze. Kobiecy biust, budynki miasta i kolory francuskiej flagi - otóż zawartość. Jednak zapewniam, że nie warto oceniać książki po okładce, bo ta ma naprawdę świetne wnętrze. Jeśli jesteście ciekawi tego, co poczynił Miłoszewski, szczerze Wam tę książkę polecam :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WAB i Grupie Wydawniczej Foksal

wtorek, 7 listopada 2017

Laurelin Paige, Sierra Simone "Gwiazdor"

Okładka Was nie myli. Mam dla Was kolejną gorącą książkę. I to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Laurelin Paige i Sierra Simone w książce "Gwiazdor" przedstawiają kulisy pracy światowej sławy gwiazdora filmów dla dorosłych, który zaczyna uświadamiać sobie czym jest prawdziwe uczucie... Zaciekawiło Was? Weszłam w to w ciemno. Dla mnie nazwisko Laurelin Paige to nazwisko, które po prostu do tej pory brałam w ciemno. Teraz już się zastanowię. Dlaczego?
Zapraszam :)


Logan O'Toole to super gwiazda w świecie porno. Jest seksowny, zwierzęcy i diabelnie pociągający. Uwielbia zaspokajać potrzeby kobiet i wie, że robi to szalenie dobrze. Kocha swoją pracę i nie wyobraża sobie, że mógłby zająć się czymkolwiek innym.
Devi Dare dopiero debiutuje w filmach dla dorosłych. Jest młoda, zmysłowa i - co najważniejsze w branży - totalnie bezpruderyjna. Odgrywa tak efektowne i elektryzujące sceny, że nie sposób o niej zapomnieć.

Logan zauważa Devi już pierwszego dnia na planie. Podczas kręcenia wspólnych scen okazuje się, że chemia, którą tworzą dla świata, nie gaśnie wraz z wyłączeniem kamer. Powoli zdają sobie sprawę, że jest to początek głębszego uczucia. Ale czy ten związek ma szansę przetrwać poza planem filmowym?

Ta książka to spora dawka seksu, miłości, fantazji i pożądania. Ale spora dawka, to chyba skromne określenie. Mnóstwo w tej książce scen erotycznych, wręcz wulgarnych. Owszem, wiem, że to prezentacja zawodu takich specyficznych aktorów, ale mimo wszystko, trochę to niskie poloty, a fabuła sama w sobie nie aż tak fascynująca. A szkoda. Na pewno nie ma tutaj tematów tabu. Książka jest bezpruderyjna i pełna ostrego języka. Z pewnością kogoś z Was zainteresuje, przeczytajcie, wymienimy się wrażeniami :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

poniedziałek, 6 listopada 2017

Kathryn Perez "Terapia" Przedpremierowo!

Już 22 listopada nakładam Wydawnictwa Niezwykłe ukaże się fantastyczna książka. Rzekłabym nawet, że niezwykła. Choć może to zabrzmieć banalnie ;) 
Mówi się, że depresja to choroba XXI wieku i z pewnością jest w tym sporo racji. Często nie zauważamy nawet, jak wcześnie już dopada nas ta choroba, zdarza się, że jej nie zauważamy u naszych najbliższych, albo nie chcemy uświadamiać sobie, że ona ich dotyczy. "Terapia" Kathryn Perez to bardzo wciągająca historia, która momentami jest dosłownie okrutna i bolesna, ale też dająca nadzieję, pełna miłości i ukojenia. Pokazuje, że czasami trzeba się zgubić, żeby na nowo się odnaleźć... Zapraszam :)



O tym, że problem prześladowania w szkole wciąż jest niedostatecznie nagłaśniany wiadomo nie od dziś. Czasem naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele krzywdy i bólu doznają gnębione osoby. Główna bohaterka "Terapii" - Jessica jest ofiarą szkolnych prześladowań. Czas szkoły średniej jest dla niej traumą, wielkim bólem, jakiego doznaje ze strony kolegów i koleżanek ze szkoły. W dodatku z domu nie otrzymuje żadnego wsparcia, jest niezauważana... Pojedyncze akty obrony w jej sprawie niewiele pomagają, okrucieństwo jest zbyt wielkie. Dziewczyna nie radzi sobie z tą sytuacją, wpada w depresję, a swoje emocje wyraża okaleczając swoje ciało... Jedynym, co jej pomaga jest właśnie żyletka, seks z różnymi partnerami oraz dziennik, w którym zapisuje swoje wiersze.

To niewyobrażalna historia, która prowadzi przez poszczególne etapy życia Jessici. Pokazuje w jak bardzo złym stanie może być człowiek, który nie akceptuje siebie i nie jest akceptowany przez innych. Poznajemy ją w różnych momentach jej życia. Ważne są także jej relacje z Jac'em, który ratuje ją dosłownie i w przenośni. Tak trudno jest jej zawalczyć o siebie, czy z kimś bliskim u boku będzie to łatwiejsze? Czy Jessica znajdzie w końcu ukojenie? Co zrobi, kiedy na horyzoncie pojawi się uczucie? I czy będzie umiała poradzić sobie z cierpieniem?


"Terapia" to książka, która z pewnością zapewni Wam cały wachlarz emocji. To zdecydowanie jedna z tych historii, która pozostawia w czytelniku ślad na dłużej. Razem z bohaterką odczuwa się ból, złość na prześladowców, cierpienie duszy, ale i motyle w brzuchu na widok ukochanego. Tak wiele ważnych tematów jest poruszonych w książce, że polecam ją wszystkim. Zwłaszcza tym, którzy lubią historie pełne prawdziwych emocji, a zwłaszcza tym, którzy nie boją się współczuć z bohaterami i radzić sobie z całą gamą emocji. Premiera już pod koniec listopada!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe :)

Akcja "Czytaj.pl"

Od 2 listopada w całej Polsce pojawiło się 7 tysięcy darmowych wypożyczalni e-booków. Znajdziemy je m.in. na przystankach autobusowych, w restauracjach i w szkołach. Czytaj PL – jedna z  największych na świecie akcji promujących czytelnictwo i jedyna taka w Polsce opanowała blisko 500 miast i mniejszych miejscowości na terenie całego kraju. Swoim zasięgiem wielokrotnie przebija poprzednie edycje i po raz pierwszy na taką skalę wykracza poza granice kraju. Do wypożyczenia dostępne są same bestsellery m.in. „Sekretne życie drzew” oraz „Shantaram”.

Czytaj PL (www.czytajPL.pl) do tej pory było organizowane w niespotykanej w Polsce i na świecie skali, a w tym roku zasięg akcji jest wielokrotnie większy. Akcja obejmuje ponad 30 miast i dodatkowe 450, w których znajdują się szkoły biorące udział w akcji. Spośród  5000 zgłoszeń uczniów organizatorzy wyłonili 1000 Ambasadorów. Na ponad siedmiu tysiącach nośników pojawią się darmowe wypożyczalnie e-booków i audiobooków. Udostępnione zostaną kody QR do 12 bestsellerów, w tym 5 absolutnych nowości z 2017 roku. Po raz pierwszy w akcji weźmie udział 10 miast zagranicznych m.in.: Barcelona, Dublin, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga i Reykjavik – Miasta Literatury UNESCO. Wszystko to będzie  możliwe dzięki jednemu kodowi i jednej aplikacji. Zeszłoroczna edycja  zachęciła do czytania tysiące osób. W tym roku przekona ich jeszcze więcej. Akcja organizowana jest już po raz piąty przez Krakowskie Biuro Festiwalowe, operatora programu Kraków Miasto Literatury UNESCO oraz platformę e-bookową Woblink.com.



Wśród bestsellerowych książek każdy znajdzie coś dla siebie. W kategorii kryminał do wirtualnej wypożyczalni trafiła szwedzka „Księżniczka z lodu” Camilli Läckberg, której powieści przetłumaczone zostały na ponad 40 języków w 60 krajach. Miłośnicy książek  przygodowych będą mieli okazję przeczytać m.in. głośną powieść „Shantaram” Gregory'ego Davida Robertsa, która przedstawia historię legendarnego zbiega ukrywającego się w Indiach. W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy! Odkryje je przed czytelnikami Peter Wohlleben w „Sekretnym życiu drzew”. Do wypożyczenia sąrównież nagrodzone Nagrodą Zajdla „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego, „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast” Filipa Springera, „#WstydźSię!” Jona Ronsona i „Korona śniegu i krwi” Elżbiety Cherezińskiej. 

Do organizowanej z inicjatywy Instytutu Książki, pilotażowej odsłony akcji “Upoluj swoją książkę” zgłosiło się aż 1000 szkół ponadpodstawowych z całego kraju. Umożliwi ona wypożyczenie książki na 5 minutowej przerwie wprost z korytarza. Wystarczy smartfon i aplikacja. Na uczniów czekają również konkursy z atrakcyjnymi nagrodami. Ale to nie wszystko. W 200 restauracjach w ramach akcji „Czytaj PL na przystawkę” goście wypożyczą książki nie odchodząc od stolika, dzięki specjalnym nakładkom na menu. 

Akcja Czytaj PL od początku jest organizowana w ramach programu Kraków Miasto Literatury UNESCO.

Aby skorzystać z darmowych wypożyczalni e-booków i audiobooków, należy pobrać aplikację Woblink ze sklepu App Store lub Google Play i przejść do zakładki Czytaj PL. Wystarczy jeden kod. Do całej kolekcji każdy może też zaprosić aż 5 znajomych. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl

Lista dostępnych książek:
1. Wojciech Drewniak „Historia bez cenzury 2”
2. Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”
3. Gregory David Roberts „Shantaram”
4. Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”
5. Anna Kamińska „Wanda”
6. Jakub Małecki „Ślady”
7. Dan Ariely „Szczera prawda o nieuczciwości”
8. Elżbieta Cherezińska „Korona śniegu i krwi”
9. Camilla Lackberg „Księżniczka z lodu”
10. Peter Wohlleben „Sekretne życie drzew”
11. Jon Ronson „#WstydźSię!”
12. Marek Kamiński „Marek i czaszka jaguara”

Organizatorzy Czytaj PL: Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink

Partner strategiczny: Instytut Książki

Organizatorzy odsłony w szkołach (Upoluj swoją książkę): Instytut Książki, Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink

Wydawcy: Znak Horyzont, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Marginesy, Wydawnictwo Karakter, SQN, Smak Słowa, Zysk, Wydawnictwo Czarna Owca, Otwarte, Insignis Media, Znak Emotikon

Miasta partnerskie: Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Lublin, Toruń, Częstochowa, Opole, Gdynia, Rzeszów 

Pozostałe miasta biorące udział w akcji: Warszawa, Białystok, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Mysłowice, Rybnik, Sosnowiec, Szczecin, Tychy

Miasta Literatury UNESCO biorące udział w akcji: Barcelona, Dublin, Dunedin, Edynburg, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga, Reykjavik, Dundee

Patronat medialny: LubimyCzytać.pl, Niestatystyczny.pl

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Akcja objęta Patronatem Ministra Edukacji Narodowej.