wtorek, 17 października 2017

Alice Feeney "Czasami kłamię" PRZEDPREMIEROWO

Być może zdarza się komuś z nas czasem kłamać. Ale podejrzewam, że są to małe kłamstewka, które nikomu nie robią krzywdy. Zdarza się jednak, że kłamstwo jest sposobem na życie. W książce Alice Feeney brak prawdomówności stoi na pierwszym miejscu. Właściwie, ani przez moment nie wiadomo, komu można wierzyć, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Złudzenie to podstawowe uczucie. Już 25 października ten genialny thriller może trafić w Wasze ręce. A póki co, zapraszam :)




Główną bohaterką książki jest Amber, którą poznajemy, gdy znajduje się w stanie śpiączki w szpitalu. Nie jest w stanie się poruszać, ani wyartykułować swoich domysłów. Jak się jednak okazuje, ma ona pełną świadomość tego, co dzieje się wokół niej. Nie wie jednak, jak to powiedzieć, ani dlaczego znalazła się w szpitalu. Poznajemy też jej dzieciństwo i okres sprzed wypadku. Nie wie jednak, czy to jej mąż do wszystkiego się przyczynił? 

I tutaj zaczyna się istna gra domysłów. Rodzą się one w głowach bohaterów, ale też czytelnik sam próbuje poskładać jakoś wszystko w całość. Trudno jednak znaleźć jakiś punkt startowy, moment zaczepienia, aby dojść do sedna. Trzeba dotrwać do finału, a ciekawość naprawdę tego nie ułatwia. Autorka świetnie prowadzi tę grę, zwodzi czytelnika. Dodatkowo przemieszczanie się w przestrzeni czasowej także odgrywa ważną rolę, choć też jest to mylące. Bo choć w jednej chwili coś wydaje się pewnikiem, za chwilę okazuje się mylącym błędem...


 






Książka "Czasami kłamię" skonstruowana jest tak, aby trzymać czytelnika w napięciu praktycznie od początku do samego końca. Domysły nie ułatwiają sprawy. To naprawdę dobrej jakości thriller psychologiczny, który polecam każdemu, kto nie lubi się nudzić czytając. Sami musicie zdecydować, w co uwierzyć, a co jedynie mylnie podpowiada Wam umysł. Będziecie zaskoczeni! Debiut Autorki uważam za bardzo udany. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WAB, Grupie Wydawniczej Foksal


środa, 11 października 2017

Corinne Michaels "Consolation" PREMIERA

Właśnie dzisiaj swoją premierę ma cudeńko od Wydawnictwa Szósty Zmysł. Mowa o "Consolation"  Corinne Michaels, znakomitej powieści, którą pokochały czytelniczki w innych krajach. Fajnie, że trafiła i do Polski, ponieważ jest bardzo emocjonująca, intensywna, wręcz uzależniająca. To opowieść o złamanych sercach, tęsknocie, żałobie i słodko-gorzkim smaku zakazanego owocu. A zakończenie, no cóż, sprawia, że natychmiast chce się poznać kolejną część. Co takiego zachwycającego jest w tej książce? Zapraszam.


Natalie jest szczęśliwą żoną spodziewającą się dziecka. Wyprawka jest już przygotowana, raz po raz pojawiają się skurcze, jednak kobieta ciągle czeka na powrót męża z misji wojskowej. Niestety, w drzwiach nie staje Aaron, a jego przyjaciel. Oznajmia, że zdarzył się wybuch. Serce Lee pęka, bo wie, że ukochany już nie wróci... 
Bardzo trudnym czasem jest dla Natalie żałoba. Próbuje przed wszystkimi udawać, że jest silna, że daje sobie radę. W końcu nie odbiera telefonów od kolegów męża, którzy z troską pytają, co u niej, bo nie chce się ciągle przed nimi tłumaczyć. Motywację do życia daje jej córka AArabell, dla której stara się jakoś trzymać. Wie, że musi ruszyć do przodu, ale nadal nie ma w sobie tyle siły. Po kilku miesiącach od śmierci męża w jej życiu pojawia się Liam - najlepszy przyjaciel AArona, który również bardzo przeżył jego śmierć. Mężczyzna stara się wspierać Lee, pokazać jej, że trzeba ruszyć naprzód. I powoli mu się to udaje. Ale wydarza się także coś innego... Sami chyba się domyślacie, co? :)

"Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana.
Był najlepszym przyjacielem mojego męża - zakazanym owocem.
Tyle, że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna.
Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko.
Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, 
czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia"



Uwierzcie mi, że to nie jest łatwa historia. Początkowo naprawdę wyciska z oczu łzy, bo przecież śmierć nigdy nie jest czymś łatwym. Ale z czasem w książce pojawia się humor i radość, emocje naprawdę windują w górę, po to, by tajemnice z życia Aarona znowu sprowadziły Natalie na ziemię. No i nie wspomnę, że kiedy już wszystko wydaje się być poukładane, na końcu pojawia się wielkie BUM. To naprawdę porywająca, wzruszająca i chwytająca z serce historia, której nie zapomnicie. I na pewno będziecie chcieli poznać dalsze losy bohaterów, bo zakończenie zostawia ich w baaaaardzo intrygującym momencie.

Ja jestem zachwycona i z niecierpliwością czekam na początek grudnia, kiedy to obiecano nam drugą część Consolation Duet ;) Jeśli lubicie powieści Colleen Hoover, to ta książka jest z pewnością dla Was. Ja osobiście bardzo polecam! :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł :)

wtorek, 10 października 2017

Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata"

Ciągle mamy tak mało czasu. Ciągle wszystko odkładamy na później. Marzenia również. I nie zastanawiamy się, czy to "później" będzie na nas czekać, czy wystarczy nam czasu na spełnianie marzeń. Anna - główna bohaterka najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz też czekała, z różnych względów... Jesteście ciekawi na co czekała i jak długo? Zapraszam i zapewniam, że jak zawsze na Autorkę można liczyć - będzie happy end ;)

Anna jest trzydziestokilkuletnią singielką, która jakiś czas temu uśpiła swoje marzenia o rodzinie. Podczas, gdy nawet jej mama układała sobie życie z mężczyzną po raz kolejny, ona ciągle nie angażowała się w relacje damsko-męskie. Nieważne, że jej przyjaciółki miały już mężów i rodziły kolejne dzieci. Ona czuła, że nadal nie spotkała tego jedynego. Owszem bardzo marzyła, aby zostać mamą, ale ciągle odkładała to pragnienie na później. W końcu znalazła całkiem niezłą pracę, a niezobowiązujący związek, w którym była, nie zapowiadał się na trwały i zapewniający miłość, o której marzyła. Ciągle powtarzali sobie z Jackiem, że: "przecież nic z tego nie będzie"...
Czas jednak pokazuje, jak wiele może się zmienić. Podczas, gdy Anna dostrzega, że tkwi w związku, który nie ma przyszłości, Jacek się w niej zakochuje... Niestety, żadne z nich nie ma odwagi, aby definitywnie zakończyć tę relację. W końcu Anna podejmuje decyzję o urlopie, która zmienia całe jej życie...

Kiedy kobieta spędza dni w Wietnamie, nawet nie spodziewa się, że przypadkowo spotkany mężczyzna poruszy romantyczne struny jej duszy i obudzi w niej dawno uśpione uczucia. Nie domyśla się też, jak bardzo decyzja, którą podejmie, zaważy na życiu najbliższych jej osób. Tomasz stara się w Wietnamie znaleźć harmonię i spokój po ostatnich przeżyciach, które nieco go złamały. Nie spodziewał się, że Anna spędzi z nim podróż poślubną, która przeznaczony była dla kogoś zupełnie innego... Jak potoczy się relacja tych dwojga? Jak to Magdy bywa, niestandardowo... :)


"Mój tata zawsze mówił, że gdy człowiek ma jakiś problem, powinien pojechać w daleką podróż. Najlepiej sam. Popłynąć daleko. Polecieć wysoko. Gdy jest się z dala od domu, od codzienności, można złapać większy dystans do świata. Problemy z takiej perspektywy są mniej widoczne."


"Ósmy cud świata" to piękna książka. Bardzo mądra, życiowa. My kobiety wiemy, jak wielka presja na nas ciąży. Związana przede wszystkim z macierzyństwem. Dobrze znamy teksty o tym, że: jest za wcześnie, jest za późno, a czemu tylko jedno dziecko, a po dwóch córeczkach może synek, itd, itd... Otoczenie bywa różne. Często jednak jest mocno krytykujące i oceniające. Dlatego można sobie wyobrazić, w jakiej sytuacji była Anna, zbliżająca się do czterdziestki, bez kandydata na męża, no i ojca dzieci... Problem poruszony przez Autorkę świetnie odczytuje nasze czasy. Pokazuje, że szczęście będące pozornie w zasięgu ręki, może w jednej sekundzie rozsypać się jak domek z kart. Zmusza nas do refleksji i wywołuje wiele emocji.

Oczywiście bardzo podoba mi się także klimat Wietnamu odzwierciedlony w książce. Momentami mogłam sobie wyobrazić, że jestem na tłocznych i gwarnych uliczkach Hanoi, albo, że patrzę na cud Zatoki Ha Long. Ciekawie wspomniane są także wietnamskie legendy i ciekawostki o tym azjatyckim kraju. Zwłaszcza o perłach! 



To kolejna wspaniała książka od Magdaleny Witkiewicz, która może Wam umilić jesienne wieczory, a raczej wieczór, bo nie sposób pożegnać się z książką po kilku rozdziałach, a nie jest zbyt opasła. Bardzo Wam polecam!

Wydawnictwo FILIA

czwartek, 5 października 2017

Natasza Socha "Apteka marzeń"

"Apteka marzeń" to jedna z tych książek, które zazwyczaj omijam szerokim łukiem. Po pierwsze dlatego, że wyciskają ze mnie morze łez, po drugie dlatego, że dotyczą dzieci... chorych dzieci, a to jest już szczególnym powodem natychmiastowego zaszklenia moich oczu. Odkąd jestem mamą, jestem jeszcze bardziej wrażliwa na tym punkcie. Natasza Socha sprawiła jednak, że mimo łez wylanych przy czytaniu książki, nie żałuję ani jednej przeczytanej strony. Opowiedziała przepiękną historię o aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty, i o bohaterach, którzy mierzą się z powracającym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie? Zapraszam! 


Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu i nietypowej sytuacji. Ola kilkulatka, Karolina nastolatka. Łączy je jedno - choroba. Mimo różnicy wieku, znajdują wspólny język i pokazują, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola to dziewczynka, która istnieje naprawdę, natomiast postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę...

Książka prowadzona jest w podwójnej narracji. Pierwszą prowadzi Magdalena - mama Oli, drugą prowadzi Karolina "Rolka". Szczerze powiem, że ta pierwsza szczególnie grała na moich uczuciach. Cała książka to jedna wielka dawka emocji zupełnie skrajnych, opowieść o potędze matczynej miłości, sile, jaką dają najbliżsi. To naprawdę książka, wobec której nie można przejść obojętnie... Również relacje rodzinne opisane są w sposób bardzo wzruszający, chwytający ze serce. Wiktor szczególnie skradł moje serce w momencie, gdy ogolił głowę. Empatia poziom master. 

Oto kilka cytatów, które zaznaczyłam podczas czytania:

"Każda matka ma w szafie zbroję, która czeka na specjalne okazje. I właśnie teraz przyszedł czas, żebym założyła moją"

"Jest trzecia nad ranem, godzina, w której podobno umiera najwięcej ludzi. Bo nie ma żadnych świadków. Nocne marki poszły już spać, co którzy zrywają się o świcie, mają jeszcze trochę czasu. Końcówka nocy, ale jeszcze nie początek dnia. Coś pomiędzy. Nie wiadomo, czy powiedzieć "trzecia nad ranem", czy raczej "trzecia w nocy"? Idealny moment, żeby kogoś zabrać tak, by nikt tego nie zauważył."

"Do wszystkich kobiet mających dylemat, czy lepsza jest na piance od kawy rozetka, czy może serduszko. Do wszystkich ludzi, których denerwuje padający deszcz, zbyt głośno szeleszcząca gazeta czy też spóźniający się tramwaj. Do tych, którzy kłócą się o nic. Lub o włosy kota na poduszce. O smak rosołu. 
Raz jeden w życiu przejdźcie się korytarzem szpitala onkologicznego. Oddział dziecięcy.
Raz jeden..."

"Bo męstwo jest przecież kobietą."


Ogromne wrażenie zrobił na mnie fakt, jak bardzo działają na siebie dwa światy. Świat domowy, rodzinny, praca, wszystko poza szpitalem oraz świat szpitalny, choroba, cierpienie, smutek, ból. Trudno mi wyobrazić sobie ten drugi świat i to, że kiedy matki wychodzą od swoich dzieci ze szpitala, muszą przełączyć się na tryb normalności. Zwłaszcza, kiedy ich dzieci cierpią, tak bardzo... a w domu czekają inne dzieci, które chcą mieć "normalną" mamę dla siebie. To wszystko jest ogromnie trudne, dla mnie nie do wyobrażenia. Za to książka pokazuje go prawdziwie i wzruszająco. Wszelkie medyczne terminy, chemiczne nazwy, liczby, to wszystko jest po prostu prawdziwe, to codzienność zbyt wielu dzieci... 

Zdecydowanie uważam, że to najlepsza z dotychczasowych książek Nataszy. Naprawdę mistrzowsko przedstawiła tak trudny temat, te dwa przenikające się światy, te emocje, o których wolimy nie rozmawiać. Wielkie wyczucie taktu, empatia, emocje. To wszystko znajdziecie tutaj. I nie zapomnijcie o chusteczkach. Potrzeba dużo chusteczek...

Bardzo Wam polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Pascal


wtorek, 3 października 2017

Hope Jahren "Lab girl" Przedpremierowo!

Dzisiaj mam dla Was coś przedpremierowego ;) Fascynującą opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości! Czego chcieć więcej. "Lab girl" to autobiografia Hope Jahren, która została okrzyknięta bestsellerem 2016 roku. Czy zasłużenie? Zapraszam :)


Skoro książka to autobiografia, warto wspomnieć kilka słów o Autorce. Hope Jahren to wielokrotnie nagradzana biolożka, która od 2996 roku prowadzi niezależne badania w dziedzinie paleontologii. Ukończyła Uniwersytet Kalifornijski w Berkley, po czym prowadziła zajęcia w Instytucie Technologii w Georgii, a następnie na Uniwersytecie Johna Hopkinsa. Jest trzykrotną laureatką nagrody Fulbrighta oraz jednym z czterech naukowców na świecie i jedyna kobietą odznaczoną medalem EBSA w dziedzinie nauk o Ziemi. W latach 2008-2016 wykładała na Uniwersytecie Hawajskim w Honolulu, gdzie dzięki wsparciu renomowanych instytucji naukowych otworzyła własne laboratorium. Obecnie pracuje na Uniwersytecie w Oslo. 


"Lab girl to opowieść o życiu drzew, nasion i korzeni, oraz historia o ciekawości, pokorze i celebrowaniu życia. Autorka zabiera nas bowiem do laboratorium swojego ojca, w którym spędzała czas w dzieciństwie i potrafiła się tam bawić całymi dniami. Opowiada też o czasach studiów, kiedy to umiłowała świat nauki, prowadziła wyczerpujące badania i we wszystko to wkładała całe swoje serce, a nawet jak twierdzi dłonie. Przez wiele lat walczyła o swoje marzenia, motywację i wybicie się w świecie nauki, jednak nie było to łatwe głównie ze względu na to, że była kobietą. Była jednak kobietą upartą, zdeterminowaną i dążącą do celu, co w późniejszym czasie dało efekty. Opowieści o swoim życiu przeplata historiami o roślinach, ale robi to tak, że trzeba się zastanowić nad dwuznacznością słów, których używa. W ten sposób pokazuje jak wiele wspólnego mają ze sobą świat ludzi i świat roślin. Hope pokazuje przez to siebie jako osobę wrażliwą na otaczający nas świat. 



Muszę Wam się przyznać, że zdecydowałam się na recenzję tej książki głównie ze względu na... piękną okładkę! Wiem, że to nie jest dobry argument na wybór książek, więc powiedzmy, że zapowiedź też dołożyła swoje trzy grosze. Ale okładka jest naprawdę ciekawa, bardzo mi się spodobała. Nie powiem, że książka mnie porwała jakoś szczególnie przez pierwsze kilkadziesiąt stron. Za to później poczułam jak trzeba ją czytać. Historia rozkręciła się i czułam jakbym sama brała udział w jej zmaganiach podczas badań w laboratorium, w walce z chorobą, czy brakiem funduszy.

Ważny jest także wątek Billa - menadżera o genialnym umyśle, który jest też jej oddanym przyjacielem. Nie jest to jednak romans na miarę powieści obyczajowej, bo w sumie nie  o tym jest książka.

"Lab girl" to naprawdę motywująca książka dla każdego, która pokazuje, że warto marzyć i walczyć o swoje marzenia, nawet przeciw innym. Choć Hope jako kobieta wśród mężczyzn naukowców nie miała łatwo, to nie poddała się i osiągnęła i osiąga sukcesy. To pokazuje, że warto walczyć o siebie.



Bardzo polecam Wam tę książkę.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

czwartek, 28 września 2017

Sejal Badani "Ślad po złamanych skrzydłach"

To jedna z tych książek, wobec której nie przechodzi się obojętnie. Pozostaje w głowie na długo. Mimo, że wydarzyła się w innym kraju, w innej społeczności, zupełnie w innym świecie, to jednak dotyczyć może bliskich, znajomych nam osób. "Ślad po złamanych skrzydłach" to historia opowiedziana z zupełną szczerością, ukazująca, że ciężar wstydu i toksyczne okrucieństwo naznaczają na całe życie, a  wyzwolenie przynosi tylko prawda. Zapraszam! 



Kiedy ojciec Sonyi zapada w śpiączkę, bardzo niechętnie powraca ona na łono rodziny, którą zostawiła przed laty. To było trudne dla niej, ponieważ odkąd dziewczyna opuściła dom, żyła z dala od wszelkich zobowiązań. W tym czasie jej spokojna siostra Trisha odnalazła się w perfekcyjnym domu na amerykańskich przedmieściach, a ambitna Marin konsekwentnie budowała karierę zawodową. Wszystkie kobiety pamiętają czas, kiedy cała rodzina żyła szczęśliwie w Indiach i wszystkie starają się na swój sposób radzić sobie z dramatycznymi zdarzeniami, które spotkały je po przyjeździe do USA, a których doświadczyły ze strony ojca. 

Jednak kiedy siostry i matka spotykają się ponownie, pogrzebane tajemnice powoli zaczynają wychodzić na światło dzienne. Patrząc na nieprzytomnego ojca – ofiarę rasizmu, a później sprawcę okrutnej przemocy, kobiety zmagają się z osobistymi demonami. Rozdrapując wciąż niezagojone rany, muszą uporać się ze wstydliwym uczuciem nadziei, aby ich ojciec nigdy nie wyzdrowiał...



Ta książka naprawdę robi wrażenie. Mimo, że opisuje losy hinduskiej rodziny, to łatwo uświadomić sobie, że wiele takich rodzin żyje w Polsce. Nawet nie chcę myśleć, jak wiele kobiet doświadczających przemocy ze strony mężów, ojców, czy braci, cierpi codziennie, jednocześnie zastanawiając się, czy nie lepsza dla oprawcy byłaby śmierć. Przecież nie wypada nikomu życzyć śmierci, a jednak ból i cierpienie, zwłaszcza wyrządzane najbliższym, budzi instynkty, o których nie mamy pojęcia...

Czytając powieść, łatwo zauważyć, jak wielki wpływ na dorosłe życie ma dzieciństwo i młodość. To generuje tak wiele wyborów w naszym życiu. Bohaterki wielu rzeczy nie mogły zrozumieć, nie umiały wytłumaczyć swoich lęków. Dopiero spotkanie przy łóżku ojca uświadomiło wiele rzeczy... Nie umiem ocenić, której siostry historia poruszyła mnie najmocniej, bo każda była po prostu trudna...

Bardzo polecam Wam tę książkę, która na pewno poruszy Wasze serce i sprawi, że nie zostaniecie obojętni na problem przemocy, zwłaszcza ofiar przemocy. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


środa, 27 września 2017

Zimowe zapowiedzi od Wydawnictwa Kobiecego


Dopiero przyszła jesień, a Wydawnictwa pracują pełną parą już w trybie świąteczno-zimowym! :) W związku z tym mam dla Was kilka propozycji od Wydawnictwa Kobiecego, które w najbliższym czasie dla Was zrecenzuję :)

"PSIEGO NAJLEPSZEGO" to kolejna cudna książka bestsellerowego Camerona, autora kinowego "Był sobie pies". Życie Josha wywraca się do góry nogami gdy pewnego dnia poznaje Lucy – ciężarną suczkę, która szuka domu. Głębokie spojrzenie brązowych oczu pełnych czułości nie pozostawia mu wyboru. Mimo braku doświadczenia i początkowej niechęci Josh decyduje się zająć suczką i jej szczeniętami najlepiej jak potrafi. Poszukując pomocy w schronisku, poznaje kolejną kobietę, która odmieni jego życie – piękną Kerri.




"ŚWIĄTECZNE MARZENIE" to urokliwa opowieść o spontanicznym uczuciu, które otula dwoje ludzi w świątecznej scenerii. Meg zawsze marzyła o perfekcyjnych świętach i ma plan takie sprawić swojemu małemu synkowi. Co z tego, że na idealnym obrazku brakuje męża? Jednak kiedy kobieta spotyka intrygującego Edda zaczyna czuć potrzebę mężczyzny przy boku w tym wyjątkowym dniu. Problem w tym, że architekt mieszka aż za oceanem… Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku, pióra niezrównanej Amandy Prowse.


"OŚWIADCZYNY" to romantyczna podróż w czasie z olśniewających balów debiutantek w Londynie na przykryte zimowym puchem ulice współczesnego Manhattanu. Niepoprawna romantyczka Amy nie ma nic do stracenia, kiedy tuż przed Bożym Narodzeniem porzuca ją ukochany i zostaje całkiem sama tysiące kilometrów od rodziny. Odpowiadając na ogłoszenie o osobę do towarzystwa dla tajemniczej starszej pani, nie spodziewa się, że odkryje namiętną historię, która czekała pięćdziesiąt lat, zanim ktoś ją opowie. Wkrótce Amy wyrusza do Nowego Jorku w towarzystwie ekscentrycznej Georgii Hamilton. Dystyngowana dama nie tylko zaczyna udzielać dziewczynie lekcji dobrego stylu, ale odsłania przed nią bolesną historię z przeszłości. Czy miłość to siła tak potężna, aby wzniecić wspomnienia dni, które minęły dawno temu?


Już niebawem wszystkie te piękne książki u mnie :)

poniedziałek, 25 września 2017

Katarzyna Berenika Miszczuk "Obsesja"

Do tej pory, twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk była poza moim zakresem zainteresowań, jednak "Obsesja" zaciekawiła mnie przede wszystkim interesującym wyborem miejsca akcji, jakim jest oddział szpitalu psychiatrycznego. Akcja zapowiadająca książkę również zachęciła mnie na tyle, by po nią sięgnąć. A dzięki Grupie Wydawniczej Foksal mogłam to uczynić jeszcze przed premierą książki. Warto było? Zapraszam!



Kilka miesięcy po rozwodzie Joanna Skoczek przeprowadza się do Warszawy, kupuje kawalerkę na Pradze i mieszka jedynie w towarzystwie swojego kota. Przeprowadzka to dla niej nowy start i szansa na ponowne ułożenie sobie życia. Rezydentura na oddziale psychiatrii upływa Asi pod znakiem trudnych konsultacji i długich nocnych dyżurów. O tym jak czas wolno na nich płynie można się przekonać czytając leniwe pierwsze rozdziały książki ;) Pewnego dnia w podziemnym magazynie zostaje znaleziony trup jednej z pacjentek. Z oględzin ciała wynika, że powrócił seryjny morderca kobiet, który od trzech miesięcy poszukiwany przez policję... W dodatku Asia otrzymuje ostatnio niepokojące listy od anonimowego wielbiciela. Wszystko wskazuje na to, że bohaterka może być w niebezpieczeństwie…
Pani doktor ma swoje podejrzenia, co do osoby mordercy, a próbując na własną rękę dojść do prawdy, wplątuje się w grę między przystojnym szpitalnym podrywaczem - chirurgiem Tomkiem a upartym i czarującym Markiem, lekarzem medycyny sądowej. Czy wyjdzie z niej wygrana? 



Powiem szczerze, że mroczne klimaty szpitala psychiatrycznego, razem z pacjentami, których nie do końca da się kontrolować, mocno wciągają. Autorka świetnie prowadzi akcję. Owszem początkowe rozdziały strasznie zamulają i się ciągną, jednak akcja się rozkręca. Dzięki szczegółowym opisom miejsc, osób, nawet zapachów, ma się wrażenie, niekoniecznie przyjemne, jakby się było razem z bohaterami tam w zaniedbanym, nieco obskurnym szpitalu. Wygląd pomieszczeń maluje się przed oczami czytelnika bardzo wyraźnie...

Jest jednak coś, co odbiera książce taki ciężki kaliber i czyni ją nieco lżejszą - humor sytuacyjny i kreacja głównej bohaterki, której nie sposób nie polubić. Dzięki temu balansowaniu Autorki nie ma się wrażenia przytłoczenia, a książka jest trochę bardziej dynamiczna. Tu naprawdę łatwo o przeskakiwanie z jednej emocji do drugiej. Najpierw rozczulanie się nad kotem, a zaraz dreszcze i niepokój, kiedy obok czai się morderca. 



"Obsesja" to początek nowej serii powieści obyczajowych z wątkiem kryminalnym Katarzyny Bereniki Miszczuk i zapowiada się naprawdę interesująco. Autorka w ciekawy sposób łączy kryminał i kobiecą literaturę. Jeśli macie ochotę na książkę, która będzie Was trzymała w niepewności do samego końca...Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej FOKSAL :)

Katarzyna Berenika Miszczuk "Sekretnik Szeptuchy"

Wpadło w moje ręce bardzo ciekawe wydanie, hmm, właściwie kalendarza. Nie jest to jednak zwykły kalendarz. To sekretnik, a dokładniej sekretnik Szeptuchy - z sekretami, które powinna znać każda Słowianka i informacjami, o których powinna też wiedzieć. Ten, kto czytał "Kwiat paproci" wie, że to nie lada gratka i fajna niespodzianka dla czytelników Katarzyny Bereniki Miszczuk. A jeśli nie czytaliście, zajrzyjcie dalej, dowiecie się, co jest w środku. Zapraszam!



"Sekretnik Szeptuchy" to poradnik, który w pewien sposób uzupełnia cykl "Kwiat paproci" Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nie jest to jednak tradycyjna powieść, tylko kalendarz, który z powodzeniem może służyć od stycznia 2018 roku. Ponadto zawiera zabawne psychotesty, przepisy na słowiańskie smakołyki i ziołowe nalewki, porady i cytaty. Również ważne słowiańskie święta są zaznaczone w sekretniku, między innymi Noc Kupały, której zdaniem Autorki nie warto przegapić ;)
Dla fanek serii znajdują się niepublikowane dotąd fragmenty czwartej części przygód Gosia oraz premierowe opowiadanie o Babie Jadze. Dodatkowo, osoby, które lubią kolorowanie też znajdą coś dla siebie, będą mogły spróbować swoich sił w nadawaniu życia ilustracjom z książki.
Sekretnik to zatem połączenie naprawdę pięknej, przyciągającej okładki, kalendarza, notatnika, fragmentów z poprzednich książek z cyklu oraz z "Przesilenia", dwóch opowiadań o latach młodości Baby Jagi, kilku rysunków, oraz wzmianek na temat roślin oraz magicznych zaklęć i lekarstw szeptuchy, informacji o bogach słowiańskich i dawnych zwyczajach ludu polskiego oraz dość sporej ilości informacji na temat demonologii.




Jeśli o mnie chodzi, to jestem zachwycona okładką, wnętrze jakoś aż tak mną nie zachwyciło. Owszem graficzna oprawa kalendarza jest przejrzysta i nawet w czarno-białym kolorze przyciągająca, ale trochę to takie nijakie w środku. Kalendarz jest uniwersalny, nie zaznaczono w nim roku, sobót, ani niedziel, można go wykorzystać według uznania. A kolorowanki teraz można spokojnie kupić w osobnym wydaniu. 


Być może dla fanów Autorki jest to ciekawa pozycja, choć czytałam, że wiele osób jest nią zawiedzionych. Jak dla mnie też nie jest to książka najwyższych lotów, niemniej jednak, nie zrażajcie się, jeśli macie ochotę po nią sięgnąć. Być może Wam się spodoba!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Grupie Wydawniczej FOKSAL.


środa, 20 września 2017

Krystyna Mirek "Cena szczęścia"

Sięgnęłam po kolejny tom Sagi Rodu Cantendorfów "Cena szczęścia" i już nie mogę doczekać się tomu finalnego. Po raz kolejny Krystyna Mirek oczarowała mnie wersją historyczną, pełną miłości, intryg i królewskiego przepychu. Zapraszam :)



Dziewiętnastowieczna Anglia po raz kolejny oczarowuje mnie swoim urokiem. To właśnie tam rozkwita miłość Kate i hrabiego Aleksandra. Wbrew konwenansom, zwyczajom, plotkom... Hrabia w końcu, po kilku nieudanych związkach, czuje się bardzo szczęśliwy, a i Kate czuje, że znajduje się we właściwym momencie swojego życia, i nabiera pewności, że mimo swojego pochodzenia odnajdzie się na dworze i świetnie wejdzie w nową rolę - hrabiny. Jednak, żeby nie było tak sielankowo i szczęśliwie, okazuje się, że narzeczeni niedługo będą cieszyli się swoim uczuciem. Zamek rodu Cantendorfów skrywa zbyt wiele tajemnic, aby nie przeszkodziły one w byciu po prostu szczęśliwym. Intryga Isabelle osiąga zamierzony skutek, choć jej samej daje tylko częściowe uczucie zwycięstwa, natomiast wiedźma Alice w końcu dowiaduje się prawdy i też ma mieszane uczucia co do rezultatów swoich poszukiwań... Wszystko to odgrywa się na Kate, co ja jako czytelniczka bardzo przeżywałam, bo bardzo ją polubiłam i strasznie było mi przykro, że knucie kochanki odgrywa się właśnie na niej... No ale, czekam na dalsze losy bohaterów w trzecim tomie, bo zakończenie pozostawia wiele do myślenia.



"Cena szczęścia" to powieść wielowątkowa. Podoba mi się, że autorka prowadzi kilka wątków jednocześnie, zgrabnie powiązuje jeden z drugim i tworzy spójną całość. Mam tylko trochę niedosyt losów głównych bohaterów, jak dla mnie, ich historia przedstawiona jest w wersji minimalistycznej i czekam na więcej w kolejnym tomie. Cieszę się, że mam oczekiwania, bo to oznacza, że książka jest naprawdę ciekawa i chce się sięgnąć po jeszcze. 

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, czy sięgnąć po Sagę Rodu Cantendorfów, to zapewniam Was, że warto. Ja jestem oczarowana i bardzo zaskoczona Autorką w takim wydaniu. Fakt faktem, lubię wszystko, co wychodzi spod pióra Krystyny Mirek, ale nie jestem też bezkrytyczna. Polecam Wam bardzo i mam nadzieję, że niebawem będę miała dla Was recenzję tomu wieńczącego sagę.

Wydawnictwo Edipresse

Amanda Prowse "Szczypta miłości"

Tajemnice i sekrety, które za wszelką cenę chcemy ukryć przed światem, prędzej, czy później znajdują drogę, aby wyjść na światło dzienne. I to niekoniecznie w najbardziej dogodnym momencie. Przede wszystkim miłość i osoba, którą kochamy to powód, aby sekrety pozostały w ukryciu. W sytuacji takiej znalazła się główna bohaterka powieści "Szczypta miłości" Amandy Prowse. Czy motyle w jej brzuchu nie odlecą zbyt szybko?



Pru Plum jest właścicielką znanej i szalenie modnej piekarni Mayfair. To kobieta bardzo elegancka, szykowna, która roztacza wokół siebie aromat Chanel, a na fryzjera wydaje niemalże fortunę. Zapewne nikt nie powstydziłby się jej towarzystwa. I chyba też nikt nie uwierzyłby, że ta atrakcyjna kobieta ma już sześćdziesiąt sześć lat. Jednak w głębi duszy Pru wcale nie czuje się pewną siebie i odnoszącą sukcesy bizneswoman. Aby osiągnąć swoją obecną pozycję, dopuściła się czynów, które kładą się cieniem na jej przeszłości. Jej siostrzenica wydaje przyjęcie zaręczynowe, na którym Pru poznaje przystojnego starszego pana i w którym, choć może się to wydać niemożliwe, zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Motyle u sześćdziesięcioletniej kobiety? Tak, właśnie to czuje Pru. I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie sekrety z przeszłości... Dlatego bohaterka postanawia teraz zrobić wszystko, żeby jej tajemnice nie wyszły na jaw, zwłaszcza że po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakochała...

Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, bo wtedy fabuła bardzo Wam się odkryje i zabiorę Wam radość z czytania. Gwarantuję Wam jednak, że to przepiękna i fascynująca opowieść, którą trudno przerwać, bo trudno znaleźć odpowiedni moment, żeby odłożyć książkę. Na pewno książka przełamuje pewnego rodzaju tabu o miłości dojrzałej. Pokazuje emocje, jakie towarzyszą głównym bohaterom i naprawdę przyjemnie i szybko się to czyta.

Polecam Wam bardzo tę pozycję, zwłaszcza jako taką wyciszającą, spokojną, ciepłą :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


środa, 13 września 2017

CzaroMarownik 2018 :) a dla kogo?



W związku z tym, że nie chciałabym zatrzymać tyle dobroci wyłącznie dla siebie, a dostałam możliwość, żeby podzielić się CzaroMarownikiem z kimś kto jeszcze nie miał z nim styczności, pomyślałam, że może Ewelina z bloga Spacer wśród słów będzie nim zainteresowana :) Co Ty na to Ewelinka? Mam nadzieję, że spodoba Ci się mój pomysł :)

A Was moi drodzy zachęcam do zaglądania na jej blog (link tutaj), bo jest pełen mega wartościowych treści. Zapewniam Was :)


Wydawnictwo Kobiece

wtorek, 12 września 2017

Jason Donald "Dalila"

Czasem nie doceniamy tego, jakie mamy szczęście, że żyjemy w wolnym kraju, nie jesteśmy prześladowani i nie musimy przed nikim uciekać. Mamy przy sobie rodzinę, przyjaciół, mamy pracę, zainteresowania i marzenia, które w miarę możliwości możemy spełniać. Nie każdy ma takie szczęście. "Dalila" to opowieść o kobiecie, która uciekła z Kenii, aby odnaleźć swój azyl. Trafiła do Londynu, do którego się udała w poszukiwaniu spokoju, jednak spotyka tam ludzi o różnych intencjach. Niektórzy oferują jej współczucie i pomoc, inni… wrogość i niebezpieczeństwo. Ta książka to fenomenalna opowieść o imigracji i skrajnych wymiarach człowieczeństwa. Zapraszam!



Irene Dalila Mwathi to Kenijka z ciężkim bagażem doświadczeń. Kiedyś pragnęła zostać dziennikarką, jednak po tym, czego doświadczyła w ojczystym kraju, marzy jedynie o tym, by żyć bezpiecznie. Musi uciekać z ojczyzny, która ukazała jej swoje najgorsze oblicze... Trafia do Londynu, gdzie w końcu planuje odnaleźć spokój. Jednak zostaje zaatakowana przez ludzi, którym zapłaciła, aby ją ochraniali. Nie ma wyboru i całkiem sama musi wkroczyć w zupełnie obcy świat. Liczne, spotkania z prawnikami i doświadczenia z ośrodkami dla imigrantów są dla niej przejściem przez mękę. Kobieta uświadamia sobie, że musi zmierzyć się z czymś równie niebezpiecznym jak przemoc, której doświadczyła w Kenii...

Temat imigrantów nie jest zbyt wygodny w dzisiejszych czasach. Trudno mieć własne zdanie, jeszcze trudniej mówić o nim głośno, aby nie zostać za nie skrytykowanym. Dlatego powieść Jasona Donalda, to ważny głos w sprawie wszystkich uciekających z ojczystego kraju. Pokazuje nam rozdzielenie dobra i zła oraz tego jak pojedyncze decyzje mogą zmienić czyjeś życie w sposób maksymalny. "Dalila" nie jest gotowym przewodnikiem oferującym rozwiązanie dla społeczeństwa, ale z kart książki emanuje jedna zasada, którą powinien znać każdy: empatia i współczucie to potęga. To własnie od naszego postępowania, wczucia się w czyjąś sytuację, tak wiele zależy. Powinniśmy traktować innych tak, jak chcemy, aby nas traktowano. Ponadto ta książka zgłębia wieczny konflikt między moralnością a prawem, oraz pokazuje horrendalnie straszne konsekwencje z pozoru błahych decyzji. Mocno zaakcentowana jest też po prostu potęga prawdziwej, ludzkiej przyjaźni."Dalila" to historia, którą każdy mógłby wziąć sobie do serca. Niektóre rzeczy powinny być niezmienne niezależnie od wieku, rasy, płci czy kultury.

Sama bohaterka nie jest postacią wyidealizowaną. Choć imię Dalila oznacza delikatna, tęskniąca, to poznajemy ją nie jako bezbronną kobietą z sercem na dłoni, ale taką z charakterem. Niezmiernie irytuje ją fakt, że syryjscy uchodźcy zgarniają całą uwagę. Jednak powoli zapoznaje się z afrykańskim konceptem Ubuntu, czyli ideologią, która głosi, że człowiek nie może odnaleźć wewnętrznego bezpieczeństwa, pełni człowieczeństwa i spokoju, jeśli inni nie są bezpieczni i spokojni, przekonani o swoim człowieczeństwie. Ubuntu głosi, że wszyscy winniśmy być jednym organizmem – każdy człowiek jest zależny od innego człowieka.



Ta książka robi wrażenie. Jest bardzo poruszająca i nie pozostawia czytelnika obojętnym. Autor ma naprawdę świetne pióro i pięknie prowadzi historię głównej bohaterki, przedstawiając towarzyszące jej uczucia. To naprawdę ważny, aktualny głos dzisiejszego świata... Pokazuje jak wielowymiarowa jest imigracja i jak łatwo wyprowadzić błędne, oceniające wnioski, często krzywdzące innych. 

Polecam Wam tę pozycję, warto.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

poniedziałek, 11 września 2017

CzaroMarownik 2018 od Wydawnictwa Kobiecego



Dzisiaj przychodzę do Was z czymś zupełnie innym niż do tej pory. Domyślam się, że każda z nas kobiet potrzebuje kalendarza, w którym może zapisać, czy zaznaczyć rzeczy, o których nie chciałaby zapomnieć. A czasem myśli, które łapiemy w locie, też warto byłoby zapisać, żeby nie odleciały w natłoku codziennych spraw...
Wiem, wiem, że teraz każdy ma smartfon z funkcją zapisywania zdarzeń, ale przecież fajnie jest być trochę retro. A poza tym, telefon czasem może się rozładować ;) Dlatego chciałam Wam opowiedzieć o niespodziance, którą dla kobiet przygotowują kobiety z Wydawnictwa Kobiecego :)




Oto wyjątkowy kalendarz na rok 2018, który pokocha każda kobieta! Jest to niby standardowy kalendarz z podziałem na dni, tygodnie i miesiące z zapisem świąt, ale poza tym ma w sobie to COŚ! Co przez to rozumiem? Każdy dzień zawiera złotą myśl, wskazówkę, która z pewnością zadziała motywująco na każdą z nas. Poza tym jest w nim sporo miejsca na zapisywanie naszych planów, zamierzeń, ale i przemyśleń, które nie chcemy, aby nam umknęły. Dodatkowo kalendarz zawiera sporą dawkę przydatnych wskazówek dotyczących różnych sfer, m.in.: ubrań must have, mieszkania w stylu skandynawskim, zdrowia i urody, nawet tego, jak można zrobić truskawkowy peeling. Ponadto kobiety radzą w nim, jaki kolor dopasować do swojej osobowości, jak obudzić się na wiosnę, czy wykorzystać moc czekolady lub oleju kokosowego.

Kalendarz jest pięknie wydany, kolorowo, z tasiemką, w twardej,połyskującej ozdobną folią oprawie, a dodatkowo w formacie, który jet idealnie dopasowany do kobiecej torebki, co pozwoli zabierać go ze sobą wszędzie.
No a dla kobiet, które lubią trochę magii w życiu, wewnątrz znajduje się magiczny horoskop, ale i informacje dotyczące afrodyzjaków, czy magicznych kamieni.

Myślę, że ten kalendarz jest naprawdę kobiecy i bardzo Wam się spodoba. Na pewno wspomoże Waszą codzienną motywację i doda energii do działania :)


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


wtorek, 29 sierpnia 2017

Zapowiedź! Magdalena Witkiewicz "Ósmy cud świata" Premiera 13 września

„Ósmy cud świata” Magdalena Witkiewicz - PREMIERA 13 września 2017 

Już 13 września 2017 premiera powieści „Ósmy cud świata” bestsellerowej polskiej pisarki Magdaleny Witkiewicz, inspirowana podróżą autorki do Wietnamu. Wiem, że na to czekacie :)


„Ósmy cud świata” to opowieść o singielce poszukującej najważniejszych wartości w życiu. W tle Wietnam z malowniczą zatoką Ha Long i tętniącym życiem Hanoi. Bohaterka powieści Anna - singielka, odnosi sukcesy, żyje wygodnie i bez zobowiązań, ale cały czas nie czuje się spełniona. Wszystko zmienia się, gdy pod wpływem towarzyszących jej emocji postanawia wyjechać do Wietnamu. To co tam ją spotka już na zawsze pozostawi ślad. Czy jej decyzje mogą zaważyć na losach innych ludzi? Czy szczęście, którym się cieszy rozsypie się nagle jak domek z kart? Anna przeżywa wietnamską przygodę i odkrywa swój własny ósmy cud świata. 

Magdalena Witkiewicz bestsellerowa polska autorka, absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego i studiów MBA. Z zawodu analityk marketingowy, specjalista od modeli ekonometrycznych, z pasji pisarka. Uwielbiana przez kobiety, od lat wzrusza i motywuje swoje czytelniczki, nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Jej książki czytają Wietnamki, Litwinki i Amerykanki. W swych powieściach porusza trudne tematy samotności, poszukiwania sensu życia, dokonywania często niełatwych wyborów, miłości. Nazywana specjalistką od szczęśliwych zakończeń, opowiada o poważnych sprawach w lekkim, a czasami nawet w bardzo lekkim stylu. Dla dzieci i dla dorosłych. A czasami tylko dla dorosłych. Jej najnowsza książka „Ósmy cud świata” jest inspirowana podróżą autorki do Wietnamu, gdzie w 2014r. Magdalena Witkiewicz reprezentowała Polskę na Międzynarodowym Festiwalu Literatury Europejskiej w Hanoi.

Wydawnictwo FILIA

środa, 23 sierpnia 2017

Matt Rees "Ostatnia aria Mozarta"

U mnie znowu nieco historycznie. Dziś jednak w wydaniu biograficznym, ale i muzycznym. Świetne połączenie tych trzech elementów, to powieść "Ostatnia aria Mozarta" Matta Reesa. Znajdziecie tu trochę sensacji, sporo historii, oraz muzyki. Piękny Wiedeń z czasów Mozarta, opisany w misternych detalach, znowu tętni życiem.Jednak nagła śmierć muzyka porusza całe miasto, huczące od plotek o niewierności, bankructwie i morderstwie...



"Ostatnia aria Mozarta", to niezwykła barokowa opowieść, w której ponadczasowa muzyka jest tłem dla salonowych intryg i zaskakujących zwrotów akcji. Jest grudzień 1791 roku. W niewielkiej austriackiej wsi przebywa Nannerl - siostra Mozarta, która otrzymuje szokujący list z informacją o śmierci brata. Oklaskiwany mistrz sal koncertowych i oddany członek austriackiej gildii masońskiej znajdował się w sercu wielkiego świata sztuki, polityki i intryg. Nagła wiadomość o jego śmierci porusza całe miasto... Zgodnie z relacją żony, dwa miesiące przed śmiercią wirtuoz zwierzył się jej, że ktoś podał mu truciznę, w wyniku czego jego życie niechybnie zmierza ku końcowi i jego dni są policzone. Nannerl niezwłocznie udaje się do Wiednia, nie chce wierzyć plotkom, pragnie czym prędzej sama odkryć mroczną tajemnicę morderstwa. Kiedy przygląda się uważnie dokumentom, które zostawił po sobie Mozart, natrafia na ślad masońskiego spisku sięgającego pozłacanych sal balowych wiedeńskiej socjety i biur tajnej służby pruskiej. Wkrótce kobieta odkrywa, że klucz do poznania prawdy znajduje się w ostatniej operze brata...

Książka Matta Reesa to wciągająca opowieść, która przenosi czytelnika w barokowy świat XVIII-wiecznej Austrii. Czytelnik może spojrzeć na wystawne salony, w barokowe wnętrza pałaców oraz do monumentalnych sal koncertowych. Intryga owiana jest historyczną nutą, w której króluje ponadczasowa muzyka, ognista namiętność i moc zagadek. Autor misternie oddaje szczegóły Wiednia z czasów Mozarta, doprawiając opowieść nutą muzycznych detali, które uwiodą miłośników muzyki poważnej. "Ostatnia aria Mozarta" to przepiękna książka, która niespiesznie prowadzi do zadziwiającego finału...



Jestem zafascynowana też tym, czym Matt Rees dzieli się z czytelnikiem. Jego słowo od Autora wyjaśnia skąd zainteresowanie tematem i zdradza, które wątki i postaci są fikcyjne. Ponadto wskazuje utwory muzyczne, które czytelnik może odtworzyć i ich posłuchać, a które dla niego były inspiracją. Na końcu znajduje się także część "Za kulisami powieści Ostatnia aria Mozarta", w której Autor zdradza chwile i pomysły, które zaowocowały powieścią. 
Podoba mi się też szalenie, naprawdę szalenie, okładka oraz oprawa graficzna początku książki. A dedykacja - chyba każda kobieta chciałaby taką usłyszeć :) No i faktem, że Matt uczył się grać na pianinie, aby lepiej wczuć się w postać, skradł moje serce.

Bardzo dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu Kobiecemu :)


poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Vi Keeland "MMA Fighter. Przebaczenie"

Mam już za sobą gorący finał bestsellerowej trylogii Vi Keeland. Słusznie jest ona nazywana najlepszym romansem sportowym. Dlaczego? Zapraszam Was do recenzji tej ekscytującej powieści, w której nie brakuje pikanterii i szokujących zwrotów akcji. Musicie sami przekonać się, czy rzeczywiście jest tak, jak mówią,że jeżeli facet jest szarmancki w salonie, to w sypialni wychodzi z niego rasowy ogier...





Jax Knight uważany jest za kulturalnego mężczyznę o ujmującym stylu bycia. Jednak dopiero w łóżku pokazuje swoją prawdziwą naturę - nieszczędzącego sprośności playboya. Jest on zawodnikiem walk MMA, gdzie może wyładować pokłady energii skrywanej za maską spokojnego i uprzejmego faceta. To właśnie ten oszałamiająco przystojny i świetnie wychowany absolwent prestiżowej uczelni zwraca uwagę Lily St. Claire - córki legendarnego zawodnika "Sainta". Ta młoda kobieta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak dominujący i zaborczy są mężczyźni, bo sama prowadzi sieć klubów MMA. I choć wie, że powinna trzymać Jaxa na odległość, coś ją do niego przyciąga. I choć zastanawia się, czy świeżo po rozstaniu powinna już chodzić na randki, to jednak decyduje się na nie. Tylko co na to jej były facet?

Po raz kolejny główną rolę w fabule odgrywa przeszłość, z którą próbują uporać się bohaterowie. Jax chce uciec przed kłopotami w pracę, zamknąć rozdział związany z ojcem, Lily chce z kolei zapomnieć o trudnym rozstaniu z mężczyzną i toksycznym związku. Oboje mają mocne charaktery i łatwo się nie poddają w walce o lepszą przyszłość. Być może właśnie to przyciąga ich do siebie. W połączeniu z pewnego rodzaju magnetyzmem, namiętnością i pożądaniem, może z tego wyniknąć tylko mieszanka wybuchowa... Ale to chyba właśnie to połączenie emocji przynosi swego rodzaju oczyszczenie i przebaczenie. A ciąg dalszy tej historii jest naprawdę zaskakujący. Nie spodziewałam się takiego zakończenia trylogii...



To, co zwłaszcza mi się podoba, to to, że Vi Keeland nie prowadzi trzech części jednym torem, ale każda z nich ma odrębną, świetnie zbudowaną fabułę, połączoną jedynie motywem przewodnim MMA. No i nie bez znaczenia na pewno pozostaje gorący romans bohaterów buzujący hormonami. Wydaje mi się, że "Przebaczenie" to najlepsza z trzech tomów. Zwraca uwagę na to, że słuchać trzeba przede wszystkim samego siebie... 

Polecam Wam bardzo tę gorącą, buzującą pożądaniem trylogię!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


Linki do recenzji poprzednich tomów znajdziecie tu: