poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Remigiusz Mróz "Deniwelacja"

Chyba nikt się nie spodziewał, że trylogia z komisarzem Forstem stanie się tetralogią, a podejrzewam (tudzież mam nadzieję), jeszcze bardziej się rozrośnie na kolejne x-logie ;) Choć chyba jest taki ktoś - Remigiusz Mróz. Być może zakładał, że przygoda z komisarzem zakończy się na trzech tomach, ale doskonale zdawał sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie w tym bohaterze. I tak oto powstała "Deniwelacja". Czy to udana kontynuacja? Zapraszam!



Muszę przyznać, że kiedy czytałam "Trawers", na mojej półce znajdowała się już kolejna część przygód Forsta, dlatego jakoś tak bardzo nie przeżywałam rozstania z tym bohaterem. Jednak zakończenie trzeciego tomu zmusiło mnie do szybkiego sięgnięcia po następną dozę przygód zakopiańskiego byłego policjanta. 

Wydawać by się mogło, że losy Forsta po poznaniu prawdy związanej z "Bestią z Giewontu" trochę się uspokoją. Powinien w końcu odpocząć, zacząć układać sobie życie. Ale nie on. To człowiek, który potrzebuje adrenaliny, potrzebuje szukania emocji, nie może spocząć dopóki nie pozna prawdy, której tak bardzo szuka. Wiele osób myślało, że po wyjeździe z Zakopanego, Wiktor poszuka dla siebie nowej drogi, a tymczasem w górach znowu szaleje śmierć...
W Tatrach odnalezione zostają zwłoki pięciu kobiet, które zmarły na skutek uduszenia i spędziły dłuższy czas pod śniegiem. Dodatkowo, na ciele jednej z ofiar odnalezione zostają ubrania dawnego komisarza. Właśnie wtedy cała zakopiańska policja i krakowska prokuratura zadaje sobie pytanie "gdzie jest Forst?". Wszyscy zachodzą w głowę, co mężczyzna ma wspólnego z uduszonymi kobietami, a tymczasem w Zakopanym znaleziono kolejne zwłoki... 

Aby trochę zmylić czytelnika, Autor przenosi fabułę do słonecznego Alicante, do którego przyleciał nieco zmieniony Wiktor. Niech jednak nikt się nie da zwieść, to nie wakacje. To kolejna gonitwa komisarza, kolejna misja, kolejne tarapaty... Mężczyzna szuka kłopotów, choć nie da się ukryć intencje ma dobre. I naprawdę wiele jest w stanie znieść dla sukcesu swoich planów... I jak się okazuje, zimowa Polska i słoneczna Hiszpania mają ze sobą sporo wspólnego...


Hmmm, co mam powiedzieć. Oczywiście, że dla mnie kontynuacja trylogii jest udana. Niczym film sensacyjny wciągnęły mnie kolejne wydarzenia w książce, zwłaszcza w jej końcowej części. Forst, jak to Forst, pozostał irytujący i momentami zupełnie nie rozumiałam jego toku myślenia, ale sądzę, że właśnie to Autor miał na myśli. Bardzo jednak podobały mi się wydarzenia związane z prokurator Wadryś-Hansen, jej sylwetka, charakter i to, jak postępowała w sytuacjach, nie ukrywajmy, niecodziennych jak dla kobiety - matki. Mój ulubieniec, inspektor Osica jak zawsze uzbrojony w mega poczucie humoru i zgryźliwości. No i morderca, ukrywający się, trzymający rękę na pulsie, czuwający nad przebiegiem śledztwa, czekający, aż Forst wyłoni się z ukrycia. Kapitalne kreacje bohaterów zdecydowanie sprawiają, że chce się wracać do ich losów. Zawiłości fabuły, no i akcja rozpędzająca się z każdym rozdziałem, sprawiają, że nie sposób oderwać się od książki. Myślę, że każdy z fanów komisarza Forsta i przede wszystkim Remigiusza Mroza powinien być z tej kontynuacji zadowolony. Nieprawdaż? 



Wydawnictwo FILIA

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

K. Bromberg "Down Shift. Bez hamulców"

Sierpień trochę nie sprzyja mojemu czytaniu, nazbierało mi się kilka innych spraw, ale coś dla Was mam :) 
K. Bromberg powróciła z kolejnym tomem serii Driven. Tym razem przeczytałam 8 już tom serii zatytułowany "Down shift. Bez hamulców", w którym jak się okazuje, miłość nie zawsze przychodzi od pierwszego wejrzenia. Z czasem siła odpychania jednak słabnie, by zamienić się w mocne przyciąganie i pragnienie. Książka opowiada historię Zandera, która znamy z poprzedniej części serii i cieszę się, że Autorka rozwinęła akurat jego losy. Dlaczego? Zapraszam :)




Zander był bardzo ważnym elementem historii Coltona i Rylee znanych z początkowych tomów serii Driven. Jeśli ktoś miał przyjemność przeczytać poprzednie tomy, wie, że jego życie nie było łatwe, ale wręcz naznaczone traumatycznymi przeżyciami. Jako chłopiec był on bowiem świadkiem zabójstwa mamy przez własnego ojca. Przez długi czas nie umiał mówić, a koszmarne przeżycie uniemożliwiały powrót do normalnego dzieciństwa, mocno odcisnęło się na jego psychice. Dopiero kontakt z Coltonem sprawił, że coś w chłopaku drgnęło i zaczęło zmierzać ku lepszemu..

,,Down Shift" przenosi nas kilka lat do przodu. Zander Donavan to przystojny i seksownego mężczyznę. Jest też mistrzem kierownicy wyścigów rajdowych. Bakcyla złapał od ojca, ale po pewnym czasie, podobnie jak Colton czuje się przytłoczony i ma dosyć życia w cieniu swojego sławnego ojca. Dlatego postanawia wycofać się z branży, bo tylko w tym upatruje sens dalszego ścigania się. Ucieka od ojca. Ucieka od prawdy. W nadmorskiej wilii zamierza ochłonąć i przemyśleć kilka spraw... 
Zupełnie się nie spodziewa, że taki sam plan ma Getty Caster, która chce w końcu poukładać swoje życie, a w domku w PineRidge upatruje miejsce na leczenie gojących się ran. Ucieka przed przeszłością i mężczyznami, którzy do tej pory przysparzali jej tylko bólu...

Żadne z bohaterów nie spodziewa się, że będzie skazane na wspólne mieszkanie w cichej chatce z nieznajomym. Nikomu nie jest to na rękę, ale żadne z nich nie chce też ustąpić i się wyprowadzić. Powoduje to mnóstwo spięć, wręcz walkę, ale tylko początkowo. Później połączy ich wzajemne przyciąganie i walka z przeszłością. Połączy ich prawdziwa namiętność, początkowo nieco powstrzymywana, jednak potem... Czy to jednak wystarczy, by tych dwoje zbudowało wspólną przyszłość? Przekonajcie się sami :)



Jeśli szukacie potwierdzenia, że życie nie jest proste, to znajdziecie je właśnie w tej książce. Jeśli szukacie inspiracji, jak uporać się z przeszłością, ta książka jest dla Was. Autorka ponadczasowo odnosi się do miłości, przyjaźni, relacji rodzinnych i emocji, które towarzyszą każdemu z nas na co dzień. Pokazuje życie młodych ludzi z różnych perspektyw, przeplata ze sobą ich losy i sprawia, że nigdy nie jest nudno. Dodatkowo sporo tu namiętności i magnetycznego przyciągania. No i ta boska okładka ;) Nic dodać nic, ująć.

Polecam Wam bardzo całą serię Driven. K.Bromberg świetnie radzi sobie w kontynuacjach, każda z historii jest ciekawa i wciągająca. Zapraszam do poprzednich recenzji:


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion

piątek, 28 lipca 2017

Krystyna Mirek "Tajemnica zamku"

Och, jak bardzo spodobała mi się Krystyna Mirek w wersji historycznej! 
Rzadko kiedy zaczynam pisać od takich zachwytów, ale tym razem Pani Krysia odczarowała dla mnie ten gatunek. Na studiach polonistycznych spodobała mi się jedynie "Anna Karenina" i więcej nic, straszną męką było dla mnie czytanie tych wielkich opasłych historycznych tomisk. A tymczasem, wysłuchałam w audiobooku "Tajemnicę zamku" i się zakochałam. Saga Rodu Cantendorfów to moja nowa miłość!


Kolejny raz sięgnęłam po audiobook, bo tak jest wygodniej przy niemowlęciu. Ale zapewniam Was, że mimo, że "Tajemnica zamku" jest romansem historycznym, nie jest nużąca, ani usypiająca. Głos Olgi Bończyk świetnie odzwierciedla emocje i nastroje bohaterów, przez co łatwo jest utrzymać skupienie i nie gubi się wątków, jak to nie raz bywa przy słuchaniu książek. 

A teraz do rzeczy. Hrabia Aleksander Cantendorf panuje na angielskim zamku, na którym w niejasnych okolicznościach umiera jego czwarta żona. Cała okolica huczy od plotek, bo przecież niemożliwe są takie zbiegi okoliczności czterokrotnie. Wszyscy zastanawiają się, kto i dlaczego stoi za tymi sytuacjami, ale też nad tym, czy nie wisi nad hrabią jakaś klątwa, która pozbawia życia młode hrabianki. Ludzie są coraz bardziej nieufni i boją się, aby hrabia czasem nie zechciał wziąć za żonę ich córki, bo a nuż spotka ją ten sam los. Tym bardziej, że na zamku wciąż od lat mieszka Lady Adler, kochanka Aleksandra, której on wcale nie ukrywa. Nie przeszkadza mu, że w związku z jego osobą skandal goni skandal, jego pragnieniem jest posiadanie dziedzica, więc oczywistym jest, że będzie on poszukiwał nowej żony. Oczywiście wysłuchuje doradzania swoich ciotek - starych panien, oraz wskazówek gospodyni, która od lat sprawuje władzę na zamku, ale to do niego należy ostateczna decyzja. Sam się nie spodziewa, że tym razem po prostu się zakocha... i nie wie, że swoje pięć groszy dorzuciła do tego wiedźma. Tym bardziej, że rodzina Kate Milton stoi na progu bankructwa. Tymczasem, w okresie żałoby hrabiego, niepokoju Miltonów, niecnych planów Isabelle, między podziałami społecznymi, rodzi się prawdziwa miłość...



Historia rodu Cantendorfów napisana przez Krystynę Mirek jest naprawdę ciekawa. Wątki poprowadzone są tak mądrze, że nie sposób się oderwać od książki. Powoli wprowadzane dzieje kolejnych postaci pierwszo- i drugoplanowych sprawiają, że nie można się nudzić, a ma się coraz większą wiedzę, układa się coraz więcej puzzli dotyczących losów tych angielskich bohaterów. Piękny język powieści, stylistyka, opisy wprowadzają czytelnika w magiczny zamkowy świat pełen konwenansów i tajemnic, tego co wypada, a co nie. Wszystko razem sprawia bajkowe wrażenie, chęć bycia tam razem z bohaterami. Tajemnica zamku, miłość,skandale, bale, czary, czego chcieć więcej? :)

Z wielką przyjemnością słucham kolejnej części sagi "Cena szczęścia". Oczywiście na tyle, na ile pozwala czas, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że ciężko się oderwać. Uwielbiam pisarstwo Pani Krysi i chyba nic tego nie zmieni. A przede mną jeszcze trzecia część ;)

A książkę polecam Wam bardzo, bardzo!

Wydawnictwo Edipresse

Martyna Kubacka "Bez pamięci" BOOK TOUR

Tym razem w ramach Book Tour organizowanym przez Literacki Świat Cyrysi dotarła do mnie książka Martyny Kubackiej "Bez pamięci". Pierwszy raz spotkałam się z fabułą, w której bohaterka cierpi na amnezję i jak się okazuje, niewiedza byłaby dla niej lepsza niż przerażająca prawda... Dlaczego? Zapraszam!



Pewnego dnia Kasia budzi się w pięknym domu, jednak zupełnie nie wie, jak się w nim znalazła. Nowe miejsce, i ktoś obcy obok.. Dowiaduje się, że miała wypadek, a przystojny prawnik, który się nią opiekuje, jest jej narzeczonym. Kobieta jednak niczego nie pamięta... Nie wie, czy może mu zaufać. Nie pamięta niczego sprzed wypadku, dlatego ze wszystkich sił stara się przypomnieć sobie swoją przeszłość, nie zdając sobie sprawy, że grozi jej poważne niebezpieczeństwo... Prawdopodobnie niewiedza jest dla niej lepsza niż skrywana prawda, której próbuje dociec. 

Autorka zbudowała świetną intrygę oplecioną romantyczną historią, w której pomiędzy dwojgiem ludzi, których los zetknął wbrew ich woli, rodzi się fascynacja i miłość. Tylko, czy uczucie będzie wystarczająco silne, żeby pokonało przeszłość i zmieniło przyszłość? Nie jest to łatwe pytanie, bowiem bohaterce ciągle towarzyszy obawa przeplatana nadzieją, a amnezja niczego nie ułatwia. 



Podobają mi się wyraziste kreacje bohaterów, nie tylko głównych Kasi i Piotra, ale też Marty i Tomasza. To bardzo błyskotliwe osoby z poczuciem humoru, które nadaje lekkości fabule, która jest ona mocną mieszanką gatunkową. Nie ma jednak przestojów akcji, brnie ona do przodu i sprawia, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością. A nowe fakty z życia Kasi zaskakują za każdym razem tak samo mocno, nadając tempo kolejnym wydarzeniom..

Bardzo polecam Wam tę intrygującą historię, w której na pewno docenicie romantyczną i namiętną nutę z domieszką pikanterii i niebezpieczeństwa.

Za udział w Book Tour dziękuję Krysi. Regulamin BT znajdziecie tu


Wydawnictwo Lucky

środa, 26 lipca 2017

Mindy McGinnis "Dyskretne szaleństwo"

A co by nie zwariować od nadmiaru obyczajówek i erotyków na moim blogu, trochę poszerzam horyzonty. Tym razem mam dla Was budzący dreszcz na karku thriller o seryjnym mordercy i dotkniętej traumą młodej kobiecie. Zapewniam Was, że nie do końca zdajecie sobie sprawę z tego, czym jest szaleństwo... Zapraszam na "Dyskretne szaleństwo" Mindy McGinnis.



Grace Mae doskonale wie, czym jest szaleństwo, otacza ją bowiem z każdej strony. Zesłana do przytułku dla obłąkanych w Bostonie, ciężarna i głodzona dziewczyna niemal niknie w oczach. Milczenie to jedyny azyl, który jednak nie pozwala zapomnieć o dawnej krzywdzie. Jednak mimo drastycznych warunków, w jakich przebywa Grace, pewnego dnia dostrzega ją wyszkolony frenolog i amator psychologii kryminalnej doktor Thornhollow. To on odkrywa potencjał genialnego umysłu dziewczyny i widzi w niej partnerkę w badaniu mrocznych zagadek. Wkrótce para wspólników wplątuje się w poszukiwania seryjnego mordercy młodych kobiet. Grace, mierząc się z demonami przeszłości, próbuje wytropić zabójcę. Skrywana trauma nie daje o sobie zapomnieć, a zadanie staje się nie lada wyzwaniem...Wydaje się to być ponad jej siły...

"Dyskretne szaleństwo" to bardzo wciągający thriller, wypełniony po brzegi opisami i historiami napawającymi lękiem i budzącymi grozę. Od pierwszych stron czytelnik zostaje wciągnięty. Czytanie wymaga skupienia i dużej uwagi, czasem zdarzało mi się powtarzać fragmenty, żeby wejść w historię Grace na 100%. Ale nie żałuję, to naprawdę wciągająca lektura.



Fabuła książki jest bardzo ciekawa. Opisy placówek psychiatrycznych naprawdę robią wrażenie, widać, że Autorka dokładnie poznała to środowisko. Również opisy miejsc zbrodni robią wielkie wrażenie. Postaci mają intrygujące charaktery, ich sylwetki są bardzo dopracowane, a emocje Grace przeżywa się dosłownie razem z nią. Trauma bohaterki bardzo oddziałuje na odbiór historii. Jedynie zdarzenia końcowe budzą chaos i nie do końca czuję ich celowość, ale Autorka na pewno czuła :)

Książkę polecam osobom, które lubią ten gatunek, historia na pewno im się spodoba :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :) 

poniedziałek, 24 lipca 2017

Laurelin Paige "Ostatni pocałunek"

Na zewnątrz letni upał, ale również w Wydawnictwie Kobiecym zrobiło się ostatnio gorąco. A to za przyczyną kolejnej powieści Laurelin Paige. "Ostatni pocałunek" to kontynuacja zmysłowego i mrocznego dzieła "Pierwszy dotyk".Jesteście ciekawi, jak udała się ta część historii Emily i Reeva? Zapraszam!




Emily Wayborn wdała się w niebezpieczną relację z milionerem Reeve’em i nie potrafi oprzeć się jego piorunującej osobowości. Nie spodziewa się jednak, że mężczyzna jest mistrzem manipulacji i tajemnic, a to nie uczyni ich znajomości lekką i przyjemną… Emily wie, czego pragnie i czego potrzebuje, mimo, że może to być niebezpieczne. Być może balansuje na krawędzi. Prawdopodobnie nie może mu zaufać, ale nie potrafi mu się oprzeć...Reeve Sallis - zabójczo przystojny miliarder, to jedyny facet, który potrafi ją zaspokoić. Taki, który naprawdę rozumie jej potrzeby, zarówno te łóżkowe, jak i osobiste. Tylko przy nim Emily czuje, że może w końcu być sobą. W dodatku został jej już tylko on. O jej życiu prywatnym lepiej nie wspominać.

Mimo niezdrowego wręcz przywiązania, Emily nie potrafi zapomnieć, że seksowny miliarder jest mistrzem manipulowania innymi i skrywania mrocznych tajemnic. Chociaż kobieta pragnie je odkryć, ktoś usilnie dba o to, aby nawet nie zbliżyła się do prawdy. Z biegiem czasu, Emily zdaje sobie sprawę, że sytuacja powoli wymyka się spod kontroli. Niebezpieczeństwo zagraża już nie tylko jej sercu, ale i życiu...



Byłam zaskoczona tą historią. W "Pierwszym dotyku", po raz pierwszy Autorka bardziej skupiała się na problemach bohaterów, niż na sferze seksualnej. Oczywiście, fabuła była bardzo gorąca i namiętna, ale nie grała pierwszych skrzypiec, a to zaskoczenie, bo powieści Laurelin są naprawdę świetne i często skupione bardzo na sferze seksualnej. Mocno odczuwalna natomiast była burza emocji, w których dominują obawa i strach, niebezpieczeństwo i duża doza tajemniczości. Druga część serii jest już nieco inna. Owszem, nadal utrzymana jest w konwencji thrilleru erotycznego, ale już bardziej w wersji soft. Tym razem Autorka bardziej skupia się na trójkącie miłosnym bohaterów i wielkich rozterkach Emily, która nie może zdecydować, czy bardziej chce być lojalna wobec przyjaciółki, czy bardziej zależy jej na swoim spełnieniu...

Z kontynuacjami bywa różnie, ale Laurelin Paige nie zawodzi. To kolejna seria jej książek, która bardzo mi się spodobała i mocno zelektryzowała swoją historią. Nie należy pomijać pierwszej części, zanim sięgnie się po "Ostatni pocałunek". Pierwsza część zarysowuje bowiem całą fabułę, a druga pozostaje rozwiązaniem wielu spraw. Nie warto pomijać żadnej z nich, szkoda oszczędzać sobie takich dobrych historii. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


Katarzyna Misiołek "Nie podchodź bliżej"

Historie przyjaźni bywają różne. Te dziecięce i młodzieńcze bywają najtrwalsze. Kiedy spotykamy prawdziwego przyjaciela, nie ma znaczenia czas, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. A jak to było w przypadku Doroty i Nataszy - bohaterek najnowszej powieści Katarzyny Misiołek? Zapraszam.




Dota i Tasza w dzieciństwie były niemal jak siostry. Dorota wychowywana przez rozchwianą emocjonalnie, samotną matkę, szukającą miłości w ramionach coraz nowszych kochanków, i Natasza – córka alkoholika, pochodząca z domu naznaczonego przemocą, w którym musiała dbać sama o siebie, nie zawsze zgodnie z prawem. Dziś Dorota ma poukładane życie. Związana jest z przystojnym prawnikiem Mikołajem, mieszka w eleganckiej willi nad brzegiem morza i jest szczęśliwa. Jej nastoletnia córka znalazła w jej partnerze ojca, a ona sama w końcu uwiła bezpieczne rodzinne gniazdo. Zupełnie nie spodziewała się, że pewnego dnia do prowadzonej przez nią galerii wejdzie Natasza, która na wiele lat zniknęła z jej życia. Niespodziewanie, wraca ona do rodzinnego miasteczka. Początkowo dziewczynom towarzyszy radość ze spotkania, jednak szybko okazuje się, że wspomnienia i przeszłość niosą ze sobą nie tylko dobre emocje. Z czasem radość zostaje zastąpiona podejrzliwością... Natasza okazuje się zupełnie innym człowiekiem niż Dorota pamiętała, im dłużej przebywają razem, tym więcej faktów otwiera Dorocie oczy...

Myślę, że nikt z nas nie lubi uczucia rozczarowania... Zwłaszcza, kiedy towarzyszą mu złość i zawiedzione zaufanie. Z takimi uczuciami musiała się uporać Dorota, kiedy okazało się, że Natasza nie jest taką kobietą, jaką sobie wyobrażała. Autorka pokazuje, co się dzieje, kiedy w przyjaźni zaczyna brakować zaufania i kiedy jedna ze stron postępuje mocno nie fair. Chyba najbardziej cierpliwi nie wytrzymaliby takiej próby...



To moja pierwsza przygoda z twórczością Katarzyny Misiołek i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Książkę przeczytałam szybko, bo jest napisana dobrym stylem, lekko, bez zbędnego patosu. Temat poruszony w powieści nie jest łatwy, ale ukazany tak, że nie przytłacza czytelnika. Nie lubię takich postaci jak Natasza, strasznie mnie irytują i tak było też w tym przypadku, ale sądzę, że taki był zamysł Autorki, by mocno przerysować tę bohaterkę. Cieszę się, że poszczególne wątki zostały tak rozwiązane, choć jest coś, czego mi brakuje. Trochę romantyzmu. Owszem, między Mikołajem i Dorotą iskrzy, ale jakoś tak nieporadnie... 

Niemniej jednak, Katarzyna Misiołek z wnikliwością i empatią szuka potwierdzenia, czy naprawdę czas leczy rany. Dla Doroty i Nataszy dramatyczne wydarzenia ze wspólnej młodości mogą się bowiem okazać traumą zapomnianą, lecz nie zaleczoną, bo przeszłość zawsze ma swoje konsekwencje w teraźniejszości. To świetna, historia na ciepłe letnie dni.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza

czwartek, 20 lipca 2017

Iga Wiśniewska "Przeklęta" BOOK TOUR

Znowu chętnie wracam do formuły, jaką jest Book Tour. To fajne doświadczenie, którym można podzielić się z innymi blogerami, przekazując książkę z rąk do rąk, dzięki organizatorce Krysi z bloga Literacki Świat Cyrysi. Tym razem trafiła do mnie książka, która trochę mnie rozczarowała. Dlaczego? Zapraszam na "Przekletą" Igi Wiśniewskiej.



Ten, kto lubi włóczyć się nocami po Wolnym Mieście Rades wie, że nie jest to specjalnie bezpieczne. Zwłaszcza, kiedy w mroku nocy czają się paranormalne istoty, lub gdy coś zaczyna bezlitośnie wbijać zmiennokształtnych, którzy do tej pory uważali się za nietykalnych. Wówczas zaczyna się wyścig z czasem... Trudno będzie dojść do tego, kto jest mordercą. Dlatego groźny władca zmiennokształtnych, tajemnicza kobieta, sympatyczny Rosjanin, zakręcony naukowiec i medium połączą siły, aby rozwiązać tę zagadkę. Liczy się czas, a zegar tyka...

Wolne Miasto Rades – to miasto, część Europy, w której krzyżują się niewidzialne linie mocy, przyciągające istoty paranormalne różnego rodzaju. Nie wszyscy śmiertelnicy mają tego świadomość. Miriam jednak jest wyjątkiem. Doskonale wie, kto rządzi miastem i zna jego mroczną stronę. Pewnego dnia dziewczynę odwiedza Dawid - władca Zmiennokształtnych, z prośbą o pomoc. Czego oczekuje od Miriam? Tak pokrótce wygląda fabuła książki. 

Iga Wiśniewska stworzyła powieść fantastyczną z elementami kryminału, powieści przygodowej oraz mitologii greckiej. Jest w niej coś fascynującego, zwłaszcza dla osób pasjonujących się tym gatunkiem literackim. Książka bowiem już od pierwszych stron porywa w wir wydarzeń, trzyma w napięciu, ale też zaskakuje niektórymi zwrotami akcji. Mi jednak ciężko było czytać tę powieść, bo sporo w niej chaosu, zwłaszcza na początku, potem niby okazuje się, że wszystko łączy się w całość i jest przemyślanie poukładane. Mam jednak niedosyt, bo zabrakło mi czegoś poza fantastyką. Czegoś, co sprawiłoby, że każdy sięgnąłby po tę książkę, może elementu romansu? Dla mnie sama tematyka paranormalna to zbyt mało, nie wciąga mnie na tyle, bym mogła się zachwycać książką.  



Nie mam jednak wątpliwości, że ten, kto lubi paranormalne, niewytłumaczalne zjawiska, fantastyczne moce, tajemniczość i atmosferę grozy, będzie zadowolony. Dla takiego czytelnika ta książka będzie nie lada gratką. 

Za udział w Book Tour z udziałem książki "Przeklęta" dziękuję Cyrysi ;) 
Regulamin do Book Tour znajduje się tutaj.

Wydawnictwo Lucky

wtorek, 18 lipca 2017

Susan Meissner "Dziewczyna z nagietkowym szalem"

Książka, którą mam dzisiaj dla Was, rozgrywa się w dwóch planach czasowych połączonych jedną rzeczą - szalem w żółte nagietki. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku, jednak wydarzenia opisane przez Susan Meissner dzieli 100 lat. Co poza szalem i miejscem zdarzeń łączy te dwie historie? Tęsknota. Zapraszam.



Pierwsza część historii rozgrywa się we wrześniu 1911 roku. W porcie na wyspie Ellis Island przebywa pielęgniarka Clara Wood. Po niedawnych przeżyciach, ukryła się na wyspie przed wspomnieniami. Nie jest w stanie zmierzyć się z wizją powrotu do rodzinnego Manhattanu, bo właśnie tam w pożarze szwalni Triangle Shirtwaist zginął jej ukochany. Przebywając na wyspie, opiekuje się wieloma osobami, zarówno dorosłymi, jak i dziećmi. Poświęca się pracy i nie korzysta, jak jej koleżanki z możliwości pobytu w mieście w dni wolne. Kiedy poznaje ciężko chorego Andrew, dowiaduje się, że również doświadczył on podobnej tragedii, a przy okazji zauważa u niego ozdobny szal przyozdobiony wzorem nagietków. Kobieta jest zaintrygowana historią tego przedmiotu i postanawia odkryć jego tajemnicę. Spełnia zatem błagalne prośmy mężczyzny, nie spodziewając się, w jaką historię się zaplącze. Czy to, czego się dowie zburzy jej światopogląd czy, wręcz przeciwnie, wyzwoli ją? 

Drugi wymiar czasowy w książce, to wrzesień 2011 roku. Na Upper West Side, Taryn Michaels oszukuje samą siebie, wmawiając sobie, że jest w pełni spełnioną kobietą. Lubi swoją pracę w sklepie i uwielbia spędzać czas z córką, którą wychowuje samodzielnie. Wszystko zmienia się, kiedy natrafia na wiekowe zdjęcie opublikowane w czasopiśmie. Wówczas mierzy się z bolesnym wspomnieniem – jej mąż zginął podczas ataku na World Trade Center. W tę historię także "zamieszany" jest nagietkowy szal. Jak ta historia wiąże się z wspomnieniem roku 1911?

Zapowiedź książki bardzo mnie zaintrygowała. Zupełnie nie żałuję, że zdecydowałam się przeczytać tę książkę. Jej historia jest piękna i bardzo wzruszająca. W sposób kobiecy, delikatny mówi o tęsknocie, która ma wiele wymiarów. Pokazuje, że niezależnie od czasów w jakich żyjemy, najważniejsza jest miłość, a tęsknota za najbliższymi, zawsze boli równie mocno. Autorka naprawdę w piękny sposób połączyła historie kobiet, które miały w ręku śliczny szal z wzorem nagietków. Nie zawsze przynosił on szczęście, splatał jednak ludzkie losy w taki sposób, aby sami przekonali się, czym dla nich jest szczęście i czy szukają go w odpowiednim miejscu. 


To naprawdę wciągająca, zaskakująca opowieść, która przynosi niespodziewane zakończenie. Wzbudza duże emocje, sprawia, że płyną łzy. Autorka świetnie przeplotła teraźniejszość z przeszłością, i uświadomiła, jak wiele łączy główne bohaterki. Inne czasy, ale zawsze jedno lekarstwo...MIŁOŚĆ.

Bardzo Wam polecam tę piękną książkę. 
A za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

środa, 12 lipca 2017

Magdalena Witkiewicz "Opowieść niewiernej"

I będziemy żyli długo i szczęśliwie.. Tak myślą chyba wszyscy zakochani, którzy decydują się, by wspólne życie połączyć węzłem małżeńskim. Niestety, nie każdy ślub gwarantuje szczęśliwe życie u boku ukochanej osoby. Przekonała się o tym Ewa - bohaterka powieści Magdaleny Witkiewicz "Opowieść niewiernej". Sama podjęła decyzje, które zaważyły na losach jej związku, ale czy przyniosły one szczęśliwe zakończenie? Zapraszam.

Źródło: http://www.empik.com/opowiesc-niewiernej-witkiewicz-magdalena,p1124408028,ksiazka-p


Kiedy Ewa bierze ślub z Maćkiem, przekonana o tym, że to kolejny krok na drodze do ich wspólnego szczęścia. Dla niej jest spełnieniem marzeń, dla niego racjonalnym krokiem, między innymi do tego, by wspólnie się rozliczać. Ich małżeństwo nie wygląda, jak to o którym po cichu marzyła Ewa. Mąż całymi dniami w pracy, coraz mniej czuły, bardziej mechaniczny, coraz częściej wymawiający się zmęczeniem, ona tęskniąca za bliskością i namiętnością. Myślała, że połączy ich dziecko. Kiedy zaszła w ciążę wydawało się, że obydwoje są bardzo szczęśliwi, jednak, kiedy Ewa je straciła, okazało się, jak złudne było szczęście ze strony Maćka. Po raz kolejny w jego grafiku brakowało miejsca na czas dla żony, która źle znosiła swoją stratę... Na szczęście, w końcu Ewa się pozbierała. Dużą rolę w tym odegrała jej przyjaciółka Gośka. Nie mąż, ale przyjaciółka... 

W życiu Ewy pojawia się jednocześnie przyjaciel i kochanek z czasów młodości. Kobieta coraz bardziej samotna w swoim małżeństwie, z pełną świadomością wpada w ramiona Pawła, zdradzając tym samym swojego męża. To tylko seks, bez zobowiązań, w końcu nic nie wie o życiu Pawła poza tym, że prowadzi agencję nieruchomości. Z kolei Michał staje się jej powiernikiem. To on dowiaduje się o wielu rzeczach, o których Maciek nie ma czasu i ochoty słuchać, ponieważ coraz bardziej pochłonięty jest budową domu dla niego i Ewy pod Krakowem. Ale ona nie chce wyjeżdżać z Gdańska... Nowa praca, motyle w brzuchu, bycie dla kogoś atrakcyjną i piękną, mocno buduje jej poczucie wartości. Mąż nie jest już całym jej światem... Czy Ewa będzie umiała podjąć dobre dla siebie decyzje i uratuje jeszcze swoje małżeństwo?

"Opowieść niewiernej" pokazuje, jak różnie małżeństwo odbieramy my kobiety i mężczyźni. Czymś innym jest dla nas wspólne spędzanie czasu, czymś innym poświęcenie dla rodziny. Nie każdy człowiek ma takie same potrzeby bliskości, nie tym samym jest dla nas namiętność. Historia Ewy pokazuje jednak, że czasami walka o związek bywa walką z wiatrakami. Mężczyzna wydaje się słuchać, ale zupełnie nie słyszeć błagań swojej żony, aluzji i pretensji. Przecież on wszystko robi dla nich. A, że przy okazji nieco się od siebie oddalili... z czasem wszystko wróci do normy. Warto jednak zauważyć, że z czasem wielu rzeczy już nie udaje się odbudować. Czas tylko zabliźnia rany, nie leczy ich, a więzi łączące małżonków mocno się osłabiają, zwłaszcza jeśli któreś z nich doświadcza, że można żyć inaczej... Pojawienie się trzeciej osoby nie gwarantuje szczęście, ale zaburza relacje małżeńskie tak mocno, że często nie ma już do czego wracać. Mimo powrotów, trudno naprawdę wybaczyć...

Z wielką przyjemnością wróciłam do tej książki. To od niej zaczęła się moja przygoda z twórczością Magdaleny Witkiewicz. Tym razem wysłuchałam jej w audiobooku. Po raz kolejny uświadomiła mi wiele rzeczy. Sądzę, że każdemu czytelnikowi i czytelniczce uświadomi, jak ważna jest praca nad związkiem, nad bliskością i tym, by nie zatracić samego siebie tylko po to, by uszczęśliwić partnera. Nie warto robić nic na siłę...

Polecam :)

poniedziałek, 10 lipca 2017

Bruce Porter "Uwikłana"

Mam dla Was coś nowego. Literatura faktu. Były u mnie już taki pozycje, ale jakiś czas temu. Dzisiaj wracam z taką książką. "Uwikłana" Bruca Portera to oparta na faktach elektryzująca opowieść, która przedstawia życie kobiety uwięzionej między dwoma światami, która niebezpiecznie balansuje na krawędzi. To prawdziwa historia królowej narkotykowego imperium, która zaczęła pracować jako tajna agentka. Zapraszam!



Pilar jest kobietą pochodzącą z wyższych kolumbijskich sfer, kształciła się w Europie. Cechuje ją mieszana nieodpartego uroku i wdzięku, a jednocześnie bezwzględnej przebiegłości. Od zawsze pociągało ją to, co zakazane, zwłaszcza nieodpowiedni i niebezpieczni mężczyźni. To właśnie przez nich Pilar zostaje uwikłana w handel kokainą w jednym z największych światowych karteli, stając później na czele organizacji.

Po dwóch nieudanych małżeństwach i trudnej ucieczce z narkotykowego świata Pilar osiedla się z dziećmi na Florydzie. Spokojne życie zakłóca były mąż, który w zamian za obietnicę skrócenia wyroku wydaje jej nazwisko rządowej agencji walczącej z narkotykami.
Kobieta zostaje zmuszona do infiltracji niebezpiecznego kartelu w ramach akcji „Operacja Księżniczka”, której celem miało być przechwycenie dziesiątek milionów dolarów i kokainy wartej pół miliarda dolarów. Wciela się w swoją rolę tak dobrze, że zostaje porwana przez  kolumbijskich partyzantów. Czy ktoś ją ocali, zanim porywacze odkryją, że mają w swych rękach tajną agentkę? Gdyby nie fakt, że to prawdziwa historia spisana przez Portera, można by uznać ją za świetny scenariusz filmowy. A okazuje się, że to właśnie życie pisze takie scenariusze...


Trzeba przyznać, że książka to naprawdę świetna dziennikarska robota. Widać, że Porter bardzo wnikliwie prześledził życiorys głównej bohaterki i dotarł do wielu osób, aby ta historia była ciekawa, barwna, ale przede wszystkim prawdziwa. Z detalami pokazuje koleje losów Pilar od najmłodszych lat, jej małżeństwo, rodzinę, ale także świat, w którym przemyca się wiele kilogramów kokainy do USA, kiedy było to tak bardzo modne w latach 70-tych i 80-tych XX wieku. To istna kokainowa epidemia, która sprawiała, że narkotyki były tak łatwo dostępne, dosłownie na każdym rogu, a wszystko to pod nosem policji, dla których pomoc Pilar okazała się nieoceniona. Fakty poparte cytatami sprawiają, że opowieść Portera jest wiarygodna i wciągająca. A kobieta taka jak Pilar wydaje się być pociągająca, ale i niebezpieczna, choć jednocześnie delikatna. Te czasy masowych przemytów już minęły, warto jednak poznać tę historię.

Książkę polecam zwłaszcza osobom, które lubią literaturę faktu, bo pewne jest, że się nie zawiodą. Pióro Bruca Portera jest po prostu dobre. Ale polecam ją także tym, którzy mają ochotę na coś sensacyjnego i trzymającego w napięciu, bo takie emocje też na pewno tutaj odnajdą.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

Vi Keeland "MMA Fighter. Szansa"

Dzisiaj mam dla Was propozycję od Wydawnictwa Kobiecego. Po raz kolejny w moje ręce wpadła gorąca historia od Vi Keeland o zawodnikach MMA, tym razem książka ma tytuł "Szansa". Czy ludzie, którzy znają się z przeszłości mogą być razem, mimo tajemnic i jeszcze nie zabliźnionych ran? Zapraszam.





Liv Michaels jest na najlepszej drodze do szczęścia. W końcu otrzymała fantastyczną ofertę pracy jako dziennikarka i czuje, że spełnia się niemal na każdym polu. Co prawda nie znalazła miłości, ale nauczona przykrym doświadczeniem nie ma w planach romantycznych uniesień, czuje, że skrzydła niosą ją tak, że może osiągnąć wszystko, czego chce. I wtedy ponownie spotyka Vinc'a...

Vince „Niezwyciężony” Stone jest fantazją niejednej kobiety. Przystojny, niezwykle pociągający zawodnik MMA wzbudza powszechne pożądanie. Choć nie wierzy w miłość, potrzeby kobiet przedkłada nad własne – przynajmniej w łóżku. Zbliża się najważniejsza walka w jego karierze, więc nie może się rozpraszać, jednak spotkania po latach Olivii bardzo miesza mu w głowie...

Tak się składa, że ta para miała już ze sobą do czynienia. Kiedyś łączyły ich nietypowe stosunki, ale zostały bezprecedensowo przerwane. W czasach licealnych młodzi zbyt się poranili, aby rozstać się w przyjaźni. Niektóre sprawy pozostały niedokończone, a niektóre rany rany wciąż niezabliźnione... Kiedy drogi Vince’a i Liv przecinają się ponownie, trudne do określenia napięcie wisi w powietrzu. Nieufność i zaskoczenie miesza się z niepohamowanym pożądaniem. Trudno jednak zapomnieć o tym, co było, skoro serce wciąż reaguje żywo i boleśnie..
Nie da się ukryć, że przeszłość pozostawia trwały ślad w naszej osobowości, choć czasami usilnie staramy się o niej zapomnieć. Widać to szczególnie w zachowaniu naszych bohaterów. Mimo magnetycznej siły przyciągania, coś ich od siebie odpycha, tak, jakby chcieli się chronić, albo los chciał z nich zadrwić...

Nie ulega jednak wątpliwości, że to kolejna bardzo gorąca lektura od Vi Keeland, która rozpala zmysły. Nie jest na pewno arcydziełem, ale zdecydowania na tym polega jej urok. Czyta się ją lekko, szybko i przyjemnie. Mnóstwo w niej skrajnych emocji, niekoniecznie sportowych, ale na tyle silnych, że czytelnik musi je odczuwać. Książka nie jest też wolna od trudnych tematów, dotyczących głównie narkotyków, ale to też wzbudza w czytelniku dreszczyk emocji. Fajnie też, że autorka wspomniała bohaterów z poprzedniej części, że ich historie zazębiają się z historią Vinc'a. Nie ma jednak konieczności znajomości pierwszego tomu, aby sięgnąć po "Szansę". Mam wrażenie nawet, że druga część prezentuje się lepiej od pierwszej. 

Jeśli macie jakiś wolny wieczór, to warto spędzić go w towarzystwie bohaterów Vi Keeland, obok których zdecydowanie nie można przejść obojętnie. Zwłaszcza w moim przypadku, jeśli chodzi o mężczyzn ;) Zerknijcie tylko na okładkę... Polecam!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)


czwartek, 6 lipca 2017

Anna Gibasiewicz "Baśń o perle"

Myślę, że tą propozycją Was zaskoczę :) na pewno nie spodziewaliście się na moim blogu... baśni! Sama byłam zaskoczona. A tu proszę, nie mogłam nie skorzystać z takiej propozycji. Autorka Anna Gibasiewicz poczyniła piękną "Baśń o perle". Przeczytałam ją z przyjemnością i chętnie Wam o niej opowiem.



Elwika to typowa córeczka, dla której zapatrzony tatuś, mimo pogarszającego się zdrowia, zrobiłby wszystko. To piękna, rozkapryszona i bystra dziewczyna, która sprytnie tę miłość wykorzystuje, raz po raz żądając od ojca wszystkiego o czym zamarzy. Bardzo wykorzystuje ona tę bezwarunkową miłość, pozostając obojętna na uczucia, nie tylko ojca, ale i innych ludzi. Podejrzewam, że gdyby ojciec mógł, podarowałby jej dosłownie "gwiazdkę z nieba", dlatego nie dziwi, że kiedy córka prosi go o drogocenną perłę, ten postanawia ją zdobyć. Wszystko za namową tajemniczego kruka. I choć perła przynosi nieszczęście, nie wzrusza to Elwiki marzącej o miłości młodzieńca, którą owa perła znajdująca się na dnie morza ma jej zapewnić. Tylko czy starania starego ojca rzeczywiście przyniosą jej szczęście? I czy córka doceni trudy jakie on ponosi z miłości do niej?

Żałuję, że moje Córki są jeszcze za małe na tę baśń, ale z pewnością jeszcze do niej wrócimy. Świat w niej ukazany jest pełen magii i tajemniczości, tak pięknie wplecionej w rzeczywistość. A przecież przeplatanie się tych dwóch światów to podstawowa cecha baśni. Podobnie jak istnienie dobra i zła, które tutaj ukazane jest w postaci kruka. No i oczywiście morał, który łatwo można odczytać z tej historii. "Baśń o perle" uświadamia bowiem, jak złudne jest podążanie za wszystkim, czego pragniemy, bez patrzenia przy tym na cierpienie innych, których kosztem to zdobywamy. A przecież najważniejsza jest miłość innych ludzi. Dobrze, że czasem udaje się jeszcze przeprosić za popełnione błędy i wrócić na drogę zgody i porozumienia.

Baśń wyraźnie podzielona jest na trzy części. Bardzo podoba mi się to, że w konwencji baśni autorka zawarła tematykę dotyczącą nas z XXI wieku, którzy ciągle chcemy mieć więcej i więcej. Ponadto historia napisana jest przystępnym językiem, przez co może ją czytać zarówno dorosły, jak i dziecko. 

Szczerze, nie spodziewałam się tyle piękna w tej historii, ale cieszę się, że je odnalazłam. Po raz kolejny słuszne okazało się stwierdzenie, że nie należy oceniać książki po okładce. Ta prezentująca "Baśń o perle" nie jest jakaś zachwycająca, ale za to wnętrze "ma w sobie moc". Jeśli kiedyś będziecie szukać pięknych i mądrych historii nie tylko dla swoich dzieci, to tę z pewnością Wam polecam! :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce Annie Gibasiewicz :)

Wydawnictwo Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza

poniedziałek, 3 lipca 2017

Katy Evans "Ms. Manwhore"

Lubicie spektakularne happy endy? Ja tak! Dlatego zdecydowanie pędzę, żeby zaproponować Wam cudowne zakończenie serii o losach Rachel Livingstone i Malcolma Sainta. "Ms. Manwhore" to pożegnanie autorki z bohaterami, których bardzo polubiła, a nie da się ukryć, że nic w tym dziwnego, bo i ja z chęcią przeczytałam o tym, jak dalej otoczyły się ich wspólne losy. Zapraszam!




Z poprzednich części serii "Manwhore" dowiadujemy się, że Malcolm jest mega bogatym, inteligentnym, seksownym i wolnym mężczyzną, na którego parol zagięło wiele kobiet w Chicago, a on nigdy od nich nie stronił. Rachel, która pracowała jako dziennikarka postanowiła zakraść się w jego kręgi, aby napisać gorący artykuł i zdemaskować największego kobieciarza w mieście. Stało się jednak inaczej, bowiem sama zakochała się po uszy i to jak się okazało po pewnym czasie... z wzajemnością. Owszem, nie obyło się bez skandali, zawirowań i nadwyrężania zaufania, ale nawet te trudne sytuacje nie sprawiły, że tych dwoje przestało łączyć silne przyciąganie. Połączył ich naprawdę gorący, płomienny romans, któremu niewielu dawało szanse...

Trzecia część serii - "Ms. Manwhore", to wisienka na torcie ich związku. Rachel nie może uwierzyć w swoje szczęście, kiedy Malcolm prosi ją, aby została jego żoną. No, bo jak to możliwe, że najbardziej popularny kawaler w Chicago będzie tylko jej? Jak się okazuje, Saint jest całkowicie oddany swojej kobiecie i każdym kawałkiem swojego ciała pokazuje, jak bardzo kocha swoją przyszłą żonę. Książka pokazuje, jak cudownie wygląda ich czas narzeczeństwa, wybór wspólnego apartamentu, a potem ślub i podróż poślubna. Dla Malcolma nie ma żadnych ograniczeń, nie ma rzeczy niemożliwych, a już na pewno barier finansowych, których nie dałoby się przeskoczyć. Obiecał Rachel, że ich ślub będzie najpiękniejszym dniem ich życia i słowa dotrzymał. Prywatna wyspa, najbliżsi goście, piękne suknie ślubne, fantastyczne przyjęcie - wszystko dla jego kobiety, choć ona ciągle z rumieńcem zażenowania przyjmuje to, co daje jej ukochany.  No i o podróży poślubnej na jedną z indonezyjskich wysp już nawet nie wspominam... Bajka :)



Wszystko oczywiście okraszone jest gorącymi historiami łóżkowymi i nie tylko. Rozmowy pełne pożądania i namiętności. Jest i moment zaskoczenia, bo nie spodziewałabym się, że ktoś taki jak Malcolm da się namówić na abstynencję przedślubną, ale jak się okazało i do tego jest zdolny dla swojej przyszłej żony. Zapunktował bardzo, a z pewnością nikt na tym nie ucierpiał i wszystko zostało nadrobione. Podkreślam, że wcale to nie odebrało rumieńców fabule, chyba nawet wręcz przeciwnie. 


Chyba każdy z Was zauważył, że to po prostu historia mocno lukrowana. Miłość, szczęście, seks, pieniądze przepych, podróże i wszystko, o czym marzą kobiety i mężczyźni. Owszem jest słodko, czasem może nawet zbyt słodko i szczęśliwie, ale chyba właśnie tak każdy z nas chciałby przeżyć ten czas, tak ważny dla dwojga ludzi. A skoro autorka chciała pożegnać się z bohaterami, to na pewno zrobiła to z przytupem. Polecam Wam szczerze całą serię o "nieświętym" i jego Rachel!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu  

czwartek, 29 czerwca 2017

Colleen Hoover "Hopeless"

Po raz pierwszy miałam styczność z książką autorstwa Colleen Hoover, choć kilka z nich znajduje się na mojej półce. Zawsze czytałam coś pilniejszego i ciekawszego, jak mi się wydawało. Ostatnio siostra podrzuciła mi "Hopeless" i powiedziała, że mam wszystko rzucić, żeby ją przeczytać. No i rzeczywiście, jak zaczęłam, to musiałam skończyć, choć już dawno nie przedkładałam czytania ponad sen, którego ostatnio ciągle brakuje. Książka zawiera fantastyczną, choć trudną historię. Musicie ją też koniecznie przeczytać. Zapraszam :)



Sky jest jakby się mogło wydawać zwyczajną nastolatką. Gdyby nie to, że nie chodzi do szkoły, ponieważ mama uczy ją w domu, a co za tym idzie, ma niewielu przyjaciół, jedynie Six, która mieszka obok jej domu. Poza tym w domu nie ma ani telewizora, ani internetu, o zgrozo, nie ma nawet telefonu, a to przecież nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach! Jest adoptowana przez młodą Karen, nie ma zatem zbyt wielu wspomnień z przeszłości. Uwielbia za to czytać książki. Zbliżają się jej 18 urodziny i postanawia w końcu wyjść trochę do ludzi. Postanowiła ostatni rok liceum chodzić do szkoły, zwłaszcza, że jej najlepsza przyjaciółka wyjechała na pół roku do Europy. Nie spodziewała się jednak, że będzie to takie trudne. Od razu przypięto jej łatkę łatwej, ponieważ wraz z Six nie stroniły od chłopaków, którzy przychodzili do niej przez okno wieczorami. Jej szkolną szafkę obklejano obraźliwymi karteczkami, no i wiadomo, nikt z nią nie rozmawiał. Jedynie Breckin, który też był nowym uczniem, w dodatku poza marginesem, ponieważ otwarcie przyznawał się, że jest gejem i mormonem. Sky nie należała jednak do dziewczyn, które przejmowałyby się taką sytuacją. Pozostawiała to za sobą. Jej świat jednak się zmienił w momencie, gdy poznała Holdera, który myślał, że jest kimś innym...

Bardzo podobało mi się, jak rozwijała się ta relacja. Choć od początku w chłopaku było coś mrocznego i dziwnego, to traktował on Sky tak jak każdy chłopak powinien. Nie spieszył się do niczego i chciał, aby każdy ich pierwszy raz był ważny. Choć uważano go za wywyższającego się i groźnego, to polubił nawet Breckina. Cieszył się nie najlepszą sławą po tym, co przeszedł rok wcześniej i nie chciał wracać do szkoły. Jednak znajomość ze Sky trochę pomogła mu podjąć decyzję. Widać było, że się zmienił. Odpowiadał dziewczynie na każde z zadanych przez nią pytań i powoli ujawniał pobudki swojego zachowania, rodzinną tajemnicę i prawdę o sobie samym. 

Każdy dzień prowadził tych dwoje do poznania prawdy i powrotu wspomnień, niestety nie najpiękniejszych... Kiedy Sky zarząda wyjaśnień, będzie przerażona tym, czego się dowie, a czego po prostu nie pamięta, a co wpłynęło tak znacząco na jej życie i relacja z chłopakami. Prawda bardzo ją zrani i złamie jej serce. Czy jednak uda jej się wybaczyć i żyć dalej? Ech, przeczytajcie...

Książka jest naprawdę świetna. Czyta się ją bardzo szybko, zwłaszcza, kiedy chce się dotrzeć do celu. Historia przeszłości Sky jest bardzo trudna i raniąca, ale myślę, że jej przepracowanie pozwala jej dalej żyć w zgodzie z sobą samą. Choć budowanie świadomości od nowa nie jest łatwe, to kiedy ma się przy sobie kochające osoby, jest dużo prościej. Nie można się poddać tylko dlatego, że życie okazało się za trudne. Trzeba tylko na nowo nauczyć się ufać... 

Wątek miłosny jej poprowadzony w bardzo wyważony sposób, pokazuje, jak piękna i cierpliwa może być nastoletnia miłość. Bez pośpiechu i podążania za modą, bez potrzeby bycia jak inni. 
Podoba mi się też humor autorki, zdania wymieniane przez bohaterów, ich uszczypliwości i pogaduszki, to pokazuje jak bardzo można mieć do siebie dystans, a czasem powiedzieć niedosłownie to, co bardzo chciałoby się powiedzieć wprost.



Bardzo, ale to bardzo polecam Wam tę książkę, która ma swoją kontynuację "Losing Hope". Już nie mogę się doczekać kolejnej części.

Dzięki Siostra :)

Wydawnictwo Moondrive

piątek, 23 czerwca 2017

Sylvia Day "W ogniu namiętności. Historie miłosne"

Coś gorącego na upalne letnie dni. 14 czerwca premierę miała najnowsza książka Sylvii Day "W ogniu namiętności. Historie miłosne". Ta jedna z najbardziej popularnych pisarek na świecie, tym razem ma dla nas zbiór czterech opowiadań o pragnieniach, fantazjach i żądzach, które ludzie pragną zaspokoić za wszelką cenę. Niektórzy myślą bowiem, że nie ma takich pragnień, których nie można zrealizować... Zapraszam!


Młoda wdowa Rachel pragnie na nowo ułożyć sobie życie. Jej wybór pada na Jacka, najlepszego przyjaciela jej nieżyjącego męża. Jack od dawna jest w niej zakochany, ale uważa, że ona zasługuje na kogoś lepszego. Jako członek elitarnej Grupy Operacji Specjalnych, Jack prowadzi niebezpieczne życie i w każdej chwili może zginąć, dlatego nie chce wciągać Rachel w związek, który przysporzy jej tylko cierpienia. jednak Rachel ma inny pogląd na tę sprawę i zupełnie inne plany wobec mężczyzny... - to tylko jedna z czterech miłosnych historii skąpanych w ogniu namiętności Sylvii Day.

Książka składa się z czterech historii, czterech gorących opowieści, w których główną rolę gra namiętność. Cztery kobiety: Rachel, Layla, Ana i Darcy, mimo odmiennych życiowych ścieżek, łączy jeden cel: wielka wszechogarniająca, dzika i bezpruderyjna miłość. Uważają one, że nie ma fantazji, której nie można zrealizować, ani rozkoszy, po którą nie można sięgnąć, nie ma też zasad, których nie można złamać. Są za to pragnienia, fantazje i żądze, które trzeba zaspokoić, nawet za wszelką cenę.
Historie te łączy także model męskich głównych bohaterów. Są oni bowiem bardzo seksowni, przystojni i należą do służb mundurowych. Trudno się więc dziwić, że każda z historii ocieka seksem, wystarczy spojrzeć na sylwetki głównych postaci.

Pisarstwo Sylvii Day charakteryzuje się tym, że fabuła, oraz myśli i działania bohaterów skupione są głównie na namiętności i seksie. Opowiadania te różnią się fabułą, ale wszystkie są mocno erotyczne. Choć inne są okoliczności, w jakich spotykają się bohaterowie, to ich spotkania są szczegółowo i pikantnie opisane za każdym razem.

Stylistyka autorki jak zawsze jest bardzo przyjemna, książkę czyta się szybko i jest ona na pewno wielką gratką dla czytelników lubiących literaturę erotyczną. Tutaj nie rozwija się romans, za to akcja trwa szybko, a wszystko dąży wyłącznie do spełnienia. Zdecydowanie rządzą tu hormony i namiętność. Nie mogę jednak powiedzieć, że antologia jest jakoś mocno powalająca. Owszem historie są ciekawe, ale nie aż tak oryginalne, żeby zatrzymać się przy nich na dłużej.



Książkę polecam zwłaszcza fanom pisarstwa Sylvii Day, a jest ich naprawdę sporo, o czym świadczy fakt, że jej ponad dwadzieścia wydanych książek było wielokrotnie nagradzane oraz wydawane w ponad czterdziestu krajach. Jeśli macie ochotę na trochę banalne historie erotyczne, to dajcie się wciągnąć "W ogień namiętności..."

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Akurat


oraz grupie Business&Culture


środa, 21 czerwca 2017

Tillie Cole "Tysiąc pocałunków"

Dzisiaj mam dla Was bardzo piękną propozycję. Jeśli nie boicie się wzruszających historii i tego, że podczas czytania płyną Wam z oczu łzy, to ta książka jest zdecydowanie dla Was. Tillie Cole, którą znam z zupełnie innego typu powieści, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. "Tysiąc pocałunków" to magiczna historia pełna wzruszeń, uniesień i pięknej miłości po wsze czasy. Zapraszam :)



"Ten słój jest dla ciebie, byś wypełniła go pocałunkami twojego chłopaka, Poppy. Chowaj w nim wszystkie te, dzięki którym twoje serce niemal wyrwie ci się z piersi. Te naprawdę wyjątkowe. Te, które będziesz chciała pamiętać, gdy będziesz stara i siwa jak ja teraz. Te, które sprowadzą uśmiech na twoją twarz, gdy sobie o nich przypomnisz."


Poppy i Rune zostają przyjaciółmi w wieku 5 lat. Więź, która ich łączy jest wyjątkowa. To prawdziwa przyjaźń między chłopcem i dziewczynką, a może nawet już wtedy coś więcej. Kiedy umiera babcia dziewczynki, zostawia jej słoik na pocałunki. Poppy na małych serduszkach zapisuje pocałunki z chłopcem, takie, które zapadły jej w pamięć, które sprawiły, że serce wyrwało jej się z piersi. Trwało to przez kilka lat, aż do momentu, kiedy Rune wraz ze swoją rodziną musiał wrócić do rodzinnej Norwegii z powodu pracy ojca. Rozstanie było bardzo trudne dla nastolatków. Mimo, iż obiecali sobie wiele rzeczy, jak to zakochani, to po pewnym czasie Poppy po prostu zamilkła. Zupełnie bez słowa zniknęła ze świata Rune, choć była drugą połową jego serca... 
Po dwóch latach obydwoje wracają do miasta. Rune wraca ze złamanym sercem, mrocznym umysłem, zamknięty na świat, zły na bliskich, ale chce się dowiedzieć, co takiego się stało, że jego ukochana Poppymin tak łatwo z niego zrezygnowała. Poppy wraca z sercem na ramieniu, zupełnie nie spodziewając się powrotu chłopaka, którego kocha całym sercem. Czy młodzi wyjaśnią sobie co tak naprawdę się wydarzyło? Czy Rune będzie umiał wybaczyć? I czy słoik zapełni się tysiącem pocałunków chłopaka?

Nie chcę Wam zdradzać, dlaczego Poppy zniknęła. Podczas czytania trochę się domyślałam co się z nią dzieje, ale historia i tak mnie zaskoczyła i choć jest naprawdę trudna, bardzo mi się spodobała. Wątek tych dwojga młodych ludzi jest poprowadzony naprawdę przepięknie - od miłości do gniewu, poprzez wybaczenie, by na nowo wzniecić miłość. Postaci są wykreowane idealnie. Ona - krucha, wrażliwa, pełna optymizmu, dobra, pewnie gdyby mogła, to by świeciła od nadmiaru tych pozytywnych bodźców. On - zbuntowany, przystojny, uparty, ale jednocześnie oddany, kochający, uczący się na błędach, spontaniczny. Autorka doskonale wyprofilowała te postaci. 



Historia bohaterów jest naprawdę wzruszająca i piękna. Ubrana w tak wiele emocji, że nie sposób pomieścić ich w kilku zdaniach. Nie wiem, jak zmieściły się w jednej powieści. Trudno nie płakać w wielu momentach. Ale za to w zamian dostaje się tyle dobrych, pozytywnych wibracji. Tak wiele można sobie uświadomić, tak wiele docenić. Ważny jest nie tylko wątek miłosny, ale też pogodzenie się z losem i walka do ostatniego tchu, czerpanie z życia garściami, spełnianie marzeń, docenianie chwil, i wreszcie wybaczanie, i przyjmowanie pomocy od najbliższych. To naprawdę piękna, wartościowa powieść...

"Właśnie dzięki niej będziemy pamiętać, że nie warto tracić ani sekundy. Trzeba żyć z całych sił i jeszcze mocniej kochać. Spełniać marzenia, przeżywać przygody...utrwalać chwile. Otaczać się pięknem."



To jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałam w życiu. I chociaż na początku wydawała mi się zasłodzona, to z czasem zrozumiałam dlaczego tak jest. Kontrasty emocji doskonale budują całą fabułę. Polecam Wam tę książkę całym sercem!

Wydawnictwo FILIA

piątek, 16 czerwca 2017

Nadia Hashimi "Dom bez okien"

Tym razem sięgnęłam po książkę z troszkę innej tematyki. W czasach studenckich chętnie czytałam historie związane z innymi kulturami, zwłaszcza  z Bliskiego Wschodu, czy Afryki. Później nieco ich zaniechałam, ale zawsze pozostawałam pod ich wrażeniem, głównie ze względu na poruszane w nich problemy. "Dom bez okien" Nadii Hashimi to powieść, która zwraca uwagę na cierpienie kobiet w Afganistanie, od którego nie sposób odwrócić wzroku. Chcecie poznać historie kilku z nich? Zapraszam :)


Ziba od lat prowadzi życie kochającej żony, cierpliwej matki i spokojnej mieszkanki wsi. Jednak los postanowił okrutnie zakpić z jej statecznej sytuacji. Pewnego dnia mąż kobiety - Kamal zostaje zamordowany siekierą i znaleziony na ich podwórzu. Ziba jest w ogromnym szoku, więc nie potrafi wyjaśnić, co robiła w momencie zabójstwa. Dzieci zarzekają się, że ich matka nigdy w życiu nie dopuściłaby się takiego czynu. Jednak członkowie rodziny Kamala są przekonani, że to własnie ona zabiła męża i domagają się sprawiedliwości. 
Ziba zostaje zabrana do aresztu i uwięziona. Oczekując procesu, przebywa w grupie kobiet, które nieszczęście również zaprowadziło do celi. Wśród jej nowych towarzyszek znajduje się trzydziestojednoletnia Nafisa, dla której więzienie było ocaleniem. W innym przypadku dokonano by na niej honorowego zabójstwa. Ziba mieszka również z ciężarną i niezamężną Meżgan, która ma zaledwie dziewiętnaście lat. W odizolowaniu ma czekać, aż rodzina jej kochanka zdecyduje, że powinni wziąć ślub. Jeśli w ogóle.

Więzienie dla każdej z nich staje się paradoksalnie bezpiecznym azylem i okrutną karą. Usunięte z brutalnej i pozbawionej umiejętności wybaczania społeczności, próbują zmagać się z sytuacją, tworząc trwałe i przypieczętowane ciężkim losem zgromadzenie.
Do tego zamkniętego świata przybywa Jusuf, prawnik Ziby. Mężczyzna jest afgańskiego pochodzenia, ale został wychowany w Ameryce. Jego zaangażowanie w kwestię praw człowieka i tęsknota za rodzimym krajem przywiodły go do Afganistanu. Wie, że los jego klientki zależy od niego. Odkrywa, że zarówno Afganistan, jak i Ziba kryją w sobie wiele tajemnic.

Czy Ziba jest rzeczywiście pozbawioną sumienia morderczynią? Czy tak jak inne więźniarki padła ofiarą naruszenia surowych zasad społecznych? Przekonajcie się sami, naprawdę warto.




Jak pokazuje powieść Nadii Hashimi, w Afganistanie kobiety nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Czasy, w których mogły o czymkolwiek decydować minęły, prawdopodobnie bezpowrotnie. Teraz są one skazane na cierpienie i niesprawiedliwość ze strony mężczyzn. to istny reżim.
Autorka pokazuje ten problem w sposób dobitny, nie rezygnując z gorzkich słów, które ukazują prawdziwe oblicze Afganistanu.  Jej powieść choć jest fikcją, to prezentuje prawdziwe historie prześladowanych i maltretowanych ofiar talibańskiego reżimu, których imion pewnie nigdy nie poznamy. „Dom bez okien” to opowieść właśnie tych wszystkich kobiet, ofiar, które nie mogą mieć własnego zdania i prawa głosu. 

"Dom bez okien" to powieść zdecydowanie dla kobiet, może nawet przede wszystkim, ale nie tylko, także mężczyźni znajdą w niej coś dla siebie, być może wskazówki jak nie powinno się postępować z kobietami ;)
Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)