wtorek, 13 grudnia 2016

Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

Doskonale wiem, o ile lepiej czuje się człowiek, kiedy ma z kim porozmawiać, nie tylko o poważnych sprawach i problemach, ale po prostu o głupotach. Nie mówię, że o pogodzie, ale o sprawach które nas śmieszą, czasem martwią, czy ciekawią. Żałuję, że w moim miejscu zamieszkania nie ma takiego miejsca jak Pracownia Dobrych Myśli. A dlaczego? Przeczytajcie :)



Za mną już najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz o takim właśnie tytule - "Pracownia dobrych myśli". Kiedy zaczęłam ją czytać, miałam trochę mieszane uczucia. Bohaterowie wydawali mi się jacyś groteskowi, przejaskrawieni, a ich historie zwyczajne, nie bardzo do nich pasujące. Jednak z każdą kolejną stroną okazywało się, że są oni we właściwym miejscu, a ich historie są ze sobą powiązane bardziej niż by się mogło wydawać. Całość książki dała cudowny obraz przyjaźni sąsiedzkiej, miłości i wsparcia od osób tak naprawdę obcych. No i pokochałam jej bohaterów! Zresztą trudno ich nie lubić, zwłaszcza za humor i dobre serce, jakim obdarowała ich Autorka :)

Kto by pomyślał, że w miejscu, w którym Babcia Pelagia prowadziła pracownię krawiecką, panuje magia, w którą wierzy tak niewielu. A jednak sama kobieta miała tak wielką moc sprawczą, że widziała więcej niż inni potrafią zauważyć. Najważniejsze jednak, że jej mądrość i wzór życia nie poszły na marne. Wiele osób ciepło ją wspomina, najlepiej jak można, i dlatego Pracownia Dobrych Myśli powróciła znowu. Magia tego miejsca nie zniknęła mimo mieszczącego się tam sklepu z trumnami i częściami do szamb. Po raz kolejny Florian odczarował to miejsce i dzięki temu sprawił, że spełniły się jego marzenia o karierze florysty, stworzył pracownię malarską dla matki artystki, a przy okazji Pracownia stała się miejscem spotkań wszystkich mieszkańców kamienicy przy Przytulnej 26. To właśnie tam pozytywną energią ładowała się Ewa, która próbowała radzić sobie ze swoją samotnością po śmierci męża, Giga, poszukująca swojego miejsca na ziemi i mężczyzny swojego życia, a nawet Pani Wiesia, która czyta przecież gazety i telewizję ogląda, ale ciągle jeszcze czuje się nie do końca spełniona... Pracownia stworzona przez Floriana była schronieniem dla wszystkich zgubionych dusz. I kto by pomyślał, że stroiki z kwiatów wplecione we włosy mają tak wielką pozytywną moc :) No i nalewce nie wspominam :)



Po raz kolejny pokochałam książkę Magdaleny Witkiewicz. Nie jest ona typowym romansem, obyczajówką, ale ma w sobie tyle ciepła i tyle pozytywnego myślenia, że łatwo się nim zarazić. Ogromne poczucie humoru i ludzka dobroć mają naprawdę wielką moc. Dlatego samej sobie życzyłabym takiego miejsc jak Pracownia Dobrych Myśli...

Polecam bardzo!

Wydawnictwo FILIA

1 komentarz:

  1. Taka ciepła opowieść, z fajnymi bohaterami , tego z co piszesz. Książki autorki wciąż przede mną, ale kiedyś nadrobie;)

    OdpowiedzUsuń