wtorek, 18 października 2016

Natasza Socha "Dziecko last minute"

Prawdopodobnie na dziecko nigdy nie ma dobrego czasu, zwłaszcza, kiedy pojawia się nieplanowane. Zawsze coś innego jest w tym momencie ważniejsze: praca, kariera, szukanie odpowiedniego partnera na ojca. Kiedy jednak dziecko się już pojawia, nawet jeśli wywraca świat do góry nogami, to i tak zazwyczaj przynosi niezmierzone pokłady szczęścia. Tylko, co wtedy, kiedy kobieta ma już 46 lat i była przekonana, że to czas na menopauzę, a nie na macierzyństwo? Świetną historię o tej tematyce napisała, jak zawsze z humorem, Natasza Socha w powieści "Dziecko last minute". Zapraszam :) 



Główna bohaterka Kalina, chcąc zrobić w swoim życiu jeszcze coś szalonego, spisuje 10 rzeczy, które chce wykonać. Podążając ich tropem wyjeżdża z domu, nie tłumacząc się zbytnio, ani matce, ani córce. Jakże jest zaskoczona, kiedy okazuje się, że jest ponownie w ciąży! I niby nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że ma 46 lat, a ojca swojego dziecka zna zaledwie kilka tygodni. Dopada ją zrozumiała huśtawka nastrojów, którą potęgują jeszcze kolejne wydarzenia z jej życia. Kosma - jej partner próbuje przygotować się do tego, że zostanie ojcem, nieco przy tym świrując, jej matka zupełnie zapomniała języka w gębie, odkąd poznała nowinę o dziecku, dorosła córka zupełnie nie może pogodzić się z rodzeństwem, a były mąż bardzo chce wrócić na łono rodziny. A to nie wszystko! Kalina poznaje też rodzinne tajemnice, prawdę, która była przed nią ukrywana praktycznie przez całe jej życie. Nic dziwnego, że hormony buzują, a emocje w niej kipią. Ukojenie przynoszą jedynie listy wymieniane z przyjaciółką, z którą nie widziały się od wielu lat. Jak Kalina poradzi sobie z tym emocjonalnym rollercoasterem? 



Temat poruszony przez Nataszę, świetnie wpisuje się w tematykę niedawnych wydarzeń w naszym kraju. "Dziecko last minute" to opowieść o trudnych wyborach, późnym macierzyństwie, ale i miłości. Akcja powieści gna do przodu, ale przy okazji Autorka pokazuje, jak ze spokojem można przejść przez ten czas późnej ciąży, nie pławiąc się w strachu, ale biorąc od życia to, co nam daje. Warto podkreślić, że jest to napisane lekko i z humorem, ale też tak, aby skłonić czytelnika do refleksji. W końcu każdy z nas ma prawo decydować za siebie... a dziecko nie jest końcem świata, nawet, jeśli można by już zostać babcią ;)



Książka ta jest kontynuacją "Hormonii", książek z cyklu "Matki, czyli Córki", jednak zdecydowanie można ją czytać osobno, gdyż autorka zgrabnie nakreśla tematykę poruszaną w pierwszej części. Ale jak to w przypadku literatury, zawsze warto zacząć od początku :) ja serdecznie polecam obie powieści!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję pięknie Autorce :)

Wydawnictwo Pascal

2 komentarze:

  1. Książka wydaje się ciekawa. Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się ciekawa. Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń