poniedziałek, 24 października 2016

Kathrin Lange "Serce z popiołu"

W końcu doczekałam się ostatniej części sercowej trylogii Kathrin Lange zatytułowanej "Serce z popiołu". Warto było czekać, bo historia po raz kolejny mocno wciągnęła, ale nie obyło się też bez irytacji bohaterami i niektórymi wątkami. Zapraszam do recenzji :)




Juli miała nadzieję, że uda jej się stworzyć trwały związek z Davidem, jednak ciągle nie potrafił on się uporać z utratą pamięci w sprawie śmierci byłej ukochanej Charlie. Dziwne wydarzenia ciągle przesuwały marzenia w czasie, aż do momentu, kiedy okazało się, że Charlie żyje! I choć każdy pomyśli, że to koniec kłopotów i wyrzutów sumienia u chłopaka, niestety, nic bardziej mylnego. Właśnie teraz Charlie postanawia, że odzyska byłego narzeczonego, a sytuację tę ułatwia jej fakt, że Juli wciąż nękana jest przez ducha, przez co popada w coraz większy obłęd. Wtedy właśnie David chcąc ratować Juli, postanawia z nią zerwać... Ona z kolei doświadczając coraz bardziej przerażających wizji, postanawia, że lepiej będzie skończyć z klątwą raz na zawsze, nawet jeśli miałaby też stracić swoją szansę na miłość...


Druga część skończyła się tak, że naprawdę czekałam na kontynuację z drżącym sercem. No i owszem, Autorka przyniosła odpowiedzi, rozwiązania zagadek, ciekawą historię, ale i bohaterów, którzy mocno mnie irytowali. W momencie, kiedy emocje Charlie i Juli były mocno analizowane, jakoś mniej jest w tej historii uczuć Davida, a jakby nie patrzeć, to właśnie o niego walczą dziewczyny. Chłopak nie pokazuje konkretnego stanowiska w stosunku do nich, choć mocno targają nim sprzeczne uczucia i rozdarte serce. Szkoda, bo to trochę zmniejsza moją fascynację książką, a może nawet bardzo. 



Zdecydowanie jednak podoba mi się klimat powieści wciąż utrzymany na tajemniczej wyspie, wśród atmosfery duchów, tajemnicy, a do tego dziwnych zachowań pełnych koszmarów, halucynacji i zjawisk nadprzyrodzonych. Czasem trudno rozróżnić prawdę od kłamstwa i jawę od snu, ale to tylko buduje odpowiednie napięcia i sprawia, że chce się czym prędzej dotrzeć do zakończenia. Autorka bardzo sprytnie zbudowała intrygę, co tylko zachęca czytelnika do tego, by brnął jeszcze dalej i dalej, a zaskoczenie zupełnie go zaskoczyło. I wszystko byłoby super, gdyby nie ten irytujący wątek miłosny...

Jeśli macie ochotę na powieść pełną tajemnic, atmosfery grozy, chcecie wejść do świata, w którym trudno rozstrzygnąć, co dzieje się rzeczywiście, a co jest tylko snem, a przy tym poznać historię trójkąta miłosnego bohaterów, oraz poznać rozwiązanie zagadki całej trylogii, to zapraszam Was do przeczytania "Serca z popiołu", nie będziecie się nudzić :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza :)


1 komentarz:

  1. Twoja recenzja zachęciła mnie do przeczytania tej powieści, zdecydowanie muszę dodać ją do mojej listy!
    Pozdrawiam, Aelin


    http://posrodpolek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń