niedziela, 28 sierpnia 2016

Krystyna Mirek "Wszystkie kolory nieba"

O tym jak wiele kolorów ma niebo, może przekonać się każdy, kto ma choć chwilę czasu, by spojrzeć w górę. W zależności od pogody, momentu dnia,pory roku, przybiera ono różne odcienie. Nie każdy jednak ma czas zerknąć w niebo. Czasem ciągle gdzieś biegniemy i nie zauważamy, że dookoła nas jest piękny świat, przyroda, drugi człowiek...


Książki Krystyny Mirek nigdy nie zawodzą. Zawsze są źródłem pięknych budujących historii, pełnych dobra i nadziei. Fajne jest też to, że wątki poboczne zaczynają żyć swoim życiem. Ale o tym za chwilkę. Zapraszam do recenzji najnowszej książki Krysi "Wszystkie kolory nieba".


Iga - bohaterka "Wszystkich kolorów nieba", jest osobą sentymentalną, o dobrym sercu pełnym marzeń. Dla niej niebo zazwyczaj ma kolor odzwierciedlający jej stan duszy, o czym kilkakrotnie możemy się przekonać w książce.
Nie jest jej łatwo odnaleźć się w nowej codzienności. Owszem doświadcza uczucia, o którym zawsze marzyła - wielkiej odwzajemnionej miłości, musi jednak samej sobie uświadomić, że zasługuje na taki związek. To dziwne, jak bardzo nasi wrogowie potrafią podważyć naszą odwagę i pewność siebie. Natalia próbowała zachwiać emocjami Igi, ale na szczęście, nieskutecznie. Wiktor wykazał się nie lada cierpliwością wobec ukochanej. Nie wiem, ilu facetów potrafiłoby tak czekać i znosić huśtawkę uczuć, zwłaszcza jeśli jest się już dojrzałym i pokiereszowanym przez życie. Wiktor jednak radzi sobie z Igą w sposób czarujący dla każdej czytelniczki, zachowuje się szarmancko i wykazuje wielkie zrozumienie dla niezdecydowania narzeczonej.

Podoba mi się także wątek dotyczący relacji między Igą a przyszłą teściową - Aleksandrą. Długą drogę, często wyboistą muszą przejść obie panie, aby zrozumieć na wzajem swoje zachowanie i uzgodnić, że obie chcą tego samego - szczęścia Wiktora. Nieoceniona jest w tym przypadku rola seniora rodu, który zawsze ze spokojem i wielką miłością podchodzi do swojej, czasem w gorącej wodzie kąpanej, żony.

Najbardziej w tej książce spodobał mi się jednak wątek Amelii i Jana. Niby wszystko wydaje się oczywiste, jednak po chwili wydaje się tak bardzo zagmatwane, po to, by za moment okazać się niemożliwe i mocno rozczarowujące, a ostatecznie i tak nie wiemy, jak kończy się historia tych dwojga, bo zakończenie pozostaje otwarte...a w tym wszystkim jeszcze Ludwika! Ech, ta Krysia!

Generalnie każda z historii składających się na całość ma w sobie wiele mądrości życiowej. Zwłaszcza jeśli chodzi o Marysię i jej niepełnosprawnego męża, czy Wandę, poszukującą miłości, mimo wielu doświadczeń. Dojrzewanie i otwieranie się Oliwiera to także ważna sprawa poruszona w powieści, pokazująca, że nie do niektórych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć. I dotyczy to zarówno syna, jak i ojca.


Serdecznie polecam "Wszystkie kolory nieba" każdemu, kto potrzebuje odetchnąć, zatopić się w pięknej, kolorowej i ciepłej historii, po to, żeby zerknąć na swoje czasem nawet burzowe niebo.

3 komentarze:

  1. Nie czytałam tej ksiazki i chyba tego nie zrobię.. nie lubię polskich autorow :(
    Cieszę sie jednak, że tobie się podobała!
    Pozdrawiam
    annwithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na półce mam pierwszą część - "Większy kawałek nieba", za który planuję się zabrać w najbliższym czasie. Uwielbiam książki Krystyny Mirek za niezwykły klimat, dlatego jestem przekonana, że się nie zawiodę ;)

    http://k-siazkowyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń