wtorek, 30 sierpnia 2016

Brittainy C. Cherry "Powietrze, którym oddycha"

Podejrzewam, że nie każdy z nas będzie umiał wskazać taki moment w swoim życiu, który sprawił, że dosłownie zapomniał wtedy oddychać, nie umiał złapać oddechu, wtłoczyć powietrza do płuc. Czasem lepiej nawet sobie takich momentów nie wyobrażać, nie wspominać. Brittainy C. Cherry, młoda amerykańska pisarka w doskonały sposób napisała historię dwojga młodych ludzi, którzy każdego dnia walczą o swój oddech, żeby po prostu żyć. A ja na wielu stronach walczyłam ze łzami, które cisnęły się do oczu. Zapraszam do recenzji książki "Powietrze, którym oddycha".




Tym, co najczęściej zabiera nam oddech, jest śmierć. To moment, który niezależnie od tego, kogo dotyczy, sprawia, że świat się zatrzymuje, ucieka świadomość, a płuca zapominają o wymianie powietrza. Zwłaszcza jeśli dotyczy to kogoś nam bliskiego. W takiej właśnie sytuacji poznajemy Tristana - trzydziestokilkulatka, któremu po tragicznej śmierci żony i syna zawalił się świat, oraz Elizabeth, której mąż zginął w wypadku samochodowym, a ona pozostała sama z córką. 

Oczywistym jest, że obydwoje przeżywają tragedię. Są młodymi ludźmi, praktycznie na początku życia rodzinnego, a u ich boku już brakuje tej najbliższej osoby. Trudno jest zrozumieć to, co się stało, jeszcze trudnej poskładać okruchy wspomnieć i zacząć żyć od nowa. Najprostszym wyjściem wydaje się ucieczka z miejsca, w którym doznało się tyle miłości, ale i z miejsca, z którego śmierć zabrała miłość ich życia. 

Elizabeth stara się być silna ze względu na Emmę, jednak kolejne dni nie są łatwiejsze, nie przynoszą ukojenia, a sytuacja pomiędzy nią a matką tylko potęguje ból, dlatego dziewczyny po roku od tragedii wracają do domu. Lizzie próbuje przekonać samą siebie, że jest już w stanie poradzić sobie z żałobą i pójść naprzód, dla dobra swojego dziecka. Jako matka stara się ze wszystkich sił, do tego ma wsparcie przyjaciół i teściów. Tyle tylko, że w najczarniejszych momentach musi radzić sobie sama, żeby stawić czoło codzienności.

Tristan nie umie wybaczyć sobie, że jego żona i syn nie żyją, że ich nie uratował, że nie zapobiegł ich śmierci. Nie umie wybaczyć też swojej matce, że to ona prowadziła samochód, kiedy ulegli wypadkowi i sama przeżyła, a jego bliscy nie. Nie umie wyobrazić sobie, jak ma żyć, dlatego ucieka z dala od domu, od rodziców, codziennie zadając sobie ból fizyczny, który ma ukoić ból duszy. Odrobinę ukojenia znajduje w pracy w drewnie, jednak ludzie postrzegają go za dziwaka i nie łatwo jest mu nawiązać kontakt z innymi ludźmi. Jego najlepszym przyjacielem jest pies - Zeus.

Każde z tych trzydziestolatków zostało mocno pokiereszowane przez życie. Odbija się to na ich życiu codziennym, na relacjach z drugą osobą. Obydwoje odmawiają sobie prawa do nowego związku, do bycia z kimś innym, bo przecież nie można zastąpić jednej miłości inną. Kiedy Tristan i Lizzie się spotykają, wymieniają gromy, iskrzy między nimi, ale żadne z nich tego nie zauważa, ie pozwala sobie na to, by na nowo zacząć oddychać.



Książka "Powietrze, którym oddycha" jest okropna. Ale okropna dlatego, że jej kolejne strony rozkładają serce czytelnika na czynniki pierwsze. Każdą stronę przeżywa się razem z bohaterami, ja oczywiście zalewałam się przy tym łzami. A tak naprawdę książka jest cudowna. Pokazuje, jak wielką moc ma miłość, wybaczenie, i jak wiele potrafi uczynić człowiek dla drugiego człowieka, aby mu pomóc. Tylko dobre, kochające serce ma wielką moc uzdrawiania złamanego życia, przywracania oddechu. I o tym na pewno jest ta książka. Wiele momentów wywoływało też mój uśmiech, żeby nie było, że tylko płakałam ;) Teksty Faye - przyjaciółki Lizzie, są bowiem bezbłędne.
Powieść Brittainy C. Cherry po raz kolejny skradła moje serce. Z wielu przyczyn ta książka stała się dla mnie bliska i polecam Wam ją naprawdę bardzo, bardzo, bardzo!

niedziela, 28 sierpnia 2016

Krystyna Mirek "Wszystkie kolory nieba"

O tym jak wiele kolorów ma niebo, może przekonać się każdy, kto ma choć chwilę czasu, by spojrzeć w górę. W zależności od pogody, momentu dnia,pory roku, przybiera ono różne odcienie. Nie każdy jednak ma czas zerknąć w niebo. Czasem ciągle gdzieś biegniemy i nie zauważamy, że dookoła nas jest piękny świat, przyroda, drugi człowiek...


Książki Krystyny Mirek nigdy nie zawodzą. Zawsze są źródłem pięknych budujących historii, pełnych dobra i nadziei. Fajne jest też to, że wątki poboczne zaczynają żyć swoim życiem. Ale o tym za chwilkę. Zapraszam do recenzji najnowszej książki Krysi "Wszystkie kolory nieba".


Iga - bohaterka "Wszystkich kolorów nieba", jest osobą sentymentalną, o dobrym sercu pełnym marzeń. Dla niej niebo zazwyczaj ma kolor odzwierciedlający jej stan duszy, o czym kilkakrotnie możemy się przekonać w książce.
Nie jest jej łatwo odnaleźć się w nowej codzienności. Owszem doświadcza uczucia, o którym zawsze marzyła - wielkiej odwzajemnionej miłości, musi jednak samej sobie uświadomić, że zasługuje na taki związek. To dziwne, jak bardzo nasi wrogowie potrafią podważyć naszą odwagę i pewność siebie. Natalia próbowała zachwiać emocjami Igi, ale na szczęście, nieskutecznie. Wiktor wykazał się nie lada cierpliwością wobec ukochanej. Nie wiem, ilu facetów potrafiłoby tak czekać i znosić huśtawkę uczuć, zwłaszcza jeśli jest się już dojrzałym i pokiereszowanym przez życie. Wiktor jednak radzi sobie z Igą w sposób czarujący dla każdej czytelniczki, zachowuje się szarmancko i wykazuje wielkie zrozumienie dla niezdecydowania narzeczonej.

Podoba mi się także wątek dotyczący relacji między Igą a przyszłą teściową - Aleksandrą. Długą drogę, często wyboistą muszą przejść obie panie, aby zrozumieć na wzajem swoje zachowanie i uzgodnić, że obie chcą tego samego - szczęścia Wiktora. Nieoceniona jest w tym przypadku rola seniora rodu, który zawsze ze spokojem i wielką miłością podchodzi do swojej, czasem w gorącej wodzie kąpanej, żony.

Najbardziej w tej książce spodobał mi się jednak wątek Amelii i Jana. Niby wszystko wydaje się oczywiste, jednak po chwili wydaje się tak bardzo zagmatwane, po to, by za moment okazać się niemożliwe i mocno rozczarowujące, a ostatecznie i tak nie wiemy, jak kończy się historia tych dwojga, bo zakończenie pozostaje otwarte...a w tym wszystkim jeszcze Ludwika! Ech, ta Krysia!

Generalnie każda z historii składających się na całość ma w sobie wiele mądrości życiowej. Zwłaszcza jeśli chodzi o Marysię i jej niepełnosprawnego męża, czy Wandę, poszukującą miłości, mimo wielu doświadczeń. Dojrzewanie i otwieranie się Oliwiera to także ważna sprawa poruszona w powieści, pokazująca, że nie do niektórych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć. I dotyczy to zarówno syna, jak i ojca.


Serdecznie polecam "Wszystkie kolory nieba" każdemu, kto potrzebuje odetchnąć, zatopić się w pięknej, kolorowej i ciepłej historii, po to, żeby zerknąć na swoje czasem nawet burzowe niebo.

niedziela, 7 sierpnia 2016

K. Bromberg "Slow Burn. Kropla drąży skałę"

Książka "Slow Burn. Kropla drąży skałę" jest kontynuacją serii Driven, opowiadającej kilka historii o skomplikowanej grze uczuć, instynktów i emocji, pożądania i bólu. Tom piąty opowiada historię Haddie i Becksa. To pełna emocji i namiętności podróż, w którą warto się wybrać bez zastanowienia. Zapraszam :)



Kiedy Rylee poślubia Coltona, na pierwszy plan wychodzą uczucia jej bliskiej przyjaciółki Haddie Montgomery. Jest to dla niej trudny czas, ponieważ niedawno zmarła jej siostra Lexi, z którą były w bardzo bliskiej relacji. Trudno jest jej pogodzić się z odejściem siostry, każdy dzień przynosi wspomnienia i ciężko jej się podnieść. Na co dzień przybiera maskę normalności, zwłaszcza podczas spotkań z siostrzenicą. Emocje jednak potrzebują jakiegoś ujścia. Haddie jednak nie planuje póki co wiązać się z jakimkolwiek mężczyzną, aby nikt nie musiał przeżywać tego, co mąż Lex. Spotkanie z przystojnym i bardzo męskim Beckettem Danielsem miało być jednonocną przygodą, rozładowaniem napięcia i emocji, chwilą zapomnienia bez żadnych zobowiązań. Jednak żadne z nich nie spodziewało się iskry, która wywołała między nimi płomień...


Wspomnienie zapachu, smaku i dotyku nie daje jednak spokoju Haddie, choć próbuje się zapierać rękami i nogami przed tym uczuciem, to wie, że Becks jest mężczyzną, który mógłby być tym jedynym na całe życie. Ale nie chce ryzykować. Na szczęście Beckett jest mężczyzną, który łatwo się nie poddaje i zamierza walczyć o o kobietę swoich marzeń. Płomyk, który rozniecił w sercu Haddie, powoli się rozpala, a żar namiętności staje się coraz trudniejszy do opanowania. Rozkręca się niepowtarzalna karuzela emocji, instynktów i pragnień.



Książka K. Bromberg jest niezwykle wciągająca. Historia Haddie i Becksa jest niezwykle gorąca, to taka emocjonalna huśtawka uczuć, uciekanie i gonitwa, namiętność przyprawiająca o zawrót głowy. Haddie wzbraniająca się przed uczuciem jest bohaterką, która od razu można polubić, a Becks to mężczyzna, w którym łatwo byłoby się zakochać. 

Jeśli macie ochotę na powieść emocjonującą, pełną namiętności, to "Slow Burn. Kropla drąży skałę: jest powieścią dla Was. Bardzo polecam i sięgam po kolejną część :)


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion :)

piątek, 5 sierpnia 2016

Elle Kennedy "Układ"

Na okładce napisano, że jest to jedna z najchętniej czytanych powieści 2015 roku przez użytkowniczki największego portalu literackiego Goodreads. Zupełnie mnie to nie dziwi, ponieważ historia Hannah i Garretta jest interesująca, wciągająca i bardzo namiętna. To świetna powieść z gatunku New Adult, którą czyta się szybko i zachłannie, jakby to mogło przyspieszyć cokolwiek ;)
Zapraszam do krótkiej recenzji :)



Studentka Hannah, zmagająca się z trudnym bagażem doświadczeń dotyczącym życia seksualnego, próbuje w końcu znaleźć dla siebie kogoś odpowiedniego. Kiedy Justin wzbudza jej zainteresowanie, okazuje się, że jej pewność siebie bardzo maleje, a żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała zainteresować go swoją osobą. Chcąc osiągnąć ten cel, jest gotowa pójść na pewien układ z hokejowym lowelasem. W zamian za udzielenie korepetycji nieznośnemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, zgadza się na fałszywą randkę. 

Garrett z kolei od zawsze marzył o zawodowej karierze hokejowej, ale gdy średnia jego ocen na studiach gwałtownie spada, grozi mu katastrofa. Decyduje się pomóc pewnej brunetce, która chce wzbudzić zazdrość w innym chłopaku. Ona w zamian ma mu pomóc w nauce. Jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i hokeista szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. I choć nie zakładał, że będzie miał stałą dziewczynę, musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna jej marzeń wygląda dokładnie jak on...



Historia Hannah i Garretta być może wygląda jak wiele innych. Ale niestety, nie jest taka prosta,jakby się mogło wydawać. Sytuacja się zmienia, kiedy młodzi poznają swoje tajemnice, a w dodatku ktoś trzeci staje między nimi. Trudno im wybrać, czy ważniejszy jest związek, czy spełnianie marzeń i czy ważniejsi są oni, czy dobro drugiej osoby. Jeśli chcecie przekonać się, jak wybrali, przeczytajcie, na pewno będzie to mile spędzony czas.

Nie sposób nie polubić bohaterów, którzy mają optymistyczne podejście do wielu spraw, są otwarci na drugą osobę i nie spinają się, kiedy coś jest nie tak. Ich rozmowy wywołują uśmiech na twarzy czytelnika, świetnie się rozumieją, a ich związek trochę opiera się na zasadzie "kto się czubi ten się lubi". 

Książka napisana jest świetnym stylem. Jak to w literaturze amerykańskiej bywa, styl pisarki jest lekki, frywolny, język, często bardzo dosłowny, młodzieżowy i bardzo przystępny. Z niecierpliwością czekam na kolejną część przygód Wellsy i Garretta. Polecam! :)


Wydawnictwo ZYSK i S-KA