wtorek, 26 lipca 2016

PRZEDPREMIEROWO! Mia Sheridan "Eden. Nowy początek"

Tym razem zapraszam Was do przedpremierowej recenzji książki Mii Sheridan, która już 3 sierpnia ukaże się nakładem Wydawnictwa Septem. "Eden. Nowy początek" to kontynuacja losów Caldera, Eden i Xandra, którzy przeżyli masowe morderstwo sekty akadyjskiej. Jak potoczyły się ich losy w prawdziwym świecie, do którego do tej pory nie mieli dostępu? Przeczytajcie :)


Życie w Akadii mocno naznaczyło życie jego mieszkańców. Oczywiście największy wpływ na to miał jej przywódca - Hector. On bowiem pobudzał w ludziach wiarę w bogów, świętą wodę i zbliżający się potop. Ludzie ślepo mu wierzyli. Żyli w Akadii niczym w raju, zupełnie odciętym od cywilizacji, oddając się pracy na rzecz wspólnoty i bogów, wiodąc skromne i prostolinijne życie.

Właśnie dlatego rzeczywistość istniejąca poza sektą okazała się trudna dla tych, którzy przeżyli powódź. Udało się to zarówno Eden, jak i Calderowi, choć długo nie byli tego świadomi. Żyją niedaleko od siebie, ale są przekonani, że to drugie zginęło. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera Feliksa, który jest dla niej jak ojciec. Dzięki niemu pracuje jako nauczycielka gry na fortepianie. Calder długo nie może podnieść się po tragedii, za którą się obwinia. Walczy z demonami i nie umie sobie poradzić bez utraconej miłości. Dobrze, że ma przy sobie przyjaciela z Akadii - Xandra, który troszczy się o niego i dba o to, by Calder stanął na nogi. Powoli uczą się żyć bez siebie. Dziewczyna po śmierci Feliksa dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, odnajduje swoją matkę i poznaje tragiczną rodzinną historię, on z kolei zostaje uznanym malarzem, próbuje nawet związać się z kobietą.

Nie chcę za wiele zdradzać, bo opis okładkowy i tak zdradza wiele. Ale oczywistym się wydaje, że młodym ludziom trudno jest się odnaleźć we współczesnym, pędzącym świecie, pełnym nowinek technicznych, o których pojęcia nie mieli jako mieszkańcy sekty. Ponadto złamane serca nie pozwalają im normalnie żyć. Eden jest wycofana i małymi krokami, powoli poznaje świat. To chyba normalne po stracie jakiej doznała... Kiedy trafia do domu mamy, niby wiele rzeczy staje się prostsze, ale emocjonalnie to znowu Mount Everest, na którym Eden musi radzić sobie sama. Calder wydaje się być w jeszcze gorszym stanie psychicznym, bez stabilizacji, dokumentów, prawdziwej przeszłości, z poszarpaną psychiką i złamanym sercem. Najlepszym lekarstwem jest dla niego malarstwo, które choć odrobinę koi ogromny ból młodzieńca.

Wszystko się zmienia, kiedy drogi Eden i Caldera się przecinają... To przypadek, czy przeznaczenie? Miłość?



Mia Sheridan po raz kolejny bardzo mnie zaintrygowała świetną historią. Oczywiście jest to piękna opowieść o miłości, budowaniu bliskości i czułości, której w książce jest naprawdę sporo. Czasem, aż ocieka lukrem, ale jestem w stanie to zrozumieć. Ponadto to opowieść o odnajdywaniu siebie samego. To nie jest łatwe, kiedy jest się dorosłym, żyło się w zamkniętym społeczeństwie, a od teraz trzeba zaczynać wszystko od nowa. Bohaterowie jednak próbują naprowadzić swoje złamane życie na właściwe tory. Muszą odnaleźć własną tożsamość, uporać się z rzeczywistością, która mocno ich przytłacza. Jednak to, co najważniejsze: są razem. Razem próbują ogarnąć życie i stawić czoło przeciwnościom. Fajne jest też to, że wątek sekty został mocno ograniczony, ale pokazał, jak społeczeństwo reaguje na tego typu sprawy. Autorka świetnie poprowadziła historię, choć momentami przytłacza wolna akcja. 

Nie mniej jednak, uważam "Eden" za fajną kontynuację "Caldera" i szczerze polecam obie części :)





Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Septem :) 


4 komentarze:

  1. Calder już czeka na półeczce, ale widzę, że i Eden będę musiała sobie sprawić ;)

    Masz u mnie nominację do tagu - http://czytaninka.blogspot.fr/2016/07/zalotny-tag-ksiazkowy.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam obie części :-) a za nominację dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To takie New Adult? Na razie nie sięgnę, gdyż mam w kolejce sporo innych ciekawych książek do przeczytania. Czytałam już "Bez słów" Mii Sheridan i nawet mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak,myślę, że książka doskonale wpisuje się w ten gatunek :-)

    OdpowiedzUsuń