czwartek, 7 lipca 2016

Marlena De Blasi "Tamtego lata na Sycylii"


Sycylia to miejsce bardzo piękne, rodzinne, włoskie. Często jednoznacznie kojarzące się z mafią. Obcy ludzie rzadko wędrują w górzyste rejony tej wyspy, choć mogłoby się wydawać, że tam czas się zatrzymał. Jeśli jednak macie ochotę zanurzyć się w pięknych krajobrazach i zapachach, wejdźcie w tę podróż razem z Marleną. Będziecie się czuli prawie jak na wakacjach :)



Marlena, amerykańska dziennikarka, pojechała na tę wyspę wraz z mężem Fernandem w celu zebrania materiału dziennikarskiego. Nie rozumiała nie tylko dialektu sycylijskiego, ale i mentalności ludzi, którzy zdawali się jej nie zauważać. Jak się jednak okazało, między sobą wiedzieli wszystko, nie dopuszczając do siebie jedynie obcych. Bezowocne poszukiwania materiałów do reportażu zaprowadziły znużonych podróżników w dzikie serce wyspy, do ukrytej wśród pól i ogrodów posiadłości o nazwie Villa Donnafugata. To miejsce fascynujące i niezwykłe. Magiczne, ale i trochę wyglądało jak sekta :) W zgodzie i harmonii zamieszkują je wdowy i wdowcy z okolicy, którzy razem pracuję i modlą się (jednocześnie do Maryi i Demeter), przygotowują jedzenie i dzielą się nim z biednymi. Pachnie tam świeżo upieczonym chlebem, olejkiem pomarańczowym, duszonymi pomidorami i ziołami. Panią i gospodynią tego miejsca jest Tosca, wychowanica byłego właściciela księcia Leo d'Anjou. Trafiła tam, kiedy miała dziewięć lat. I choć początkowo z dystansem odnosi się do nowych gości, to postanawia w końcu opowiedzieć historię swojego życia Marlenie, ponieważ jest przekonana, że historia opowiedziana właśnie jej będzie uleczeniem jej duszy, ale i zniknie razem z dziennikarką, jakby nigdy nieopowiedziana. 

Historia Tosci jest naprawdę ciekawa. Opowiada nie tylko o jej losach, kiedy to jako małą dziewczynkę przywieziono ją ze wsi do pałacu, ale i późniejszych, kiedy pobierała nauki, próbowano ujarzmić jej krnąbrność i kiedy jej siostra nie zdecydowała się na życie razem z nią w pałacu, choć złamało jej to serce. Z opowieści można dowiedzieć się także o tym, co łączyło Toscę i księcia Leo, ale przede wszystkim o jego staraniach o to, żeby lud wiejski nie cierpiał z głodu. Ponadto dowiadujemy się, co z tym wszystkim miała wspólnego sycylijska mafia i w jaki sposób Tosca odkryła w sobie siłę i powołanie do prowadzenia Villi. 


Cała historia opisana przez Marlenę, opowiedziana przez Toscę, okraszona jest zapachami, obrazami i smakami przywodzącymi na myśl najpiękniejsze wakacje. Gdzieś w tle słychać odgłosy wojny, głód ludu i mafijne porachunki, ale mimo wszystko Sycylia ukazana jest jako raj, miejsce sacrum, w którym walczy się o sprawiedliwość, pomaga drugiemu i milczy, kiedy nie trzeba mówić zbyt wiele. 

Styl pisarki jest bardzo przystępny, choć wstawki włoskie nie zawsze są tłumaczone i czasem z kontekstu trzeba się domyślić ich znaczenia. Powiązanie współczesności z historią jest jednak bardzo zgrabnie splecione, dzięki czemu lektura jest bardzo przyjemna. Polecam na letnie wieczory :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz