środa, 29 czerwca 2016

Krystyna Mirek "Podarunek"

Korzystając z tego, że miałam trochę więcej angielskiego czasu, czytałam trochę więcej. Nie zabrałam ze sobą papierowych wersji, więc szukałam czegoś w zasobach mojego Kobo, no i znalazłam: "Podarunek" Krystyny Mirek. Książka Autorki jak zawsze niezawodnej, podnosząca na duchu z sercem włożonym w każde słowo. Nie mogłam wybrać lepiej. 



Marta znalazła się w takim miejscu swojego życia, że nie spodziewała się już niczego dobrego, ale i to, co miała zdawało się jej nie zadowalać. Stabilizacja jaką osiągnęła razem z mężem, z dala od wtrącającej się teściowej wydawała się początkowo idyllą, ale... Zaczęli się z mężem od siebie oddalać, dzieci reagowały negatywnie na ich sprzeczki i kłótnie, same mając swoje zdanie i spędzając czas według upodobań, które nie do końca podobały się mamie. Problemy, niedomówienia narastały, aż do tego stopnia, że Marta nie miała pojęcia, dlaczego jej mąż przebywa w domu w ciągu dnia... Czuła jak narasta w niej bezsilność, ale i chęć na zmianę, dlatego wysłała do nieba prośbę, ale nie spodziewała się, w jaki sposób zostanie ona wysłuchana... 

Również znajoma z pracy Marty - Kaja staje w końcu twarzą w twarz ze swoim życiem i choć czuje, że jest już przyparta do muru, postanawia dalej walczyć. Nie wie za bardzo od czego zacząć, tym bardziej, że odszedł od niej chłopak, który był dla niej sporym wsparciem finansowym, jednak atrakcyjna dziewczyna nie traci rezonu. Nie jest tylko do końca pewna, do kogo powinna bardziej się zbliżyć - do Wojtka - farmaceuty, który właśnie otwiera aptekę po powrocie z emigracji, czy do Rafała - dyrektora banku, w którym pracuje. Kaja także czeka na swój podarunek od losu, jednak próbuje sama wziąć życie w swoje ręce. 




Na wiele relacji należy zwrócić uwagę podczas czytania "Podarunku". Oczywiście sytuacja Marty z mężem i dziećmi staje na pierwszym miejscu, ale kluczowa w stosunku do tych relacji, pozostaje jej relacja z teściową. Nie należy ona do najłatwiejszych. Obie kobiety mają silne charaktery, każda po trochę chce dominować i nie chce oddać lauru pierwszeństwa drugiej. Z tej przyczyny, wciąż dochodziło do niesnasek, aż w końcu kobiety zaczęły unikać swojego towarzystwa. Marta bardzo negatywnie była nastawiona do Eleonory, czasem nawet mnie to złościło podczas czytania, że od razu wyczuwała jakiś podstęp w jej zachowaniu i nie próbowała nawet okazać serdeczności. Dopiero owy "podarunek", zrządzenie losu, rozmowa z Marysią, uświadomiły jej wiele rzeczy. Powoli otworzyła się na nowo na swojego męża, przewartościowała swoje relacje z teściową. Czasem wymagało to od niej ustępstwa, ale i tak mam wrażenie, że więcej dała z siebie właśnie Eleonora. Właśnie tak bywa w życiu, że czasem musimy zrezygnować z czegoś dla nas ważnego, dla kogoś innego, nie zawsze przez nas kochanego, tylko po to, żeby otworzyć furtkę, z której ktoś może, ale nie musi skorzystać. 

Powieść Krystyny Mirek po raz kolejny zostawia we mnie dobre emocje. Piękna historia, rodzinne budowanie relacji, otwieranie się na coś nowego, jeszcze nieznanego. Ta książka uczy wielu pozytywnych emocji i zachowań, daje przykład jak układać relacje rodzinne, małżeńskie, koleżeńskie, rodzicielskie, zostawia ciepły ślad w sercu. Po raz kolejny książka Pani Krystyny nie zawodzi, ale sprawia, że chce się dawać więcej dobra i miłości. 

Wydawnictwo FILIA

3 komentarze:

  1. Bardzo lubię twórczość Krystyny Mirek. Powyższej książki jeszcze co prawda nie czytałam, ale to tylko kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki Krysi Mirek i tą też mnie zaciekawiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń