sobota, 25 czerwca 2016

Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś"

Jak się domyślam, wielu z Was pewnie czeka właśnie na mecz naszych piłkarzy w 1/8 turnieju Euro 2016, ale mam nadzieję, że potem znajdziecie chwilkę i zerkniecie na recenzję książki, do której musiałam się bardzo zmotywować. A mowa oczywiście o bardzo popularnej ostatnio "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Chyba cieszę się, że piszę recenzję książki, bo film prawdopodobnie jeszcze bardziej rozłoży mnie na łopatki.





To zdecydowanie jedna z tych książek, które żyją w czytelniku jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej linijki i zamknięciu okładki. Taka, którą trzymasz w dłoni i zastanawiasz się, czemu skończyła się tak a nie inaczej. I jeszcze wielokrotnie wracasz do niej myślami i przetrawiasz, myślisz, analizujesz...

Louisa żyje w szczęśliwej rodzinie, choć pełnej obaw o kolejny miesiąc, o wiązanie końca z końcem. Taka angielska rodzina, która wie o sobie wszystko, wspiera się we wszystkim. Lou mimo, że ma 27 lat, nadal nie wyprowadziła się w domu. Niczym nie zainteresowana tkwi wciąż w miejscu, ponieważ wydarzenia z przeszłości blokują ją i nie pozwalają w siebie uwierzyć aż tak, żeby walczyć o siebie. Jest w związku, w którym wydaje się być szczęśliwa, ale to jakaś stagnacja, w której rozwija się jedynie jej chłopak, a ona żyje iluzją szczęścia. Wszystko zmienia się, kiedy Louisa traci pracę w kawiarni, w której pracowała od sześciu lat. Wie, że nie może sobie pozwolić na to, żeby nie pracować, więc szuka. W końcu trafia do rodziny Treynorów...

Proponują jej umowę jedynie na 6 miesięcy, ale płacą tak dobrze, że Lou nie zastanawia się, dlaczego tak jest. Jej praca polega na dziennej opiece nad Willem, 35-latkiem, który cierpi na porażenie czterokończynowe, spowodowane zderzeniem z motocyklem. 

Początkowo ich relacja jest bardzo trudna. Will jest wiecznie niezadowolony, a Lou ma wrażenie, że wręcz jej nienawidzi. Dopiero każdy kolejny dzień zbliża ich do siebie. A kiedy Dziewczyna poznaje tajemnice owych sześciu miesięcy swojej umowy, postanawia za wszelką cenę walczyć o Willa... Wówczas każdego dnia zaraża go swoim uśmiechem, optymizmem, wiarą w dobro. Początkowo ma to mierne skutki, ale im więcej czasu upływa, tym ta relacja się zmienia. Bohaterowie zdają się sobie bliżsi, razem spędzają czas w radosnych nastrojach, widać, że Will się zmienia, promienieje, więcej rozmawia, więcej się śmieje. Lou zabiera go poza dom, co wcześniej rzadko miało miejsce. Wydaje się, że wszystko zmierza ku dobremu...


Oczywiście nie mogę zdradzić Wam zakończenia. Ale jestem święcie przekonana, że jest to książka, po którą każdy powinien sięgnąć, przynajmniej raz w życiu. Postawa Lou, jej charakter, przeszłość, teraźniejszość, to, jak wiele się uczy dzięki opiece nad niepełnosprawnym Willem, jej pokora, ale i zadziorność, kształtuje w fantastyczny sposób historię, nadając jej znamię niezwykłej. Nie ukrywam, że to też wyciskacz łez i duże przeżycie dla wrażliwców, ale to jedna z tych książek, która zostaje wewnątrz na długo, na bardzo długo i nie pozwala o sobie zapomnieć. 

7 komentarzy:

  1. Książka zbiera same pozytywne opinie. Mam nadzieję, że również i ja podzielę twoje zdanie, ponieważ mam tę książkę w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii i mam nadzieję, że książka również Tobie się spodoba :)

      Usuń
  2. Ja przez cały hype na tę książkę, boję się po nią sięgnąć i do tego te zróżnicowane opinie na jej temat.. jedni mówią tak drudzy tak. Chyba poczekam jakiś czas i dopiero zacznę ją czytać. :)

    Pozdrawiam Anna z reviewjunkiebooks.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to dobry sposób, żeby przeczekać :) ja jestem zachwycona :)

      Usuń
  3. Och, nawet nie masz pojęcia jak bardzo chcę ją przeczytać ;) Najpierw muszę ją jednak zdobyć ;) Ale w końcu mi się to uda. :D

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio dorwałam tę książkę, gdyż słyszałam o niej mnóstwo dobrego i czeka na przeczytanie. Obawiam się troszkę czy rzeczywiście będzie tak fantastyczna jak słyszę, czy tylko dobra, jak inne nagłaśniane lektury, które są dobre, ale wcale nie tak szczególne, jak się o nich mówi.

    OdpowiedzUsuń