czwartek, 30 czerwca 2016

Katie McGarry "Przekroczyć granice"



Przekraczanie granic nigdy nie jest łatwe. Zwłaszcza, kiedy jest się nastolatkiem, niby prawie dorosłym człowiekiem, a jednak ciągle zależnym od innych. Przekonują się o tym bardzo dobrze bohaterowie powieści gatunku Young Adult, autorstwa Katie McGarry.

Echo Emerson zmaga się z przeszłością, która drastycznie odmieniła jej życie. Popularna, radosna, uzdolniona plastycznie dziewczyna, otoczona przyjaciółmi, znika z dnia na dzień. Nikt nie wie dlaczego. Nagle pojawiają się plotki bez potwierdzenia i blizny na rękach Echo. Ona sama nie wie, co się naprawdę wydarzyło, w jej głowie pojawiła się czarna dziura, nocami dręczą ją koszmary. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ten jeden dzień przekreślił jej dotychczasowe życie, pozycję w liceum, opinię wśród znajomych, kontakty z mamą i miłość do sztuki. Kiedy powoli Echo wraca do normalności, uczęszcza na terapię do pani Collins - szkolnego psychologa, tam właśnie poznaje Noaha Hutchinsa. Pozornie nic ich nie łączy. Jednak początkowo wrogo do siebie nastawieni młodzi, zaczynają się do siebie zbliżać, wzbudzają w sobie zaufanie, porozumienie, buduje się między nimi bliskość. Tylko czy bycie razem w ogóle wchodzi w grę?

Noah uchodzi za przystojniaka o czekoladowych oczach, który wiecznie się upala i zadowala dziewczynami na tylnej kanapie swojego samochodu. Nikt jednak z rówieśników nie zadaje sobie zbytniego trudu, aby poznać go bliżej, ponieważ zadaje się on z tzw. "nieudacznikami". A jego historia dosłownie wbija w fotel. Wiele przeszedł w życiu ten młody bohater, dlatego zazwyczaj górę w nim biorą wyrzuty sumienia, nerwy, bunt i troska o najbliższych. Jest gotowy na wszystko, byle tylko osiągnąć zamierzony cel. Nie wziął jednak pod uwagę, że na jego drodze pojawi się Echo. Czy miłość pomoże im obojgu na nowo odnaleźć sens życia?


"Przekroczyć granice" to naprawdę świetna powieść. Owszem podobna do wielu, jednak napisana świetnym, lekkim stylem, tak, że czyta się ją jednym tchem. Wiele ciekawych wątków skupia uwagę, prowadzi akcję, analizując przy tym stan psychiczny obojga głównych bohaterów. Wiele mądrości płynie z tej książki. Z jednej strony pokazuje ona ból, cierpienie, walkę wewnętrzną, ale i tą z całym światem, a z drugiej, maluje piękne, kwitnące uczucie młodych ludzi, zagubionych, ale szukających, nie poddających się. Szczególny plus ma u mnie Noah za ogromną troskę o swoich braci. Jeśli jednak chcecie poznać losy Echo i Noaha, zapraszam do lektury. Naprawdę warto!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza



środa, 29 czerwca 2016

Krystyna Mirek "Podarunek"

Korzystając z tego, że miałam trochę więcej angielskiego czasu, czytałam trochę więcej. Nie zabrałam ze sobą papierowych wersji, więc szukałam czegoś w zasobach mojego Kobo, no i znalazłam: "Podarunek" Krystyny Mirek. Książka Autorki jak zawsze niezawodnej, podnosząca na duchu z sercem włożonym w każde słowo. Nie mogłam wybrać lepiej. 



Marta znalazła się w takim miejscu swojego życia, że nie spodziewała się już niczego dobrego, ale i to, co miała zdawało się jej nie zadowalać. Stabilizacja jaką osiągnęła razem z mężem, z dala od wtrącającej się teściowej wydawała się początkowo idyllą, ale... Zaczęli się z mężem od siebie oddalać, dzieci reagowały negatywnie na ich sprzeczki i kłótnie, same mając swoje zdanie i spędzając czas według upodobań, które nie do końca podobały się mamie. Problemy, niedomówienia narastały, aż do tego stopnia, że Marta nie miała pojęcia, dlaczego jej mąż przebywa w domu w ciągu dnia... Czuła jak narasta w niej bezsilność, ale i chęć na zmianę, dlatego wysłała do nieba prośbę, ale nie spodziewała się, w jaki sposób zostanie ona wysłuchana... 

Również znajoma z pracy Marty - Kaja staje w końcu twarzą w twarz ze swoim życiem i choć czuje, że jest już przyparta do muru, postanawia dalej walczyć. Nie wie za bardzo od czego zacząć, tym bardziej, że odszedł od niej chłopak, który był dla niej sporym wsparciem finansowym, jednak atrakcyjna dziewczyna nie traci rezonu. Nie jest tylko do końca pewna, do kogo powinna bardziej się zbliżyć - do Wojtka - farmaceuty, który właśnie otwiera aptekę po powrocie z emigracji, czy do Rafała - dyrektora banku, w którym pracuje. Kaja także czeka na swój podarunek od losu, jednak próbuje sama wziąć życie w swoje ręce. 




Na wiele relacji należy zwrócić uwagę podczas czytania "Podarunku". Oczywiście sytuacja Marty z mężem i dziećmi staje na pierwszym miejscu, ale kluczowa w stosunku do tych relacji, pozostaje jej relacja z teściową. Nie należy ona do najłatwiejszych. Obie kobiety mają silne charaktery, każda po trochę chce dominować i nie chce oddać lauru pierwszeństwa drugiej. Z tej przyczyny, wciąż dochodziło do niesnasek, aż w końcu kobiety zaczęły unikać swojego towarzystwa. Marta bardzo negatywnie była nastawiona do Eleonory, czasem nawet mnie to złościło podczas czytania, że od razu wyczuwała jakiś podstęp w jej zachowaniu i nie próbowała nawet okazać serdeczności. Dopiero owy "podarunek", zrządzenie losu, rozmowa z Marysią, uświadomiły jej wiele rzeczy. Powoli otworzyła się na nowo na swojego męża, przewartościowała swoje relacje z teściową. Czasem wymagało to od niej ustępstwa, ale i tak mam wrażenie, że więcej dała z siebie właśnie Eleonora. Właśnie tak bywa w życiu, że czasem musimy zrezygnować z czegoś dla nas ważnego, dla kogoś innego, nie zawsze przez nas kochanego, tylko po to, żeby otworzyć furtkę, z której ktoś może, ale nie musi skorzystać. 

Powieść Krystyny Mirek po raz kolejny zostawia we mnie dobre emocje. Piękna historia, rodzinne budowanie relacji, otwieranie się na coś nowego, jeszcze nieznanego. Ta książka uczy wielu pozytywnych emocji i zachowań, daje przykład jak układać relacje rodzinne, małżeńskie, koleżeńskie, rodzicielskie, zostawia ciepły ślad w sercu. Po raz kolejny książka Pani Krystyny nie zawodzi, ale sprawia, że chce się dawać więcej dobra i miłości. 

Wydawnictwo FILIA

sobota, 25 czerwca 2016

Jojo Moyes "Zanim się pojawiłeś"

Jak się domyślam, wielu z Was pewnie czeka właśnie na mecz naszych piłkarzy w 1/8 turnieju Euro 2016, ale mam nadzieję, że potem znajdziecie chwilkę i zerkniecie na recenzję książki, do której musiałam się bardzo zmotywować. A mowa oczywiście o bardzo popularnej ostatnio "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Chyba cieszę się, że piszę recenzję książki, bo film prawdopodobnie jeszcze bardziej rozłoży mnie na łopatki.





To zdecydowanie jedna z tych książek, które żyją w czytelniku jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej linijki i zamknięciu okładki. Taka, którą trzymasz w dłoni i zastanawiasz się, czemu skończyła się tak a nie inaczej. I jeszcze wielokrotnie wracasz do niej myślami i przetrawiasz, myślisz, analizujesz...

Louisa żyje w szczęśliwej rodzinie, choć pełnej obaw o kolejny miesiąc, o wiązanie końca z końcem. Taka angielska rodzina, która wie o sobie wszystko, wspiera się we wszystkim. Lou mimo, że ma 27 lat, nadal nie wyprowadziła się w domu. Niczym nie zainteresowana tkwi wciąż w miejscu, ponieważ wydarzenia z przeszłości blokują ją i nie pozwalają w siebie uwierzyć aż tak, żeby walczyć o siebie. Jest w związku, w którym wydaje się być szczęśliwa, ale to jakaś stagnacja, w której rozwija się jedynie jej chłopak, a ona żyje iluzją szczęścia. Wszystko zmienia się, kiedy Louisa traci pracę w kawiarni, w której pracowała od sześciu lat. Wie, że nie może sobie pozwolić na to, żeby nie pracować, więc szuka. W końcu trafia do rodziny Treynorów...

Proponują jej umowę jedynie na 6 miesięcy, ale płacą tak dobrze, że Lou nie zastanawia się, dlaczego tak jest. Jej praca polega na dziennej opiece nad Willem, 35-latkiem, który cierpi na porażenie czterokończynowe, spowodowane zderzeniem z motocyklem. 

Początkowo ich relacja jest bardzo trudna. Will jest wiecznie niezadowolony, a Lou ma wrażenie, że wręcz jej nienawidzi. Dopiero każdy kolejny dzień zbliża ich do siebie. A kiedy Dziewczyna poznaje tajemnice owych sześciu miesięcy swojej umowy, postanawia za wszelką cenę walczyć o Willa... Wówczas każdego dnia zaraża go swoim uśmiechem, optymizmem, wiarą w dobro. Początkowo ma to mierne skutki, ale im więcej czasu upływa, tym ta relacja się zmienia. Bohaterowie zdają się sobie bliżsi, razem spędzają czas w radosnych nastrojach, widać, że Will się zmienia, promienieje, więcej rozmawia, więcej się śmieje. Lou zabiera go poza dom, co wcześniej rzadko miało miejsce. Wydaje się, że wszystko zmierza ku dobremu...


Oczywiście nie mogę zdradzić Wam zakończenia. Ale jestem święcie przekonana, że jest to książka, po którą każdy powinien sięgnąć, przynajmniej raz w życiu. Postawa Lou, jej charakter, przeszłość, teraźniejszość, to, jak wiele się uczy dzięki opiece nad niepełnosprawnym Willem, jej pokora, ale i zadziorność, kształtuje w fantastyczny sposób historię, nadając jej znamię niezwykłej. Nie ukrywam, że to też wyciskacz łez i duże przeżycie dla wrażliwców, ale to jedna z tych książek, która zostaje wewnątrz na długo, na bardzo długo i nie pozwala o sobie zapomnieć. 

środa, 22 czerwca 2016

Spotkanie autorskie z Agnieszką Opolską

W ubiegłym tygodniu 15.06.2016r miałam wielką przyjemność, by razem z moją koleżanką Anetą, uczestniczyć w spotkaniu autorskim Agnieszki Opolskiej - autorki powieści "Anna May", która została uznana za Literacki Debiut roku 2015 zorganizowanym przez Gminne Centrum Kultury w Wierzchosławicach. Link do recenzji tej powieści znajdziecie tutaj.





Spotkanie było bardzo ciekawe, szkoda jedynie, że miało niewielką frekwencję. Agnieszka opowiadała sporo o sobie, o tym, co nagroda Literackiego Debiutu Roku zmieniła w jej życiu. Opowiedziała o nagrodzonej "Annie May", przeczytała fragmenty powieści. Przywiozła ze sobą również obrazy będące ilustracjami do powieści, co bardzo ubogaciło spotkanie i pokazało, jak Agnieszka łączy sztukę malarstwa i pisarstwa. 



Po raz pierwszy uczestniczyłam w spotkaniu autorskim i bardzo mi się podobało. Nie ukrywam, że to, że Agnieszka mnie rozpoznała, choć do tej pory miałyśmy styczność tylko w sieci, było bardzo przyjemne. Poza tym, to fajne wyróżnienie znać autora osobiście i jeszcze dowiedzieć się o jego planach wydawniczych i twórczych. No i miło poznać kogoś tak personalnie, zobaczyć, jaki jest w kontakcie z ludźmi, a Aga robi mega sympatyczne i zwariowane wrażenie ;)


W końcu mam też piękną dedykację w książce, po którą nie zdążyłam na KTK :) 




Czekam z niecierpliwością na następną powieść Agnieszko i pozdrawiam z UK :)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Gaja Kołodziej "Kalejdoskop wspomnień"

O tym, kiedy najbardziej wracają do nas wspomnienia z przeszłości, wiedzą wszyscy, którzy przeżyli trudne chwile w swoim życiu. Jakby trudnych momentów było mało, to jeszcze nawarstwiają się te z przeszłości, tworząc barwny kalejdoskop naszej duszy. Czasem pełen ciemnych, burzowych kolorów, innym razem słoneczny i kolorowy. To jednak od nas samych zależy, jak sobie poukładamy te namnożone sprawy. W nowej powieści Gai Kołodziej poznajemy Anielę i jej historię układania swoich wspomnień w odpowiedniej kolejności...


To moje pierwsze spotkanie z twórczością Gai Kołodziej i szczerze, jestem zaskoczona, że młodsza ode mnie Dziewczyna, pisze z taką głębią i doświadczeniem. Aż ciekawa jestem jej poprzednich powieści. A może to dobrze, że spotkanie z jej twórczością zaczęłam właśnie od "Kalejdoskopu wspomnień"? Może tak właśnie miało być. 

Aniela - główna bohaterka "Kalejdoskopu..." wraca do kraju, aby uciec od tego, co spotkało ją w Wiedniu. Jak się jednak okazuje, mama, która wyruszyła po nią na lotnisko, w drodze z Kielc do Warszawy, ginie w wypadku samochodowym. To właśnie wydarzenie ukazuje nam słabość bohaterki i jej niemożność poradzenia sobie z teraźniejszością... Ta trudność radzenia sobie z emocjami obnaża w całości słabą kondycję psychiczną Anieli, która w ciągu ostatnich kilku lat przeszła zbyt wiele rozczarowań.

Przede wszystkim najtrudniejsze okazało się nieodwzajemnione uczucie i złamane serce. Ten stan determinuje dalsze postępowanie Anieli - ucieczkę dosłownie przed wszystkim i wszystkimi. Dziewczyna zdała maturę, wyjechała z domu, aby uciec przed tym, że jej mama na nowo układa sobie życie, uciekła przed uczuciem, które według niej nie mogło zostać odwzajemnione. Uciekła w sztukę, która pomogła jej poznać nowych ludzi i na nowo złapać oddech. Myślała, że zastąpienie jednej miłości przez drugą pomoże, była zakochana i szczęśliwa, ale okazało się, miłość nie zawsze wystarcza, a codzienność obnaża wady i zgrzyty w związku, które sprawiają, że dalej po prostu nie można w nim trwać. Dlatego Aniela postanowiła wrócić do domu... 



Dziewczyna chciała wrócić do domu, aby wybaczyć, aby i jej zostały wybaczone dawne sprawy. Kiedy okazało się, że na niektóre rzeczy jest już za późno, z wielką mocą wróciły do niej dawne uczucia zawarte ciągle w tej samej osobie. Mozolnie zbudowany świat zachwiał się w posadach, więc Aniela zrozumiała, że siła człowieka tkwi w jego odwadze, a szczęście przybiera często postać kogoś bardzo dobrze znanego... 

"Zawsze przyjmował moje uczucie jak najbardziej naturalną rzecz pod słońcem. Nigdy nie wątpił w nie, nigdy się nie dziwił. Było dla niego tak oczywiste, jak jego własne przywiązanie do mnie. Lecz najwyraźniej oboje byliśmy na swój sposób ślepi. On nie widział, że moja miłość do niego jest nieco innej natury, a ja nie zauważyłam, że on kochał mnie tak mocno, iż gotów był poświęcić dla mnie życie. To było tak niedorzeczne, że aż śmieszne".

O tym, jak Aniela rozpoznaje w sobie odwagę, jak układa się na nowo jej relacja z ojczymem, jak wielki wpływ ma na nią Flora i jak bardzo kocha Adriana, musicie przekonać się sami. To wcale nie jest prosta i oczywista historia. Zawiera ona bowiem wiele wspomnień, które dopełniają całości i sprawiają, że Aniela jest w tym miejscu, w którym jest. 



Za tę piękną powieść dziękuję Wydawnictwu Muza 




środa, 15 czerwca 2016

Krystyna Mirek "Większy kawałek nieba"

Zarwane noce dla książki rzadko mi się zdarzają ze względu na wczesne ranne pobudki. Jednak tym razem, po prostu nie umiałam przestać i dosłownie w każdej wolnej chwili czytałam choćby kilka stron. Ponad 320 przeczytanych stron w jeden dzień, to chyba mój rekord od kiedy jestem Mamą. A wszystko za sprawą najnowszej książki Krystyny Mirek! Absolutnie, kolejny raz książka tej autorki skradła moje serce i podobała mi się chyba najbardziej ze wszystkich dotychczasowych. "Większy kawałek nieba" to historia, w której z każdej strony bije niewyobrażalne ciepło i pozytywne emocje. Zapraszam!



Najbardziej w tej książce podoba mi się to, że historia każdego z bohaterów jest tak samo ważna, ma wpływ na inne historie, a do tego ma się poczucie, że w tej wielkiej restauracyjnej rodzinie nikt nie czuje się pominięty. 

Wiktor Janicki jest zamożnym człowiekiem, który kieruje restauracją, rodzinnym biznesem. Uwielbia sporty ekstremalne, jest wdowcem i wychowuje samotnie syna, czy może raczej próbuje wychowywać, bo średnio mu to wychodzi od kiedy chłopak wszedł w wiek nastoletni. Wiktor jest w związku z Natalią, ale ciągle jakoś nie potrafi ustabilizować ich życia, związać się na stałe. Ciągle żyje w nim wspomnienie o zmarłej Łucji, która była miłością jego życia. Zdaje sobie sprawę z tego,że Natalia go kocha, on jednak nie umie wprost powiedzieć tego samego. Od lat otacza go krąg kobiet, ale do tej pory jego serce nie zabiło mocniej. Postanawia jednak zaręczyć się z Natalią, ze względu na jej pragnienie stabilizacji, oraz ze względu na syna. Nie zdaje sobie jednak sprawy z relacji tych obojga. W ogóle zdaje się nie zauważać ja bardzo syn się przed nim zamknął i jak trudno będzie im znowu nawiązać więź. Oczy otwiera mu dopiero Iga...

W życiu rodziny Janickich wiele się zmienia od momentu, kiedy w Krakowie pojawia się Iga. Do tej pory tułała się po świecie, uciekając od rzeczywistości jaka panuje w jej domu rodzinnym. Ojciec - od wielu lat zmagający się z chorobą alkoholową, doskonale wykorzystuje dobroć swojej córki, która po śmierci matki wzięła na siebie odpowiedzialność finansową za mieszkanie, bowiem bała się, że przez ojca wszystko stracą. Stabilizacja i zabezpieczenie finansowe stało się dla Igi podstawą życia, celem, który musi osiągać, żeby nie być od nikogo zależną, a zdaje sobie sprawę, że musi radzić sobie sama. Już jakoś nauczyła się żyć samotnie, nie pragnąc zbyt wiele, wytchnienie daje jej projektowanie biżuterii. Spontanicznie decyduje się na pozostanie w Krakowie i pracę kelnerki w restauracji przy Rynku. Jeszcze nie wie, jak bardzo ta decyzja odmieni jej życie. 




To historie głównych bohaterów, ale tak jak wspominałam, żadna inna nie pozostaje bez wpływu na całość relacji. Natalia pragnie zostać żoną bogatego Wiktora, dlatego naśladuje jego zmarłą żonę, wspierana przez matkę mężczyzny. Wie, że on jej nie kocha, a ona nawet nie ma zamiaru się z nim przyjaźnić po ślubie, chce jedynie renomy jaką daje jego nazwisko i luksusu, jaki dają karty kredytowe Janickiego. Oliwier z kolei próbuje jakoś sam sobie radzić z tym, że z powodu zamożności i pozycji ojca jest odrzucony przez rówieśników, buntuje się, przyczyniając się do zwolnień kolejnych pomocy domowych, ponadto pląta się w nielegalne interesy. Marysia to pani, która zostaje gospodynią w domu Janickich i nie daje sobie w kaszę dmuchać Olkowi, który próbuje ją do siebie zrazić wszelkimi sposobami. W końcu znajdują wspólny język i Oliwier podpowiada Marii rozwiązanie trudnej sytuacji rodzinnej jej i jej męża, oraz synowej Amelii, która ma trójkę dzieci. W restauracji pracują także osoby, które mają wpływ na rodzinę Wiktora i Oliwiera. Wanda to szefowa kuchni, od lat związana z tym miejscem, zaufana osoba rodziny Janickich. To naprawdę mądra kobieta, zauważająca więcej niż inni, a do tego sypiąca fantastycznymi porównaniami. Nawet kelnerki Kasia i Dominika, choć są obcymi osobami, znalazły swoje miejsce w familii, mogą zawsze liczyć na wsparcie Wiktora, Wandy, czy starszych państwa Janickich. No i jest jeszcze Janek - przyjaciel Wiktora i ojciec chrzestny Oliwiera, który wie o chrześniaku więcej, niż ostatnimi czasami ojciec i próbuje zwrócić uwagę przyjaciela na to, że w związku lepiej kierować się sercem niż rozumem. 



Nie chcę opowiadać historii Wiktora i Igi, która układa się w ciągu całej powieści. Musicie mi uwierzyć na słowo, że Krystyna Mirek jest mistrzynią polskiej powieści obyczajowej. "Większy kawałek nieba" jest źródłem wielu pozytywnych emocji. Daje nadzieję na to, że człowiek nie zostaje zawsze sam ze wszystkim. Pokazuje, że serce jest mądrzejsze niż rozum. A razem, można zobaczyć, dosłownie, większy kawałek nieba. 

Jeśli chcecie zanurzyć się w cieple emocji, przyjacielskich relacji i poczuć motyle w brzuchu razem z bohaterami powieści, to ta książka jest właśnie dla Was. Jeśli myślicie, że niczego już w Waszym życiu nie można zmienić, to ta książka jest własnie dla Was. Jeżeli nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak wielki wpływ ma na Was przeszłość, to ta książka jest własnie dla Was. Jeśli zmagacie się z samotnością i nie dostrzegacie drugiego człowieka, być może życzliwego Wam, to ta książka jest własnie dla Was. Jeśli uwielbiacie książki Krystyny Mirek, to ta książka zdecydowanie jest właśnie dla Was! Ja polecam najbardziej, jak tylko umiem! :) I z niecierpliwością czekam na drugą część!


Za mój egzemplarz "Większego kawałka nieba" z dedykacją od autorki 
dziękuję Pani Krysi Mirek oraz Wydawnictwu Znak

Ps: W środku znajduje się moja opinia o książkach Krystyny Mirek :) 

sobota, 11 czerwca 2016

Alek Rogoziński "Jak cię zabić kochanie?"

Kilka dni temu pojawiła się w księgarniach nowa komedia kryminalna Alka Rogozińskiego. To mega inteligentna, skomplikowana historia pewnego pokaźnego spadku. Jeśli macie ochotę na dobrą zabawę, szybką akcję, a przy okazji chcecie liznąć "wielkiego świata show biznesu" to ta książka będzie dla Was idealna :)


30-latka Kasia miała bogatą babcię, która zmarła, pozostawiając po sobie ogromny majątek. Może go odziedziczyć właśnie Kasia, jednak pod pewnymi warunkami. Ponieważ nie doczekała się dziecka, tylko jako wdowa może dostać spadek. Pozostaje jej więc wysłać męża na tamten świat, także bierze się do działania i przygotowywania morderczych planów, żeby majątek nie przeszedł jej koło nosa. Niestety, albo stety, spadek może otrzymać też mąż Kasi - Darek, pod warunkiem, że... będzie wdowcem. Tak więc i on nie spoczywa na laurach w przygotowaniu zbrodni doskonałej. A żeby tego było mało, postanowienia spadkowe zakładają, że w przypadku nie dopełnienia warunków przez tych dwoje, po fortunę sięgnąć może proboszcz z jednej z amerykańskich parafii. W jego imieniu działają siostrzeniec Patrick i dwie zakonnice-niezakonnice. Oni także czyhają na życie państwa Donków. Tylko kto okaże się mordercą, a kto ofiarą?

Żeby było jeszcze bardziej dramatycznie, w książce swoje karty rozdaje również Tygrys Złocisty - szef mafii, u którego Darek ma zaciągnięty dług, a tymczasem naciska mu na odcisk jeszcze bardziej, przypadkowo raniąc córkę mafioza. Nie bez znaczenia zostaje również rola Diany i Danusi, jednak nie chcę odkrywać wszystkich kart, sami musicie się przekonać. W każdym razie w szpitalu bielańskim pewnego dnia panuje spory ruch.


Fabuła zbudowana jest doskonale, prowadząc czytelnika krok po kroku do poznania historii wielkiego spadku ciotki Klementyny. Przy okazji komizm dosłownie wycieka z kolejnych akapitów, sprawiając, że nie ma takiej siły, żeby czytelnik się nie zaśmiał. Osobiście, moje serce skradły postaci dwóch siostrzyczek-niezakonnic i nieświadomy początkowo niczego Patrick. 

Zastanawiałam się, czy taka historia mogłaby się zdarzyć naprawdę i myślę, że jak najbardziej, a choć Autor już na wstępie zaznacza, że książka to wytwór jego wyobraźni, to coś jednak musi być na rzeczy. Nie wnikam jednak, co :) 

Książkę polecam bardzo!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu FILIA 



czwartek, 9 czerwca 2016

BOOK TOUR Estelle Maskame "Czy wspominałem, że cię potrzebuję?"

To kolejny raz, kiedy książka rozrywa moje czytelnicze serce swoim zakończeniem. Cyrysia jak zawsze miała rację, ten tom też mi się spodobał i to dużo bardziej niż pierwszy. Ciekawe, czy wiadomo już, kiedy będzie miała miejsce polska premiera trzeciego tomu? Cudownie, że mogłam przeczytać tę książkę w ramach Book Tour organizowanego przez Cyrysię oraz fanpage Feeria Young. Przeczytajcie, dlaczego tak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka.




Mija prawie 360 dni od ostatniego spotkania Eden i Tylera - przyrodniego rodzeństwa. Minął długi rok odkąd zdecydowali, że nie mogą być razem ze względu na swoich najbliższych i na siebie na wzajem. Teraz Eden jest w związku z Deanem, a Tyler bierze udział w programie uświadamiającym w Nowym  Jorku. To tam zaprasza Eden na 6 tygodni wakacji. Jak będą się zachowywali w swoim towarzystwie i czy odżyją w nich uczucia sprzed roku? Chciałabym Wam opowiedzieć jak przebiega ich spotkanie, ale musicie sami się o tym przekonać, bo historia jest naprawdę piękna, ale i jednocześnie trudna, pełna przeszkód, dobrych i złych zakończeń, a końcówka dosłownie zwala z nóg!

No i Nowy Jork ukazany oczami Eden wygląda naprawdę zachęcająco. W końcu to miasto, które nie śpi i tak też jest ukazane w książce, przez co akcja praktycznie nie zwalnia, jest dynamiczna i bardzo naszpikowana emocjonalnie. A Tyler sprawia, że naprawdę da się go lubić, nawet bardzo! Wydoroślał i wydaje się, że poradził sobie z demonami, tylko czy rzeczywiście...



Dimily to nie pierwsza seria, którą zaczęłam. Wiele z nich intrygowało mnie na tyle, że czekałam na kolejną część. Tym razem jest jednak inaczej... gdybym mogła, to osobiście poprosiłabym Estelle Maskame o wersję roboczą trzeciego tomu! Tym bardziej, że ostatnio polubiła moje zdjęcie na Instagramie! :) Po prostu tak wiele emocji wzbudziło we mnie zakończenie, że czuję się dokładnie jak Eden...

"I nagle wszystko we mnie się rozpada. Moje serce przestaje bić. Płuca zapadają się w sobie. Krew rzednie. Gardło przeszywa ból - całe moje ciało staje się siedliskiem bólu. Głowę mam zbyt ciężką, a kolana uginają się pode mną i muszę przytrzymać się ściany, żeby nie upaść. Oddycham szybko, jak osoba, która cierpi na atak paniki i próbuję pojąć, co się właściwie dzieje".

Nawet nie chcę pisać za wiele, bo tę książkę po prostu trzeba przeczytać! Dziękuję za tę możliwość Cyrysi :) Bardzo, bardzo :)
Regulamin Book Tour znajdziecie tutaj.


Wydawnictwo Feeria Young

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Alessio Puleo "Moje serce należy do ciebie"



Z tego, jak wiele możemy stracić, zazwyczaj dowiadujemy się w momencie, kiedy dzieje się coś złego, kiedy coś się wali, a grunt usuwa się spod nóg. Nie zawsze jednak jesteśmy w stanie stawić czoła temu, co przychodzi, wolimy schować się w skorupie i zamknąć dla świata, zamiast otworzyć się na troskę innych, na miłość...

Ylenia jest piękną nastolatką mieszkającą w Bogocie ze swoimi rodzicami. Wie, że jest chora, ale nie zdaje sobie sprawy ze swojego rzeczywistego stanu. Prawdę natomiast zna jej ojciec i to on decyduje w imieniu całej rodziny i przeprowadzce do Cecino, do Włoch, ponieważ wie, że tam jego córka ma większą szansę, aby otrzymać nowe serce po przeszczepie.

Niestety decyzja ojca nie jest łatwa dla dziewczyny, w której rośnie bunt i złość. Trudno jej pożegnać się z dotychczasowym życiem,  nie zna przecież intencji ojca. Dzielny Giorgio mimo to bierze to na klatę i szybko zabiera rodzinę w nowe miejsce. Ylenii ciężko się z tym pogodzić, ale kiedy dociera na miejsce, jest zachwycona nowym domem. Ponadto obok mieszka jej rówieśniczka, ma więc nadzieję, że z Virginią zostaną przyjaciółkami, zwłaszcza kiedy poznaje prawdę o najbliższych sobie osobach z Bogoty... W szkole również zostaje zaakceptowana, a szczególnie polubiła się z Alexem... 



Alex to chłopak wychowywany przez ojca. Niezbyt chętny do nauki, prędzej skłonny do imprezowania i podrywania dziewczyn razem ze swoim przyjacielem Claudio. Obaj mają typowo włoskie temperamenty, a ich przyjaźń ma taki charakter. Chłopaki równie szybko się kłócą, co i godzą, no i bardzo, ale to bardzo chętnie lubią umawiać się z dziewczynami. Wydaje się, że Alex ma trochę więcej ogłady, ale jak pokazuje dalsza fabuła, niekoniecznie ;) W każdym  razie, serce Alexa na widok Ylenii zaczyna szybciej i mocniej bić... i nie chce przestać nawet, kiedy dziewczyna się od niego odsuwa z niezrozumiałych dla niego powodów...

Książka Alessio Puleo otwiera oczy na wiele spraw. Jak dla mnie, fabuła jest trochę zbyt "zwariowana", taka jakbym to powiedziała, własnie typowo "włoska", ale taka właśnie jest ta literatura. Wybuchowe charaktery, szybsze mówienie, niż myślenie, to specyfika bohaterów powieści. 

Ta młodzieżowa historia pokazuje, że nieważne, ile mamy lat, miłość może zdziałać cuda. Ona pomaga przezwyciężać strach, otworzyć się na ludzi, uczy, jak pozwolić się kochać innym. Uczy doceniać chwile, momenty, które w codzienności nam uciekają, których nawet nie rejestruje nasza pamięć. Miłość daje odwagę do rzeczy, na które normalnie nas nie stać, pokazuje jak ważne jest kochać innych bardziej niż siebie. 

Oczywiście nie sposób pominąć ważnego tematu, jakim jest oddawanie narządów. Książka w sposób bardzo dosadny pokazuje nam, jak wygląda oczekiwanie na narząd, ale także jakie rezultaty daje przeszczep organu. Prezentuje też sposób, w jaki można zarejestrować się jako dawca narządów. 
Nie bądźmy obojętni na drugiego człowieka! 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza


czwartek, 2 czerwca 2016

BOOK TOUR Estelle Maskame "Czy wspominałam, że Cię kocham?"

Kolejny raz książka z gatunku Young Adult bardzo przypadła mi do gustu. "Czy wspominałam, że Cię kocham?" przeczytałam w ramach Book Tour organizowanego przez Literacki Świat Cyrysi oraz fanpage Feeria Young. Dosłownie pochłonęłam tę książkę. Choć nie powiem, że nie miałam mieszanych uczuć...



A te mieszane uczucie to ze względu na postać głównego bohatera - Tylera, który zachowuje się jak totalny dupek od momentu, kiedy córka jego ojczyma (przyrodnia siostra), trafia do ich domu w Santa Monica. Wydaje się, że zupełnie nie zauważa dziewczyny, a jeżeli już ma ochotę się do niej odezwać, to wyłącznie warczy. Zresztą nie zachowuje się inaczej w stosunku do innych bliskich, nawet do matki. Za nic ma szlabany, wychodzi bez słowa, ostro imprezuje i choć jest niepełnoletni, często pije i bierze narkotyki. Związany jest z Tiffany, która traktuje go jak swoją własność, a ich związek traktowany jest przez nich oboje chyba wyłącznie jako element szpanu wśród znajomych. Dopiero Eden próbuje dostrzec w nim coś, co tak skrzętnie ukrywa...


Eden trafia do domu ojca na 8 tygodni, na czas wakacji. Choć od trzech lat, odkąd ojciec odszedł od rodziny, nie odzywał się, dziewczyna przyjęła zaproszenie. Miała chyba nadzieję, że zrozumie, dlaczego odszedł i zerwał kontakt. Trudno było jej wejść w nową rodzinę ojca, choć jego żona Ella była bardzo miła, a i jej synowie całkiem sympatyczni, poza Tylerem oczywiście. Chciała jednak trochę odetchnąć od swoich znajomych w Portland, więc postanowiła dobrze się bawić. Znajomi Tylera ją zaakceptowali, poznała nowe przyjaciółki. Świetnie się bawiła, dobrze czuła w ich towarzystwie, sporo imprezowała. A i on sam stał jej się bliższy...


Relacja tych dwoje zmienia się jak tornado. Początkowo jest nerwowa, nieuprzejma, ale spokojna, jednak powoli, a potem coraz szybciej nabiera rumieńców. Nabiera rozpędu, niszcząc wiele po drodze, zostawiając po sobie jedynie zgliszcza. Bowiem kiedy okazuje się, że Tylerowi podoba się Eden, a i on nie jest jej obojętny, niełatwo jest być razem. No bo w końcu są przyrodnim rodzeństwem, a chłopak już jest w związku. Oboje są zgodni, że muszą zachować tę relację w tajemnicy, nie tylko przed rodzicami, ale i przed znajomymi. Niestety zdarzają im się drobne wpadki...

Historia jest naprawdę świetna, bardzo podoba mi się, że akcja toczy się szybko, nie ma zbędnych opisów, tylko tyle, co konieczne. Wątki świetnie się łączą i pokazują nam prawdziwych bohaterów. Mnóstwo emocji, uczuć, młodzieńczości i namiętności znajdziecie w tej książce. Z czasem Tyler naprawdę nabija sobie punktów u czytelnika, bo początkowo, przynajmniej jak dla mnie była bardzo denerwujący. 

Polecam Wam bardzo tę historię! A już niedługo recenzja II tomu Dimily :)


Regulamin Book Tour znajdziecie tutaj