środa, 4 maja 2016

Remigiusz Mróz "Rewizja"

Mam wrażenie, które chyba nie jest mylne, że Remigiusz Mróz lubi, kiedy czytelnicy tęsknią za jego bohaterami, próbują się domyślić dalszych ich przygód, liczą dni do kolejnego spotkania z nimi, aby ostatecznie zostać po raz kolejny zaskoczonymi ich historią, którą zawdzięczają świetnemu Autorowi. Ze świata czytelniczego, czy blogowego, wiem, że wiele jest takich osób, które nie mogą się doczekać kolejnej części przygód Chyłki i Zordona. Myślę, że i tym razem się nie zawiedli, a nawet ich apetyt został pobudzony jeszcze bardziej.Na pewno jest tak ze mną.




Chyłka ostatnim czasem nie jest specjalnie zachwycona z tego, jak potoczyły się jej losy po historii ze Szlezyngierami. Sama jednak tak wybrała, więc robi, co musi, ważne, że nikt nie komentuje jej nadmiernej miłości do tequili, choć jest tak do czasu. Błahe sprawy, z którymi ma do czynienia pozwalają jej pchać do przodu wózek zwany życiem i spłacać kredyt, a przecież nic więcej nie jest jej potrzebne. Nie myśli też o tym, że została praktycznie sama, bo odchodząc z kancelarii większość mostów została spalona. 

Kiedy spotyka zagubionego Roberta Horwata ma warażenie, że znowu łapie byka za rogi i teraz jest jej czas. Żona i córka robotnika z Ursynowa zostają brutalnie zamordowane. Ich polisa na życie była tak niebotycznie wysoka, że ubezpieczyciel nie spieszy się, aby wypłacić ją mężowi, stawia nawet zarzuty, że to właśnie on zabił żonę i córkę, aby otrzymać odszkodowanie. Również prokuratura stawia mu zarzuty, a Horwat musi walczyć o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu w tym właśnie Chyłka, która zdaje się nie przejmować tym, że robotnik jest Romem, a wszystkie dowody świadczą przeciw niemu...



Smaku całej sytuacji dodaje fakt, że po drugiej stronie barykady jako reprezentant firmy ubezpieczeniowej staje Kordian Oryński wraz ze swoim patronem. Zordon ma nadzieję przejąć interesy po Buchelcie, który niedługo wybiera się na emeryturę, dlatego robi wszystko, aby godnie spełniać wymagania klienta. W końcu czego się nie robi dla kariery. Kordian ma wielkie zakusy, aby wspinać się po drabinie sukcesów prawniczych, ale czy będzie umiał grać nieczysto, jak wymagają tego zleceniodawcy?

Po raz kolejny z wielką przyjemnością przeczytałam o prawniczych potyczkach Chyłki i Zordona. Książka zawiera niebanalną, zawiłą historię, do której zakończenia trzeba dotrzeć, bo nie można się go po prostu domyślić. Mnóstwo dobrego i czarnego huomoru, problemy alkoholizmu, rasizmu, przestępczości zorganizowanej - mamy tu wszystko. Przeszłość, która nie daje uciec. Przy tej książce nie można się nudzić, trudno ją odłożyć choćby na chwilę. Przeplatane rozdziały sprawiają, że chce się więcej i więcej, aż w końcu zakończenie ZNOWU zostawia poczucie niespełnienia i tęsknoty za kolejną częścią ich przygód... Remigiusz Mróz pochwalił się, że już skończył IV tom, tak więc czekam z niecierpliwością!

Wydawnictwo Czwarta Strona
Liczba stron: 622



6 komentarzy:

  1. Absolutnie, szczerze nie przeczytałam, ani i ani jednej książki autora! Twoja recenzja zachęca, ale nie wiem jakoś nie mogę się przełamać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że jak zaczniesz, to już przepadniesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jeszcze nie spotkałam się z ani jedną negatywną opinią na temat książek Mroza. A ja wciąż nie przeczytałam jeszcze ani jednej :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki wielkie! I cieszę się, że apetyt został pobudzony. :)

    OdpowiedzUsuń