piątek, 6 maja 2016

Magdalena Witkiewicz "Cześć, co słychać?"

Niby to takie niepozorne zdanie: "Cześć, co słychać?". Używane często, bez podtekstów, w mowie potocznej, kiedy spotykamy kogoś bliskiego lub dawno niewidzianego. Jednak czasami, jak przekonała się bohaterka najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz, może być to pytanie niebezpieczne. Niebezpieczne dla związku, dla wspomnień, dla kobiety i dla mężczyzny, dla dzieci, dla rodziny. Niebezpieczne, bo od niego zaczynają się rzeczy, których nie do końca chcemy, a  nawet, jeśli czasem chcemy ich podświadomie, to nie zdajemy sobie sprawy z ich konsekwencji. Niebezpieczne, bo burzą codzienność, nie zawsze zostawiając furtkę na lepsze dni... To zdanie namąciło również w życiu Zuzanny, bohaterki powieści.



Poznajemy Zuzannę w jej czterdzieste urodziny. Poprzedni rok był dla niej znaczący z wielu względów. Do tej pory miała poukładane, szczęśliwe życie. Dom, mąż, dzieci, praca, spokój finansowy, koleżanki, czego chcieć więcej? Zuzanna chciała więcej. Chciała czegoś bardziej emocjonującego, bardziej niespodziewanego, spontanicznego. Czuła, że nadchodzi jakiś kryzys, że zbliża się czas, kiedy ludzie próbują przełamać rutynę życia, zrobić coś do nich niepodobnego. Czuła, że to może dotyczyć także jej.

"Jestem dorosła. A czasem czułam się jak małe dziecko. W dalszym ciągu miałam wątpliwości co do wielu spraw, tylko teraz często nie wypadało mi prosić o radę. Powinnam umieć rozwiązywać swoje problemy (...) Jaki kryzys? Jaka połowa życia? (...) Życie pokazało, że jednak coś w tym jest. W połowie życia ludzie są zdolni do najbardziej zaskakujących posunięć, czasem zupełnie niepasujących do ich osobowości"


Zuzanna doskonale wiedziała czego szuka, bo już przeżyła miłość, która te wszystkie emocje jej zapewniała. Tylko, że to było 20 lat temu, a do tej pory wytarły się złe wspomnienia dotyczące rozstania z Pawłem. Mimo to, Zuza sądziła, że jeśli motyle mogą unieść ją wysoko, to właśnie dzięki Pablowi. Choć miała bliski związek z Wojtkiem, to czuła się znudzona, brakowało jej fajerwerków. Naprawdę chciała czegoś ekstra. Kiedy znowu spotkała Pawła, była gotowa postawić na szali dotychczasową stabilizację na rzecz fajerwerków i motyli w brzuchu. Tylko, czy warto było zadać to pierwsze pytanie: "Cześć, co słychać?". Co z rodziną, która do tej pory wydawała się być tak szczęśliwa? Musicie koniecznie przeczytać powieść i sami się przekonać!






To chyba nie przypadek, że przeczytałam tę książkę akurat w 10-lecie mojej matury. Nie mam 40 lat, a 10 mniej, ale znalazłam w książce też kawałek siebie. I jestem przekonana, że to książka dla każdej kobiety. Gwarantuję, że każda znajdzie w niej kawałek siebie. Od razu Was przygotuję moje drogie, każdą stroną trzeba się delektować. Wiele w niej mądrych rzeczy, które niespiesznie trzeba przegryzać. Łzy czasem same płyną. Magda zapewniła nam najlepszą z możliwych terapię dusz, zwróciła uwagę na wiele drobnych, ale mega ważnych spraw. Wniknęła w duszę kobiety na maksa. Magda, jesteś najlepsza!

I przesłanie dla każdej z nas:
"Spoko mała. Wszystko będzie dobrze. Przed tobą trochę ciężkich chwil, wiele cudownych. I dasz radę. Takie kobiety jak ty zawsze dają radę. Upadniesz i wstaniesz. O dziwo, bez niczyjej pomocy. I dalej będziesz szła z podniesioną głową"

Wydawnictwo Filia
Liczba stron: 313

2 komentarze:

  1. Tyle naczytałam się o tej książce! Twoja recenzja tylko zachęca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę tej autorki i średnio mi się podobała, ale chyba muszę do niej powrócić, skoro Cześć co słychać tak dobrze i ciekawie się zapowiada :)
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń