wtorek, 31 maja 2016

BOOKTOUR Emma Chase "Unieważnienie"

Po raz kolejny biorę udział w Book Tour organizowanym przez Krysię z bloga Literacki Świat Cyrysi. Tym razem mam szczęście, bo znajdują się u mnie aż trzy powieści, które wyruszyły w podróż ;) Z "Unieważnieniem" mam lekką obsuwę, ale książka już poszła w świat, także nadrabiam :)



Kiedy Stanton i Jenny w wieku 17 lat spodziewają się dziecka, wydawać by się mogło, że trochę ich to złamie. Jednak obydwoje dojrzale podchodzą do tematu. Stanton nie rezygnuje ze studiów prawniczych, mimo, że źle znosi rozłąkę zarówna z dziewczyną, jak i córką. Przykro mu, że nie uczestniczy w jej życiu na tyle, na ile by chciał. Wspiera go jednak starszy kolega ze studiów Drew, który pokazuje, jak wiele Shaw może zrobić dla córki właśnie poprzez to, co osiągnie dzięki skończonym studiom. Jenny, dzięki pomocy rodziców również sobie radzi. Tylko czy patrzenie na związek na odległość oboje pojmują w ten sam sposób?

Mijają kolejne lata, a oni nadal pozostają w bardzo bliskiej relacji, mimo, że Stanton spotyka się z Sofią, która jest jego współpracownicą, ale też kochanką. Nietrudno zauważyć, że ta relacja powoli przeradza się w coś więcej. Tylko, czy łatwo jest ułożyć sobie życie w trójkącie? A właściwie czworokącie, albo nawet wielokącie? :) Stanton kocha wszystkie te kobiety jednocześnie, tyle, że każdą z nich inną miłością. O tym, jak ułożą się relacje tych bohaterów musicie przekonać się sami! :)



Emma Chase po raz kolejny uraczyła nas zabawną historią, pełną pikanterii, zawirowań uczuciowych i dobrego humoru. "Unieważnienie" czyta się świetnie, bo jest napisane lekko i swobodnie, typowo po amerykańsku. Bohaterowie są wykreowani charakterystycznie, co świetnie buduje całą fabułę. Prawniczy świat ukazany przez autorkę jest odrobinę przerysowany, no i świetnie przeplata się z historią małego miasteczka, to także fajnie buduje całość. Trochę inaczej, niż dotychczasowe powieści o amerykańskich prawnikach, których teraz naprawdę jest sporo na półkach w księgarniach.

Jeśli macie ochotę na coś zabawnego, pełnego humoru, odrobiny sarkazmu, ale i wysmakowanego seksu, to jest to właśnie powieść dla Was. Emma Chase nie zawodzi po raz kolejny. Najpierw seria Tangled, teraz "Unieważnienie", naprawdę polecam!



Książkę przeczytałam w ramach Book Tour, którego regulamin dostępny jest tutaj. Jego organizatorami są Cyrysia oraz  fanpage serii Tangled :)

Cyrysiu, dziękuję za cierpliwość :)

Wydawnictwo FILIA

niedziela, 29 maja 2016

PRZEDPREMIEROWO Mia Sheridan "Calder"

Jestem po lekturze kolejnej książki Mii Sheridan i jestem pełna podziwu. Trudny temat, poruszony bardzo subtelnie, ubrany w otoczkę miłości, przyjaźni i wielkiej odwagi. "Calder" to opowieść właśnie o tym, jak dążyć do własnego szczęścia wbrew całemu światu.
Polska premiera już 18 czerwca!




Autorka zabiera nas w miejsce zupełnie inne niż współczesny świat. To Akadia - miejsce, w którym ludzie przygotowują się przez całe swoje życie na wejście do raju - Elizjum. Tam właśnie mieszka i żyje Calder i jego najlepszy przyjaciel Xander. Owa Akadia to sekta, której przywódcą jest Hector, który uważa się za przywódcę, i choć wszystkim podwładnym odmawia korzyści współczesnej techniki, sam nie ogranicza się w korzystaniu z niej. To on przywozi do Akadii Eden, dziewczynkę, która, gdy dorośnie, poprowadzi lud akadyjski do raju. Oczywiście Eden pozbawiona jest dostępu do nauki i wykształcenia, jest uczona jedynie gdy na fortepianie, aby zadowalać swojego ojca, a wkrótce po osiągnięciu dojrzałości - męża. 

Plany Hectora niweczy jednak największa z możliwych siła... MIŁOŚĆ. Kiedy Eden i Calder spotykają się jako nastolatkowie, zakochują się w sobie. Uczą się na wzajem, poznają siebie. Razem też zaczynają powątpiewać, czy teoria Hectora jest słuszna i czy świat zewnętrzny rzeczywiście jest taki zły, jakim go przedstawia przywódca. Powoli rodzi się w nich bunt. Rosnącego uczucia nie umieją już ukrywać, dlatego muszą podjąć najważniejszą decyzję o tym, czy dadzą radę uciec z Akadii i czy będę umieli żyć na zewnątrz. Musicie przekonać się sami, jak sobie z tym poradzą, bo ja byłam zaskoczona przebiegiem zdarzeń, a zwłaszcza zakończeniem, którego i tak nie poznałam, ponieważ muszę czekać na kolejny tom... :)

Mia Sheridan jest mistrzynią. Bardzo podoba mi się to, jak pokazała młodych, odważnych ludzi walczących o szczęście i miłość. Bohaterowie muszą zdecydować, czy opłaca im się przeciwstawić całemu dotychczasowemu życiu. Calder od dziecka przebywał w Akadii, wierzył w to, co mówi Hector, cała jego rodzina była mu oddana. A jednak bunt jest silniejszy. Przystojny chłopak zatracił się w uczuciu do Eden i jest gotowy walczyć i troszczyć się o swój Blask Poranka.

Miłość rodzi odwagę, odwaga rodzi miłość.



Wiele sylwetek przedstawionych przez autorkę podoba mi się w swojej kreacji. Eden - wrażliwa, inteligentna dziewczyna, gotowa do poświęceń i do sprzeniewierzenia się przeznaczeniu przygotowanemu jej przez Hectora; Xander - wzór przyjaźni, w której co twoje, to i moje, na pół; Maya - siostra Caldera z zespołem Downa, pełna dobroci, ufności; kobiety posługujące Hectorowi jako nałożnice, choć oddane mu bezgranicznie, to jednak tęskniące za prawdziwą miłością i szczęśliwym macierzyństwem. 

Ogólnie zderzenie dwóch światów w powieści jest pokazane bardzo ciekawie, wnikliwie ze strony bohaterów. Pozwala czytelnikowi dostrzec specyfikę zamkniętych środowisk religijnych. 

Jeśli macie ochotę na piękną opowieść, trochę mityczną, trochę romantyczną, nie zawsze łatwą i zrozumiałą. Jeśli chcecie wejść w świat bohaterów, u których budzi się odwaga na prawdziwe życie, polecam Wam "Calder" bez mrugnięcia okiem.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Septem 




piątek, 13 maja 2016

Mia Sheridan "Stinger. Żądło namiętności"

Moje pierwsze spotkanie z Mią Sheridan było niezapomniane, dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po inne powieści tej autorki, a mogłam to uczynić dzięki Wydawnictwu Helion Septem :) Na pierwszy ogień przeczytałam "Stinger. Żądło namiętności".



Grace Hamilton jest studentką prawa, która zaplanowała już swoje życie. Snując plany, marzy o wielkiej karierze zawodowej, ale też o miłości, mężczyznach i tym jedynym, który ma zostać jej mężem. Sprecyzowała także plany o potomstwie, chciałaby mieć dwoje dzieci, najlepiej chłopca i dziewczynkę. 
Drugi z bohaterów to Carson Stinger - aktor z branży erotycznej, który nie żyje raczej według jakichś założeń, czy planów. Początkowo nie sprawia dobrego wrażenie, ale powoli, z każdą stroną się to zmienia. 

Kiedy Grace i Carson spotykają się w Las Vegas na Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, dochodzi między nimi do kilku niezobowiązujących spotkań. Sporo ze sobą rozmawiają, czują między sobą "chemię", dobrze czują się w swoim towarzystwie. Nikt jednak nie dałby im szans na dłuższy związek, ponieważ tak się różnili, że to po prostu nie mogłoby się udać. Inne poglądy na życie, na świat, dążenie do realizacji swoich celów przez Grace i życie z dnia na dzień Carsona wydaje się dyskwalifikować ich relację jako zalążek stałego związku. Oboje zdają sobie sprawę, że to tylko chwilowe uniesienia. Wszystko jednak się zmienia, kiedy ponownie się spotykają. Okazuje się, że ich życie się zmieniło, a priorytety uległy zmianie... Jak w takiej sytuacji potoczą się ich losy?



Po raz kolejny jestem pod zupełnym urokiem książki Mii Sheridan. Choć powieść zapowiada się na mocno erotyczną, początkowo rzeczywiście bucha namiętnością i sporą ilością scen łóżkowych, w rzeczywistości jest bardzo wysmakowana, sceny seksualne są opisane w sposób niewulgarny, ale przyjemny, często gorący i ognisty. 

Sylwetka Carsona jest wielopoziomowa, fascynująca, pociągająca. Kontrast postaci, które mają tak różne zawody jak prawnik i aktor porno z pewnością intryguje. Podwójna narracja pozwala poznać nam myśli i rozterki obojga bohaterów

Taką literaturę my kobiety lubimy najbardziej! 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion Septem :)

wtorek, 10 maja 2016

Olgierd Świerzewski "Master"

Współczesne korporacje kojarzą nam się z bezwzględną walką o klienta, z wyścigiem szczurów, brakiem lojalności, a wręcz z wrogością, zawiścią i próbą wygryzienia konkurencji. Oczywiście trudno uogólniać, ale warto przyjrzeć się temu światu widzianemu oczami Olgierda Świerzewskiego. Napisał on z ogromnym rozmachem powieść o bezwzględnych zasadach korporacyjnej rywalizacji, o ludziach, którzy sięgną po każdy możliwy środek, aby zbliżyć się do szczytu i zdobyć władzę. W tym świecie panuje zasada zero skrupułów, zero empatii, zero moralności. 




Główny bohater, Aleks Rymer, finansista po czterdziestce w firmie Green Stone, za sprawą swojego nowojorskiego szefa doznaje wielkiego upokorzenia. Jego kariera wydaje się skończona, gdy, okradziony z należnych mu zasług, zostaje zesłany z centrali firmy w Nowym Jorku do Warszawy. Aleks żyje samotnie, a powrót do niewidzianego od dwudziestu lat miasta uruchamia lawinę wspomnień o dawnej miłości. Ten związek, choć zakończony przez mężczyznę, ciągle budzi gorące uczucia w jego sercu.

Aleks to przystojny dandys, ale jednocześnie cyniczny egoista, który działa niczym doskonale wytrenowany najemnik – zniszczy każdego, kto stanie mu na drodze. Nigdy nie wybacza, nigdy nie zapomina. Partnerzy z warszawskiego oddziału Green Stone nie zamierzają uczynić jego życia lżejszym. Aleks staje więc do walki. Staje się coraz bardziej bezwzględny, a swoją brutalną postawą zaraża współpracowników. Z kolei jego mroczne fantazje seksualne znajdują ujście w kolejnych relacjach z kobietami. Bohater z każdym dniem umacnia swoją pozycję w firmie, jednak jego ambicje sięgają znacznie dalej... Czy się spełnią?




Książka Olgierda Świerzewskiego jest pełna celnych spostrzeżeń dotyczących natury ludzkich zachowań i konfliktów, które toczą się na najwyższych piętrach drapaczy chmur, niedostępnych dla zwykłych śmiertelników. „Mastera” można czytać jako swego rodzaju „zły” poradnik menedżera, listę chwytów poniżej pasa, negocjacyjnych trików i metod wpływania na ludzi. 

Niestety trudny dla mnie jest styl autora. Przeskakiwanie narracji wprowadzało w moim czytaniu chaos, a wcale nie czekałam na ciąg dalszy, on po prostu był. Owszem historia jest ciekawa, bohater skonstruowany świetnie, trzeba tylko przegryźć się w czytaniu. Dla mnie osobiście nie było to łatwe. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu MUZA S.A



piątek, 6 maja 2016

Magdalena Witkiewicz "Cześć, co słychać?"

Niby to takie niepozorne zdanie: "Cześć, co słychać?". Używane często, bez podtekstów, w mowie potocznej, kiedy spotykamy kogoś bliskiego lub dawno niewidzianego. Jednak czasami, jak przekonała się bohaterka najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz, może być to pytanie niebezpieczne. Niebezpieczne dla związku, dla wspomnień, dla kobiety i dla mężczyzny, dla dzieci, dla rodziny. Niebezpieczne, bo od niego zaczynają się rzeczy, których nie do końca chcemy, a  nawet, jeśli czasem chcemy ich podświadomie, to nie zdajemy sobie sprawy z ich konsekwencji. Niebezpieczne, bo burzą codzienność, nie zawsze zostawiając furtkę na lepsze dni... To zdanie namąciło również w życiu Zuzanny, bohaterki powieści.



Poznajemy Zuzannę w jej czterdzieste urodziny. Poprzedni rok był dla niej znaczący z wielu względów. Do tej pory miała poukładane, szczęśliwe życie. Dom, mąż, dzieci, praca, spokój finansowy, koleżanki, czego chcieć więcej? Zuzanna chciała więcej. Chciała czegoś bardziej emocjonującego, bardziej niespodziewanego, spontanicznego. Czuła, że nadchodzi jakiś kryzys, że zbliża się czas, kiedy ludzie próbują przełamać rutynę życia, zrobić coś do nich niepodobnego. Czuła, że to może dotyczyć także jej.

"Jestem dorosła. A czasem czułam się jak małe dziecko. W dalszym ciągu miałam wątpliwości co do wielu spraw, tylko teraz często nie wypadało mi prosić o radę. Powinnam umieć rozwiązywać swoje problemy (...) Jaki kryzys? Jaka połowa życia? (...) Życie pokazało, że jednak coś w tym jest. W połowie życia ludzie są zdolni do najbardziej zaskakujących posunięć, czasem zupełnie niepasujących do ich osobowości"


Zuzanna doskonale wiedziała czego szuka, bo już przeżyła miłość, która te wszystkie emocje jej zapewniała. Tylko, że to było 20 lat temu, a do tej pory wytarły się złe wspomnienia dotyczące rozstania z Pawłem. Mimo to, Zuza sądziła, że jeśli motyle mogą unieść ją wysoko, to właśnie dzięki Pablowi. Choć miała bliski związek z Wojtkiem, to czuła się znudzona, brakowało jej fajerwerków. Naprawdę chciała czegoś ekstra. Kiedy znowu spotkała Pawła, była gotowa postawić na szali dotychczasową stabilizację na rzecz fajerwerków i motyli w brzuchu. Tylko, czy warto było zadać to pierwsze pytanie: "Cześć, co słychać?". Co z rodziną, która do tej pory wydawała się być tak szczęśliwa? Musicie koniecznie przeczytać powieść i sami się przekonać!






To chyba nie przypadek, że przeczytałam tę książkę akurat w 10-lecie mojej matury. Nie mam 40 lat, a 10 mniej, ale znalazłam w książce też kawałek siebie. I jestem przekonana, że to książka dla każdej kobiety. Gwarantuję, że każda znajdzie w niej kawałek siebie. Od razu Was przygotuję moje drogie, każdą stroną trzeba się delektować. Wiele w niej mądrych rzeczy, które niespiesznie trzeba przegryzać. Łzy czasem same płyną. Magda zapewniła nam najlepszą z możliwych terapię dusz, zwróciła uwagę na wiele drobnych, ale mega ważnych spraw. Wniknęła w duszę kobiety na maksa. Magda, jesteś najlepsza!

I przesłanie dla każdej z nas:
"Spoko mała. Wszystko będzie dobrze. Przed tobą trochę ciężkich chwil, wiele cudownych. I dasz radę. Takie kobiety jak ty zawsze dają radę. Upadniesz i wstaniesz. O dziwo, bez niczyjej pomocy. I dalej będziesz szła z podniesioną głową"

Wydawnictwo Filia
Liczba stron: 313

środa, 4 maja 2016

Remigiusz Mróz "Rewizja"

Mam wrażenie, które chyba nie jest mylne, że Remigiusz Mróz lubi, kiedy czytelnicy tęsknią za jego bohaterami, próbują się domyślić dalszych ich przygód, liczą dni do kolejnego spotkania z nimi, aby ostatecznie zostać po raz kolejny zaskoczonymi ich historią, którą zawdzięczają świetnemu Autorowi. Ze świata czytelniczego, czy blogowego, wiem, że wiele jest takich osób, które nie mogą się doczekać kolejnej części przygód Chyłki i Zordona. Myślę, że i tym razem się nie zawiedli, a nawet ich apetyt został pobudzony jeszcze bardziej.Na pewno jest tak ze mną.




Chyłka ostatnim czasem nie jest specjalnie zachwycona z tego, jak potoczyły się jej losy po historii ze Szlezyngierami. Sama jednak tak wybrała, więc robi, co musi, ważne, że nikt nie komentuje jej nadmiernej miłości do tequili, choć jest tak do czasu. Błahe sprawy, z którymi ma do czynienia pozwalają jej pchać do przodu wózek zwany życiem i spłacać kredyt, a przecież nic więcej nie jest jej potrzebne. Nie myśli też o tym, że została praktycznie sama, bo odchodząc z kancelarii większość mostów została spalona. 

Kiedy spotyka zagubionego Roberta Horwata ma warażenie, że znowu łapie byka za rogi i teraz jest jej czas. Żona i córka robotnika z Ursynowa zostają brutalnie zamordowane. Ich polisa na życie była tak niebotycznie wysoka, że ubezpieczyciel nie spieszy się, aby wypłacić ją mężowi, stawia nawet zarzuty, że to właśnie on zabił żonę i córkę, aby otrzymać odszkodowanie. Również prokuratura stawia mu zarzuty, a Horwat musi walczyć o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu w tym właśnie Chyłka, która zdaje się nie przejmować tym, że robotnik jest Romem, a wszystkie dowody świadczą przeciw niemu...



Smaku całej sytuacji dodaje fakt, że po drugiej stronie barykady jako reprezentant firmy ubezpieczeniowej staje Kordian Oryński wraz ze swoim patronem. Zordon ma nadzieję przejąć interesy po Buchelcie, który niedługo wybiera się na emeryturę, dlatego robi wszystko, aby godnie spełniać wymagania klienta. W końcu czego się nie robi dla kariery. Kordian ma wielkie zakusy, aby wspinać się po drabinie sukcesów prawniczych, ale czy będzie umiał grać nieczysto, jak wymagają tego zleceniodawcy?

Po raz kolejny z wielką przyjemnością przeczytałam o prawniczych potyczkach Chyłki i Zordona. Książka zawiera niebanalną, zawiłą historię, do której zakończenia trzeba dotrzeć, bo nie można się go po prostu domyślić. Mnóstwo dobrego i czarnego huomoru, problemy alkoholizmu, rasizmu, przestępczości zorganizowanej - mamy tu wszystko. Przeszłość, która nie daje uciec. Przy tej książce nie można się nudzić, trudno ją odłożyć choćby na chwilę. Przeplatane rozdziały sprawiają, że chce się więcej i więcej, aż w końcu zakończenie ZNOWU zostawia poczucie niespełnienia i tęsknoty za kolejną częścią ich przygód... Remigiusz Mróz pochwalił się, że już skończył IV tom, tak więc czekam z niecierpliwością!

Wydawnictwo Czwarta Strona
Liczba stron: 622