środa, 6 kwietnia 2016

Mia Sheridan "Bez słów"



Jeśli kiedyś brakło mi słów, a przyznam, że niewiele jest takich sytaucji, to i tak nie pomyślałam o tym, jak to rzeczywiście jest, kiedy ma się tak wiele do powiedzenia, a nie można niczego wyrazić werbalnie. Wydaje się to niemożliwe, ale jak się przekonałam po lekturze Mii Sheridan, bez słów można powiedzieć dużo więcej niż umiemy sobie wyobrazić. Kiedy nie ma słów, inne rzeczy nabierają znaczenia, inne sprawy zwracają uwagę, wtedy można się przekonać, jak wiele potrafią powiedzieć nam oczy, uśmiech i wyraz twarzy, ściągnięte brwi, także dłonie, dotyk, ogólnie mowa ciała. O tym, jak wiele można wyrazić bez słów, przekonali się także bohaterowie historii, która dotknęła każdego zakamarka mojej duszy. Mowa o najnowszej powieści Mii Sheridan "Bez słów".

On - mężczyzna wyjęty poza marginesy społeczeństwa, słyszący i niemy, inteligentny, ale żyjący ze swoją tajemnicą z dala od ludzi. 
Ona - uciekająca przed dotychczasowym życiem, poturbowana przez los, szukająca miejsca, które będzie mogła nazwać domem. 
Łączy ich miejsce - Pelion, łączy ich śmierć ich rodziców, łączą ich koszmary i demony przeszłości, a także poszukiwanie miłości, choć nie do końca zdają sobie z tego sprawę.



Oboje nie wiedzą, o czym świadczą iskry przeskakujące między nimi podczas pierwszych spotkań. Bree nie umie wytłumaczyć, co ciągnie ją do chłopaka, który unika ludzi, ich spojrzeń i szeptów. Jednak każdy dzień przynosi im odpowiedź. Archer powoli otwiera swoją skorupę, powoli otwiera się na wszystko, co daje mu Bree... otwiera się na miłość. Dziewczyna układa sobie życie od nowa, znajduje pracę, przyjaciół, zdaje sobie też sprawę, że Hale znaczy dla niej coraz więcej, że w końcu znalazła swój dom. Muszą jednak oboje przejść drogę do szczęścia. Każdy swoją, oraz wspólną, czasem trudną, ale jakże piękną.

To jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam w życiu. Każda strona naznaczona jest emocjami. Razem z bohaterami wchodziłam w ich świat, w ich emocje. Przechodziłam z nimi przez kolejne momenty, chłonęłam to, co wypełniało ich serca, a co było powiedziane bez słów i to nie w przenośni. To, co między nimi zaszło, zarówno najpiękniejsze, jak i najtrudniejsze, wydarzyło się właśnie bez słów. 

Autorka doskonale wplotła w historię Archera i Bree losy pozostałych bohaterów. Ich przeszłość, mająca tak duży wpływ na teraźniejszość płynnie pojawiała się i znikała. 
Doskonały styl, wysmakowana erotyka, no i przede wszystkim wielka wrażliwość, która urzeknie każdego - to główne zalety tej powieści. O cudownej historii miłości już nawet nie wspominam. 

Głos, który jest najwyraźniejszy w tej opowieści o GŁOS SERCA. Jestem pewna, że zawładnie każdym, kto pochyli się nad historią rozgrywającą się w Pelion. Nie da się obojętnie zamknąć książki i odłożyć jej na półkę. Mam wrażenie, że na długo zostanie ona we mnie. 

No i okładka jest cudna! Polecam najbardziej! :)


11 komentarzy:

  1. Wrażliwość, o której piszesz, z pewnością przypadnie mi do gustu. Książkę mam w planach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham takie książki, bardzo ale to bardzo chcę ją przeczytać. Chyba będę musiała zamówić, bo nie wytrzymam.

    Bardzo fajna recenzja - przekonuje mnie po sięgnięcie po tę książkę. Zresztą już sama okładka jest tak wspaniała, że nie można przejść obok tej powieści obojętnie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem gotowa ja przeczytać. Pokochałam autorkę dosłownie ,jestem zauroczona jej twórczością. Ta lekkość i te emocje... Bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja recenzja naprawdę zachęca do sięgnięcia po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam nad nią i mam nadzieję, że niedługo zgarnę ją w swoje małe chytre łapki :D

    https://kulturalnaszafa.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka razy na nią trafiłam i jeszcze po nią nie sięgnęłam. A bardzo mnie ciekawi nawet sam tytuł tej książki. Chcę się przekonać na własnej skórze, czy taka piękna okładka posiada również "piękną" treść :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń