środa, 14 grudnia 2016

BOOK TOUR Katy Evans "Mine"

Ostatnio na moim blogu często pojawiają się posty odnoszące się do książek wędrujących dzięki akcji Book Tour organizowanej przez Literacki Świat Cyrysi. To naprawdę super sprawa! Dzięki Krysiu :) Jestem już po lekturze "Mine" Katy Evans. Bardzo czekałam na tę kontynuację i nie zawiodłam się. Nadal jest gorąco, walecznie, zaskakująco, a do tego zrobiło się...hmm, rodzinnie. Zapraszam :)



Lubię wracać do historii bohaterów, których polubiłam w pierwszych częściach serii. Remi i Brooke zdecydowanie do takich należą. Zawirowania, których doświadczyli w pierwszej części nie przeszkodziły im jednak nadal być razem. Wspólnie uczestniczą w życiu sportowym Remingtona, aż do momentu, kiedy wydarza się coś, co sprawia, że "B" musi odejść i nic nie jest w stanie jej zatrzymać. Choć przyjaciele pomagają Tate'owi podnieść się po rozstaniu, na nic zdają się ich chęci. Czy Brooke wróci? I co właściwie skłoniło ją do odejścia? Zapraszam do lektury :)

Bardzo podoba mi się zmiana, która zaszła w bohaterach w tej części. Wyraźnie widać, że oboje dojrzeli i inaczej podchodzą do różnych spraw. Owszem, sport nadal jest najważniejszy dla Remingtona, ale kiedy w zasięgu obojga pojawia się temat rodziny, nie uciekają przed nim, ale dojrzale do niego podchodzą. No i oczywiście poważnie traktują łączące ich uczucie. Choć Brooke mogłaby nieco mniej rozpływać się nad ciałem swojego mężczyzny, ciągłe komplementy każdemu w końcu przesłodzą :)

Autorka po raz kolejny zabiera nas w świat podziemnych walk, bitew, które mrożą krew w żyłach. Ciemne strony sportu ukazane są realistycznie i pokazują, że niektóre walki staczane są o coś więcej niż tylko dla wygranej. 

Ważne jest też ukazanie w książce postępowania z osobą dwubiegunową. To trudny temat, ale zgrabnie poruszony w książce. Głównie w związku z tą chorobą objawia się właśnie dojrzałość bohaterów. 



To naprawdę gorąca, zaskakująca książka pokazująca, jak można walczyć wbrew wszystkim i wszystkiemu, i jak można kochać mimo wszystko. Bardzo Wam polecam! Katy Evans po raz kolejny nie zawodzi Czytelnika :)

Dziękuję za możliwość uczestnictwa w akcji po raz kolejny :) 
Regulamin Book Tour znajduje się tutaj.

wtorek, 13 grudnia 2016

Magdalena Witkiewicz "Pracownia dobrych myśli"

Doskonale wiem, o ile lepiej czuje się człowiek, kiedy ma z kim porozmawiać, nie tylko o poważnych sprawach i problemach, ale po prostu o głupotach. Nie mówię, że o pogodzie, ale o sprawach które nas śmieszą, czasem martwią, czy ciekawią. Żałuję, że w moim miejscu zamieszkania nie ma takiego miejsca jak Pracownia Dobrych Myśli. A dlaczego? Przeczytajcie :)



Za mną już najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz o takim właśnie tytule - "Pracownia dobrych myśli". Kiedy zaczęłam ją czytać, miałam trochę mieszane uczucia. Bohaterowie wydawali mi się jacyś groteskowi, przejaskrawieni, a ich historie zwyczajne, nie bardzo do nich pasujące. Jednak z każdą kolejną stroną okazywało się, że są oni we właściwym miejscu, a ich historie są ze sobą powiązane bardziej niż by się mogło wydawać. Całość książki dała cudowny obraz przyjaźni sąsiedzkiej, miłości i wsparcia od osób tak naprawdę obcych. No i pokochałam jej bohaterów! Zresztą trudno ich nie lubić, zwłaszcza za humor i dobre serce, jakim obdarowała ich Autorka :)

Kto by pomyślał, że w miejscu, w którym Babcia Pelagia prowadziła pracownię krawiecką, panuje magia, w którą wierzy tak niewielu. A jednak sama kobieta miała tak wielką moc sprawczą, że widziała więcej niż inni potrafią zauważyć. Najważniejsze jednak, że jej mądrość i wzór życia nie poszły na marne. Wiele osób ciepło ją wspomina, najlepiej jak można, i dlatego Pracownia Dobrych Myśli powróciła znowu. Magia tego miejsca nie zniknęła mimo mieszczącego się tam sklepu z trumnami i częściami do szamb. Po raz kolejny Florian odczarował to miejsce i dzięki temu sprawił, że spełniły się jego marzenia o karierze florysty, stworzył pracownię malarską dla matki artystki, a przy okazji Pracownia stała się miejscem spotkań wszystkich mieszkańców kamienicy przy Przytulnej 26. To właśnie tam pozytywną energią ładowała się Ewa, która próbowała radzić sobie ze swoją samotnością po śmierci męża, Giga, poszukująca swojego miejsca na ziemi i mężczyzny swojego życia, a nawet Pani Wiesia, która czyta przecież gazety i telewizję ogląda, ale ciągle jeszcze czuje się nie do końca spełniona... Pracownia stworzona przez Floriana była schronieniem dla wszystkich zgubionych dusz. I kto by pomyślał, że stroiki z kwiatów wplecione we włosy mają tak wielką pozytywną moc :) No i nalewce nie wspominam :)



Po raz kolejny pokochałam książkę Magdaleny Witkiewicz. Nie jest ona typowym romansem, obyczajówką, ale ma w sobie tyle ciepła i tyle pozytywnego myślenia, że łatwo się nim zarazić. Ogromne poczucie humoru i ludzka dobroć mają naprawdę wielką moc. Dlatego samej sobie życzyłabym takiego miejsc jak Pracownia Dobrych Myśli...

Polecam bardzo!

Wydawnictwo FILIA

niedziela, 11 grudnia 2016

Tillie Cole "Raze" BOOK TOUR

Ostatnio mało mnie tutaj, ale to nie znaczy, że nie czytam :) Czytam, tylko nie mam na to tyle czasu, co zwykle, a o pisaniu już nie wspomnę. Mam nadzieję jednak, że do końca roku pojawi się jeszcze kilka postów :)
Dzisiaj zapraszam Was do mojej opinii o książce "Raze", którą przeczytałam po raz kolejny dzięki udziałowi w Book Tour organizowanemu przez Literacki Świat Cyrysi.



Raze, jest mężczyzną szkolonym w niewoli do tego, aby okaleczać i zabijać, to więzień numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć. Po latach niewoli w piekle, w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta, taka, która będzie krwawa, powolna i brutalna. Ma to być zemsta na człowieku, który skłamał i który go skrzywdził... Przez niego Raze stał się maszyną do zabijania, obdartym z człowieczeństwa...

Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova, przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku.Na co dzień ma ochronę, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat, dlatego marzy o wolności. Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako managerka imperium śmierci swojego ojca, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór wszystko to zmienia... Kisa wpada na ulicy na wytatuowanego i pokrytego bliznami mężczyznę, który obudzi w niej głęboko skrywane uczucia. Pragnienia znajome, choć zakazane. Dziewczyna od razu będzie wiedziała, że wpadła w tarapaty. Piękny i groźny mężczyzna ma w oczach śmierć. Kisa ma na jego punkcie obsesję. Pragnie go. Łaknie jego dotyku. Musi zdobyć tego tajemniczego mężczyznę, którego zwą Raze, tylko czym to się dla niej skończy...

Czytałam wcześniej recenzje tej książki i bardzo się na nią "napaliłam". Ale szczerze powiem, że trochę przeceniłam swoje możliwości. "Raze" zdecydowanie nie jest dla takich wrażliwców jak ja. Pełno w tej książce przemocy psychicznej i fizycznej, okrucieństwa i sadyzmu. Sceny walk w podziemiu są tak dosłowne, że aż trudno sobie ich nie wyobrażać. 

Nie mniej jednak książka jest naprawdę świetną powieścią w gatunku dark erotic romance. Dużo w niej erotyzmu, napięcia seksualnego między bohaterami, ale i okrutnych scen walk. Mega romantyczny wątek miłosny dodaje pikanterii i sprawia, że chce się brnąć, mimo drastycznych scen, do końca. Czasem nawet chciałoby się wejść w rolę postaci, żeby poznać ich motywy działania. Kreacje bohaterów są bardzo wyraziste i barwne, ich życie i postępowanie bardzo wpływa na czytelnika, szczególnie postać głównego bohatera, który nie wie kim naprawdę jest, a jego życiem rządzi jedynie chęć zemsty. 

Powieść Tillie Cole wywołuje naprawdę duże emocje u czytelnika. Nakładają się one jednocześnie. Czytając czujesz smutek i gniew, ale także radość, która nagle zostaje zakłócona przez żądzę zemsty.

Jeśli macie mocne nerwy, nie jesteście typem wrażliwców, którym bstialskie sceny przeszkadzają w czytaniu, to "Raze" jest książką dla Was. Nie tylko ze względu na swoją ciemną stronę, ale także ze względu na bardzo romantyczny wątek miłosny, w który wikłają się Kisa i Raze. Zapewniam, że całym sobą wejdziecie w życie tych postaci, aich losy na długo zostaną wewnątrz Was.

Za udział w Book Tour dziękuję Krysi z bloga Literacki Świat Cyrysi.
Regulamin Book Tour znajduje się TU.

wtorek, 29 listopada 2016

Natasza Socha "Biuro przesyłek niedoręczonych"

Nadszedł taki czas każdego roku, w którym zdecydowanie zaczynamy myśleć już o Świętach. I choć to jeszcze prawie miesiąc, reklamy nie pozwalają nam zapomnieć, że musimy pamiętać o świątecznych zakupach i prezentach, na które czekają przecież nie tylko najmłodsi. Zdarza się jednak, że nie do wszystkich możemy dotrzeć osobiście, z różnych względów: braku czasu, zbyt dużej odległości, choroby... Wtedy zazwyczaj decydujemy się na wysyłkę listu z życzeniami, czy prezentu w formie paczki. Na poczcie i w firmach wysyłkowych zawsze narzekają, że to dla nich najbardziej gorący czas w roku. Niestety bywa i tak, że przesyłki nie docierają do adresata. Co się wtedy z nimi dzieje? Gdzie trafiają? Rąbka tajemnicy uchyla nam Natasza Socha w swojej świątecznej powieści "Biuro przesyłek niedoręczonych". Książka ta jest absolutnym must have dla wszystkich, którzy chcą poczuć klimat Świąt już w listopadzie, czy na początku grudnia. Dlaczego? Zapraszam :)


Zuzanna - główna bohaterka książki, uciekając przed prywatną sprawą, która nie daje jej spokoju, zatrudnia się w Biurze Przesyłek Niedoręczonych, do którego trafiają listy i paczki, które nigdy nie dotarły do właściwych adresatów. Jak się później okazuje, Zuzia sama w porę nie wysłała listu, na którym bardzo jej zależało...
Z każdym dniem niedoręczone przesyłki coraz bardziej ją intrygują, zwłaszcza listy. Kiedy poznaje panią Milę, okazuje się, że odrobinę można nagiąć przepisy w sprawie niewysłanych listów, zwłaszcza, że nie istnieje oficjalny zakaz ich otwierania. Okazuje się, że pani Mila sama już działa w sprawie listu, który nie dotarł do chorego Michasia, a dla którego tajemniczy Pisarz specjalnie napisał bajkę. Zuzia zaczyna więc współpracować z sąsiadką z pokoju obok. Szczególnie swoje serce oddaje sprawie listów, które od trzydziestu ośmiu lat nie trafiają do adresatów, choć ci nieustannie próbują się spotkać w każdą Wigilię od prawie czterdziestu lat. Czy Zuzia zdąży dostarczyć listy pod odpowiedni adres na czas? 

Historia, którą opowiedziała nam Autorka jest po prostu magiczna. Dosłownie i w przenośni, ale nie chcę zdradzać, dlaczego. Zakończenie naprawdę sprawia, że można uwierzyć w cuda i w to, że są listy, których po ostu nie można zostawić bez odpowiedzi. Czasami po prostu są słowa, które nie mogą uciec w próżnię, ale muszą trafić do serca, które kocha naprawdę...

Książka napisana jest jak zawsze świetnym stylem, dostępnym językiem i z dużą dawką humoru. Świetne wykreowanie postaci wpływa znacząco na całość powieści, a bajka o bursztynowej łzie wzruszy chyba najtwardsze serce. Z moich wycisnęło łzy, choć o to nie trudno ostatnio :) Natasza zabiera nas w magiczne i tajemnicze miejsce, do którego chyba każdy chciałby się czasem udać... 


Do Świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze kilka tygodni, ale klimat z książki Nataszy na pewno udzieli się każdemu Czytelnikowi. Magia Świąt działa i tutaj widać to najlepiej. Z całego serca polecam Wam tę książkę, nie tylko na czas świąteczny, ale i na trudny czas, kiedy trudno uwierzyć w dobro mieszkające w każdym człowieku...

"Tak właśnie jest. Nie ma na świecie przypadków. A każdy człowiek żyje po to, by  taki, czy inny sposób wpłynąć na życie kogoś drugiego. To coś jak system naczyń połączonych. Nigdy nie robimy czegoś tylko dla siebie. Każde nasze zadanie, każda działalność ma swoje echo. Machina stale się kręci."

Za egzemplarz recenzencki dziękuję pięknie Autorce oraz Wydawnictwu Pascal


poniedziałek, 21 listopada 2016

Ewa Przydryga "Motyle i ćmy" BOOK TOUR

Niestety ostatnio czas jakoś nie sprzyja mojemu czytaniu, a z czasem pewnie będzie o to jeszcze trudniej, bo trochę zmian zajdzie w moim życiu, ale póki co, po raz kolejny wzięłam udział w Book Tour organizowanym przez Literacki Świat Cyrysi. Tym razem z czytelniczej podróży dotarła do mnie powieść będąca debiutem literackim Ewy Przydrygi, zatytułowana "Motyle i ćmy". Jeśli jesteście ciekawi, czy mi się spodobała, zapraszam dalej :)



Główna bohaterka powieści - Julia stoi u progu wielkiej kariery w świecie mody. Właśnie zaprojektowała kolekcję ze złotych pajęczych nici, od której sukcesu zależy to, czy zdobędzie stanowisko, pieniądze i sławę. Tymczasem na miesiąc przed wielkim pokazem Paris Fashion Week ktoś włamuje się do jej pracowni i niszczy bezcenne stroje...
Niedługo potem okazuje się, że o młodą projektantkę upomina się jej tragiczna przeszłość. Krok po kroku poznajemy mroczne tajemnice i podążamy za Julią próbującą odkryć, kto i dlaczego usiłuje zrujnować jej obecne życie.
Miłość, tragiczna śmierć przyjaciółki sprzed lat, siostrzana więź, a także intryga kryminalna. W tle światowa stolica mody – Paryż – a także urokliwa Prowansja, egzotyczna Indonezja oraz… Poznań i jego nieznane zakamarki.*

Od samego poczatku powieści czytelnik czuje się zaintrygowany i troche przerażony, bo nie wie, co dalej może nastąpić. Im dalej brnie w książkę, tym więcej spotyka niewiadomych, a rozwiązanie zagadki dotyczącej tego, kto jest przyczyną całego zamieszania, poznaje dopiero na końcu. To jak puzzle, składane element, po elemencie. Autorka naprawdę świetnie poprowadziła te wątki, mocno je zapętliła, przez co powieść bardzo wciąga i nie sposób szybko ją odłożyć. 

Rzadko sięgam po gatunek jakim jest triller psychologiczny z wątkami obyczajowymi, ale dzięki Krysi poszerzam swoje horyzonty i tak stało się też tym razem. Historia Julii naprawdę mnie wciągnęła i zabrała w podróż, nie tylko czytelniczą, ale i po świecie. Paryż, Prowansja, a nawet egzotyczna Indonezja - te miejsca odwiedziłam wraz z Julią w świecie wyobraźni, co było naprawdę łatwe dzięki plastycznym opisom autorki i lekkiemu stylowi, jakim jest napisana książka. 

Jeśli Was też dręczą jakieś sekrety z przeszłości, które mają wpływ na teraźniejszość, to poznajcie historię Julki, na pewno Wam się spodoba. Polubią ją także ci, którzy lubią moczne, wciągające historie, szybką akcję i wielowątkowość. Polecam!

Za udział w Book Tour dziękuję Krysi z bloga Literacki Świat Cyrysi :)



Regulamin Book Tour znajduje się tu.

*http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=motyle_i_cmy,druk

czwartek, 3 listopada 2016

Krystyna Mirek "Spełnione marzenia"

Wizyty w Jabłoniowym Sadzie Krystyny Mirek, zawsze należą do udanych. Z pewnością można tam zaczerpnąć mnóstwo dobrej energii, radości, nadziei i pocieszenia w trudne dni. "Spełnione marzenia" to kolejna wspaniała część rodzinnej sagi, choć osobiście strasznie żałuję, że trzeba się rozstać z rodziną Zagórskich.. chętnie bym wróciła jeszcze do tego magicznego, rodzinnego sadu... Zapraszam :)



Zagórscy są kochającą się rodziną, której ostoją jest rodzinny dom, pełen ciepła i miłości, a w nim zawsze obecna jest mama Helena, chętna do pomocy i służąca dobrą radą. Czasami wydaje nam się, że coś jest wieczne, że coś jest dane nam raz na zawsze i możemy z tego korzystać do woli. Ale nawet w tak dobrej rodzinie, która wydaje się "działać" bez zarzutu, czasem coś szwankuje. Jak materiał, który pruje się z kilku stron, a w końcu posiada wielką dziurę...
Helena długo przed sobą samą udawała, że wszystko jest w porządku, próbowała nie zauważać cienia, który za nią chodzi i sprawia, że staje się coraz słabsza. Nigdy się nie skarżyła, nie chciała i teraz. Zwłaszcza, że mąż wsiąkł w nowy biznes, a córki próbowały poukładać sobie życie po swojemu, więc nie chciała ich trapić. I każdy żył, jak gdyby nigdy nic, choć może i zauważał, że kobieta jest nieco bledsza, ale uważał, że to na pewno nic poważnego...

Maryla zaczęła od nowa układać sobie życie ze "starym" mężem w rodzinnym domu, Gabrysia z Kornelem nieustająco czekali na spełnienie swojego największego marzenia, jakim było Dziecko, Julia próbowała pokonać finansowe kłopoty, walczyć z konkurencją, a to tego coraz bardziej brnęła w znajomość z Bartoszem, który zawzięcie uważał, że nie chce wchodzić w żadne związki, Anielka wraz z córką wyjechała do Warszawy, by tam wraz z ukochanym układać sobie nową codzienność. Jan wchłonął w księgarnię tak bardzo, że coraz mniej miał czasu dla żony, nawet siostra Heleny - Marta, jakoś częściej organizowała sobie czas wolny w towarzystwie Leszka. Każdy z członków rodziny szukał swojego szczęścia, gnał po swoje marzenia, a w pędzie zwyczajnych dni, nie zawsze łatwo ze wszystkim zdążyć, wszystko zauważyć. Dopiero choroba Heleny zmusiła wszystkich do tego, żeby zwolnić...

Rodzina jest jednym z najsilniejszych fundamentów, zbudowana na miłości i wzajemnym wsparciu, zawsze jest ostoją i pomocą, nawet w najtrudniejszych chwilach. Saga "Jabłoniowy Sad" doskonale to ukazuje. Jesteśmy silni, kiedy rodzina jest silna, kiedy wspieramy się i słuchamy na wzajem. Łatwiej nam dążyć do celu, spełniać marzenia, jeśli mamy oparcie w najbliższych. Krysia Mirek po raz kolejny we wspaniały sposób pokazała, jak piękna jest miłość rodzinna, jaka tkwi w niej siła.

Książka "Spełnione marzenia" jest wspaniała. Świetnie zbudowane wątki, przeplatane tak, aby brnąć w kolejne strony. Naprawdę szybko się ją czyta, bo ciekawość rośnie z każdą stroną. Jest pełna ciepła, mądrości życiowej, wielu emocji i wzruszeń, dobra i wiary w ludzi.
Z całego serca polecam ją wszystkim! :)

Wydawnictwo FILIA

niedziela, 30 października 2016

Elle Kennedy "Błąd" BOOK TOUR

Po raz kolejny wzięłam udział w akcji organizowanej przez Krysię z bloga Literacki Świat Cyrysi. Tym razem był to Book Tour z książką "Błąd" Elle Kennedy. Jak zawsze, Krysia zaproponowała nam-blogerom książkę wartą uwagi, wzbogacającą nasze czytelnicze doświadczenia i zaspokajającą nasze czytelnicze potrzeby. Tak, zdecydowanie ta książka zdała te egzaminy na piątkę z plusem. Przekonajcie się dlaczego, zapraszam.


"Błąd" to kolejna powieść młodzieżowa Elle Kennedy, z którą mam do czynienia i po raz kolejny mnie zaczarowała. Historia młodych dorosłych pokazana jest niezwykle autentycznie, nie umniejszając wad bohaterów, ani nie powiększając ich zalet, pokazuje prawdziwe życie uczuciowe studentów, ich zwyczaje i życie w kampusach akademickich. 

John Logan jest chłopakiem beznadziejnie zakochanym w dziewczynie swojego najlepszego przyjaciela. I choć może mieć każdą dziewczynę, żadna nie zostaje u jego boku na dłużej. Najprostszym zapomnieniem wydaje się spontaniczny seks i sporo alkoholu. Do czasu, kiedy  John przypadkowo spotyka Grace. Mimo, że nie chce mieć z nią wspólnego nic więcej, to ciągle jakoś do niej wraca, choć popełnia błąd za błędem... Dopiero, kiedy Grace znika, chłopak postanawia udowodnić, że nie zasługuje na to, by go skreślić...

Początkowo, kiedy poznajemy Grace, jest zawstydzoną dziewczyną, marzącą o fajnym związku, seksie i prawdziwym studenckim życiu. Ciągle jednak nie potrafi się otworzyć na innych. Kiedy poznaje Logana, robi sobie tylko złudne nadzieje, a on nie pozostawia złudzeń. Dlatego, kiedy wraca po przerwie wakacyjnej na uniwersytet, nie jest już tą samą dziewczyną. Jest odważniejsza i na pewno nie naiwna. Przekonuje się o tym właśnie Logan, któremu wydaje się, że to Grace będzie za nim biegać. Zmienia jednak zdanie, kiedy okazuje się, że musi się postarać o jej względy i dać z siebie trochę więcej niż zakładał. 

Historia campusowa jest naprawdę ciekawa, pełna humoru i prawdy o życiu amerykańskich studentów. Bohaterowie są bardzo autentyczni, ich zachowania świetnie prowadzą akcję i są wyważone na tyle, że nie odczuwa się irytacji podczas czytania. Bohaterów da się lubić! Poruszone są także poważne tematy, takie jak alkoholizm rodziców. No i nie brakuje oczywiście scen intymnych, które nie są wulgarne, ale pełne namiętności i magnetycznych wibracji między młodymi. 

Jeśli macie ochotę na młodzieżową historię, opisującą studenckie życie, które nie jest wolne od błędów i pomyłek, ale do tego jest imprezowe, zabawne i radosne, to ta powieść jest właśnie dla Was. W końcu każdy z nas popełnił w życiu jakieś błędy, a na pewno było tak w młodości :) Polecam!


Dziękuję za możliwość uczestnictwa w Book Tour :)
Regulamin Book Tour znajduje się tu.

poniedziałek, 24 października 2016

Kathrin Lange "Serce z popiołu"

W końcu doczekałam się ostatniej części sercowej trylogii Kathrin Lange zatytułowanej "Serce z popiołu". Warto było czekać, bo historia po raz kolejny mocno wciągnęła, ale nie obyło się też bez irytacji bohaterami i niektórymi wątkami. Zapraszam do recenzji :)




Juli miała nadzieję, że uda jej się stworzyć trwały związek z Davidem, jednak ciągle nie potrafił on się uporać z utratą pamięci w sprawie śmierci byłej ukochanej Charlie. Dziwne wydarzenia ciągle przesuwały marzenia w czasie, aż do momentu, kiedy okazało się, że Charlie żyje! I choć każdy pomyśli, że to koniec kłopotów i wyrzutów sumienia u chłopaka, niestety, nic bardziej mylnego. Właśnie teraz Charlie postanawia, że odzyska byłego narzeczonego, a sytuację tę ułatwia jej fakt, że Juli wciąż nękana jest przez ducha, przez co popada w coraz większy obłęd. Wtedy właśnie David chcąc ratować Juli, postanawia z nią zerwać... Ona z kolei doświadczając coraz bardziej przerażających wizji, postanawia, że lepiej będzie skończyć z klątwą raz na zawsze, nawet jeśli miałaby też stracić swoją szansę na miłość...


Druga część skończyła się tak, że naprawdę czekałam na kontynuację z drżącym sercem. No i owszem, Autorka przyniosła odpowiedzi, rozwiązania zagadek, ciekawą historię, ale i bohaterów, którzy mocno mnie irytowali. W momencie, kiedy emocje Charlie i Juli były mocno analizowane, jakoś mniej jest w tej historii uczuć Davida, a jakby nie patrzeć, to właśnie o niego walczą dziewczyny. Chłopak nie pokazuje konkretnego stanowiska w stosunku do nich, choć mocno targają nim sprzeczne uczucia i rozdarte serce. Szkoda, bo to trochę zmniejsza moją fascynację książką, a może nawet bardzo. 



Zdecydowanie jednak podoba mi się klimat powieści wciąż utrzymany na tajemniczej wyspie, wśród atmosfery duchów, tajemnicy, a do tego dziwnych zachowań pełnych koszmarów, halucynacji i zjawisk nadprzyrodzonych. Czasem trudno rozróżnić prawdę od kłamstwa i jawę od snu, ale to tylko buduje odpowiednie napięcia i sprawia, że chce się czym prędzej dotrzeć do zakończenia. Autorka bardzo sprytnie zbudowała intrygę, co tylko zachęca czytelnika do tego, by brnął jeszcze dalej i dalej, a zaskoczenie zupełnie go zaskoczyło. I wszystko byłoby super, gdyby nie ten irytujący wątek miłosny...

Jeśli macie ochotę na powieść pełną tajemnic, atmosfery grozy, chcecie wejść do świata, w którym trudno rozstrzygnąć, co dzieje się rzeczywiście, a co jest tylko snem, a przy tym poznać historię trójkąta miłosnego bohaterów, oraz poznać rozwiązanie zagadki całej trylogii, to zapraszam Was do przeczytania "Serca z popiołu", nie będziecie się nudzić :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Muza :)


wtorek, 18 października 2016

Natasza Socha "Dziecko last minute"

Prawdopodobnie na dziecko nigdy nie ma dobrego czasu, zwłaszcza, kiedy pojawia się nieplanowane. Zawsze coś innego jest w tym momencie ważniejsze: praca, kariera, szukanie odpowiedniego partnera na ojca. Kiedy jednak dziecko się już pojawia, nawet jeśli wywraca świat do góry nogami, to i tak zazwyczaj przynosi niezmierzone pokłady szczęścia. Tylko, co wtedy, kiedy kobieta ma już 46 lat i była przekonana, że to czas na menopauzę, a nie na macierzyństwo? Świetną historię o tej tematyce napisała, jak zawsze z humorem, Natasza Socha w powieści "Dziecko last minute". Zapraszam :) 



Główna bohaterka Kalina, chcąc zrobić w swoim życiu jeszcze coś szalonego, spisuje 10 rzeczy, które chce wykonać. Podążając ich tropem wyjeżdża z domu, nie tłumacząc się zbytnio, ani matce, ani córce. Jakże jest zaskoczona, kiedy okazuje się, że jest ponownie w ciąży! I niby nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że ma 46 lat, a ojca swojego dziecka zna zaledwie kilka tygodni. Dopada ją zrozumiała huśtawka nastrojów, którą potęgują jeszcze kolejne wydarzenia z jej życia. Kosma - jej partner próbuje przygotować się do tego, że zostanie ojcem, nieco przy tym świrując, jej matka zupełnie zapomniała języka w gębie, odkąd poznała nowinę o dziecku, dorosła córka zupełnie nie może pogodzić się z rodzeństwem, a były mąż bardzo chce wrócić na łono rodziny. A to nie wszystko! Kalina poznaje też rodzinne tajemnice, prawdę, która była przed nią ukrywana praktycznie przez całe jej życie. Nic dziwnego, że hormony buzują, a emocje w niej kipią. Ukojenie przynoszą jedynie listy wymieniane z przyjaciółką, z którą nie widziały się od wielu lat. Jak Kalina poradzi sobie z tym emocjonalnym rollercoasterem? 



Temat poruszony przez Nataszę, świetnie wpisuje się w tematykę niedawnych wydarzeń w naszym kraju. "Dziecko last minute" to opowieść o trudnych wyborach, późnym macierzyństwie, ale i miłości. Akcja powieści gna do przodu, ale przy okazji Autorka pokazuje, jak ze spokojem można przejść przez ten czas późnej ciąży, nie pławiąc się w strachu, ale biorąc od życia to, co nam daje. Warto podkreślić, że jest to napisane lekko i z humorem, ale też tak, aby skłonić czytelnika do refleksji. W końcu każdy z nas ma prawo decydować za siebie... a dziecko nie jest końcem świata, nawet, jeśli można by już zostać babcią ;)



Książka ta jest kontynuacją "Hormonii", książek z cyklu "Matki, czyli Córki", jednak zdecydowanie można ją czytać osobno, gdyż autorka zgrabnie nakreśla tematykę poruszaną w pierwszej części. Ale jak to w przypadku literatury, zawsze warto zacząć od początku :) ja serdecznie polecam obie powieści!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję pięknie Autorce :)

Wydawnictwo Pascal

wtorek, 11 października 2016

Laurelin Paige "Uwolnij mnie"

Mam dzisiaj dla Was kolejną świetną powieść Laurelin Paige otwierającą serię "Połączeni". "Uwolnij mnie" to książka nie tylko o układach i łamaniu zasad, ale też pokazująca, jak bardzo zmienia nas bliskość drugiej osoby, nawet takiej, z którą nie chcemy mieć nic wspólnego. Zapraszam :)



Układ zazwyczaj ma proste zasady, których obie strony powinny się trzymać. Mają mniej lub bardziej restrykcyjne założenia, których trzeba przestrzegać, aby dotrzymać warunków układu. Jeśli są to relacje biznesowe, być może nie jest to trudne, ale co w przypadku, gdy jest to relacja seksualna, a z czasem dołączają do niej emocje i uczucia. Trudno wtedy nie łamać zasad, zwłaszcza, jeśli jest to obustronne. Przekonali się o tym Gwen i JC.

Gwen to dziewczyna, której życie nie rozpieszcza. Jej matka umarła wcześnie, natomiast ojciec z łatwością wyładowywał na niej i rodzeństwie swoje złe emocje i frustracje. Wydawało się, że kiedy trafił za kratki, koszmar się skończy, jednak wraca z podwójną siłą po 10 latach w dorosłe życie Gwen, Normy i Bena. Dzięki staraniom Normy ich życia wygląda w miar normalnie. Gwen osiągnęła sukces zawodowy - zarządza jednym z najpopularniejszych klubów nocnych w Nowym Jorku, jest singielką, jednak łapie się na tym, że najlepiej czuje się w sytuacjach, które może kontrolować. 

Wszystko się zmienia, kiedy poznaje tajemniczego JC. Mimo, że zupełnie się nie znają, on za punkt honoru stawia sobie, aby zburzyć mur, którym Gwen otacza się na co dzień. chce jej dać wolność i nieograniczoną ilość rozkoszy. Aby to osiągnąć mężczyzna proponuje jej układ, który tylko z pozoru wydaje się jasny...

Ten układ chyba nie miał prawa się udać. Zarówno Gwen, jak i JC czuli iskrzenie między nimi i z czasem wiedzieli, że to nie jest tylko układ, tylko seks. Owszem JC próbował się wycofywać, ale czy można uciec przed tym, co czuje serce? Kolejne łamane zasady coraz bardziej ich do siebie zbliżały, jednak na drodze do prawdziwego związku staną tajemnice JC z przeszłości i jego życia poza Nowym Jorkiem... 

Oczywiście ważny jest też wątek przemocy, która po latach wraca do rodzeństwa ze zdwojoną siłą, bo kiedy wydaje się, że dzieci są już dorosłymi, to okazuje się, że wobec ojca zawsze będą czuły się skulone i zranione. To ważny wątek, który też świetnie jest poprowadzony w powieści i ciekawa jestem, jak się potoczy w kolejnej części. 


Książka jest bardzo interesująca, fabuła ciekawa, akcja nie zatrzymuje się nawet na chwilę, a zakończenie nie tylko pozwala zrozumieć zachowanie bohaterów, ale i buduje napięcie, aby zachęcić czytelnika, by sięgnąć po kolejną część serii. Erotyka jak zawsze u Paige, wysmakowana, niewulgarna, a mimo to ujęta w sposób romantyczny. Ja zdecydowanie czekam na kolejną część! 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu 


poniedziałek, 3 października 2016

Agnieszka Krawczyk "Przyjaciele i rywale"

Najnowszą książkę Agnieszki Krawczyk przeczytałam już kilka dni temu, jednak trochę chciałam sobie przemyśleć to, co napiszę. Po raz kolejny książka skradła kawałek mojego serca, uzmysłowiła mi wiele rzeczy i sprawiła, że bohaterowie zostaną ze mną na dłużej. Zapraszam do mojej recenzji "Przyjaciół i rywali" oraz małych domysłów, co może nas czekać w kolejnej części trylogii.



W Zmysłowie czas wydaje się płynąć inaczej, lato wydaje się jeszcze bardziej gorące, malownicze i burzowe, a ludzie bardziej przyjaźni, pełni sympatii i wrażliwości. To właśnie tu Agata i Daniela znalazły swoje miejsce na ziemi, spełniają się pracując w herbaciarni i opiekując Tosią. Wszystko wydaje się być sielanką, na co często zwraca uwagę sama Agata, aż do czasu, gdy wszystkie siły zdają się sprzysiąc przeciw Niemirskiej. Moje zdanie jest jednak takie, że właśnie Agata jest taką osobą, która poradzi sobie ze wszystkimi nadciągającymi kłopotami. Nie chcę opowiadać historii sióstr, bo lepiej, żebyście zapoznali się z nią sami, bo naprawdę warto, chcę jedynie zwrócić uwagę na wartości, które szczególnie zwracają moją uwagę w powieści, a są to: rodzina, przyjaźń, miłość, społeczeństwo i rywale.

RODZINA

Rodzina to siła, z której każdy czerpie potrzebną energię. To bliskość, wsparcie w każdej sytuacji. To bezwarunkowa miłość, nie tylko ubrana w ciepłe słowa. Czasami jest to też gorzkie rozczarowanie, ból, który wydaje się nie do zniesienia. Jednak mimo wszystko rodzina to siła. Urzekła mnie w powieści przede wszystkim relacja trzech sióstr. To jak starsze dbają o najmłodszą, mimo, że nie są siostrami krwi, jak zawsze umieją znaleźć dla siebie dobre słowo i czas, by spędzić go razem. Ponadto ich siła to wielkie wsparcie jakie otrzymują od rodziców, mimo, że dziewczyny są dorosłe, zawsze mogą liczyć na pomoc i troskę ze strony najbliższych. Mimo, że Agata jest rozczarowana i rozgoryczona zachowaniem swojej biologicznej matki, wybacza jej, próbując zrozumieć jej postępowanie i to, że nie szukała z nią kontaktu, nawet kiedy już wiedziała o swojej chorobie. Postanowiła też odnaleźć ojca Tośki, mimo, iż nikt nic o nim nie wiedział. Udało się, jednak nie wiadomo, jakie skutki to przyniesie. Bo choć ojciec nie żyje, pozostawił po sobie spory majątek, którym przyrodnie rodzeństwo dziewczynki niekoniecznie chce się podzielić... Ciekawe, czy w kolejnej części zachowają się oni jak prawdziwa rodzina? Mam pewne obawy...

PRZYJAŹŃ

To chyba najpiękniej zbudowana relacja w powieści, oczywiście obok siostrzanej. Agata i Daniela są siostrami, ale i najlepszymi przyjaciółkami. Dzielą się ze sobą wszystkim, nie mają przed sobą na dłużej tajemnic, uważnie słuchają wzajemnych rad. To naprawdę piękna więź. Również Monika znajduje wspaniałą nić porozumienia z dziewczynami. I nie sposób nie wspomnieć tu o Doktorze Wilku, przyjacielu rodziny, stałym bywalcu herbaciarni, oraz jego siostrzeńcu Julku. Sąsiadka Julia to także przyjaciółka rodziny i jak się okazuje wielka dobrodziejka, o czym przekonuje się Agata po załatwieniu spraw urzędowych. Przyjaźń zawiązuje się także między Danielą a Jakubem, choć mam nadzieję, że w trzeciej części jakoś bardziej się to rozwinie :) No i relacja najdziwniejsza dla mnie: Agata i Piotr - niby przyjaźń, ale w powietrzu czuć coś więcej, no i Agata i Martyna - niby rywalki, ale niechcący przyjaciółki. Oj, w trzecim tomie będzie się działo!



MIŁOŚĆ

Póki co w Zmysłowie główną rolę odgrywa związek Piotra i Martyny, którzy zaplanowali już datę ślubu. Wydaje mi się jednak, że te plany nieco się pozmieniają. Uczucie zaczyna kwitnąć także między Julkiem a Kingą. Pozostali bohaterowie na razie nie odkrywają swoich uczuciowych kart. Mam wrażenie, że można snuć domysły, ale otwarcie nikt się do niczego nie przyznaje. Może nieśmiało Agata wspomina o swoich emocjach, ale wypycha swoje myśli ze świadomości, żeby nikogo nie zranić. W"Przyjaciołach i rywalach" poznajemy jeszcze jeden, bardzo zawiły wątek miłosny dotyczący Ady Bielskiej i Cezarego Halickiego, widziany oczami jego byłej żony. To ważny wątek dla powieści, ukazujący też potęgę i siłę miłości, ale i trudne rozstanie.

SPOŁECZEŃSTWO

Książka Agnieszki Krawczyk wyśmienicie pokazuje, jak bardzo liczy się pomoc znajomych i sąsiadów. Siostry  Niemirskie niejednokrotnie się o tym przekonały, czy to przy rozbudowie herbaciarni, czy organizacji wystawy. Ale najbardziej chyba wszyscy zjednoczyli się po wypadku Danieli i Jakuba. Wtedy każdy był chętny do pomocy. Zwłaszcza najbliżsi, czyli Julia, doktor Wilk, czy Piotr. Ale także Julek, Kinga, Monika. To naprawdę ważne, że w trudnych chwilach ludzie potrafią być dla siebie pomocni i życzliwi.

RYWALE

Niestety trudne sprawy, które spotykają siostry, nie pojawiają się znikąd. Ktoś za nimi stoi. Jednak trzeba zauważyć, że mimo, że rywal wydaje się być trudnym przeciwnikiem, z czasem może pokazać swoje drugie oblicze. I tak wyglądała sytuacja z Magdą. Najpierw pojawiła się ona jako dziewczyna Filipa - chłopaka Agaty. Sytuacja na szczęście się wyjaśniła, otworzyła oczy obu kobietom i znalazły one nawet wspólny cel i język. Trudno mi powiedzieć, jak rozwiązana będzie sytuacja z panią Trzmielową i planami budowy źródeł termalnych w Zmysłowie. Mam jednak nadzieję, że także rozwiąże się pozytywnie dla naszych bohaterek, bo póki co jest dla nich wielkim zmartwieniem.



Zdecydowanie "Przyjaciele i rywale" to wspaniała powieść. Bardzo obszerna, ale bogata w wartości, które każdy może wykorzystać dla siebie. Każda strona, każdy opis, zawiera w sobie mądrość, która uczy i wzbogaca duszę czytelnika. Piękna fabuła i równomierne tempo akcji sprawiają, że książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Nie można się przy niej nudzić, bo często rozmowy bohaterów wywołują uśmiech na twarzy. A nierozwiązane sprawy powodują, że już nie mogę się doczekać kolejnej części!

Bardzo polecam!!!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu FILIA


piątek, 30 września 2016

"Jestem tu i teraz. Jak stać się uważnym we wszystkim, co się robi"The Mindfulness Project

Już od 14 września w księgarniach dostępna jest książka „Jestem tu i teraz. The Mindfulness Project”, która uczy, jak żyć z pełną uwagą. To zestaw ćwiczeń na koncentrację – choć łatwych do wykonania, to zadziwiająco skutecznych. Oto nowy sposób na bezstresowe i kreatywne życie. Zapraszam :)




 W 1968 roku Paul McCartney wyjechał z Beatlesami do Indii i nauczył się medytować, co stało się inspiracją dla słynnego „The White Album”. Angelina Jolie twierdzi, że odnajduje medytacyjne momenty uwagi, gdy siedzi na podłodze z dziećmi i rysuje. Na początku lat 90. trener NBA Phil Jackson święcił pamiętne triumfy z drużyną Chicago Bulls. Jak osiągnął zwycięstwo? Pomogły  nie tylko treningi, ale także specjalne techniki zainspirowane medytacją, które wzmocniły psychikę zawodników – mindfulness. Mindfulness to coraz popularniejsza na Zachodzie, prosta i efektywna metoda radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami – szkoła bycia tu i teraz, przeżywania chwili obecnej z pełną uwagą i bez osądzania. Pozwala ona uwolnić się od negatywnych emocji i złych nawyków, rozwijać kreatywność oraz uważnie spojrzeć na świat.

Badania naukowe dowiodły, że techniki mindfulness bardzo korzystnie wpływają na zdrowie i dobre samopoczucie. Uznawane są za osobną metodę terapeutyczną, która przynosi ulgę w depresji, chronicznych bólach, problemach emocjonalnych. W roku 1967 dr Herbert Benson z Uniwersytetu Harvarda zbadał osoby medytujące – ich temperaturę ciała, ciśnienie, częstotliwość bicia serca. Miały one o wiele lepsze wyniki w porównaniu z grupą osób niemedytujących. Ponadto dowiedziono, że mindfulness działa motywująco oraz znacznie zwiększa skuteczność w pracy.

„Jestem tu i teraz. The Mindfulness Project” zawiera ponad 80 prostych, interaktywnych ćwiczeń na rozwijanie kreatywności i ciekawości świata. Wykonywanie poszczególnych zadań przywraca utraconą łączność z ciałem i umysłem. Można wykonać wszystkie ćwiczenia albo tylko te, które odpowiadają bieżącym potrzebom. Ja nie mam odpowiednio dużo czasu, by wykonać wszystkie ćwiczenia, ale niektóre przykuły moją uwagę i postanowiłam z nimi trochę "powalczyć". 



Podeszłam do tych ćwiczeń z małą rezerwą, bo raczej nie skupiam się na tym, by liczyć rzeczy, które mijam po drodze, albo nie kolekcjonuję pozytywnych nagłówków z gazet. Trudno też wyobrazić mi sobie dzień bez telefonu, czy siedzieć nieruchomo przez 15 minut, nic nie robiąc. Ale stwierdziłam, że nie będę się negatywnie nastawiać. No i okazało się, że rzeczywiście ćwiczenia, których spróbowałam pozwalają pozbyć się negatywnych emocji, znaleźć oddech w zabieganym dniu i nawet polubić kamyk, któremu się nadało imię. No i nie muszę chyba wspominać, jak bardzo terapeutycznie wpływa na każdego głośnie śpiewanie, nieważne, czy w tonacji. Milo było spróbować różnych rodzajów kawy, a na koniec wysnuć wnioski ze sporządzonych notatek :)

Jeśli macie ochotę nieco się wyciszyć w codzienności i odnaleźć "JA", które gdzieś się zagubiło po śród zgiełku i pośpiechu, to warto skorzystać z zaproponowanych w książce ćwiczeń. Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu MUZA :)

poniedziałek, 26 września 2016

Adam Brookes "Wojny szpiegów"

Dzisiaj mam coś specjalnego dla wielbicieli thrillerów szpiegowskich. Już 28.09.2016 roku, swoją premierę będzie miała powieść Adama Brookesa, autora nominowanej do prestiżowych nagród debiutanckiej powieści "Noc ślepowrotna", a mowa o książce "Wojny szpiegów", która ukaże się nakładem Wydawnictwa MUZA. Zapraszam do krótkiej recenzji :)




Philip Mangan, dziennikarz związany z brytyjskim wywiadem, zostaje zdemaskowany. Z obawy o własne życie ukrywa się przed chińskimi służbami specjalnymi w Afryce Wschodniej. Zdaje sobie sprawę z tego, że utknął w martwym punkcie, a do tego może się pożegnać ze swoją karierą. Pewnego dnia Mangan staje się naocznym świadkiem zamachu terrorystycznego. W środku nocy kontaktuje się z nim tajemniczy Chińczyk, który chce mu przekazać informacje na temat sprawców. Mangan znowu ląduje w oku cyklonu. W tym samym czasie w deszczowym Hongkongu dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest niezwykle ważny współpracownik MI6, który ginie zaledwie kilkanaście minut po spotkaniu ze swoją agentką, Trish Patterson. Sprawy przybierają nieoczekiwany i niebezpieczny obrót. Mangan i Patterson staną się narzędziami w rękach nieobliczalnego zła, pod warunkiem, że uda im się przeżyć...



"Wojny szpiegów" to trzymający w napięciu thriller szpiegowski, w którym fabuła budowana jest z zachowaniem niezwykłej precyzji i z dbałością o detale. Adam Brookes ujawnia kulisy pracy ludzi związanych z wywiadem. Autor szczegółowo przedstawia również polityczno-społeczne tło wydarzeń, starając się wyjść poza perspektywę europocentryczną. Dodatkowo niejednoznaczne zakończenie  rozbudza apetyt na dalszy ciąg przygód Philipa Mangana i Trish Patterson.

To książka głównie dla wszystkich wielbicieli nieoczywistych historii z wartką akcją i niecodziennym tłem zdarzeń. Polecam!


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu MUZA :)


środa, 21 września 2016

Katy Evans "Manwhore"

Jedna z najbardziej gorących nowości września, to z pewnością książka Katy Evans "Manwhore" od Wydawnictwa Kobiecego. Bardzo podobała mi się poprzednia seria autorki "Real", dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po nowość i zdecydowanie jestem zadowolona. Zapraszam :)




Rachel Livingstone jest dziennikarką w podupadającym magazynie. Pisze dobre artykuły i lubi to robić, dlatego przyjmuje reportaż wyzwanie, jakie dostaje od naczelnej. Ma przeprowadzić wywiad z jednym z najprzystojniejszych, najbogatszych i najbardziej legendarnych biznesmenów w Chicago, który słynie przede wszystkim jako playboy, któremu nie oprze się żadna kobieta. Jest bardzo zdeterminowana, dlatego przyjmuje wyzwanie i pragnie poznać wszystkie tajemnice Malcolma Sainta. Nie spodziewa się jednak w jaką pułapkę sama siebie zaplątuje... Początkowo robi skrupulatne notatki ze spotkań, szuka sposobów na zdobycie informacji. Wiele jednak się zmienia, kiedy obydwoje zaczynają lubić spędzać ze sobą czas, lubią swoje przekomarzanki i udają, że nie ma między nimi chemii, aż do momentu pierwszego pocałunku...

Kiedy między Rachel a Malcolmem zaczyna iskrzyć, traktują to jako dobrą zabawę. Nikt nie chce angażować się uczuciowo, ale czas pokazuje, że jest inaczej... Tylko, czy Rachel będzie umiała pogodzić dziennikarskie śledztwo z prywatnością i swoimi uczuciami?

Malcolm Saint to bogaty, wpływowy i bardzo przystojny mężczyzna, za którym kobiety szaleją. On do tej pory zdawała się żadnej nie odpuszczać, a i one, robią wszystko, by znaleźć się najlepiej w jego łóżku. Dlatego spodobała mu się Rachel, która ciągle podkreślała, że nie chce być jego kolejną zdobyczą, ani dziewczyną. Ale choć Saint ukrywa o wiele więcej, niż się wszystkim wydaje, to jedyną osobą, która umie rzeczywiście do niego dotrzeć jest właśnie Rachel...Co napisze w artykule, który ma uratować "Edge"?

Nie zawiodłam się kolejną książką Katy Evans. Bardzo mi się spodobała. Oczywiście z daleka pachnie Greyem, ale zdecydowanie, jest to ujęte w duuuuuużo lepszej i lżejszej formie, dzięki czemu książkę czyta się z przyjemnością. Oczywiście jest to powieść erotyczna, ale wyważona, nieprzesadzona i bardzo gorąca :) 

Bardzo polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

sobota, 17 września 2016

K. Bromberg "Hard Beat. Taniec nad otchłanią"

Kontynuacje nie zawsze są udane, często nawet dużo słabsze od pierwszych części. A co z cyklami wielotomowymi? W przypadku K. Bromberg, muszę stwierdzić, że każda kolejna część nie jest gorsza od poprzedniej, a ostatnią, uznałabym nawet za najlepszą. Owszem ma swoje minusy, ale dla mnie była najciekawsza. Zapraszam do recenzji :)



Tanner jest korespondentem wojennym. Jego życie zmienia się bezpowrotnie w momencie, gdy podczas jednej z reporterskich wypraw na Bliski Wschód, ginie jego partnerka Stella, fotografka, z którą współpracował przez ostatnie dziesięć lat. Tanner czuje się winny, dlatego trudno jest mu pogodzić się z sytuacją. Jednak mimo to, postanawia wrócić na misję, by zapomnieć o wielkiej stracie. Wszyscy mu to odradzają, ale on czuje, że to jedyne lekarstwo, które ukoi jego ból. Gdy wraca na wojnę, wszystko wydaje się być takie samo, jedyna różnica jest taka, że na miejsce Stelli przydzielono mu nową partnerkę Beaux, z którą trudno mu się dogadać. Nie mija jednak kilka dni, a Tanner traci dla niej głowę...

Beaux, nazywana BJ, w niczym nie przypomina typowej kobiety. Nie chce rozmawiać o swoich sekretach i nie chce się angażować, ale próbuje przyciągnąć Tannera bliżej, żeby ukryć się we mgle wzajemnego pożądania. Niestety, jej przeszłość zaczyna zagrażać ich relacji, a nawet życiu. Wówczas reporter postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę. Co ukrywa piękna BJ?

Bardzo podoba mi się fabuła powieści. Całość złożona tak, że krok po kroku, buduje napięcie. Naprawdę intryguje już na samym początku i trzyma aż do samego końca. A końcówka wciąga jak magnes :)
Szkoda tylko, że tło wojenne, jest rzeczywiście tylko tłem. Bardzo małostkowo potraktowano wojnę, a szkoda, bo jeszcze bardziej nadałoby to pieprzu całej historii. Tym bardziej, że same wyjazdy w celu zdobycia materiału są opisane całkiem ciekawie.

Oczywiście to, co zasługuje na duży plus w powieści, to historia miłosna i erotyka. Fajnie, że jest to napisane z punktu widzenia mężczyzny, bo to pokazuje, jak często i oni bywają sfrustrowani :) sceny erotyczne są wyważone i niewulgarne, także dla mnie ok. I to fajnie, jak facet mówi o kobiecie, że: 

"Ona jest moim skrawkiem nieba w tym piekle na ziemi".

Ich wzajemne przyciąganie i odpychanie momentami jest irytujące, ale i zupełnie zrozumiałe, ze względu na dwa silne, ścierające się charaktery. To, że między Tannerem i Beaux iskrzy, nie da się ukryć, bo momentami naprawdę naprawdę namiętność ich spala. Dlatego trudno jest zrozumieć postępowanie kobiety, do pewnego momentu...


Bardzo Wam polecam, tę szóstą część serii Driven, z mojego punktu widzenia, najfajniejszą ze wszystkich :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion

wtorek, 13 września 2016

Natalia Sońska "Mniej złości, więcej Miłości"

Debiut Natalii Sońskiej był jedną z pierwszych książek, którą recenzowałam na blogu. "Garść pierników, szczypta Miłości" to jedna z książek, którą kupiłam na KTK, i którą się zachwyciłam. Nie było więc takiej mocy, która powstrzymałaby mnie przed przeczytaniem kolejne książki tej młodej pisarki. No i ciekawa byłam, czy utrzymała poziom. Zapraszam Was do recenzji nowej książki Natalii "mniej złości, więcej Miłości". 



Wydawać by się mogło, że w życiu Kingi wszystko jest poukładane. Ma pracę, którą lubi, mimo despotycznej szefowej, jest szczęśliwie zakochana, choć dopiero od kilku miesięcy, w końcu pogodziła się też z najlepszą przyjaciółką, więc wszystko jest w porządku. To nie potrwa jednak długo... 
Wkrótce wszystko się zmienia, gdy okazuje się, że Daniel musi wyjechać na kontrakt do RPA, a w pracy stanowisko Hani zajmuje specyficzna Mira, której historia wciąga Kingę i mocno komplikuje życie obu kobiet.. Dodatkowo informacja, którą Kinga przekazuje ukochanemu fotografowi przed wyjazdem, sprawia, że ich relacji daleko jest do czułego pożegnania kochanków... 
Jak poradzi sobie z tym Kinga, która na zewnątrz stwarza wrażenie butnej i silnej, a w rzeczywistości jest wrażliwa i krucha? 
Na szczęście ma oparcie w rodzinie. Mama i babcia mocno ją wspierają, a dom jest bezpieczną przystanią, w której może naładować akumulatory. Nieprzypadkowo w najtrudniejszym dla siebie momencie, Kinga stara się rozwikłać zagadkę historii Brzezińskich, która tak bardzo odzwierciedla jej losy i pomaga w zrozumieniu niektórych spraw. 

Niewiele mogę napisać o treści, bo jestem zdania, że wszystko jest tak powiązane ze sobą, że szkoda zdradzać jakiekolwiek wątki. Musicie sami się przekonać. Mogę Was tylko zapewnić, że książka jest fantastyczna. Jest historią nie tylko na lato, ale na każdą porę roku. Natalia pięknie napisała przede wszystkim o przyjaźni, o miłości, rodzinie. Dodatkowo mnogość wątków świetnie buduje całość fabuły. Prawdziwe wartości są tu na pierwszym miejscu, a powiązane ze sobą historie tylko to potwierdzają. 

Historia rodzinnego domu Kingi, będąca odbiciem jej osobistych przeżyć, nadaje książce wyjątkowości i pokazuje, jak wielką siłę ma Miłość. Daje przekonanie, że to właśnie miłość jest najważniejsza, a nie złość, która czasem wychodzi na pierwszy plan, bo wydaje się, że ma większą siłę przebicia. To tylko poza, którą często po prostu łatwiej jest okazać, niż troskę i czułość. Ze złością zawsze wygrywa właśnie Miłość.

Bardzo mi się spodobało tempo powieści. Początkowo akcja jest dosyć szybka, uspokaja się podczas wizyty Kingi w domu rodzinnym, gdzie poznajemy historię poprzednich właścicieli domu, by potem znowu przyspieszyć podczas realizacji pomysłów Mirki i rozpędzić się maksymalnie podczas wydarzeń związanych m.in. z ukochanym Miry, a ostatecznie wyciszyć w końcowej części.




Bardzo polecam Wam książkę "Mniej złości, więcej Miłości", której bohaterów dosłownie pokochacie. Kingę za jej roztrzepanie, ale i odwagę, Mirkę za szaleństwo, babcię Janinę za luz, którego niektórym babciom tak bardzo brakuje, Kamila za jego dobre serce, Hanię za ciepło bijące nawet przez karty książki. Kiedy ich poznacie, pokochacie też tę książkę, bo inaczej się po prostu nie da. Natalia, dała radę! :)

Wydawnictwo Czwarta Strona

poniedziałek, 5 września 2016

K.N. Haner "Sny Morfeusza"

Dzisiaj mam dla Was książkę, która jest bardzo, ale to bardzo gorąca. Dosłownie. Ma wszystko, czego potrzeba najlepszej powieści: pięknych bohaterów, tajemnicę oraz ogromną dawkę erotyzmu. Nie bez kozery napisałam, że to bardzo gorąca powieść. Zdecydowanie przeznaczona jest dla wszystkich kobiet, zwłaszcza dla tych, które lubią i nie boją się czytać o seksie. Zapraszam do recenzji "Snów Morfeusza" autorstwa K.N. Haner.



Cassandra Givens nie ma zbyt dużego szczęścia do facetów. Jej ostatni dłuższy związek był niezadowalający, a ona zupełnie niespełniona. Przelotne romanse zawsze kończą się złamanym sercem. Jej wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. W końcu postanawia przeprowadzić się do Miami i znaleźć pracę swoich marzeń, dlatego składa podanie do Art&Design. To nowy rozdział w jej życiu, jednak początkowo nie wszystko wygląda tak, jak sobie to zaplanowała. Całość komplikuje dodatkowo poznanie Adama McKeya - jej przyszłego szefa, a jednocześnie kochanka ze snów erotycznych. Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale jednocześnie też dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla Morfeusza poznanego w nocnym klubie, przeżywa szok, kiedy się okazuje, że to jej szef. Wybucha między nimi wielka namiętność, nad którą obojgu trudno zapanować. Adam -władczy, zamożny biznesmen, wciąga kobietę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko.

,, — To wszystko jest bardziej skomplikowane, niż możesz sobie wyobrazić. Nie możemy się spotykać oficjalnie, nie możemy nawet publicznie trzymać się za rękę czy dotykać. Nikt nie może wiedzieć, że jesteśmy razem, rozumiesz? Nikt! — wyznaje cały w emocjach. Drży, a w jego oczach znowu widzę żal i smutek. 
— Ale dlaczego? — pytam bez tchu. — Bo jeśli ktokolwiek się o nas dowie, o tym, co nas łączy… — Adam zamyka oczy i bierze głęboki wdech. — To co wtedy? — To źle się to skończy. Źle dla ciebie, dla mnie i dla wielu innych osób, Cassandro.''

Główna bohaterka nie daje się jednak przekonać, że dla własnego dobra powinna zrezygnować z tego układu. Jest zakochana i nie myśli racjonalnie. Tylko jak potoczy się ta historia? Przekonajcie się sami :)

To naprawdę intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic książka. Rozpala zmysły i wciąga nie pytając czytelnika o zdanie. Jest pełna mrocznych doznań, szaleństwa, rozpaczy, ale i szczęścia oraz radości. Napisana plastycznym językiem, z bardzo silnymi osobowościami. 
K.N.Haner stworzyła wyjątkowy obraz  miłości, która jest destrukcyjna i wyniszczająca, a dodatkowo wypełniona dziką żądzą, złudną nadzieją, bólem, cierpieniem i strachem. Czytając książkę można poczuć wręcz wewnętrzne rozdarcie postaci, ale i irytację na niektóre ich zachowania. 

Bardzo polecam Wam tę mroczną, ale i namiętną powieść o jawie i snach :)


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion.


czwartek, 1 września 2016

K. Bromberg "Sweet Ache. Krew gęstsza od wody"

Fajnie jest czytać książkę, która jest kolejną częścią jakiegoś cyklu, ale jednocześnie można się do niej odnieść, jak do osobnego bytu. Seria Driven jest bardzo popularna wśród czytelników w różnych krajach, ma wielu zwolenników także w Polsce. Cieszę się, że mogłam przeczytać już drugą książkę z serii K. Bromberg "Sweet Ache. Krew gęstsza od wody", zapraszam do recenzji :)



Jest to książka, która ma bardzo wciągającą fabułę. Być może nic tego nie zapowiada, bo oto kolejna, młoda, napalona kobieta spotyka w pracy mężczyznę, który nie pozostaje jej dłużny i nawiązują romans. Tyle, że tu historia ma swoje zakręty i własny tor. 

Quinlan jest dojrzałą studentką, która ma mega cięty język i błysk w oku, twardo wydaje się stąpać po ziemi, zna swoją wartość i nie pozwala sobą pomiatać. Od razu można zauważyć w jej relacjach z Hawkinem, że jest kobietą z pazurem, bezpośrednią, czasem bezwstydną, która nie daje sobie w kaszę dmuchać i nie ślini się od razu na widok popularnego rockmana, mimo, że ciało nie do końca chce jej słuchać. A Hawkin Play to właśnie muzyk, który lubi muzykę, alkohol i seks i w ogóle tego nie ukrywa, ale jednocześnie nie spędza czasu wyłącznie na koncertowaniu i zaliczaniu kolejnych chętnych dziewczyn. Jest bardzo wrażliwym mężczyzną, uzależnionym od cukru :) Ma mega dobre serce, opiekuje się chorą matką, próbuje pomóc bratu bliźniakowi, który co rusz wpada w tarapaty. 

Jestem pewna, że Bromberg tego, jak kreować postaci mogłaby uczyć wiele innych pisarek. Jej postaci mają bardzo silne charaktery i są bardzo wyraziste. Dzięki temu książka nie jest nudna, przepełniona za to świetnymi dialogami i zabawnymi sytuacjami. 



Nie chciałabym spoilerować, bo powieść jest naprawdę świetna i warto się o tym przekonać samemu, ale zapewniam, że akcja pędzi niczym tornado i mamy tu cały wachlarz emocji i zachowań, poprzez zakład, przepychanki słowne między bohaterami, namiętność, pasję, rodzące się uczucie, ale również kłamstwa, trudności itp. W tym nieskończonym wachlarzu każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście jest to powieść erotyczna, pełna uczuć, żądzy i namiętności, od której aż iskrzy, ale spodoba się nie tylko wielbicielom tego gatunku. 

Gorąco polecam Wam tę powieść, bo i ona sama w rzeczywistości jest gorąca :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Helion :)


wtorek, 30 sierpnia 2016

Brittainy C. Cherry "Powietrze, którym oddycha"

Podejrzewam, że nie każdy z nas będzie umiał wskazać taki moment w swoim życiu, który sprawił, że dosłownie zapomniał wtedy oddychać, nie umiał złapać oddechu, wtłoczyć powietrza do płuc. Czasem lepiej nawet sobie takich momentów nie wyobrażać, nie wspominać. Brittainy C. Cherry, młoda amerykańska pisarka w doskonały sposób napisała historię dwojga młodych ludzi, którzy każdego dnia walczą o swój oddech, żeby po prostu żyć. A ja na wielu stronach walczyłam ze łzami, które cisnęły się do oczu. Zapraszam do recenzji książki "Powietrze, którym oddycha".




Tym, co najczęściej zabiera nam oddech, jest śmierć. To moment, który niezależnie od tego, kogo dotyczy, sprawia, że świat się zatrzymuje, ucieka świadomość, a płuca zapominają o wymianie powietrza. Zwłaszcza jeśli dotyczy to kogoś nam bliskiego. W takiej właśnie sytuacji poznajemy Tristana - trzydziestokilkulatka, któremu po tragicznej śmierci żony i syna zawalił się świat, oraz Elizabeth, której mąż zginął w wypadku samochodowym, a ona pozostała sama z córką. 

Oczywistym jest, że obydwoje przeżywają tragedię. Są młodymi ludźmi, praktycznie na początku życia rodzinnego, a u ich boku już brakuje tej najbliższej osoby. Trudno jest zrozumieć to, co się stało, jeszcze trudnej poskładać okruchy wspomnieć i zacząć żyć od nowa. Najprostszym wyjściem wydaje się ucieczka z miejsca, w którym doznało się tyle miłości, ale i z miejsca, z którego śmierć zabrała miłość ich życia. 

Elizabeth stara się być silna ze względu na Emmę, jednak kolejne dni nie są łatwiejsze, nie przynoszą ukojenia, a sytuacja pomiędzy nią a matką tylko potęguje ból, dlatego dziewczyny po roku od tragedii wracają do domu. Lizzie próbuje przekonać samą siebie, że jest już w stanie poradzić sobie z żałobą i pójść naprzód, dla dobra swojego dziecka. Jako matka stara się ze wszystkich sił, do tego ma wsparcie przyjaciół i teściów. Tyle tylko, że w najczarniejszych momentach musi radzić sobie sama, żeby stawić czoło codzienności.

Tristan nie umie wybaczyć sobie, że jego żona i syn nie żyją, że ich nie uratował, że nie zapobiegł ich śmierci. Nie umie wybaczyć też swojej matce, że to ona prowadziła samochód, kiedy ulegli wypadkowi i sama przeżyła, a jego bliscy nie. Nie umie wyobrazić sobie, jak ma żyć, dlatego ucieka z dala od domu, od rodziców, codziennie zadając sobie ból fizyczny, który ma ukoić ból duszy. Odrobinę ukojenia znajduje w pracy w drewnie, jednak ludzie postrzegają go za dziwaka i nie łatwo jest mu nawiązać kontakt z innymi ludźmi. Jego najlepszym przyjacielem jest pies - Zeus.

Każde z tych trzydziestolatków zostało mocno pokiereszowane przez życie. Odbija się to na ich życiu codziennym, na relacjach z drugą osobą. Obydwoje odmawiają sobie prawa do nowego związku, do bycia z kimś innym, bo przecież nie można zastąpić jednej miłości inną. Kiedy Tristan i Lizzie się spotykają, wymieniają gromy, iskrzy między nimi, ale żadne z nich tego nie zauważa, ie pozwala sobie na to, by na nowo zacząć oddychać.



Książka "Powietrze, którym oddycha" jest okropna. Ale okropna dlatego, że jej kolejne strony rozkładają serce czytelnika na czynniki pierwsze. Każdą stronę przeżywa się razem z bohaterami, ja oczywiście zalewałam się przy tym łzami. A tak naprawdę książka jest cudowna. Pokazuje, jak wielką moc ma miłość, wybaczenie, i jak wiele potrafi uczynić człowiek dla drugiego człowieka, aby mu pomóc. Tylko dobre, kochające serce ma wielką moc uzdrawiania złamanego życia, przywracania oddechu. I o tym na pewno jest ta książka. Wiele momentów wywoływało też mój uśmiech, żeby nie było, że tylko płakałam ;) Teksty Faye - przyjaciółki Lizzie, są bowiem bezbłędne.
Powieść Brittainy C. Cherry po raz kolejny skradła moje serce. Z wielu przyczyn ta książka stała się dla mnie bliska i polecam Wam ją naprawdę bardzo, bardzo, bardzo!

niedziela, 28 sierpnia 2016

Krystyna Mirek "Wszystkie kolory nieba"

O tym jak wiele kolorów ma niebo, może przekonać się każdy, kto ma choć chwilę czasu, by spojrzeć w górę. W zależności od pogody, momentu dnia,pory roku, przybiera ono różne odcienie. Nie każdy jednak ma czas zerknąć w niebo. Czasem ciągle gdzieś biegniemy i nie zauważamy, że dookoła nas jest piękny świat, przyroda, drugi człowiek...


Książki Krystyny Mirek nigdy nie zawodzą. Zawsze są źródłem pięknych budujących historii, pełnych dobra i nadziei. Fajne jest też to, że wątki poboczne zaczynają żyć swoim życiem. Ale o tym za chwilkę. Zapraszam do recenzji najnowszej książki Krysi "Wszystkie kolory nieba".


Iga - bohaterka "Wszystkich kolorów nieba", jest osobą sentymentalną, o dobrym sercu pełnym marzeń. Dla niej niebo zazwyczaj ma kolor odzwierciedlający jej stan duszy, o czym kilkakrotnie możemy się przekonać w książce.
Nie jest jej łatwo odnaleźć się w nowej codzienności. Owszem doświadcza uczucia, o którym zawsze marzyła - wielkiej odwzajemnionej miłości, musi jednak samej sobie uświadomić, że zasługuje na taki związek. To dziwne, jak bardzo nasi wrogowie potrafią podważyć naszą odwagę i pewność siebie. Natalia próbowała zachwiać emocjami Igi, ale na szczęście, nieskutecznie. Wiktor wykazał się nie lada cierpliwością wobec ukochanej. Nie wiem, ilu facetów potrafiłoby tak czekać i znosić huśtawkę uczuć, zwłaszcza jeśli jest się już dojrzałym i pokiereszowanym przez życie. Wiktor jednak radzi sobie z Igą w sposób czarujący dla każdej czytelniczki, zachowuje się szarmancko i wykazuje wielkie zrozumienie dla niezdecydowania narzeczonej.

Podoba mi się także wątek dotyczący relacji między Igą a przyszłą teściową - Aleksandrą. Długą drogę, często wyboistą muszą przejść obie panie, aby zrozumieć na wzajem swoje zachowanie i uzgodnić, że obie chcą tego samego - szczęścia Wiktora. Nieoceniona jest w tym przypadku rola seniora rodu, który zawsze ze spokojem i wielką miłością podchodzi do swojej, czasem w gorącej wodzie kąpanej, żony.

Najbardziej w tej książce spodobał mi się jednak wątek Amelii i Jana. Niby wszystko wydaje się oczywiste, jednak po chwili wydaje się tak bardzo zagmatwane, po to, by za moment okazać się niemożliwe i mocno rozczarowujące, a ostatecznie i tak nie wiemy, jak kończy się historia tych dwojga, bo zakończenie pozostaje otwarte...a w tym wszystkim jeszcze Ludwika! Ech, ta Krysia!

Generalnie każda z historii składających się na całość ma w sobie wiele mądrości życiowej. Zwłaszcza jeśli chodzi o Marysię i jej niepełnosprawnego męża, czy Wandę, poszukującą miłości, mimo wielu doświadczeń. Dojrzewanie i otwieranie się Oliwiera to także ważna sprawa poruszona w powieści, pokazująca, że nie do niektórych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć. I dotyczy to zarówno syna, jak i ojca.


Serdecznie polecam "Wszystkie kolory nieba" każdemu, kto potrzebuje odetchnąć, zatopić się w pięknej, kolorowej i ciepłej historii, po to, żeby zerknąć na swoje czasem nawet burzowe niebo.