sobota, 12 grudnia 2015

Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"

Na okładce "Dziewczyny z pociągu" same zachwałki, nawet mistrz Stephen King napisał, że nie mógł się od niej oderwać. Ja mogłam. Nie jestem znawcą gatunku trihlleru psychologicznego, by móc rozprawiać na temat tego, jak został zrealizowany. Ale sama książka jako historia - zagadka jest interesująca i przedstawiona w ciekawy sposób.






Bardzo podoba mi się potrójna narracja pamiętnikarska, wymieszana, z różnych okresów czasu, choć każda prowadzi właściwie do jednego celu - rozwiązania zagadki. 
Główną bohaterką jest Rachel, kobieta, która udaje, że w jej życiu wszystko jest w porządku, odgrywa rolę przed najbliższymi. Nawet jej współlokatorka nie ma pojęcia, że od miesięcy nie pracuje. Codziennie rano wychodzi z domu, jedzie do Londynu i wraca, jak gdyby nigdy nic. Jej głównym ośrodkiem życia jest pociąg. To przez jego okno ogląda świat, wraca wspomnieniami to tego, co straciła tak niedawno. 
Pociąg za każdym razem zatrzymuje się przy semaforze na ulicy, na której jeszcze niedawno mieszkała z mężem Tomem, już byłym mężem, który teraz ma nową rodzinę. To miejsce jest jej bliskie, więc obserwuje domy, które się tam znajdują, w głowie układa scenariusze życia ludzi tam mieszkających, m.in Jess i Jasona, którym nadała fikcyjne imiona i życiorysy. Niby ich nie zna, a jednak codzienne elementy ich życia układa sobie jak puzzle. Z pewnością pomaga jej w tym alkohol, którego sobie nie żałuje... Z każdym dniem Rachel coraz bardziej traci nad sobą kontrolę, alkohol sprawia, że ma zamroczony umysł. 
I pewnie nadal by to trwało, gdyby nie zaginięcię jednej z mieszkanek Blenheim Road - Megan, tej, którą Rachel nazywała Jess. 
Rachel uważa, że jest w stanie pomóc jej mężowi Scottowi, że jest w stanie pomóc policji, jednak nie wszystko okazuje się takie proste. Ale o tym musicie przekonać się sami.

Narracja, to właśnie opowiadanie Rachel, oraz zaginionej Megan, a także Anny - drugiej żony Toma. Jest prowadzona w bardzo przemyślany sposób, nie wszystkiego dowiadujemy się od razu, autorka dawkuje nam informacje i powoli, powoli prezentują one cały obraz i składają się w całość.

Dla mnie była to absorbująca historia, ale dopiero od pewnego momentu. Nie podzielam aż takiego zachwytu nad nią, jaki zaprezentowany jest na okładce. Niemniej jednak polecam wszystkim amatorom tego typu literatury.



3 komentarze:

  1. Już od pewnego czasu mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę, niemniej trochę się jednak obawiam, ponieważ nie jestem znawcą tego gatunku. Może w końcu się skuszę :) Świetnie napisana recenzja, w końcu ktoś nie przedłuża tylko pisze konkretnie i na temat. Gorąco pozdrawiam!

    http://impresjalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) i jeśli nie znasz gatunku, to polecam, myślę, że to raczej znawcy są rozczarowani i wtedy pojawiają się negatywne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż nie podzielasz aż takich zachwytów, jakie można znaleźć na okładce, to i tak cieszę się, że oceniasz ją pozytywnie. Miałam bardzo podobne wrażenia. :-)

    OdpowiedzUsuń