środa, 4 listopada 2015

Katarzyna Michalak "Amelia"

To właśnie dzisiaj premierę ma kolejna, już 29! powieść Katarzyny Michalak. Nie przeczytałam wszystkich, tylko dlatego, że nie lubię za bardzo fantastyki, stąd książki o Ferrinie odpuściłam, ale całą resztę, co do jednej. Bardzo czekałam na tę najmłodszą, jak pisze o niej autorka, zwłaszcza, że okładka po prostu przyciąga bardzo i zapowiada piękną historię. 



Amelię poznajemy już wcześniej w powieści "Kawiarenka pod różą", ale dopiero teraz jej losy wyjaśniają się ostatecznie. Kiedy pojawia się w Zabajce, jest w trudnej sytuacji - po urazie głowy doświadczyła amnezji i nie pamięta dosłownie niczego, co jej dotyczy. Jedyną wskazówką jest list znajdujący się w kieszeni kurtki, w której ją znaleziono. To w nim właśnie nazwano ją Amelią, podarowano jej na jakiś czas kamienicę w Zabajce i jeszcze pozostawiono kilka "groszy", a wszystko to prezent od tajemniczego "T.". Domysłom nie było końca kim jest owy T., w końcu wszystko się wyjaśnia...ale o tym później. Do tego czasu Amelia jednych mieszkańców miasteczka sobie zjednuje, innych do siebie zraża. Nie wie kim jest, ale swoją postawą i stylem bycia sprawia, że ciężko jest jej nie lubić. Szybko zaprzyjaźnia się z Tosią i Ksenią, dzięki swoim nadprzyrodzonym zdolnościom spełnia marzenia Marylki, robi wielkie wrażenie nawet na Olgierdzie. Nie udaje jej się jednak zdobyć przychylności wójtowej, która jak tylko może uprzykrza Amelii załatwienie urzędowych spraw związanych z kawiarenką. Bo tę właśnie bohaterka chce otworzyć w momencie, w którym zdaje sobie sprawę, że nie wie kim jest, ale z pamięci potrafi stworzyć wszelkie cukiernicze cuda. Z czasem wraca jej pamięć... Jednak nie chciałabym tu spoilerować, a wiele, wiele się  wydarzy :)

Trochę mieszane uczucia mam po przeczytaniu "Amelii". Owszem powieść jest świetna, ciepła, lekka mimo problemów, które porusza. Pojawia się w niej nowa, aktualna tematyka społeczna. Wszystko fajnie, ale trochę brakło mi tego pazura Pani Michalak. Początek książki, to praktycznie przytoczenie historii z "Kawiarenki pod różą", potem akcja jakoś tak zwalnia i trochę momentami się ciągnie, po to, by ostatecznie przyspieszyć, nabrać tempa i wtedy wciągnąć czytelnika. No i brakło mi miłości! Wątku, który zazwyczaj kreował historię. Wiadomo, to oddzielna historia, rządzi się swoimi prawami, ale jednak czułości i erotyzmu, jak na Kasię Michalak - mało, tutaj mamy bardzo okrojoną, subtelną wersję.

To oczywiście moje zdanie. Tylko moje, dlatego mam nadzieję, że nikogo z rzeszy czytelników Pani Michalak nie uraża. 

Niemniej jednak to bardzo pozytywna historia z mnóstwem mądrych myśli, takich, które chce się zapamiętać i przytoczyć w odpowiednim momencie. 
Mój jeden z wielu zaznaczonych cytatów to:
"Myślę, że na świecie musi istnieć zło, żebyśmy docenili istnienie dobra (...)
Musi istnieć dramat, żebyśmy czekali na szczęście.
Gdyby nie istniała nienawiść, nie znalibyśmy co to miłość".

Ciekawa jestem Waszego zdania :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz