środa, 11 listopada 2015

Agnieszka Opolska "Anna May"

Literacki Debiut Roku - brzmi doniośle i trochę, a może nawet bardzo wytwornie. Na początku pachniało mi to dziwnie... Ale kiedy zaczęłam czytać historię tytułowej Anny, okazało się, że to powieść bardzo dostępna, bardzo ciekawa i świetnie się ją czyta. Żałuję tylko, że nie zdążyłam poprosić autorki o dedykację na Targach w Krakowie. Dosłownie umknęła mi sprzed nosa, ale teraz nie o tym...



Anna jest studentką historii sztuki w Krakowie. Przyjechała tutaj uciekając przed swoim dotychczasowym życiem, chcąc coś zmienić, zacząć żyć od nowa. Zamknięta na ludzi wokół, dopuszcza do siebie jedynie Lukasa, najlepszego przyjaciela. Dopiero z czasem grono osób, które wejdą z nią w różne relacje się powiększy. Niesforna Ida, doktorant Jakub, malarz Adam... każdy dzień przynosi niespodzianki, krok po kroku wyjaśnia się historia pochodzenia Anny... a Ona sama ogromnie ze sobą walczy, ciągle płacze, niezrozumiale się zachowuje. Musi uporać się ze swoimi szufladami, a wcale nie jest to łatwe. Czasami, ja jako czytelnik miałam dość jej zachowania, czasami jej współczułam, a czasami... zazdrościłam? Trudny to dla niej czas opisany w powieści, ale jednocześnie szczęśliwy... Choć ona, nie do końca jest na to gotowa i tego świadoma. 
Książka opisuje wiele relacji, pod różnym kątem. Relacja matka-córka, kobieta-mężczyzna, mężczyzna-mężczyzna, przyjaciel-przyjaciółka. Każdy z tych związków jest ukazany w świetle, który staje się dla czytelnika nurtującym i tajemniczym. Wiadomo, dopiero na końcu wiele się wyjaśnia...a i tak mam wrażenie, że czekam na ciąg dalszy! :)

Powieść podoba mi się też z innego względu. Historia życia i pochodzenia Anny rozgrywa się w moich rodzinnych stronach. Niesamowicie czyta się o miejscach, które się zna, czuje się, jakby się szło na spacer z bohaterami. Znajomość tych miejsc zmienia też trochę punkt czytania :) 

Bardzo polecam debiut pani Agnieszki Opolskiej. To świetna, momentami zabawna, momentami tajemnicza i śmiertelnie poważna, z nutką thrilleru - powieść, którą się pochłania. 

2 komentarze:

  1. Tak, zgadzam się, też lubię jak powieść rozgrywa się w znanym mi miejscu. Ja taką okazję miałam w jednej z powieści Joanny Chmielewskiej, która wykorzystała moją mieścinę (po części) na siedzibę swej książki "Większy kawałek świata". Lubię powieści wielogatunkowe więc "Anna May" powinna przypaść mi do gustu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń