poniedziałek, 19 października 2015

Magdalena Witkiewicz "Po prostu bądź"

Przeczytałam mnóstwo recenzji książki Magdaleny Witkiewicz. Same pozytywne, same zachwyty, każda kolejna i same słodkości. Zastanawiałam się, ileż można się "podniecać"? No, ale... można, a nawet nie widzę innej opcji! "Po prostu bądź" to chyba najlepsza książka tej autorki i mówię to bez zbędnego przesadyzmu.




Zastanawiałam się ciągle, dlaczego recenzenci, blogerzy, czytelnicy tak wychwalają powieść, dlaczego jest tak reklamowane, a na fcb co drugi post dotyczy własnie "Po prostu bądź". Ale kiedy dostałam ją do ręki, kiedy dotknęłam okładki, już przepadłam. To były dwa wieczory, które nie wiadomo, kiedy upłynęły. Historia Pauliny zawładnęła mną bez reszty...

Dziewczyna z niej, jakich wiele. Może wydaje nam się to już staroświeckie i zamierzchłe, ale sporo jest jeszcze dziewcząt, które chcą studiować wbrew rodzicom, zająć się czymś innym niż gospodarstwem i życiem na wsi. Chwała im za to, że chcą walczyć o siebie i swój rozwój, nie pozwalając się wmanewrować w aranżowane małżeństwa, bo tak wypada! Paulina się nie dała i całe szczęście, bo jak się okazało później, to szczęśliwa by z Adrianem raczej nie była... Za to swoją miłość poznała właśnie na studiach. To uczucie początkowo zakazane, okazało się silniejsze niż wszelkie bariery. Aleks, bo o nim mowa, był pierwszą prawdziwą miłością Poli, przez jakiś czas był jej wykładowcą. Ich historia układała się cudownie, jak to w romansach, zakochanie, szaleństwo, związek w tajemnicy, a potem wspólnie mieszkanie, wakacje, ciąża, ślub... Aż do momentu, gdy Aleks nie wraca z podróży służbowej...
Kobieta ma przy sobie wiernego przyjaciela, który zawsze na prośbę Aleksa opiekował się Pauliną podczas jego nieobecności. Nikt nie przypuszczał, że tym razem zostanie on na dłużej... Jedynie on zdawał sobie sprawę z tego, jak wielkim uczuciem darzy Polę. Patrzył na jej cierpienie, wcale nie słabnące, każdego kolejnego dnia, zmartwienia finansowe, brak poczucia bezpieczeństwa, próbował być blisko, tyle na ile dopuszczała go do siebie... Wtedy to, zaproponował jej układ, który miał dać Paulinie i jej dziecku pewną stabilizację, a tak naprawdę jemu nie dawał niczego w zamian...Chyba pozostawiał tylko złudzenia, że może kiedyś... Takie życie nie było łatwe, zwłaszcza, kiedy Paulina urodziła synka i popadła w marazm. Mężczyzna czuł się coraz bardziej związany z dzieckiem, kochał jego matkę, a ona zdawała się tylko tęsknić za przeszłością... Z pomocą przyszła wówczas siostra Poli mieszkająca w Irlandii, która zaprosiła do siebie siostrę... Ten wyjazd wiele zmienił w nich oboje. Łukasz miał już dość ciągłego czekania i poznał Karolinę, za to Paulina zaczęła dostrzegać, że myśli o mężczyźnie z tęsknotą. Wiele się wydarzyło po powrocie Poli do domu...

Wielokrotnie wkurzałam się, kiedy to czytałam, miałam łzy w oczach i nie wierzyłam, że to się dobrze skończy. W końcu jednak pogmatwana historia skończyła się dobrze, najlepiej jak mogła... a ja tylko potwierdzam, to jedna z najlepszych książek jakie ostatnio przeczytałam... Nie zawiodłam się i cieszę się, że zachwyty nie przerosły dzieła, a dzieło to wielkie, chyba najlepsze z twórczości Magdaleny Witkiewicz.

M.

1 komentarz: