piątek, 27 lipca 2018

Natasza Socha "Mgły Toskanii"

Wakacje niestety nie dają mi tyle czasu na czytanie ile bym chciała. Na szczęście mam możliwość słuchania też audiobooków podczas codziennych obowiązków, to nie zostaję tak całkiem w tyle. Właśnie skończyłam słuchać fantastyczną książkę Nataszy Sochy "Mgły Toskanii". To kolejny temat tabu, który wielu osobom nie mieści się w głowach, ale Socha takich wątków zupełnie się nie boi i przedstawia je po raz kolejny w znakomity sposób. Zapraszam dalej :)

źródło okładki: www.empik.com

Lena ma dwadzieścia dziewięć lat i pracuje jako konserwator dzieł sztuki. Jej imię powstało ze zdrobnienia dwóch innych - Helena i Magdalena. Jest związana z Igorem - fotografem, z którym łączy ją naprawdę bardzo wiele. Podobnie myślą, podobnie czują, wydaje się, że nic nie zagraża ich związkowi, a to, co przed nimi jest oczywiste. Ale Lena otrzymuje zlecenie w Siennie, w Toskanii. Poznaje tam Iana, rzeźbiarza, który jest także ojcem Igora... 
Toskania przynosi wiele wrażeń, nie tylko wizualnych, ale i emocjonalnych. Nowi ludzie, nowe dokonania artystycznie, nowe przyjaźnie i nowe uczucia... A wszystko to na tle malowniczej części Włoch.
Mgła jest mieszanką powietrza i wody. Ten dualizm wyznacza całe życie głównej bohaterki. Jest ona i dwóch mężczyzn. Starszy i młodszy. Ojciec i syn. Lena nie potrafi wybrać żadnego z nich, więc decyduje się na równoległe życia. Dwa kraje, dwa żywioły, dwa związki. W tle malownicza Toskania i pewien fresk z końca szesnastego wieku. Czy można żyć w takim rozdwojeniu?

Natasza Socha nie boi się trudnych tematów. Udowodniła to już w swoich poprzednich książkach. Tym razem mamy do czynienia z kolejnym tematem, który u wielu nie ma racji bytu. Bo żyć z dwoma mężczyznami, to jeszcze, pewnie i można. Ale ojciec i syn? To już nie do ogarnięcia. Tymczasem Autorka pokazuje, jak jedno uczucie pojawia się obok drugiego, trochę je odpychając, ale na pewno nie wchodząc całkowicie na jego miejsce. Bohaterka choć wydaje się krucha i bardzo wrażliwa, zatraca się w tym uczuciu, nie bacząc na konsekwencje, które pewnie i tak ją dopadną. Mężczyźnie nie wiedzą o sobie na wzajem, więc jest jej trochę łatwiej. A w tych cudownych okolicznościach natury, wszystko zdaje się mieć inny wymiar. 

"Mgły Toskanii" zachwyciły mnie nie tylko świetną fabułą, ale i sztuką, która też odgrywa swoją ważną rolę, oraz obrazami przyrody, zabytków, zwyczajów i życia w najbardziej chyba malowniczej części Włoch. Choć nigdy tam nie byłam, pokochałam to miejsce.

Bardzo Wam polecam tę książkę. Po raz kolejny okazuje się, że Natasza jest jedyna w swoim rodzaju :)

Wydawnictwo Edipresse

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowskia "Ogród Zuzanny. Tom 2. Odważ się kochać" PRZEDPREMIEROWO!

Za mną kolejna kontynuacja książki, która zachwyciła mnie swoim pierwszym tomem. Z niecierpliwością czekałam na to, aż Autorki - Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska, poczęstują nas kolejnymi przygodami ze Starej Leśnej. I oto jest! Swoją premierę, już za kilka dni - 1 sierpnia, ma drugi tom "Ogrodu Zuzanny" zatytułowany "Odważ się kochać". Ta historia już za mną, jak myślicie, jak wypadła kontynuacja? Zapraszam :)



Wiem, że czytelnicy, podobnie jak ja, pokochali bohaterów Starej Leśnej z pierwszego tomu (tu zapraszam do recenzji tej części). Dlatego umierałam z ciekawości, jak potoczyły się losy każdego z nich. Druga część przygód bohaterów prezentuje nam głównie losy trzech głównych bohaterek. Zuzanna układa sobie życie u boku odzyskanego ukochanego i wprost promienieje szczęściem, jedyny cień na ich szczęśliwym życiu kładzie była żona Adama domagająca się praw do domu w Jolancinie; Kazia staje przed widmem utraty księgarni, co budzi w niej różne uczucia i sprawia też, że trochę odpycha od siebie męża, a Wiola postanawia zawalczyć o zmianę swojego życia na lepsze. Mieszkańcami Starej Leśnej wstrząsa tajemnicza śmierć Jana Marii Sochackiego, co wprowadza wątek kryminalny, ale nie zabiera on uroku całej powieści, to nadal jest fantastyczna obyczajówka. Ciekawie dla mnie są przedstawione również losy Krystyny i Cecylii, ale też rodziny Kozaków, no i Ukraińca Jurka. Tego się nie da opowiedzieć, to musicie przeczytać. jestem pewna, że pokochacie tych bohaterów tak samo jak ja.


Muszę Wam szczerze przyznać, że miałam ogromne oczekiwania wobec tej książki. Dopadłam ją niemal od razu, kiedy do mnie przyszła. I tu pojawił się zawód... jakoś nie mogłam przebrnąć przez początek. Wszystko wydawało się takie nudne i oczywiste. Na szczęście w miarę upływu rozdziałów narastało tempo fabuły i coraz bardziej mnie wciągała. Końcówkę niemal połknęłam. Więc mimo trudnych początków kontynuację uważam za udaną ;)

"Ogród Zuzanny. Tom 2. Oważ się kochać" to powieść o miłości, o samotności, o trudnej przeszłości, z którą niełatwo jest się pogodzić. Książka pokazuje, jak czasem trzeba walczyć o normalną codzienność, bo krzywdy z przeszłości nie pozwalają żyć normalnie. Bohaterowie radzą sobie z tym różnymi sposobami, ale jest to napisane zabawnie i lekko, bez zbędnego patosu.

Myślę, że i Wy polubicie bohaterów Starej Leśnej i tak, jak ja będziecie czekać na kolejny tom ich przygód. Bardzo Wam polecam tę książkę :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WAB :)

Susie Hodge "Krótka historia sztuki"

Zazwyczaj nie recenzuję takich książek, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. "Krótka historia sztuki. Kieszonkowy przewodnik po kierunkach, tematach i technikach" to świetnie zebrane informacje o sztuce, które powinien znać każdy, nie tylko miłośnik sztuki ;)


"Krótka historia sztuki" to nowe i całkowicie innowacyjne wprowadzenie do tematu sztuk pięknych. Jest skonstruowana i napisana w prosty sposób. Omawia 50 najważniejszych dzieł sztuki, począwszy od rysunków naskalnych w Lascaux po współczesne instalacje, łącząc je z najważniejszymi kierunkami, tematami i technikami w malarstwie i rzeźbie. 
Autorka książki Susie Hodge jest historykiem sztuki, historykiem i artystką.
Książka jest zwarta w treści i bogato ilustrowana. Wyjaśnia, jak,dlaczego i kiedy następowały po sobie zmiany w sztuce, kto te zmiany wprowadzał, na czym polegały, gdzie wszystko to się działo i jakie niosło konsekwencje. Książka tłumaczy artystyczny żargon pozwalając czytelnikowi lepiej zrozumieć dzieje sztuk plastycznych na przestrzeni wieków. 

To bardzo ciekawe kompendium wiedzy, choć w skróconej formie. Przypomniało mi jednak o latach licealnych, kiedy to bardziej interesowałam się sztuką i miałam na nią trochę więcej czasu ;) Myślę, że z książki spokojnie skorzystają kiedyś w szkole moje córki, a może połkną bakcyla i bardziej będą chciały poznać tajniki sztuki? Zobaczymy :)

Jeśli chcecie krótko, zwięźle i na temat, to świetna propozycja dla Was.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Alma Press :)

wtorek, 17 lipca 2018

K. Bromberg "Mój Zawodnik"

Pierwsza seria Autorki - "Driven" bardzo mi się podobała, dlatego chętnie przeczytałam pierwszy tom kolejnej serii od K. Bromberg - "Mój Zawodnik" ("The Player"). Kiedy zobaczycie okładkę, to domyślicie się dlaczego ;) Tym razem zamiast toru wyścigowego mamy boisko baseballowe, a wszystko wciąż krąży wokół sportu i gorących uczuć. Zapraszam dalej :)


Easton Wylder jest gwiazdą baseballu, a sport, walka, uderzenie adrenaliny i ogłuszający krzyk kibiców to całe jego życie. Jednak niespodziewana kontuzja wyłącza go z gry. Prędko się okazuje, że uraz jest poważniejszy, niż przypuszczał. Klub zatrudnia w tym celu szanowanego fizjoterapeutę, tymczasem na pierwszej sesji zamiast niego zjawia się jego śliczna córka, Scout. Prędko orientuje się, że będzie miała pod górkę. Po pierwsze musi udowodnić, że ona - dziewczyna - może z powodzeniem prowadzić rehabilitację w pierwszoligowym klubie i dzięki swoim umiejętnościom sprawi, że Easton znów wyjdzie na boisko. Po drugie, musi dotykać najbardziej pociągającego mężczyzny, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia, i mu nie ulec...
Easton ma cudownie umięśnione ciało i jedwabiście gładką, ciepłą skórę. I pełne głębi oczy, w które Scout mogłaby wpatrywać się bez końca. Jest psotny i bezczelny, a chwilami słodki i bezbronny. Scout wciąż balansuje na krawędzi. Niepostrzeżenie rozkręca się spirala pragnień, razem przekraczają zakazane granice, zdobywają kolejne bazy... Rozpoczyna się niezwykły, ekscytujący i najbardziej emocjonalny mecz, jaki kiedykolwiek miałaś okazję oglądać...



"Mój Zawodnik" to historia z ciekawą fabułą. Nie jest to taka pusta opowieść, zawierająca tylko sceny erotyczne i tyle. Właśnie podoba mi się w niej to, że wszystko jest wyważone. Myślę, że historia, która dotyczy głównych bohaterów, spokojnie mogłaby się wydarzyć naprawdę. Ich relacja się zmienia, z czysto zawodowej, do coraz bliższej, ale to chyba było do przewidzenia. K. Bromberg w każdej książce częstuje nas gorącymi romansami, burzą uczuć i wielkim płomieniem pożądania. W"Moim Zawodniku" nie mogło być inaczej. 

Po przeczytaniu tej książki każdy zrozumie, co Amerykanie rozumieją przez zdobywanie bazy ;)
Bardzo Wam polecam i czekam na ciąg dalszy!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu EditioRed :)

Anna H. Niemczynow "Bluszcz"

Kilkanaście dni temu swoją premierę miała najnowsza książka Anny H. Niemczynow zatytułowana "Bluszcz". Myślę, że śmiało mogę Autorkę zaliczyć do grona moich ulubionych polskich pisarek i stwierdzić, że zdecydowanie czekam na więcej. "Dziewczyna z warkoczami" wysoko postawiła poprzeczkę, a "Bluszcz" choć zupełnie w innych emocjach napisany, również skradł moje serce. Dlaczego? Zapraszam dalej :)



"Chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest niczym innym jak zwykłym bluszczem uwieszonym na szyi mężczyzny, którego uważała za swojego pana i władcę, jakże bardzo się myliła. 
Prawdziwą wolność człowiek nosi w sercu. Nikt nie jest w stanie jej zniszczyć, jeśli mu na to nie pozwolimy."

Julita Snarska przez wiele lat nosi maskę szczęśliwej żony i matki. Wierzy, że jej poświęcenie wystarczy do zbudowania trwałego małżeństwa oraz pełnej miłości rodziny. Z wielką pokorą znosi upokorzenia ze strony męża, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, bo myśli, że to dla dobra rodziny. Jest przekonana, że dzieci niczego nie zauważają, a ona przecież kocha Gerarda, więc jest w stanie to wszystko znosić. Jak bardzo się myli, pokaże jej czas...
Z kolei jej przyjaciółka Elżbieta, bezdzietna, żyjąca samotnie lekarka, boryka się z myślami, które w jej głowie urastają do rangi problemu niepozwalającego cieszyć się z codzienności. Życiowe blokady przyjaciółek są efektem podjętych w młodości decyzji i wychowania, jakie otrzymały ze strony swoich bogobojnych babek. Życie jednak weryfikuje niektóre zasady...


Nie mogę uwierzyć, że są kobiety, które żyją jak Julita. Ja wiem, że mamy XXI wiek i teraz my kobiety jesteśmy bardziej świadome i pewne siebie, ale mimo wszystko! Czy miłość zniewala umysł tak bardzo, by pozwolić sobą pomiatać? Jak bardzo musi być omamiona kobieta, by nie zauważać, że jej prawie dorosłe dzieci ze wszystkiego zdają sobie świetnie sprawę i cierpią w zaistniałej sytuacji? No kimże jest mężczyzna, by tak dać traktować? Nie jestem żadną wojującą feministką i nigdy prawdopodobnie nią nie będę, ale aż nóż mi się w kieszeni otwiera, że musi dojść do tragedii, by niektórym ludziom otworzyły się oczy. Cieszę się, że mimo trudnych chwil, losy bohaterów potoczyły się tak, a nie inaczej, że są szczęśliwi i w końcu wolni, szkoda tylko, że musieli zapłacić za to sporą cenę. 

Także losy Eli mocno mnie wzruszyły. Pokazują, jak bardzo nasze dziecięce wychowanie zakorzenia się w głowie, jak kształtuje nasz światopogląd i kieruje naszymi nawet już dorosłymi decyzjami. Trudno jest przestawić myślenie, trudno przekonać się do czegoś, czego latami nie miało się odwagi spróbować. Ale tak ważne jest, aby mieć wtedy wsparcie. I to jedna z najpiękniejszych wartości w tej książce - przyjaźń Elżbiety i Julity, która sprawdza się w każdej sytuacji, nawet mimo gorzkich słów, które nieraz padają. 


"Bluszcz" to powieść bardzo dojrzała i bardzo prawdziwa. Ta prawda o kobietach aż boli. Każda strona książki to niesamowite emocje, wobec których nie da się przejść obojętnie. To opowieść o różnych rodzajach miłości, która pobudza do refleksji i zastanowienia, która uczy wrażliwości i daje czytelnikowi swego rodzaju siłę. Pokazuje, co jest najważniejsze. Pokazuje, jak walczyć o siebie, o dzieci, o miłość - bo to najważniejsze wartości. Maska pomaga tylko na chwilę, emocje skrywane wewnątrz i tak prędzej, czy później wyjdą na wierzch, i tak w końcu pękniesz. Warto mieć kogoś obok, kogoś bliskiego, na kogo zawsze można liczyć.

Pani Aniu, gratuluję pięknej i mądrej powieści. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać i już nie mogę doczekać się wrześniowej premiery. 

Bardzo polecam Wam tę niełatwą, ale wartościową książkę :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Videograf :)

poniedziałek, 9 lipca 2018

Agnieszka Olejnik "Listy i szepty"

Lubię sięgać po kontynuacje książek. Zwłaszcza tych, które swoimi detalami skradły moje serce i zostawiły w nim małe tęsknoty za bohaterami,oraz ciekawość, jak potoczą się ich dalsze losy. Tak było tez w przypadku bohaterów "Mansardy pod Aniołami" Agnieszki Olejnik. Kiedy przeczytałam "Cuda i cudeńka", byłam pewna, że sięgnę po kolejny tom. I tak się stało, przeczytałam "Listy i szepty" i... zapraszam dalej :)



Urokliwe miasteczko na zachodzie Polski, a w nim malownicza kamienica z mansardowym dachem, pod którym toczą się pogmatwane losy jej mieszkańców.
Lena, to dziewczyna pełna optymizmu i wiary w ludzi, która nadal opiekuje się schorowaną babcią. 
Stara się odkryć jej tajemnicę z przeszłości, ale nie jest to łatwe, ponieważ kobieta coraz bardziej podupada na zdrowiu, ciężko się z nią komunikować, a jej trudny charakter zupełnie w tym nie pomaga. Są dni, kiedy Helenie już ręce opadają i zupełnie brakuje jej siły, by nadal spełniać swoje obowiązki. Wtedy wsparcie daje jej nie Jakub, z którym się spotyka, choć sama nie wie dlaczego, ale pisanie listów do Borysa, do którego należy mansardowe poddasze w kamienicy. Słowa, uczucia ukryte w listach stają się w końcu najbardziej wyczekiwanymi chwilami dla Leny, tylko czy one są realne i mogą dziać się w rzeczywistości? 
Wielkim wsparciem są dla Heleny także kobiety, mieszkające w kamienicy, choć każda zmaga się ze swoją historią, zawsze znajdą czas, by wysłuchać i pocieszyć dziewczynę, znajdą dla niej dobre słowo i doradzą. Fantastyczna więź łączy te kobiety. A ich losy pokazują, że jeszcze nic straconego, życie ma dla nich niespodzianki. Przeczytajcie sami, jak potoczą się losy Markiewiczów i Francesci.


Zazwyczaj nie lubię książek, w których fabułę wplątuje się historia. Ale tym razem urzekły mnie losy młodziutkiej Mieci zesłanej na Syberię. Takie opowieści napawają mnie przerażeniem, jak ludzie mogli sobie poradzić w sytuacji, w jakiej się wówczas znaleźli. Często są to historie trudne i tak rzeczywiste, że aż mi niedobrze momentami. Ale właśnie historia, którą opowiada Babcia Mieczysława, jako młoda dziewczyna, rzuca światło na całą dwutomową historię. Tłumaczy, dlaczego zachowuje się ona w ten sposób, a nie inny. Nie usprawiedliwia jej, ale sprawia, że ma się dla niej cieplejsze uczucia, niż na początku książki. 
Podziwiam Autorkę za to, jak wplotła tę trudną syberyjską historię w losy bohaterów mansardy pod Aniołami. Jest ona opowiedziana tak, że nie nuży, a wręcz przeciwnie, wzbudza zainteresowanie. Ja jestem zbyt miękka na tak trudne historie, ale tym razem dałam radę to przełknąć, opowiedziana była z wyczuciem i taktem. 


Bardzo kibicuję Helenie i mam nadzieję, że u boku Borysa znajdzie prawdziwe szczęścia, na jakie zasługuje ta dobra i pełna ciepła dziewczyna. No i trzymam kciuki za Francescę, oby w końcu miłość wypełniła jej serce na dłużej :)

Polecam Wam te dwa tomy "Mansardy pod Aniołami". To piękne, wzruszające książki, które pokazują, że na dobro trzeba umieć się otworzyć, wtedy możemy go zaznać od innych. A to, czego czasem nie umiemy wyrazić słowami, pięknie wyrażają listy i szepty...

Wydawnictwo FILIA

Krystyna Mirek "Obca w świecie singli"

Kiedy zobaczyłam okładkę najnowszej książki Krystyny Mirek byłam zażenowana. Tak mi ona nie pasowała do sielskiego, ciepłego pisania Autorki. Była dla mnie zbyt nowoczesna i taka cyfrowa. No ale nie mogłam odpuścić, bo w końcu to jedna z moich ulubionych pisarek. Lekko zniechęcona sięgnęłam po "Obcą w świecie singli", ale już kiedy miałam ją rękach, zdobna okładka zmiękczyła moje serce. I wiecie co? Zapraszam dalej :)



Podobno na planecie singli można znaleźć szczęście. Są tacy, którzy wprowadzili się na nią świadomie i bardzo sobie chwalą. Żyją tak, jak im się podoba i od nikogo nie są zależni, nikomu nie muszą się spowiadać z tego, co robią. Ale co wtedy, kiedy ktoś na tę planetę trafia z przymusu?
Karolinę i Jakuba w to nieznane miejsce niespodziewanie wyrzuciło życie. Oboje w krótkim czasie bardzo wiele stracili i zawiedli się na najbliższych. Czują się obco i samotnie wśród singli. To nie jest ich świat. Nie wierzą już w miłość, nie potrafią nikomu zaufać.
Karolina postanawia poświecić się wyłącznie wychowywaniu córeczki oraz ratowaniu upadającej restauracji, którą otrzymała po ukochanej babci. Jak może chroni swoje dziecko przed obojętnością jego ojca. Jakub natomiast chciałby móc uczestniczyć w wychowaniu swojego dziecka, ale jego partnerka postanawia go ukarać i skutecznie mu to uniemożliwia.
Niespodziewanie, tych dwoje postanowi pomóc sobie nawzajem. Staną się najlepszymi singlami, jakich kiedykolwiek widziano. Silni i niezależni. Zaprzyjaźnią się i będą wspierać. Ale czy w życiu tylko o to chodzi? Czy naprawdę tylko na tym im zależało? I co zrobią, kiedy jednak pojawi się miłość?



I właśnie, wiecie co? Z każdą kolejną strona przekonywałam się, że to następna wspaniała historia namalowana słowami przez Krysię Mirek. To nie okładka, a zawartość ukazała w moim przypadku cudowną opowieść o ludziach samotnych, nie z wyboru, ale porzuconych, którzy walczą o jak najlepsze relacje z dziećmi, próbując tym samym odnaleźć się w życiu w pojedynkę. Fabuła skradła moje serce i znowu polubiłam tak bardzo bohaterów powieści. Nie tylko tych głównych, ale i tych, którzy stoją nieco z boku, też walczą o szczęście, choć innymi metodami.
Karolina i Jakub nie spodziewają się, że po zranieniu, które dopiero co przetrawili, los ma dla nich coś dobrego. A jednak, miłość jeśli ma do kogoś trafić, zawsze znajdzie drogę...

Bardzo polecam Wam tę ciepłą i rodzinną opowieść, choć o singlach, to rodzina gra tutaj pierwsze skrzypce. Rozbita, czy szczęśliwa, ona jest początkiem wszystkiego. Wiele emocji czeka tu na Was, zresztą jak zawsze w książkach Krystyny Mirek. A okładka, kiedy przyjrzycie się na żywo, jest naprawdę ładna ;) Polecam!

Wydawnictwo Edipresse

Adriana Locke "Poświęcenie" PRZEDPREMIEROWO!

Ostatnio pisanie zupełnie nie mieści się w moim grafiku. Odkąd są wakacje, a Dziewczynki w domu, czas płynie za szybko. Tylko odrobinę udaje mi się wyrwać na czytanie, więc kilka już ułożyłam na półce, ale pisanie nadrabiam dopiero dzisiaj. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę nieregularność, tym bardziej, że mam dla Was kolejną perełkę od Wydawnictwa Szósty Zmysł. Oni naprawdę mają zmysł do genialnych książek! A mowa o "Poświęceniu" Adriany Locke, która swoją premierę będzie miała już w środę 11 lipca. Zapraszam dalej!



Życie Julie zmienia się zupełnie, kiedy jej mąż ginie w wypadku. Została z rozbitym sercem, stertą rachunków i córką, Everleigh. Próbuje radzić sobie sama, by nie musieć na nikim polegać, ani być od nikogo zależna, a już najmniej od Crew, który jest jej pierwszą miłością i mężczyzną, który prawie ją zniszczył, człowiekiem, który ją zawiódł za każdym razem, kiedy go potrzebowałam. Nie chce, by tak samo zawiódł jej córkę, dlatego stara się odsunąć ją jak najbardziej, ale chłopak jest uparty, nie daje sobie wydrzeć tego, co kocha. Kiedy tragedia zaatakuje po raz drugi, Crew staje się jej jedyną nadzieją...

Życie Crew zmieniło się na zawsze w tę noc, gdy zmarł jego brat.
Został z wyrzutem sumienia, stosem błędów i niczym więcej. Próbuje opiekować się Julią, nie nachalnie, bo wie, że ta niczego od niej nie chce, ale jemu zależy i na Julie i na Ever. Jest jej to winien, bo przecież przez niego została wdową. Dlatego, kiedy kolejna tragedia czai się za rogiem, jest gotowy na największe poświęcenie... 


Okładka i opisy książki szumnie zapowiadały, że to historia, która połamie moje serce na kilka kawałków. Już przestałam nabierać się na tego typu opisy, bo wiem, że są często tylko reklamą, a nie mają nic wspólnego z naprawdę dobrą fabułą. Ale nie tym razem... już po kilku rozdziałach przekonałam się, że ta reklama nie kłamie. Historia Julie, Ever i Crew wzruszyła mnie do granic, sprawiała, że przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Rozpacz Julie, niemoc małej dziewczynki, wreszcie złość i poświęcenia chłopaka.Każda z tych emocji wlana w moje serce sprawiała, że czym prędzej chciałam poznać zakończenie książki, a to załamało mnie zupełnie... dobrze, że epilogi wszystko wyjaśniają, bo po ostatnich słowach chciałam krzyczeć, że tak się to nie mogło skończyć! 

"Poświęcenie" to książka, która zabierze Was w mega wzruszającą podróż. Nie umiem sobie wyobrazić przez co przechodzi Julie i obym nigdy nie musiała. Ale każda matka przeżyję tę historię równie mocno, tego jestem pewna. Wiele zrozumiecie i wówczas wiele docenicie, jak ja.

Bardzo polecam Wam tę nowość od Wydawnictwa Szósty Zmysł. Przeczytajcie wszystkie okładkowe opisy, bo te zachwyty nie kłamią. Nie zostaniecie obojętni wobec tej historii. Gwarantuję i gorąco polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł ;)

wtorek, 19 czerwca 2018

Beata Majewska "Moja Twoja wina" PRZEDPREMIEROWO!

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Beaty Majewskiej. Często ciekawie spoglądałam na to, co wychodzi spod jej pióra, śledząc jej fanpage na Facebooku. Niestety jakoś zawsze brakowało czasu, by coś przeczytać. Ale w końcu go znalazłam :) "Moja Twoja wina" od Wydawnictwa Książnica, to książka, która bardzo mnie wciągnęła i poruszyła. Jej premiera już jutro 20 czerwca! A czy sprawiła, że sięgnę po więcej? Zapraszam!



Urszula przyłapuje męża na zdradzie. Wie, że od jakiegoś czasu im się nie układało, ale nie myślała, że jej mąż zdecyduje się na romans. Mimo prób otwartego związku, postanawia odejść od niego i zamieszkać w zrujnowanym wiejskim domu odziedziczonym kilka lat wcześniej po przyszywanej ciotce. Nie jest to łatwe, tym bardziej, że Marek zaczyna ją wykorzystywać finansowo i oszukiwać, a ona ciągle szuka sposobu, by stanąć na nogi. Na szczęście w tej trudnej sytuacji wspiera ją Renata - najlepsza przyjaciółka, a i ze strony sąsiadów otrzymuje wiele życzliwości. Czego nie można niestety powiedzieć o kontaktach rodzinnych...

Kiedy powoli wszystko zaczyna się układać, w życiu Urszuli pojawia się Michał Żuk – początkowo konkurencja biznesowa, potem opiekuńczy mężczyzna ratujący ją z opresji. Wydarza się wiele sytuacji, które ich do siebie zbliżają. I wszystko zanosiło się na to, że przyjaźń przerodzi się w miłość, niestety Michał skrywa tajemnice, które mogą zniszczyć rozkwitający związek...

To, co wydarza się w życiu bohaterów jest dla mnie nie do wyobrażenia. Przeżywałam razem z Urszulą każdy moment, klatka po klatce, jak w filmie w zwolnionym tempie. Nie spodziewałam się, że można przeżyć tak wiele. Zarówno Michał, jak i Ula, dostają mocnego kopa od życia. Nie chcę opowiadać, bo byłby to spoiler, ale gwarantuję, że emocje sięgają zenitu. Tak wiele emocji niesie ze sobą ta książka, że w końcu zastanawiałam się, czy tam jest jeszcze miejsce na miłość??? Musicie przekonać się o tym sami!


Jestem przekonana, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z Beatą Majewską, chętnie sięgnę po kolejne książki, na półce czeka na mnie "Baśnik". Szczerze, to jestem zaintrygowana, jak ciekawą fabułę przekazała tam Autorka swoim czytelnikom. A tymczasem, polecam Wam tę nowość od Pani Beaty, która już jutro ma swoją premierę. To nie będzie zmarnowany czas. Przygotujcie się na łzy - radości, żalu i gniewu. Ale czy dobra literatura może się bez nich obejść? Raczej nie! 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Książnica :)

Krystyna Mirek "Światło o poranku"

Uwielbiam wracać do książek, na których kontynuację bardzo czekam. Trochę odwlekałam moment spotkania z bohaterami Willi pod Kasztanem, ale nie żałuję, bo to spotkanie było bardzo miłe! Nie będziecie zdziwieni, jeśli stwierdzę, że pokochałam kolejną książkę Krysi Mirek. "Światło o poranku" jest bowiem światłem i dobrem, które wlewa się w serce każdego czytelnika powieści ten niesamowicie ciepłej Autorki. A o czym jest ta historia? Zapraszam dalej :)



Świąteczne iluminacje odeszły w przeszłość, nadszedł styczeń, a z nim powrót do codzienności. U naszych ulubionych bohaterów wiele się zmieniło... Magda musi wrócić do pracy, gdzie będzie spotykać swojego dawnego ukochanego z jego nową narzeczoną, a jej szefową, Antek poszuka nowego zajęcia, a Bianka wrócido Warszawy, do swojego dawnego życia. Michał i Bartek znajdą się nagle po przeciwnych stronach barykady, a Dorota Mirska postanawia wreszcie zawalczyć o siebie w małżeństwie.
Każdy z nich marzy i myśli o szczęściu, które zdaje się być blisko, ale nie wiedzą do końca czy jest przeznaczone dla nich. 

"Światło o poranku" rzuca światło na trudne relacje między matką a córką. Zachowanie Bianki powoduje, że jej matka powoli zaczyna się otwierać, a przez to, że wyrzuca z serca te najtrudniejsze momenty swojego życia, czuje się lepiej, czuje, że może żyć inaczej, wystarczy się tylko zmobilizować. Bianka przyjeżdża do Warszawy, by wrócić do dawnego życia, ale jej serce zostało w Krakowie. Jest przekonana, że jej uczucie nie jest odwzajemnione, ale czy na pewno...

O tym jak trudne są losy dojrzałych małżeństw, tych, które mają już swoją historię, przekonujemy się poznając wnikliwiej emocje Doroty i Mariusza Mirskich. Rodzice Konstantego, po latach udawania, że wszystko jest w porządku, przecierają oczy ze zdumienia. Wszystko za sprawą Doroty, która wreszcie postanawia walczyć o siebie. Na szczęście, na miłość nigdy nie jest za późno...

Babcia Kalina, to kobieta, która skradła zapewne nie tylko moje serce. O tym, jak bardzo leży jej na sercu dobro nie tylko jej wnucząt, ale i sąsiadów pokazuje na każdym kroku. Nawet jeśli odchorowuje nerwy i stres, to wierzy, że wszystko skończy się dobrze. Zawsze znajdzie dobre słowo dla tych, którzy go potrzebują. No złota kobieta! :)


W Willi pod Kasztanem nikt nie zostaje sam ze swoimi problemami. Tam zawsze może liczyć na wsparcie i coś pysznego, co przegoni smutki. Polubiłam to miejsce i mam nadzieję, że będę mogła jeszcze do niego wrócić. "Światło o poranku" to bowiem ciepła, rodzinna i pełna nadziei na nowe jutro powieść, która buduje i krzepi. Myślę, że każdy znajdzie w niej wskazówkę dla siebie, iskierkę dobra, która rozpali uśmiech na twarzy. Bardzo polecam Wam tę książkę!

Wydawnictwo Edipresse