piątek, 19 października 2018

Małgorzata Falkowska "Paleta marzeń"

Po raz pierwszy miałam do czynienia z twórczością Małgorzaty Falkowskiej. Już kilkakrotnie przyciągały mnie jej tytuły, jednak dopiero "Paleta marzeń" od Wydawnictwa Lira sprawiła, że miałam styczność z jej piórem. Jak myślicie, jak może zakończyć się niezwykła historia, kiedy ona i on, zupełnie się nie znają, a mimo to postanawiają spędzić ze sobą siedem dni, obfitujących w paletę różnorakich uczuć? Zapraszam!



Magda, mimo swojego młodego wieku, ma już za sobą bagaż małżeńskich, niekoniecznie łatwych doświadczeń, a najważniejszą osobą w jej życiu jest córka Pola. Choć dobrze sytuowani rodzice zapewniają jej bezpieczeństwo finansowe, nie może realizować swoich pasji i czuje się niczym ptak zamknięty w złotej klatce. Krawiectwo ciągle musi zostać odłożone na bok...
Pewnego dnia Magda widzi w gazecie portret córki i pozywa ulicznego malarza Alka o bezprawne wykorzystanie wizerunku dziecka. Spotkanie w sądzie staje się niespodziewanym początkiem wspólnej, siedmiodniowej przygody, która obfituje w paletę emocji i uczuć… Czy Magdę i Alka połączy coś więcej, niż sprawa sądowa? 

Muszę Wam powiedzieć, że nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie aż takie wrażenie! Historia Magdy nie jest łatwa, bo nigdy kiedy chodzi o przemoc, nie jest łatwo. Zwłaszcza, jeśli gdzieś obok tego wszystkiego jest dziecko, może jeszcze nieświadome, ale na pewno wyczuwające emocje rodziców. Ucieszyłam się, że Magda dała się porwać chwili i zdecydowała się spędzić siedem dni z obcym facetem, mimo, że nie do końca wiedziała, co ją czeka. Emocje, które w niej grały, to naprawdę tytułowa paleta. Ale nie ma się co dziwić, chyba każda kobieta miałaby podobnie. Alek w ciągu zaledwie kilku dni zdążył poznać ją na tyle, by przejrzeć jej sposób patrzenia na świat, poznać jej przeszłość i próbować spełnić jej marzenia, które do tej pory ciągle musiała odkładać. Zdecydowanie zdenerwował mnie wybór Magdy pod koniec książki, ale cieszę się, że mimo wszystko ostatecznie podjęła decyzję najlepszą dla siebie i Poli. 

Rozerwanie między dwoma mężczyznami nigdy nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli jeden z nich nas skrzywdził. Jednak są uczucia, z którymi wygrać się nie da. Zazwyczaj kobiety wybierają dobro dziecka i tak jest też w tej książce. Jak myślicie, kogo wybrała Magda? Byłego męża, czy nowopoznanego Alka? Zerknijcie na tę fabułę, naprawdę warto!

Polecam Wam tę książkę, zdecydowanie świetna historia na jesienny wieczór :)

Wydawnictwo LIRA

Vi Keeland "Show"

Już jakiś czas temu nakładem Wydawnictwa Kobiecego ukazała się książka Vi Keeland "Show". Niestety z powodu mojego braku czasu krótka recenzja pojawia się dopiero dzisiaj, ale jak myślicie warto było czekać? Tym razem to historia zakazanego związku na planie pikantnego show. Zapraszam dalej :)



Kate podpisała kontrakt na udział w show, w którym miała rywalizować z innymi kobietami o względy kawalera. Kiedy zobowiązywała się do przestrzegania zawartych w nim zasad, uważała, że będzie to proste . I było, aż do czasu, kiedy poznała Coopera - faceta, który jak żaden inny do tej pory sprawił, że jej ciało i serce obudziło się do życia. Jednak związek z Cooperem nie jest możliwy, ponieważ podpisała kontrakt z jego bratem na udział w show. Teraz powinna skupić się na zabieganiu o względy kawalera, czyli Flynna.
Każdy pocałunek i każdy dotyk Coopera jest zakazany. Kate stąpa po kruchym lodzie, jednak nie może się temu oprzeć. W końcu łamanie zasad ma wyjątkowo słodki smak. Czy Kate posłucha głosu serca?

Jedna z najpopularniejszych autorek romansów Vi Keeland wraca na polski rynek z nową elektryzującą historią, której bohaterka bierze udział w reality show. Kate chciałaby zaangażować się w udział w show i walczyć o względy Flynna, ale wie, że tym, który ją elektryzuje jest Cooper, więc nie do końca może się poświęcić... W show wiele rzeczy można wyreżyserować, ale w życiu? Niekoniecznie. 


Nie wiem, czy Was rozczaruję, czy zaskoczę, ale książka aż tak bardzo mnie nie urzekła. Owszem, fabuła jest ciekawa, ale myślę, że sami czujecie, że przewidywalna. Warto po nią sięgnąć, bo powieści erotyczne tej Autorki zawsze są gorące i pociągające, ale chyba nie jest to historia, do której bym wróciła. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

Beata Majewska "Zapisane w chmurze"

Mam już za sobą 2/3 serii owocowej Beaty Majewskiej. "Moja twoja wina" bardzo mi się spodobała, dlatego z wielką przyjemnością przeczytałam kolejny tom zatytułowany "Zapisane w chmurze" wydany przez Wydawnictwo Książnica. To piękna opowieść o wspólnej podróży dwóch osób, żony i nie męża, która zabiera nas w wyjątkowe miejsca, ale i w głąb ludzkiej duszy. Jak myślicie dlaczego to nie mąż, a nie rzeczywisty mąż wyruszył w podróż z Magdą? Zapraszam :)



Magda ma przedsiębiorczego męża, który przyzwyczaił się, że gra pierwsze skrzypce w związku, a zarabiająca grosze na nauczycielskiej posadzie żona ma mu być posłuszna. Ich małżeństwo zdecydowanie przechodzi kryzys, obydwoje czują się zagubieni w codziennych relacjach. Magda uważa, że dla męża wyłącznie liczą się pieniądze, a nie czas spędzony z nią. Łukasz też nie szczędzi swoich uwag zonie i wyraża je aż zbyt otwarcie. Jest szczery w wyrażaniu swoich spostrzeżeń, ale mógłby być nieco bardziej delikatny. Kiedyś potrafił być inny. Magda pamięta te dni, kiedy był wobec niej troskliwy, służył jej dzielnie podczas narodzin córek, a teraz zmienił się i w ich związku nastała rutyna. Dlatego kobieta postanawia, że przyszedł czas na zmiany, chce coś zmienić w swoim życiu, dlatego postanawia wyruszyć w samotną podróż, jej kompanem ma być jedynie przewodniczka Julia - Rumunka. Na miejscu okazuje się jednak, że wynajęta przewodniczka w rzeczywistości jest przewodnikiem Julianem, przystojnym, młodym chłopakiem. Magda chce zrezygnować z jego usług, ale ostatecznie wyrusza z nim w podróż, podczas której nawiązują romans...
Zaniepokojony mąż próbuje odzyskać Magdę, ale Julian ukrywa jego list z przeprosinami. Jaką decyzję podejmie kobieta uwikłana w miłosny trójkąt?



Jestem pełna podziwu dla Autorki, która kolejny raz porusza trudne, zawikłane małżeńskie losy. Nie jest łatwo wziąć na warsztat historii miłosnego trójkąta małżonków i bądź, co bądź, młodego, zakochanego chłopaka. "Zapisane w chmurze" to książka, która pokazuje nam, jak wygląda miłość na kilku etapach. Opisuje emocje, jakie się wiążą z poszczególnymi momentami życia bohaterów - a to naprawdę wielki ładunek emocjonalny, który Beata Majewska ujęła świetnie w zaskakującej i bardzo ciekawej fabule. Pokazuje, że czasem trzeba uwierzyć, że ostatnie razy są ważniejsze od tych pierwszych, które chcemy zapamiętać na długo. Trzeba się otworzyć na nowe, choć jest się przywiązanym do starego. Tylko, czy to takie proste? Jak potoczą się losy Magdy, jej męża i nie męża? 

Chciałam jeszcze wspomnieć, że bohaterowie zabierają nas ze sobą w podróż po malowniczych zakątkach Rumunii, jej zabytkach. Piękne opisy potwierdzają, że Autorka jest zauroczona tym krajem, co pociąga też czytelnika. Może warto kiedyś tam pojechać?

Bardzo polecam Wam tę kolejną owocową część serii Beaty Majewskiej. "Zapisane w chmurze" to książka, która wiele uświadamia. Musimy nauczyć się doceniać to, co mamy, bo coś, czego się nie spodziewamy może zburzyć nam poukładany świat i sprawić, że będziemy szczęśliwi, albo wręcz przeciwnie. To zależy już od naszych decyzji...

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Książnica i Grupie Wydawniczej Publicat:)




Nina Majewska - Brown "Mąż na niby"

Dawno mnie tu nie było z pisanymi tekstami. Czytam, trochę mniej niż zawsze, ale nie umiem żyć bez książek. Jedynie czas ostatnio mocno mi się okroił i nie mogłam poświęcić go pisaniu. Postaram się nadrobić zaległości na tyle, na ile będę mogła, ale wiem, że po Nowym Roku będę miała go jeszcze mniej. Przede mną zatem decyzja co z blogiem, ale jeszcze odkładam ją w czasie. Póki co, pędzę do Was z zaległymi recenzjami :)

Na początek mam dla Was książkę Autorki, z którą do tej pory nie miałam do czynienia, ale było to bardzo miłe spotkanie, choć chyba odrobinkę mnie zawiodło. Nina Majewska-Brown i jej "Mąż na niby" od Wydawnictwa Pascal to opowieść o tkwiącej w nas sile i determinacji, dzięki którym można podnieść się nawet wtedy, gry tracisz grunt pod nogami. Zosi wywróciło się życie do góry nogami. Chcecie się przekonać dlaczego i co zrobiła, gdy dowiedziała się, że najbliższa osoba ją okłamuje? Zapraszam :)



Zosia prowadzi szczęśliwe życie, z kochającym Pawłem u boku i fantastyczną córką, którą oboje uwielbiają. Niespodziewanie dowiaduje się, że mąż utrzymuje dwa mieszkania, dwie kobiety, dwa telefony i niebawem będzie miał również drugie dziecko. Z inną kobietą…
Świat Zosi nagle się wali, bo przecież najbliższa osoba jaką jest jej mąż od dawna ją okłamuje i prowadzi podwójne życie. A w tym wszystkim jest jeszcze ich córka.

Temat poruszony przez Autorkę nie jest niczym nowym, ale jest pokazany w taki sposób, bo pomóc wielu dzisiejszym kobietom. Kiedy małżeństwo Zośki przestaje istnieć, musi się ona zmierzyć z wieloma codziennymi problemami, a dodatkowo musi walczyć o siebie i córkę. Poznajemy jej przemyślenia, emocje, bo wiadomo, że nikt w takim momencie nie jest super hero. Zdarzają się jej ciężkie chwile, kiedy się załamuje, ale mimo to postanawia, że musi iść naprzód, zostanie w miejscu nic jej nie da. 
Najważniejsze, że w tak trudnej chwili kobieta może liczyć na przyjaciółkę Jolę, bo jak się okazuje, nawet własna matka nie potrafi stanąć po jej stronie. Zamiast wsparcia, Zosia otrzymuje od matki jedynie wyliczanki błędów i same złote rady, jak ma dalej postępować. Winę za rozwód zrzuca właśnie na Zosię. Jak myślicie, czy zmieni matka swoją postawę? W dalszej części książki zaskoczyła mnie, ale to tajemnica ;)


Nie ukrywam, że "Mąż na niby" to słodko-gorzka opowieść o małżeństwie, zdradzie i wszystkich emocjach z tym związanych. Książka jest napisana lekko, z dozą złośliwości i humoru, ale brakło mi tu jakiegoś wątku romansowego. 
Myślę, że to powieść dla każdej kobiety, wiele rzeczy uświadamia, pozwala się utożsamić z wieloma emocjami. Jeśli macie ochotę, polecam! :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Pascal :)




piątek, 27 lipca 2018

Natasza Socha "Mgły Toskanii"

Wakacje niestety nie dają mi tyle czasu na czytanie ile bym chciała. Na szczęście mam możliwość słuchania też audiobooków podczas codziennych obowiązków, to nie zostaję tak całkiem w tyle. Właśnie skończyłam słuchać fantastyczną książkę Nataszy Sochy "Mgły Toskanii". To kolejny temat tabu, który wielu osobom nie mieści się w głowach, ale Socha takich wątków zupełnie się nie boi i przedstawia je po raz kolejny w znakomity sposób. Zapraszam dalej :)

źródło okładki: www.empik.com

Lena ma dwadzieścia dziewięć lat i pracuje jako konserwator dzieł sztuki. Jej imię powstało ze zdrobnienia dwóch innych - Helena i Magdalena. Jest związana z Igorem - fotografem, z którym łączy ją naprawdę bardzo wiele. Podobnie myślą, podobnie czują, wydaje się, że nic nie zagraża ich związkowi, a to, co przed nimi jest oczywiste. Ale Lena otrzymuje zlecenie w Siennie, w Toskanii. Poznaje tam Iana, rzeźbiarza, który jest także ojcem Igora... 
Toskania przynosi wiele wrażeń, nie tylko wizualnych, ale i emocjonalnych. Nowi ludzie, nowe dokonania artystycznie, nowe przyjaźnie i nowe uczucia... A wszystko to na tle malowniczej części Włoch.
Mgła jest mieszanką powietrza i wody. Ten dualizm wyznacza całe życie głównej bohaterki. Jest ona i dwóch mężczyzn. Starszy i młodszy. Ojciec i syn. Lena nie potrafi wybrać żadnego z nich, więc decyduje się na równoległe życia. Dwa kraje, dwa żywioły, dwa związki. W tle malownicza Toskania i pewien fresk z końca szesnastego wieku. Czy można żyć w takim rozdwojeniu?

Natasza Socha nie boi się trudnych tematów. Udowodniła to już w swoich poprzednich książkach. Tym razem mamy do czynienia z kolejnym tematem, który u wielu nie ma racji bytu. Bo żyć z dwoma mężczyznami, to jeszcze, pewnie i można. Ale ojciec i syn? To już nie do ogarnięcia. Tymczasem Autorka pokazuje, jak jedno uczucie pojawia się obok drugiego, trochę je odpychając, ale na pewno nie wchodząc całkowicie na jego miejsce. Bohaterka choć wydaje się krucha i bardzo wrażliwa, zatraca się w tym uczuciu, nie bacząc na konsekwencje, które pewnie i tak ją dopadną. Mężczyźnie nie wiedzą o sobie na wzajem, więc jest jej trochę łatwiej. A w tych cudownych okolicznościach natury, wszystko zdaje się mieć inny wymiar. 

"Mgły Toskanii" zachwyciły mnie nie tylko świetną fabułą, ale i sztuką, która też odgrywa swoją ważną rolę, oraz obrazami przyrody, zabytków, zwyczajów i życia w najbardziej chyba malowniczej części Włoch. Choć nigdy tam nie byłam, pokochałam to miejsce.

Bardzo Wam polecam tę książkę. Po raz kolejny okazuje się, że Natasza jest jedyna w swoim rodzaju :)

Wydawnictwo Edipresse

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowskia "Ogród Zuzanny. Tom 2. Odważ się kochać" PRZEDPREMIEROWO!

Za mną kolejna kontynuacja książki, która zachwyciła mnie swoim pierwszym tomem. Z niecierpliwością czekałam na to, aż Autorki - Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska, poczęstują nas kolejnymi przygodami ze Starej Leśnej. I oto jest! Swoją premierę, już za kilka dni - 1 sierpnia, ma drugi tom "Ogrodu Zuzanny" zatytułowany "Odważ się kochać". Ta historia już za mną, jak myślicie, jak wypadła kontynuacja? Zapraszam :)



Wiem, że czytelnicy, podobnie jak ja, pokochali bohaterów Starej Leśnej z pierwszego tomu (tu zapraszam do recenzji tej części). Dlatego umierałam z ciekawości, jak potoczyły się losy każdego z nich. Druga część przygód bohaterów prezentuje nam głównie losy trzech głównych bohaterek. Zuzanna układa sobie życie u boku odzyskanego ukochanego i wprost promienieje szczęściem, jedyny cień na ich szczęśliwym życiu kładzie była żona Adama domagająca się praw do domu w Jolancinie; Kazia staje przed widmem utraty księgarni, co budzi w niej różne uczucia i sprawia też, że trochę odpycha od siebie męża, a Wiola postanawia zawalczyć o zmianę swojego życia na lepsze. Mieszkańcami Starej Leśnej wstrząsa tajemnicza śmierć Jana Marii Sochackiego, co wprowadza wątek kryminalny, ale nie zabiera on uroku całej powieści, to nadal jest fantastyczna obyczajówka. Ciekawie dla mnie są przedstawione również losy Krystyny i Cecylii, ale też rodziny Kozaków, no i Ukraińca Jurka. Tego się nie da opowiedzieć, to musicie przeczytać. jestem pewna, że pokochacie tych bohaterów tak samo jak ja.


Muszę Wam szczerze przyznać, że miałam ogromne oczekiwania wobec tej książki. Dopadłam ją niemal od razu, kiedy do mnie przyszła. I tu pojawił się zawód... jakoś nie mogłam przebrnąć przez początek. Wszystko wydawało się takie nudne i oczywiste. Na szczęście w miarę upływu rozdziałów narastało tempo fabuły i coraz bardziej mnie wciągała. Końcówkę niemal połknęłam. Więc mimo trudnych początków kontynuację uważam za udaną ;)

"Ogród Zuzanny. Tom 2. Oważ się kochać" to powieść o miłości, o samotności, o trudnej przeszłości, z którą niełatwo jest się pogodzić. Książka pokazuje, jak czasem trzeba walczyć o normalną codzienność, bo krzywdy z przeszłości nie pozwalają żyć normalnie. Bohaterowie radzą sobie z tym różnymi sposobami, ale jest to napisane zabawnie i lekko, bez zbędnego patosu.

Myślę, że i Wy polubicie bohaterów Starej Leśnej i tak, jak ja będziecie czekać na kolejny tom ich przygód. Bardzo Wam polecam tę książkę :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu WAB :)

Susie Hodge "Krótka historia sztuki"

Zazwyczaj nie recenzuję takich książek, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. "Krótka historia sztuki. Kieszonkowy przewodnik po kierunkach, tematach i technikach" to świetnie zebrane informacje o sztuce, które powinien znać każdy, nie tylko miłośnik sztuki ;)


"Krótka historia sztuki" to nowe i całkowicie innowacyjne wprowadzenie do tematu sztuk pięknych. Jest skonstruowana i napisana w prosty sposób. Omawia 50 najważniejszych dzieł sztuki, począwszy od rysunków naskalnych w Lascaux po współczesne instalacje, łącząc je z najważniejszymi kierunkami, tematami i technikami w malarstwie i rzeźbie. 
Autorka książki Susie Hodge jest historykiem sztuki, historykiem i artystką.
Książka jest zwarta w treści i bogato ilustrowana. Wyjaśnia, jak,dlaczego i kiedy następowały po sobie zmiany w sztuce, kto te zmiany wprowadzał, na czym polegały, gdzie wszystko to się działo i jakie niosło konsekwencje. Książka tłumaczy artystyczny żargon pozwalając czytelnikowi lepiej zrozumieć dzieje sztuk plastycznych na przestrzeni wieków. 

To bardzo ciekawe kompendium wiedzy, choć w skróconej formie. Przypomniało mi jednak o latach licealnych, kiedy to bardziej interesowałam się sztuką i miałam na nią trochę więcej czasu ;) Myślę, że z książki spokojnie skorzystają kiedyś w szkole moje córki, a może połkną bakcyla i bardziej będą chciały poznać tajniki sztuki? Zobaczymy :)

Jeśli chcecie krótko, zwięźle i na temat, to świetna propozycja dla Was.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Alma Press :)

wtorek, 17 lipca 2018

K. Bromberg "Mój Zawodnik"

Pierwsza seria Autorki - "Driven" bardzo mi się podobała, dlatego chętnie przeczytałam pierwszy tom kolejnej serii od K. Bromberg - "Mój Zawodnik" ("The Player"). Kiedy zobaczycie okładkę, to domyślicie się dlaczego ;) Tym razem zamiast toru wyścigowego mamy boisko baseballowe, a wszystko wciąż krąży wokół sportu i gorących uczuć. Zapraszam dalej :)


Easton Wylder jest gwiazdą baseballu, a sport, walka, uderzenie adrenaliny i ogłuszający krzyk kibiców to całe jego życie. Jednak niespodziewana kontuzja wyłącza go z gry. Prędko się okazuje, że uraz jest poważniejszy, niż przypuszczał. Klub zatrudnia w tym celu szanowanego fizjoterapeutę, tymczasem na pierwszej sesji zamiast niego zjawia się jego śliczna córka, Scout. Prędko orientuje się, że będzie miała pod górkę. Po pierwsze musi udowodnić, że ona - dziewczyna - może z powodzeniem prowadzić rehabilitację w pierwszoligowym klubie i dzięki swoim umiejętnościom sprawi, że Easton znów wyjdzie na boisko. Po drugie, musi dotykać najbardziej pociągającego mężczyzny, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia, i mu nie ulec...
Easton ma cudownie umięśnione ciało i jedwabiście gładką, ciepłą skórę. I pełne głębi oczy, w które Scout mogłaby wpatrywać się bez końca. Jest psotny i bezczelny, a chwilami słodki i bezbronny. Scout wciąż balansuje na krawędzi. Niepostrzeżenie rozkręca się spirala pragnień, razem przekraczają zakazane granice, zdobywają kolejne bazy... Rozpoczyna się niezwykły, ekscytujący i najbardziej emocjonalny mecz, jaki kiedykolwiek miałaś okazję oglądać...



"Mój Zawodnik" to historia z ciekawą fabułą. Nie jest to taka pusta opowieść, zawierająca tylko sceny erotyczne i tyle. Właśnie podoba mi się w niej to, że wszystko jest wyważone. Myślę, że historia, która dotyczy głównych bohaterów, spokojnie mogłaby się wydarzyć naprawdę. Ich relacja się zmienia, z czysto zawodowej, do coraz bliższej, ale to chyba było do przewidzenia. K. Bromberg w każdej książce częstuje nas gorącymi romansami, burzą uczuć i wielkim płomieniem pożądania. W"Moim Zawodniku" nie mogło być inaczej. 

Po przeczytaniu tej książki każdy zrozumie, co Amerykanie rozumieją przez zdobywanie bazy ;)
Bardzo Wam polecam i czekam na ciąg dalszy!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu EditioRed :)

Anna H. Niemczynow "Bluszcz"

Kilkanaście dni temu swoją premierę miała najnowsza książka Anny H. Niemczynow zatytułowana "Bluszcz". Myślę, że śmiało mogę Autorkę zaliczyć do grona moich ulubionych polskich pisarek i stwierdzić, że zdecydowanie czekam na więcej. "Dziewczyna z warkoczami" wysoko postawiła poprzeczkę, a "Bluszcz" choć zupełnie w innych emocjach napisany, również skradł moje serce. Dlaczego? Zapraszam dalej :)



"Chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest niczym innym jak zwykłym bluszczem uwieszonym na szyi mężczyzny, którego uważała za swojego pana i władcę, jakże bardzo się myliła. 
Prawdziwą wolność człowiek nosi w sercu. Nikt nie jest w stanie jej zniszczyć, jeśli mu na to nie pozwolimy."

Julita Snarska przez wiele lat nosi maskę szczęśliwej żony i matki. Wierzy, że jej poświęcenie wystarczy do zbudowania trwałego małżeństwa oraz pełnej miłości rodziny. Z wielką pokorą znosi upokorzenia ze strony męża, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, bo myśli, że to dla dobra rodziny. Jest przekonana, że dzieci niczego nie zauważają, a ona przecież kocha Gerarda, więc jest w stanie to wszystko znosić. Jak bardzo się myli, pokaże jej czas...
Z kolei jej przyjaciółka Elżbieta, bezdzietna, żyjąca samotnie lekarka, boryka się z myślami, które w jej głowie urastają do rangi problemu niepozwalającego cieszyć się z codzienności. Życiowe blokady przyjaciółek są efektem podjętych w młodości decyzji i wychowania, jakie otrzymały ze strony swoich bogobojnych babek. Życie jednak weryfikuje niektóre zasady...


Nie mogę uwierzyć, że są kobiety, które żyją jak Julita. Ja wiem, że mamy XXI wiek i teraz my kobiety jesteśmy bardziej świadome i pewne siebie, ale mimo wszystko! Czy miłość zniewala umysł tak bardzo, by pozwolić sobą pomiatać? Jak bardzo musi być omamiona kobieta, by nie zauważać, że jej prawie dorosłe dzieci ze wszystkiego zdają sobie świetnie sprawę i cierpią w zaistniałej sytuacji? No kimże jest mężczyzna, by tak dać traktować? Nie jestem żadną wojującą feministką i nigdy prawdopodobnie nią nie będę, ale aż nóż mi się w kieszeni otwiera, że musi dojść do tragedii, by niektórym ludziom otworzyły się oczy. Cieszę się, że mimo trudnych chwil, losy bohaterów potoczyły się tak, a nie inaczej, że są szczęśliwi i w końcu wolni, szkoda tylko, że musieli zapłacić za to sporą cenę. 

Także losy Eli mocno mnie wzruszyły. Pokazują, jak bardzo nasze dziecięce wychowanie zakorzenia się w głowie, jak kształtuje nasz światopogląd i kieruje naszymi nawet już dorosłymi decyzjami. Trudno jest przestawić myślenie, trudno przekonać się do czegoś, czego latami nie miało się odwagi spróbować. Ale tak ważne jest, aby mieć wtedy wsparcie. I to jedna z najpiękniejszych wartości w tej książce - przyjaźń Elżbiety i Julity, która sprawdza się w każdej sytuacji, nawet mimo gorzkich słów, które nieraz padają. 


"Bluszcz" to powieść bardzo dojrzała i bardzo prawdziwa. Ta prawda o kobietach aż boli. Każda strona książki to niesamowite emocje, wobec których nie da się przejść obojętnie. To opowieść o różnych rodzajach miłości, która pobudza do refleksji i zastanowienia, która uczy wrażliwości i daje czytelnikowi swego rodzaju siłę. Pokazuje, co jest najważniejsze. Pokazuje, jak walczyć o siebie, o dzieci, o miłość - bo to najważniejsze wartości. Maska pomaga tylko na chwilę, emocje skrywane wewnątrz i tak prędzej, czy później wyjdą na wierzch, i tak w końcu pękniesz. Warto mieć kogoś obok, kogoś bliskiego, na kogo zawsze można liczyć.

Pani Aniu, gratuluję pięknej i mądrej powieści. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać i już nie mogę doczekać się wrześniowej premiery. 

Bardzo polecam Wam tę niełatwą, ale wartościową książkę :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Videograf :)

poniedziałek, 9 lipca 2018

Agnieszka Olejnik "Listy i szepty"

Lubię sięgać po kontynuacje książek. Zwłaszcza tych, które swoimi detalami skradły moje serce i zostawiły w nim małe tęsknoty za bohaterami,oraz ciekawość, jak potoczą się ich dalsze losy. Tak było tez w przypadku bohaterów "Mansardy pod Aniołami" Agnieszki Olejnik. Kiedy przeczytałam "Cuda i cudeńka", byłam pewna, że sięgnę po kolejny tom. I tak się stało, przeczytałam "Listy i szepty" i... zapraszam dalej :)



Urokliwe miasteczko na zachodzie Polski, a w nim malownicza kamienica z mansardowym dachem, pod którym toczą się pogmatwane losy jej mieszkańców.
Lena, to dziewczyna pełna optymizmu i wiary w ludzi, która nadal opiekuje się schorowaną babcią. 
Stara się odkryć jej tajemnicę z przeszłości, ale nie jest to łatwe, ponieważ kobieta coraz bardziej podupada na zdrowiu, ciężko się z nią komunikować, a jej trudny charakter zupełnie w tym nie pomaga. Są dni, kiedy Helenie już ręce opadają i zupełnie brakuje jej siły, by nadal spełniać swoje obowiązki. Wtedy wsparcie daje jej nie Jakub, z którym się spotyka, choć sama nie wie dlaczego, ale pisanie listów do Borysa, do którego należy mansardowe poddasze w kamienicy. Słowa, uczucia ukryte w listach stają się w końcu najbardziej wyczekiwanymi chwilami dla Leny, tylko czy one są realne i mogą dziać się w rzeczywistości? 
Wielkim wsparciem są dla Heleny także kobiety, mieszkające w kamienicy, choć każda zmaga się ze swoją historią, zawsze znajdą czas, by wysłuchać i pocieszyć dziewczynę, znajdą dla niej dobre słowo i doradzą. Fantastyczna więź łączy te kobiety. A ich losy pokazują, że jeszcze nic straconego, życie ma dla nich niespodzianki. Przeczytajcie sami, jak potoczą się losy Markiewiczów i Francesci.


Zazwyczaj nie lubię książek, w których fabułę wplątuje się historia. Ale tym razem urzekły mnie losy młodziutkiej Mieci zesłanej na Syberię. Takie opowieści napawają mnie przerażeniem, jak ludzie mogli sobie poradzić w sytuacji, w jakiej się wówczas znaleźli. Często są to historie trudne i tak rzeczywiste, że aż mi niedobrze momentami. Ale właśnie historia, którą opowiada Babcia Mieczysława, jako młoda dziewczyna, rzuca światło na całą dwutomową historię. Tłumaczy, dlaczego zachowuje się ona w ten sposób, a nie inny. Nie usprawiedliwia jej, ale sprawia, że ma się dla niej cieplejsze uczucia, niż na początku książki. 
Podziwiam Autorkę za to, jak wplotła tę trudną syberyjską historię w losy bohaterów mansardy pod Aniołami. Jest ona opowiedziana tak, że nie nuży, a wręcz przeciwnie, wzbudza zainteresowanie. Ja jestem zbyt miękka na tak trudne historie, ale tym razem dałam radę to przełknąć, opowiedziana była z wyczuciem i taktem. 


Bardzo kibicuję Helenie i mam nadzieję, że u boku Borysa znajdzie prawdziwe szczęścia, na jakie zasługuje ta dobra i pełna ciepła dziewczyna. No i trzymam kciuki za Francescę, oby w końcu miłość wypełniła jej serce na dłużej :)

Polecam Wam te dwa tomy "Mansardy pod Aniołami". To piękne, wzruszające książki, które pokazują, że na dobro trzeba umieć się otworzyć, wtedy możemy go zaznać od innych. A to, czego czasem nie umiemy wyrazić słowami, pięknie wyrażają listy i szepty...

Wydawnictwo FILIA