piątek, 24 marca 2017

BOOK TOUR: Estelle Maskame "Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?"

Bardzo polubiłam tę serię od samego początku. Jak to fajnie, że dzięki Book Tour organizowanemu przez Literacki Świat Cyrysi, mogłam przeczytać tę trylogię w całości. Dzięki Krysiu! Zaskakujące zakończenie drugiej części serii Dimily zwiastowało coś ekscytującego na zakończenie całości serii, dlatego nie mogłam sobie podarować przeczytania ostatniego tomu zatytułowanego "Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?" To fascynujące, jak bardzo można zżyć się z bohaterami, razem z nimi śmiać i złościć się. Zapraszam do recenzji zakończenia cyklu Dimily.




Minął rok od emocjonujących i niezapomnianych wakacji Eden i Tylera w Nowym Jorku. Wiele się między nimi wydarzyło, a ich płomienny romans zakończył się rodzinną awanturą. I wtedy Tyler zniknął. Niechęć ze strony bliskich spadła na barki dziewczyny i powoduje, że sama musi walczyć o resztki swojej godności, I choć początkowo brak kontaktu z przyrodnim bratem jest powodem ogromnego smutku, to z czasem przeradza się w złość. Tyler unika konfrontacji z rodziną, a Eden sama musi stawić czoła napiętej atmosferze w domu. Jej uczucia po raz kolejny zostają wystawione na próbę, kiedy w progu ponownie staje On...

Po raz kolejny w książce Estelle Maskame nie braknie emocji. Takich, które aż uderzają z kart powieści. Z pewnością nie są to tylko emocje pozytywne. W tym tomie, zwłaszcza na początku, mnóstwo jest złości, awantur, kłótni i napięć spowodowanych ujawnieniem uczuć młodych. 
Jednak dochodzą też do głosu emocje pozytywne, dotyczące coraz bardziej dojrzałego uczucia Eden i Tylera. To właśnie na oczach czytelników ich uczucie przechodzi transformację w dojrzały związek. Choć na początku trudno zrozumieć długie milczenie Tylera, potem wszystko okazuje się jasne i sprawia, że jeszcze bardziej odczuwa się sympatię do tego bohatera.



Książka jest bardzo inspirująca, jest nie tylko romantyczną historią, ale i opowieścią o tym, jak walczyć z przeciwnościami losu, jak burzyć tematy tabu i rozwiązywać konflikty międzypokoleniowe. Naprawdę szybko i lekko czyta się tę historię, ale wbrew pozorom, zawiera ona w sobie wiele mądrości. Pokazuje, jak walczyć ze wspomnieniami i ranami z przeszłości, ale tez jak mądrze i konstruktywnie budować przyszłość i iść naprzód.

Bardzo polecam Wam całą serię Dimily.

Tu znajdują się linki do wcześniejszych tomów:

A tu znajduje się regulamin Book Tour

Jeszcze raz dziękuję za udział w Book Tour Cyrysi :)

Jojo Moyes "Kiedy odszedłeś"

Są takie książki, które zostawiają w Tobie ślad na długo. Jedną z takich książek dla mnie z pewnością była "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Zresztą założę się, że dla wielu z Was tak było. Trochę musiałam poczekać, żeby zabrać się za kontynuację tej książki, ale po "Kiedy odszedłeś" sięgnęłam z prawdziwą przyjemnością, choć też nie jest to najłatwiejsza historia, choć już dużo lżejsza niż pierwsza. Bo czy można "po prostu żyć", kiedy doświadczyło się tak wielkiej straty? Zapraszam.



Zakończenie "Zanim się pojawiłeś" zapewne wielu z Was pozostawiło na dłuższą chwilę w fotelu ze spływającymi łzami, tak jak i mnie. Trudno mi było wyobrazić sobie sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie, a zwłaszcza Louisa. Byłam bardzo ciekawa, jak poradzi sobie z odejściem człowieka, którego pokochała całym sercem...

Jak pokazuje kontynuacja książki, nie było to dla niej łatwe. Bo chyba odejście ukochanej osoby nigdy takie nie jest, każdy z nas ma inny charakter i inaczej radzi sobie ze stratą. Lou przez długi czas próbowała sobie tłumaczyć, że jakoś sobie radzi, że skoro Will tak wybrał, to tak musiało być. Zaczęła podróżować, próbowała życia w innym mieście, aby nic nie przypominało jej o ostatnich chwilach w Szwajcarii. Próbowała ŻYĆ, tak jak namawiał ją do tego mężczyzna. 

"Nie myśl o mnie za często...
Po prostu żyj dobrze,
Po prostu żyj."

Niestety, okazało się, że ucieczka na nic się nie zda, trzeba stawić czoła swojemu życiu, swojemu miastu, swoim bliskim i wtedy spróbować ŻYĆ... 

Nie było to łatwe. Nie do końca pomagał nawet udział w grupie wsparcia. Do tego zdarzył się wypadek, który też trochę pokrzyżował kobiecie plany. A jakby tego było mało, Lou nie pomyślała nawet o tym, jaką niespodziankę przygotował dla niej los, stawiając na jej drodze córkę ukochanego -  Lili. Ta nastolatka wywróciła życie dziewczyny do góry nogami...

Kiedy wszystko zaczyna ustawiać się na właściwy tor, życie Lou nie jest nudnym pasmem szarych dni. Kolorują je wybryki Lili, no i spotyka na swojej drodze Sama, który wydaje się być jej prawdziwą szansą na szczęście. I wtedy pojawia się propozycja pracy z Nowym Jorku... Jak Lou poukłada swoje życie? Jakie decyzje podejmie? Przekonajcie się sami, koniecznie zaczynając od pierwszej części :)

"Kiedy odszedłeś" to nie tylko historia o podnoszeniu się po stracie miłości, ale też inspirująca historia o nowych początkach, w próbie budowania nowego życia i nowej historii. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się, aby znajdować nowe powody, dla których warto codziennie się budzić i mądrze wykorzystać kolejny dzień.
Książka jest pełna humoru i autentycznych postaci. Owszem, momentami, trochę nudzi, ale mimo wszystko to historia poruszająca serce i dająca nadzieję. 

Bardzo polecam!


środa, 22 marca 2017

Amanda Prowse "Córka doskonała"

Jestem kobietą, córką, siostrą, mamą, no i oczywiście żoną. Niby nic, a jednak to wiele zobowiązań na co dzień, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Dlatego tym razem sięgnęłam po piękną, rodzinną opowieść, którą powinna przeczytać każda kobieta. O tym, co zrobić, kiedy kobieta ma się tych wszystkich swoich "funkcji" dosyć i kiedy zdaje sobie sprawę, że chce od życia czegoś więcej. Zapraszam do recenzji powieści Amandy Prowse "Córka doskonała".



Dawno, dawno temu Jacks Morgan miała marzenia. Chciała zostać spełnioną kobietą sukcesu i podróżować po świecie. Marzyła też o domu z widokiem na morze, w którym spędzałaby długie noce z ukochanym, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. jednak życie przyniosło coś zupełnie innego.
Najpierw pojawiła się Martha, później na świat przyszedł Jonty. Następnie u matki Jacks zdiagnozowano chorobe Alzheimera i starsza kobieta musiała się przenieść do córki. Wszyscy mieszkają w ciasne, acz urokliwej posiadłości z widokiem na morze i choć taras małego domu pęka w szwach, to Jackie sprawiła, że to miejsce jest azylem bezpieczeństwa i miłości. Ceną, jaką przyszło jej ponieść, było porzucenie młodzieńczych marzeń.
Obecnie największym pragnieniem Jacks jest pomoc dzieciom, aby nie zmarnowały swojej szansy na lepszą przyszłość. Skoro Martha, jej idealna córka, dostała się na studia i spełnia marzenia, to chyba jej wyrzeczenia były czegoś warte, prawda?

Powieść "Córka doskonała" nie zabiera nas w żaden wyimaginowany, zmyślony świat, który pełen jest niestworzonych historii, Jest po prostu do bólu prawdziwa i przedstawia życie każdej z nas matek. To nie jakaś porywająca fabuła, ale realia codziennego życia, które ukazują wartości życia rodzinnego, matczynego oddania i rezygnacji ze swoich marzeń. I własnie dlatego jest taka dobra i piękna. Polecam każdej kobiecie :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

Vi Keeland "Walka" PRZEDPREMIEROWO

Po raz kolejny mam dla Was gorącą propozycję od Wydawnictwa Kobiecego. Tym razem za kilka dni, 24.03.2017 r.,  w Polsce ukaże się kolejny romans Vi Keeland zatytułowany "Walka", należący do serii MMA Fighter. To kolejna kobieca, ultra zmysłowa powieść, która sprawi, że na pewno zapomnicie o kolejnej słabej części o szarookim Christianie :) Jaki związek może stworzyć prawniczka i prawdziwy fighter? Przekonajcie się sami, zapraszam.


Spokojna Elle prowadzi nudne, ustatkowane życie. Dobrą pracą i gustownie urządzonym mieszkaniem wynagradza sobie monotonię życia. Facet, z którym spotyka się już nieco ponad dwa lata nie dostarcza jej żadnych wrażeń, ale tak jest po prostu bezpieczniej i stateczniej. Gruby mur, który przez lata budowała wokół swego serca, pozostaje nienaruszony. I dobrze. Przeszłość kobiety jest wystarczającym dowodem na to, co może się wydarzyć, jeżeli straci się kontrolę.
Wszystko zmienia się w dniu, w którym seksowny zawodnik MMA wchodzi do biura Elle. Okazuje się, że wytatuowany, umięśniony fighter wniesie niemałe emocje do poukładanego życia pięknej prawniczki. I jeśli wydaje się Wam, że mogą oni mieć ze sobą niewiele wspólnego, to nic bardziej mylnego. Dwie zranione, zagubione dusze, żyjące w strachu przed pozostawieniem przeszłości za sobą. Nie wierzyli w przeznaczenie, dopóki się nie spotkali, teraz są dla siebie bratnimi duszami, pomagającymi sobie w walce z demonami przeszłości.


Autorka świetnie wykreowała bohaterów, zwłaszcza Nico — przystojny, silny, czarujący i dbający o partnerkę, a to przecież wielka zaleta, prawda? Elle też nie jest zwyczajnym typem kobiety. Jest piękna, inteligenta i niezależna, wydaje mi się, że jedyne czego się boi to samotność. Autorka szybko i sprawnie prowadzi nas przez akcję, powoli odkrywa przed nami przeszłość bohaterów, dając możliwość, by poznać ich lepiej. Bohaterowie wywodzą się z różnego środowiska, dorastali w skrajnie różnych rodzinach, a jednak okazują się dla siebie idealnym uzupełnieniem. Vi Keeland w świetny sposób pokazała różnice między nimi, a jeszcze lepiej, rzeczy, które ich łączą. Chociaż mogłoby się wydawać, że prawniczka i zawodnik MMA nie mają zbyt wiele wspólnego, okazało się, autorka dała radę połączyć te dwa światy i to w sposób, o którym marzy chyba każdy szukający szczęśliwego związku i miłości.
Nico, jak na zawodnika sportowego przystało, to chodzący seks, a sceny erotyczne w książce są napisane jak zawsze świetnie, seksownie, ale ze smakiem, działające pobudzająco na wyobraźnię. Historia Nico i Elle przyciąga, wciąga i nie wypuszcza aż do zakończenia, a po zamknięciu książki sprawia, że chciałoby się mieć w ręcę kolejną część — MMA. Szansa.


Bestsellerowa Vi Keeland w "Walce" doskonale pokazuje, że istnieje przeznaczenie, na które nie mamy wpływu, a któremu po prostu musimy się poddać. To miłość ma najwięcej do powiedzenia i ona pomaga przezwyciężyć problemy i lęki. Po "Graczu" to kolejna gorąca propozycja Autorki, którą bardzo Wam polecam :)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję niezastąpionemu Wydawnictwu Kobiecemu :)

Danuta Awolusi "Odważona. Dziewczyna minus 70kg"

Tym razem mam dla Was coś innego. Wygląda i zapowiada się na poradnik, ale po przeczytaniu okazuje się, że jest to swego rodzaju pamiętnik, który pomaga w walce z nadprogramowymi kilogramami, daje odwagę do zmian. Zapraszam Was do krótkiej recenzji "Odważonej. Dziewczyny minus 70 kg" Danuty Awolusi.



Autorka jest z pochodzenia Ślązaczką, od kilku lat mieszkającą w Warszawie. Pracuje jako copywriterka i pisarka, zakochana jest w muzyce gospel. Na co dzień pisze o podróżach, redaguje i prowadzi blogi. Z własnego doświadczenia pisze jak wygląda życie, kiedy waży się 140 kg, a jak się zmienia w drodze do 70 kg.

"Odważona" nie jest historią o diecie cud, różnego rodzaju wyrzeczeniach i godzinach spędzonych na siłowni. To coś więcej, to historia poruszająca, bardzo osobista o tym, jak rodzi się kobiecość. 
W świecie, w którym ideałem jest rozmiar 34, bycie grubym to grzech, a bardzo grubym - grzech niewybaczalny.
Awolusi pisze o tym, jak to jest iść ulicą z obfitym biustem, masywnymi nogami, potężnymi ramionami i dużym brzuchem, jak się czuje wtedy, zbierając spojrzenia, złośliwe uwagi i dobre rady, które chyba bardziej bolą, niż pomagają.

Blogerka bez znieczulenia obnaża rzeczywistość, w której nie ma miejsca na inność, dzieli się trudnymi emocjami z perspektywy osoby, która doskonale wie, jak to jest być kobietą w rozmiarze XXL. Co więc wpłynęło na jej decyzję o zmianie rozmiaru na mniejszy? Jak tego dokonała? Jakie przy tym popełniła błędy? I jaką osobą się stała, gdy dodała życiu lekkości?

W 2012 roku Danusia ważyła już blisko 140 kilogramów i właśnie wtedy coś w niej pękło. Postanowiła coś zmienić. Stopniowo, krok po kroku zaczęła dojrzewać do zmian w swoim życiu. Zaczęła od zmian żywieniowych. Najpierw usunęła z jadłospisu to, co najbardziej kojarzyło jej się z tyciem. Następnie postanowiła zacząć ćwiczyć - bieganie, zajęcia fitness. Nie myślcie sobie jednak, że obyło się bez istotnych wpadek, porażek i negatywnych emocji. O wszystkim Autorka pisze właśnie w "Odważonej". Nie jest to prosta historia, często wzrusza, bo przede wszystkim zwraca uwagę na społeczeństwo, które marginalizuje osoby tęgie. To bolesne, ale prawdziwe.

"Odważona. Dziewczyna minus 70 kg" to prawdziwe wskazówki dla osób, które chcą zmian w swoim życiu. Walka z nadwagą nigdy nie jest łatwa, ale jest warta zachodu, głównie ze względu na nasze zdrowie. Polecam Wam zatem dokument Danusi, który na pewno będzie dla Was wielkim wsparciem.

"Dla mnie na zawodowej drodze, Danusia to anioł stróż. Nie wierzcie jej, kiedy pisze o sobie: jestem kobietą jakich wiele. Między 140 kg a 70 kg jej wagi jest encyklopedia emocji, prawdy o sobie, wątpliwości. Poznajcie jej tajemnice"
Jarosław Kuźniar

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Pascal