piątek, 30 listopada 2018

Dorota Milli "Ta jedna miłość"

Mam dzisiaj dla Was opowieść o pięknej książce. Żałuję, że nie sięgnęłam po poprzednie tomy, bo na pewno były tak samo świetne, niemniej jednak "Ta jedna miłość" Doroty Milli, urzekła mnie ogromnie! Funkcjonuje również jako samodzielna powieść, więc śmiało możecie po nią sięgnąć bez znajomości wcześniejszych historii. Tylko może trochę szkoda ;) A póki co, zapraszam :)


Nie jest to typowa powieść świąteczna, choć są w niej i Święta. To powieść zimowa, nadmorska, wypełniona wieloma uczuciami, opowiadająca o wielkiej przyjaźni i niespodziewanej miłości. 
Florka, to jedna z 4 przyjaciółek, która na stałe mieszka w Londynie. Jej największą miłością jest... czekolada i  to bez niej nie wyobraża sobie życia. Tyle tylko, że ta miłość sprawia, że wciąż przybywa jej nadprogramowych kilogramów, a nie przybywa energii, by się poruszać i coś ze sobą zrobić. Z dnia na dzień wzrasta w niej uczucie nieszczęścia i samotności, co zauważają jej przyjaciółki i postanawiają reagować. Podstępem wysyłają Florentynę na wczasy odchudzające, choć ona ciągle myśli, że to wczasy pielęgnacyjne, po których wróci odmieniona. Owszem wróci, ale nie spodziewa się dlaczego. Sprytnie ukryty przez Lukrecję regulamin obozu, długo nie trafia we właściwe ręce, a kiedy w końcu tam dotrze, jest za późno na rezygnację...

To wszystko w bardzo dużym skrócie! :) Powieść liczy sobie ponad 500 stron, więc jest obszerna, ale czyta się ją sprawnie i na pewno nie będziecie miały poczucia zmarnowanego czasu. Jest zabawnie, przyjemnie, czasem współczuję się bohaterce, tylko po to, by za chwilę mieć ochotę kopnąć ją w tyłek, by wzięła się do pracy. Na szczęście na jej drodze pojawia się surowy trener, który nie zamierza odpuścić pannie Mazurek, przy okazji zdradzając jej swoje zamiłowanie do legend i mitów...


Oczywiście pojawia się też wątek miłosny. I jest to najbardziej wzruszająca historia, jaką ostatnio czytałam. Świetnie zbudowany i prowadzony. Dodatkowo sceneria zimowego morza, tło historyczne i sam charakter Florki sprawiają, że ta relacja urzeka i chwyta za serce. To powieść o pokonywaniu samej siebie, o walce i gonitwie za marzeniami, w końcu o wierze w to, że miłość czeka na każdego z nas. Dla mnie jest to osobiście bardzo bliska historia. Wielokrotnie odnajdywałam we Florce siebie samą. Może dlatego tak bardzo się wzruszałam?

Tak, czy owak :) Z całego serca polecam Wam tę czarodziejską powieść, która skradnie Wasze zimowe wieczory. Na pewno nie poczujecie upływu czasu, a tym bardziej jego straty. Mam nadzieję, że i Wy wiele w niej znajdziecie z Was samych. To bardzo krzepiące i budujące. Dziękuję Pani Doroto!

Wydawnictwo FILIA


wtorek, 27 listopada 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska "Okruchy dobra"

Bardzo lubię ten duet pisarski :) Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska skradły moje serce dwoma tomami "Ogrodu Zuzanny", więc teraz nie mogłam sobie odpuścić i musiałam poznać ich świąteczną opowieść "Okruchy dobra". No i... po raz kolejny Autorki mnie urzekły. Piękne świąteczne historie, które prowadzą tak różnych bohaterów do jednego wigilijnego, krakowskiego stołu... Magia :) Jeśli chcecie poznać szczegóły, zapraszam dalej!


Ta bożonarodzeniowa książka to zbiór historii siedmiorga bohaterów, których ostatnie przedświąteczne dni zaprowadziły do jednego stołu i krakowskiej kamienicy. Każda z opowieści wzrusza, czasem bawi, często chwyta za serce. 

Jowita zupełnie nie rozumiała, dlaczego mąż po wyjeździe za granicę, zerwał kontakt z nią i ich córeczką. Na początku wysyłał pieniądze, dzwonił, odwiedzał je, a z czasem całkowicie ucichł. Dla kobiety było to bolesne i niezrozumiałe, a córka w ogóle nie chciała myśleć o tym, że taty nie będzie w domu na Święta. W końcu miała tylko 5 lat i po swojemu rozumiała świat. W zupełnej biedzie i beznadziei dziewczyny miały czekać na pierwszą Gwiazdkę, gdy w bramie zauważyły cień kogoś niby im bliskiego, a jednak dalekiego...

Dla Anny mają to być pierwsze Święta po rozwodzie. Już wcześniej zaplanowała, że spędzi je na ciepłej plaży, popijając malibu... Jednak zbiegi kolejnych wydarzeń sprawiły, że drinki miała popijać w domu, przy śledziu, bez rodziny. Nie stało się to jednak, a wszystko za sprawą jednego mandatowego upomnienia..

Małgorzata jest specyficzną osobą, która miewa sporadyczny kontakt ze swoją córką. Kobiety nie umieją ułożyć swoich relacji, nawet po śmierci jej męża, ojca Urszuli. Kartki wysyłane kilka razy w roku, miały stanowić namiastkę kontaktu. Dopiero przedświąteczne zwierzenie zaprowadzą obie kobiety tam, gdzie dawno powinny znaleźć się obie...

Roman samotnie wychowuje syna. Jego żona zginęła w wypadku, o który ciągle syn go obwinia. Ich relacje są tak trudne, że aż bolesne. Prezenty nie zastąpią dziecku miłości i bliskości. Nic nie wskazuje na to, aby miały się zmienić, aż do wieczoru, kiedy poznają Annę...

Szymon wciąż musi zmagać się z porównywaniem go do kuzyna Marka. Wiele osób stara się mu udowodnić, że nigdy nie dorośnie mu do pięt. Mimo, że wychodzi na swoje, ma żonę i dobrą pracę, sam czuje, że coś jest nie tak. Wplątuje się w sytuację beznadziejną, z której trudno znaleźć wyjście, aby nikogo nie zranić. Niespodziewanie wsparcie znajduje u dawno niewidzianej ciotki Małgorzaty...

Karolina mimo młodego wieku, wiele przeszła w swoim życiu. Choroba zweryfikowała wiele spraw w jej życiu, pokazała, ile warte są słowa i zapewnienia o miłości. Myślała, że związek kosztem kogoś da jej szczęście. W porę jednak przejrzała na oczy i zauważyła, ile dobra może uczynić wokół...

Ignacy miał jedną wielką miłość - swojego dorożkarskiego konia Adasia. Choć był bardzo biedny, to właśnie przewożenie ludzi sprawiało mu największą radość. Dbał o konia z całego serca, ludzi wspierał dobrym słowem, zupełnie się nie spodziewając, że dobro wróci ze zdwojoną siłą i magią w wigilijny wieczór...


Muszę przyznać, że ta książka bardzo mnie urzekła. Zaśnieżony, świąteczny krakowski rynek to jedno z moich ulubionych miejsc zimą. Historie bohaterów wzruszyły mnie wielokrotnie, wiele uświadomiły i wlały sporo ciepła w moje serce. Pokazały, że w ten świąteczny czas nikt nie chce być samotny i opuszczony. Ale chyba nikt z nich nie przeczuwał, że drobne odruchy serca sprawią, że dobro do nich powróci i to właśnie w tę wigilijną, magiczną noc, w którą nikt z nich nie został sam. To pokazuje, jak wiele możemy zyskać, sami dając innym choć odrobinę z siebie, rezygnując z własnego egoizmu, aby otworzyć się na drugiego człowieka.

Polecam Wam tę książkę z całego serca! 
A za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B. :)


Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska "Dwanaście życzeń"

Wiem, że już od kilku tygodni na wielu blogach królują recenzje książek świątecznych. W ogóle w Polsce chyba pojawił się nowy trend, ponieważ ilość świątecznych historii wydana w tym roku jest rekordowa jak do tej pory, a rynek obserwuję od kilku lat. To fajnie! Ja bardzo lubię czytać opowieści związane z Bożym Narodzeniem, ale zdaję sobie sprawę, że i tak nie jestem w stanie poznać ich wszystkich. Przeprowadzam więc selekcję. A poza tym, no wydawanie ich w październiku, to już chyba gruba przesada, dlatego u mnie recenzje będą się pojawiały dopiero teraz - powoli, ale mam nadzieję systematycznie do Świąt. Nawet listopad to dla mnie trochę za szybko, ale ze względu na ilość,przełamałam się. W związku z tym zapraszam Was do pierwszej historii skupionej wokół Świąt, autorstwa Karoliny Głogowskiej i Katarzyny Troszczyńskiej - "Dwanaście życzeń" od Wydawnictwa WAB. Proszę dalej :)


Powieść duetu Karoliny Głogowskiej i Katarzyny Troszczyńskiej, to zbiór historii kilku osób, które przeżywają w różny sposób swoje mniej lub bardziej pokomplikowane życie, po to, aby koniec końców, zaznać spokoju, dobroci i przyjaźni. Chyba żaden z bohaterów nie spodziewał się, że spędzi Święta właśnie w ten sposób, choć fabuła książki to zaledwie kilka dni. 

Dagna za nic w świecie nie chciała pojechać do domu na Święta. Wyrwała się do wielkiego miasta, pracowała w telewizji, jak tylko mogła uciekała od rodzinnych spędów, podczas których wciąż musiała wysłuchiwać, że jest sama, oraz tego, jak jej siostra wypomina, że tylko ona zajmuje się rodzicami, nie mogąc liczyć na pomoc Dagny, choć sama ma czworo dzieci, którym musi poświęcić czas, a przecież ona też pracuje. Przypadek, a właściwie "cud" sprawia, że dziennikarka jednak musi pojawić się w rodzinnych Kaczorach, by stworzyć świąteczny reportaż. Cud znika, ale życie otwiera kobiecie oczy na wiele spraw... Jej siostra - Bogusia również zaczyna w końcu dostrzegać wiele spraw, których w pośpiechu codzienności po protu nie widziała. A szczera rozmowa sióstr, pomaga im obu wiele zrozumieć...

Pola miała w Święta zostać najszczęśliwszą żoną na świecie. Jednak nie została, narzeczony się rozmyślił, a w dodatku szybko pocieszył. Pani weterynarz musiała więc jakoś przełknąć gorycz porażki, ale wcale nie przyszło jej to łatwo... wręcz przeciwnie, wpadła w totalny dołek. Wigilia choć miała być rodzinną kolacją, na której lepiej się poznają z przyrodnią siostrą, odciągnęła się w czasie. I jak to dobrze, że czuwał nad nią sąsiad i ukochana babcia...


Wszystkie wydarzenia mają miejsce w ciągu kilku przedświątecznych dni, ale mimo tego, czytając książkę, jakoś nie do końca poczułam magię Świąt. Owszem, fabuła była dosyć ciekawa i fajnie się zakończyła, ale książka nie wprowadza na pewno atmosfery świątecznej. Boże Narodzenie, to jedynie tło dla głębokiej powieści obyczajowej, a ten aspekt akurat mi się podoba. Sylwetki kobiet i ich historie na pewno spodobają się wielu z Was. Jest to też na pewno powieść dla kobiet w każdym wieku, gwarantuję. 

Jeśli macie ochotę sięgnijcie po tę książkę. Ta listopadowa szaruga, to być może najlepszy moment. Książka na pewno umili Wam czas i jeszcze maksymalnie nie wprowadzi w szał choinkowo-wigilijny ;)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu w.a.b :)


piątek, 16 listopada 2018

Anna Szczypczyńska "Dzisiaj śpisz ze mną"

Na początku zastanawiałam się, kto mnie namówił na tę książkę. Prowodyrów na grupie Ona czyta byłe wielu, więc dałam się przekonać i włączyłam audiobooka. Zaczęłam słuchać i przyszło wielkie rozczarowanie. Ale, że nie lubię rezygnować z zaczętych książek, to zmusiłam się do wysłuchania całości. Jak sądzicie, jak wypadła książka Anny Szczypczyńskiej "Dzisiaj śpisz ze mną"? Zapraszam :)


źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/Zapowiedzi

A więc, zacznijmy od fabuły. Nina zdaje się mieć ułożone życie: kochającego męża, śliczne córki, stabilizację zawodową i życiową. I wtedy, w najmniej oczekiwanym momencie ten spokój burzy Jan, młody i przystojny mężczyzna, który sprawia, że  Nina znów czuje się piękną i zmysłową kobietą. I choć broni się przed rodzącą się namiętnością, to nie może uwolnić się od marzeń o Janie. To on przypomniał jej jaka była kiedyś. To on uwolnił tęsknotę za tą dziewczyną, którą była zanim weszła w rolę żony i matki. Targana emocjami, poczuciem odpowiedzialności i namiętnością, kobieta dojrzewa do podjęcia tej jedynej, właściwej decyzji. Jednak czy jest to możliwe? Czy w tej sytuacji jest tylko jedno dobre rozwiązanie? Czy odpowiedzialność za rodzinę zawsze musi oznaczać rezygnację z marzeń? Czy miłość usprawiedliwia każdą decyzję? A może przeciwnie, to miłość właśnie wymaga poświęceń?

Powiem tak, jestem zaskoczona, tym, jak zmienia się książka. Początkowo wspomnienia z młodości, które niczym nie urzekają, ot po prostu historie z dawnych lat. Kiedy jednak wchodzą momenty opowiadające o tym, co dzieje się współcześnie, jest o wiele ciekawiej. Zdaję sobie sprawę, że bez przeszłości, nie byłoby dnia dzisiejszego, ale jakoś nie podobało mi się przenikanie tych światów. Ciężkie to dla mnie było. Choć może i wpływ na to miała lektorka aplikacji, która jak dla mnie zupełnie do tej powieście nie pasuje. Nie wiem, może źle to odczytałam, ale książka podoba mi się tylko częściowo i myślę, że wpływ na to miała też postać audiobooka. 

Warto wspomnieć też o tym, że Autorka fajnie poradziła sobie ze scenami erotycznymi w powieści, choć nie jest to mega gorący erotyk. Jest to książka, która bardziej pasuje jako przerywnik. Jest lekka, subtelna, ale bez większego wow. Dużym plusem na pewno jest to, że wiele kobiet będzie się utożsamiało z Niną i zastanawiało, czy postąpiłyby podobnie. Z pewnością jest to powieść bardzo kobieca.

Jeśli macie ochotę na coś kobiecego, nowoczesnego, ale nie do końca wymagającego, to ta książka będzie dla Was. Doradzam raczej wersję papierową, dla mnie audiobook w storytel, to nieporozumienie. Po raz pierwszy tak trudno słuchało mi się książki. 

Wydawnictwo FILIA

Magdalena Witkiewicz "Nie ma jak u mamy"

Chcąc przeczytać nową książkę Magdaleny Witkiewicz "Nie ma jak u mamy", musiałam nadrobić poprzednie tomy z serii "Dobre myśli". Wcześniej jakoś nie sięgałam po opowieści o Milaczku, bo wydawały się nie dla mnie. Ale w te wakacje miałam czas, żeby słuchać książek, więc nadrobiłam całą serię słuchając audiobooków. Jesteście ciekawi, jak mi się podobały wszystkie książki z tej serii? Zapraszam dalej :)



Kiedy Magdalena Witkiewicz oddawała czytelnikom swój debiut w postaci "Milaczka", nie spodziewała się, że to będzie właśnie początek jej nowej drogi życiowej, że będzie pisarką. Ale na szczęście dla nas - czytelników, tak się właśnie stało :) Uwielbiam książki Magdy, spotkania z nią, to jak utrzymuje kontakt ze swoimi fanami. Cieszę się, że popełniła "Milaczka" i wiele następnych książek...

Jak już pisałam nadrabiałam zaległości, jeśli chodzi o serię "Dobre myśli" i tak oto po kolei wysłuchałam "Milaczka", "Panny roztropne" i "Szczęście pachnące wanilią". To naprawdę zabawne książki opisujące miłosne perypetie Mileny, która w poszukiwaniu szczęścia doświadcza wielu zabawnych, ale i trudnych historii. Dodatkowo przeplatają się losy jej ciotki Zofii Kruk, która jest komiczną postacią i zdecydowanie moją ulubienicą, oraz Bachora, czyli Zuzanny, która rośnie razem z poszczególnymi fabułami. Oczywiście w każdej książce zawarte są jeszcze inne historie, po które po prostu musicie sięgnąć. Tyle o serii, a teraz do rzeczy!


źródło okładki: materiały wydawnictwa

Jak się okazało, historię Mileny, Zofii i Zuzanny pokochało wiele kobiet czytelniczek. W związku z tym, z okazji 10-lecia swojej pracy twórczej, Magdalena postanowiła stworzyć kontynuację tej znamienitej serii. Tak oto w ręce spragnionych Polek trafiła nowa książka "Nie ma jak u mamy". 
Wiele osób chciało sprawdzić, co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.

Milena nie spodziewała się, że kiedy zaczyna się kryzys wieku średniego, wiele się zmienia. Czy wówczas jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem, choć dla niej takie wystąpienia, to nie pierwszyzna, i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka”. Przed naszą bohaterką pojawiły się nowe wyzwania, którym musiała stawić czoła.
Ale nie tylko przed nią, powieść bowiem opowiada losy kilku kobiet, które w różnym wieku zmagają się z różnymi problemami. I choć wydaje się, że te kobiety są jedną z nas, to nic bardziej mylnego, to właśnie te historie pokazują, jak bardzo się różnimy. 

Bohaterki książki: Milena, Kamila, Edyta i Aniela są matkami z różnym stażem, są zamężne lub po przejściach. Każda z nich ma własne zmartwienia i problemy, każda niesie  bagaż codziennych kobiecych kompleksów i marzeń. Ale właśnie dzięki portretom tych kobiet możemy dowiedzieć się, jak ważne w naszym życiu jest znalezienie własnej szuflady i wypełnienie jej tym wszystkim, co kochamy i o czym marzymy. Bo najważniejsze, to ukochać samą siebie, obdarzyć taką miłością, by łatwiej było nam dzielić się nią z innymi, by łatwiej było dawać innym szczęście. Bez tego nie da się pójść naprzód. A przecież kobieta najbardziej szczęśliwa jest wtedy, kiedy szczęśliwi są ludzie wokół, zatem musi zacząć od siebie!

Magda w powieści porusza wiele ważnych spraw. Pod powłoką świetnego humoru, komizmu, przerysowania, zmieściła tyle trudnych kwestii, tyle spraw, których nie chcemy zauważać, które odkładamy na później. My kobiety lubimy komplikować sobie życie, ale po co? Wiadomo, że wiele spraw, każda z nas przeżywa inaczej, ale nie ma jednego sprawdzonego przepisu na szczęście. Pokochać siebie i ruszyć naprzód, to najlepsza droga do odnalezienia dobra w sobie i innych ludziach, nawet tych, którzy nam spowszednieli. 

"Nie ma jak u mamy" to książka, która jest naładowana pozytywnymi emocjami. Jest mądra i zabawna. O kobietach i dla kobiet. Kiedy ją przeczytasz, będziesz chciała przytulić tych, których kochasz. Kobiety mają w sobie ogromną siłę, choć tak bardzo się różnią. Nauczmy się to dostrzegać, a wtedy na pewno spotka nas szczęśliwe zakończenie!

Magdaleno, spóźnione, ale szczere gratulacje i najlepsze życzenia z okazji Twojego jubileuszu!
Chcemy więcej, to pewne! :)


Książek wysłuchałam w aplikacji Storytel ;)

Wydawnictwo FILIA

środa, 7 listopada 2018

Corinne Michaels "Powiedz, że zostaniesz"

Nie myślcie sobie, że czytam tylko polską literaturę, choć nie zaprzeczam, że tę kocham najbardziej. Są jednak takie zagraniczne książki, po które sięgam w ciemno. Autorką takich książek jest między innymi Corinne Michaels, której "Powiedz, że zostaniesz" to świetna historia miłosna pełna drugich szans i możliwości, których nikt się nie spodziewał. To bardzo emocjonalna książka, która wzrusza i porusza do głębi. Zapraszam!




Mąż Presley podjął niesamowicie egoistyczną i podłą decyzję. W jej konsekwencji, kobieta wraz z dziećmi zmuszona jest wrócić do swojego rodzinnego domu. Niekoniecznie jej się to podoba. Nie po to stamtąd uciekła, żeby teraz wracać i jeszcze prosić się o pomoc... Nie tylko musi się uporać z tym co zrobił jej mąż, ale musi się zmierzyć z obecnością swojej szkolnej miłości. 

Presley i jej szkolna miłość Zachary, nie widzieli się od ponad siedemnastu lat. Teraz obydwoje muszą stawić czoła temu, co wydarzyło się wiele lat temu. Ona jest obecnie 35 - letnią kobietę i ma dwójkę dwunastoletnich bliźniaków, Logana i Caydena. Stara się znaleźć spokój po sytuacji, w której postawił ją mąż. Ale kiedy próbuje stanąć na nogi, do jej życia powraca Zach - chłopak, bez którego kiedyś nie wyobrażała sobie życia, w końcu planowali je wspólnie. Wszystkie wspomnienia powracają i ona nie umie sobie z nimi poradzić. Z jednej strony zdaje sobie sprawę z tego, że jej uczucia wobec Zacha nigdy nie minęły, ale z drugiej, nie jest w stanie zapomnieć tego co jej zrobił... Teraz to do niej należy podejmowanie decyzji. Tyle, że on jest w nowym związku, a jego partnerka nie zamierza wypuścić z rąk łakomego kąska, jakim jest Zachary...
On z kolei, nie spodziewał się, że kiedykolwiek zobaczy swoją ukochaną Pres... Przez wszystkie lata, które minęły od ich rozstania, bardzo żałował decyzji, którą wtedy podjął. Wie, że teraz dostał szansę na naprawienie wszystkiego, ale czy nie jest za późno?



Nie da się ukryć, że chemia między głównymi bohaterami jest ogromna. To, co ich łączy, jest dla czytelnika wręcz namacalne. Razem z Presley doświadcza się wszystkich emocji, które jej towarzyszą. Począwszy na historii, która rozegrała się w jej domu na północy, a skończywszy na wszystkich spotkaniach z dawną miłością w Bell Buckle. Nikt z nich się nie spodziewał, że jeszcze raz będą mogli sobie spojrzeć w oczy, że będą mogli sobie wszystko wykrzyczeć, po to, aby wyjaśnić motywy postępowania wiele lat temu. Życie ich zaskoczyło, ale serca wciąć czuły to samo. Tyle, że teraz jest inaczej, są chłopcy, jest Felicia i przeszłość, która bardzo uwiera kobietę. Czy przeznaczenie zawsze znajdzie sposób na to, aby dać o sobie znać?

"Powiedz, że zostaniesz" to bardzo emocjonalna, momentami przygnębiająca, ale i budująca historia miłości. Jest świetnie napisana, porusza tak, że czuje się ją razem z bohaterami. Miłość, złość, pożądanie, namiętność - to wszystko znajdziecie w tej powieści. Czasem człowiek dla człowieka jest trucizną, ale jest też dla niego jedynym antidotum....

Polecam Wam tę książkę, jak i poprzednie tej Autorki!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł :)

Gabriela Gargaś "Lato utkane z marzeń"

Lubię sięgać po kontynuacje książek, zwłaszcza, jeśli ciekawie się kończą, no i fabuła mnie pociąga. W przypadku "Wieczoru taki jak ten" Gabrieli Gargaś, nie do końca byłam usatysfakcjonowana, ale, zważając na to, że to jedna z moich ulubionych pisarek, postanowiłam zaryzykować i w słonecznym listopadzie sięgnęłam po "Lato utkane z marzeń". Jak myślicie, jak wypadła ta kontynuacja?



W małym bieszczadzkim miasteczku Złotkowo czas płynie wyjątkowo leniwie. Jak to w Bieszczadach, nikt nigdzie się nie spieszy, za niczym nie goni. Tam nie zazna się zgiełku miasta, anie pośpiechu nie wiadomo za czym. Tam docenia się to, co wokół. W ogrodzie przy Różanym Pensjonacie rozkwitają róże, a serce Michaliny tęskni za mężczyzną, którego pokochała pewnego zimowego wieczoru. Niestety, jej wybranek odwiedza ją zdecydowanie zbyt rzadko, przez co ich miłość zostaje wystawiona na próbę. Związki na odległość zdecydowanie trudniej utrzymać w dobrej kondycji. Artur nie jest przekonany, czy to coś poważnego, on nie myśli już o dzieciach, ma przecież już dwoje, a Michalina wręcz przeciwnie, pragnie mieć dzieci. Sielską atmosferę zburzy przybycie tajemniczego Przemka, który spróbuje oczarować Michalinę i skraść jej serce. Czy uda mu się sprawić, że dziewczyna zapomni o ukochanym?

Amelia po kilkunastu latach przyjeżdża do Polski, by w Złotkowie na nowo poznać się ze swoją mamą, by wybaczyć sobie na wzajem, by odpocząć, zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej potoczyło się jej życie, by pokazać córkom życie poza Londynem. Zachwyca się wszystkim, czego doświadcza i nie spodziewa się, że w Bieszczadach spotka kogoś, kto zajmie tak ważne miejsce w jej sercu... Jej córki też nie spodziewają się, że mogłyby ułożyć sobie życie gdzieś indziej niż w stolicy Wielkiej Brytanii, a już na pewno nie na wsi, a tymczasem...


Tak się cieszę, że się nie zraziłam i przeczytałam drugi tom serii książek o życiu w magicznym Złotkowie. Przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo kocha książki Gabrysi Gargaś. Jestem zauroczona powolnym, leniwie płynącym czasem w tym magicznym miejscu, ale i historiami, którymi uraczyła nas tym razem Autorka. Bardzo wzruszyła mnie historia Amelii, jej przeżycia, wspomnienia, ale też to, co wydarzyło się w życiu jej córek. To opowieść, której nie możecie pominąć.

Czasem trudno uwierzyć, że los ma dla nas jeszcze jakieś drugie szanse, ale "Lato utkane z marzeń" zdecydowanie pokazuje, że tak właśnie jest. Trzeba otworzyć się na to, co ma dla nas los. Przystanąć w pośpiechu i zauważyć szczegóły życia, przeżywać je i doceniać...

Nie mogę się doczekać, kiedy dotrze do mnie kolejna część tej serii. Czekam na nią z niecierpliwością, a Wam polecam już teraz dwa tomy, a sądzę, że tak uczynię też z trzecim ;)
Tutaj znajdziecie link do pierwszego tomu. Polecam!

Wydawnictwo Czwarta Strona

Krystyna Mirek "Szczęście za horyzontem"

Gdyby ktoś zapytał mnie, którą z książek Krystyny Mirek lubię najbardziej, nie umiałabym odpowiedzieć. Wszystkie są naprawdę genialne, a do niektórych wręcz przywiązuję się emocjonalnie. Myślę, że nie zaskoczy Was fakt, że po raz kolejny napiszę pozytywną recenzję książki Krysi. Tym razem przeczytałam "Szczęście za horyzontem" i powiem Wam, że nie jest to książka dla... Zapraszam :)



...tych, którzy wzruszają się tak łatwo jak ja. Wiele momentów w książce przyprawiło mnie o łzy,ale zdecydowanie polecam tę książkę każdemu!Czasem spalone mosty to najlepszy początek...

Justyna popełnia wielki błąd, po którym nie może już wrócić do swojego dawnego życia: pracy w eleganckim biurowcu, wygodnego apartamentu i związku, który opiera się na przyjemnościach i braku zobowiązań. Wszystko miało być inaczej, ale jedna jej decyzja zmieniła nie tylko jej życie i jej partnera.
Janek wszystko zrobił, jak należy, jednak na każdym polu ponosi klęskę. Po śmierci żony zmaga się z kłopotami finansowymi, ma beznadziejną pracę, której nie znosi, a jego dzieci są zaniedbane. Nie jeden czyha, żeby powinęła mu się noga i odebrać mu dzieci.
Tych dwoje spotka się przypadkiem. Zderzenie dwóch zupełnie różnych światów sprawi, że życie Justyny i Janka na zawsze się odmieni. Czy starczy im odwagi, by poszukać szczęścia trochę dalej niż na wyciągnięcie dłoni? 


Po raz kolejny fabuła powieści Krystyny Mirek dotyka wielu tematów, niekoniecznie łatwych. Tym razem szczególnie tematyka dotknęła też mnie. Jestem mamą i nie wyobrażam sobie przeżywać, którąkolwiek z sytuacji bohaterów. Choć ganię całym sercem Justynę za jej zachowanie na początku książki, to razem z nią przeżywałam wszystkie stany, przez które przechodziła później. Jestem pełna podziwu dla jej zachowania i cieszę się, że los wynagrodził jej ogromną stratę jakiej doznała... 
Z drugiej strony nie umiem sobie wyobrazić, jak można doprowadzić swoje dzieci do takiego stanu, jak uczynił to Janek... Ja rozumiem, że jest sam, że musi pracować, ale przecież czasem wystarczy poprosić o pomoc. Nie trzeba unosić się honorem, zwłaszcza, jeśli na tym cierpią dzieci. Pojawienie się Justyny to dla tej rodziny wielkie błogosławieństwo i chyba ostatni moment na ratunek. Tylko czy oboje zdecydują się, aby pomóc sobie na wzajem i ruszyć za horyzont, po szczęście?

Zdecydowanie polecam Wam tę fantastyczną powieść obyczajową. Poruszy najgłębsze zakamarki Waszej duszy, tego jestem pewna!

Wydawnictwo Edipresse

środa, 24 października 2018

Anna H. Niemczynow "Zostań ile chcesz"

Jak wiele swojej historii zostawia Autor w każdej książce? Nie wiadomo. Trudno to zmierzyć, chyba, że sam otwarcie przyznaje, że książka to losy jego samego. Anna H. Niemczynow w powieści "Zostań ile chcesz" zostawiła sporo siebie i swojej historii. Wiadomo, z życiem się nie dyskutuje. A jak wypadła fabularnie? Zapraszam :)



Alicja to kobieta z przeszłością, zraniona, mimo, że jest piękna, mądra i doskonale zorganizowana, nie udało jej się ułożyć życia z ojcem swojej córki. Kiedy ktoś patrzył na nią z zewnątrz, nie zauważał, że w środku jest rozbita i nieszczęśliwa, a trzyma się w ryzach tylko dla dobra Poli. 
Maciej, to człowiek, któremu  na pozór niczego nie brakuje. No ale nikt nie pisze sobie na czole, że jest rogaczem, a jego żona odeszła z jego przyjacielem. Dopiero za zamkniętymi drzwiami swojego wielkiego i pustego domu, mężczyzna może okazać słabość, która nie przystoi mężczyźnie.

Nie ma co ukrywać, że oboje poszukują szczęścia, chcą coś zmienić w swoim życiu, dlatego rejestrują się na portalu randkowy i tam próbują swoich sił. Niestety randki nie wypalają. Seks nie zawsze jest lekarstwem na całe zło, czasem zostają tylko gorzkie łzy zawodu. 
Kiedy ich drogi się krzyżują, nie wszystko jest oczywiste. On się zakochuje, ale ona wciąż pozostaje zamknięta i nieufna, boi się oddać znowu komuś swoje życie, nie chce być zraniona... Jak potoczą się ich losy?


Jak wiemy od Autorki, tę historię napisało samo życie. Tutaj nie ma przypadkowych scen, rozmów, czy emocji. Jest za to dwoje poranionych ludzi, którzy szukają szczęścia. Zakończenie było znane od początku, ale mimo to, historia wciąga i otula swoi ciepłem, jest pełna pozytywnych emocji, prawdziwej przyjaźni, rodzicielskiej miłości, rozterek i zagubienia. To cały wachlarz emocji, ale to właśnie życie! Nie wiemy, co jeszcze jest nam pisane. Ale na pewno każdy chciałby usłyszeć od ukochanej osoby własnie te słowa - zostań ile chcesz... :)

Wydawnictwo FILIA

Agnieszka Olejnik "Szukam właśnie ciebie"

Lubicie niespodzianki? Dla mnie właśnie taką okazała się książka Agnieszki Olejnik "Szukam właśnie ciebie". Okładka i zapowiedź wskazywała, że to kolejna obyczajówka, a po ostatnich cudeńkach od tej Autorki stwierdziłam, że warto po nią sięgnąć. Im jednak dalej poznawałam historię Olgi, tym bardziej i głębiej w nią wchodziłam, by na końcu pozostać z wieloma różnymi, mieszanymi uczuciami. Chcecie więcej? Zapraszam :)



Olga nie ma łatwego życia. Dzieciństwo spędziła wraz z bratem w domu dziecka, a w dorosłym życiu, to na jej barkach spoczywa wychowanie krnąbrnego nastolatka. Dopóki było ok, było ok, ale wiek dojrzewania chłopca, trochę zaczął ją przerastać. Poza tym bohaterka uwikłana jest także w uczuciową pułapkę z żonatym mężczyzną. Gdy nagle znika jej brat, a ukochany ginie tragiczną śmiercią, świat Olgi po raz kolejny rozpada się na kawałki. A dodatkowo, właśnie wtedy pojawia się on – chłopak bez pamięci, bez przeszłości, ale z palącą potrzebą zaopiekowania się Olgą, właśnie konkretnie nią.

"Szukam właśnie ciebie", to dla mnie wielkie zaskoczenie. Autorka pod płaszczem miłosnej historii poruszyła bardzo ciekawy temat, jakim jest pamięć tkankowa. Za ten fakt, kieruję duży ukłon w stronę Agnieszki Olejnik, gdyż to zdecydowanie element wyróżniający tę powieść na tle innych. Do tej pory nie miałam styczności z taką tematyką, a fabuła okazała się bardzo wciągająca. Ogólnie nie wiadomo, czy przeszczepione narządy mogą rzeczywiści przenosić jakiekolwiek wspomnienia, ale wiele ludzkich historii wskazuje na to, że tak. Stąd pomysł na genialną książkę. Ta tajemnica skrywana przez Oskara długo prowadzi historię i to w zupełnie innym niż oczekiwany przez czytelnika kierunek. 

Ponadto temat dotyczący młodszego brata Olgi bardzo mną wstrząsnął. Tak jakby patologie i wszystko, co złe było poza literaturą. Wątek poszukiwania uśpił moją czujność, a nagle się okazuje, że w książce pojawia się i wątek kryminalny i homoseksualny, a żeby tego było mało, pedofilski. Przyznam, że dla mnie to o wiele za dużo emocji, ale wszystko poprowadzone jest idealnie...


Książki zaskoczenie - takie lubię. Zwłaszcza takie, po których bym się tego nie spodziewała. Świetna fabuła, mocna, zaskakująca, wzruszająca i emocjonująca. Polecam każdemu, bez wyjątków. 

Wydawnictwo FILIA