piątek, 18 stycznia 2019

Ważna sprawa :)

Witam Was wszystkich, którzy tutaj zaglądacie i czytacie moje opinie. Chciałam się z Wami podzielić kawałkiem swojego prywatnego życia, które znacząco wpłynie teraz na prowadzenie mojego bloga. 
Otóż, 2 stycznia po raz kolejny zostałam Mamą, nasze Szczęście to Miłoszek :)
No i jak się domyślacie, moja doba po raz kolejny znacząco się skurczyła, a że coś musi być kosztem czegoś, to niestety muszę poświęcić czas na pisanie bloga... Z czytania nie zrezygnuję, wiadomo :) Ale na pisanie recenzji, póki co, nie będę miała czasu. 
Żeby jednak nie wycofywać się całkowicie z Różanego Gaju Słów, postanowiłam, że o książkach, które przeczytam, będę choć w kilku słowach pisała na Instagramie i Facebooku. 
Mam nadzieję, że rozumiecie :) Być może kiedyś czas pozwoli wrócić, ale na razie działalność bloga muszę zawiesić... 
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Małgosia 

Ps: Dziękuję wszystkim Wydawnictwom, z którymi mogłam współpracować. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie mi to dane :)

piątek, 21 grudnia 2018

Natasza Socha "Pokój kołysanek"

Powieści Nataszy Sochy nie są sztampowe. Tematyka jest zazwyczaj zaskakująca i intrygująca. To nie są historie oblane obyczajowym lukrem, ale zawierają w sobie gorycz życiowej prawdy. A przy tym wszystkim są naprawdę fantastyczne, choć nie zawsze łatwe. Często trzeba podczas czytania przełknąć gorzkie łzy, zwłaszcza, kiedy w bohaterach odnajdujemy samych siebie. Dzisiaj zapraszam Was na niezwykłą i wzruszającą opowieść o "Pokoju kołysanek". :)


Ta historia ma swoje korzenie w rzeczywistości. Wszystko zaczęło się w 2005 roku, kiedy David Deutchman, emerytowany nauczyciel rozpoczął rehabilitację w jednym ze szpitali w Atlancie. Pewnego dnia, po skończonych zabiegach, zatrzymał się na oddziale dziecięcym i stanął za szybą, która oddzielała go od noworodków. Nie mógł oderwać wzroku od maluchów, aż w końcu zapytał pielęgniarkę, czy dla osoby w jego wieku nie znalazłby się w szpitalu jakiś wolontariat. Wtedy też po raz pierwszy wziął na ręce malucha, który zanosił się płaczem i trudno było go uspokoić. Dziecko, głaskane i przytulane przez przypadkowego człowieka, zasnęło w końcu w jego ramionach. David został zatrudniony w szpitalu jako profesjonalny „przytulacz” noworodków, które z różnych powodów nie mogły wrócić do domu. I robi to nadal, nieprzerwanie od dwunastu lat...
„Pokój kołysanek” jest inspirowany tą właśnie historią.

Joachim ma osiemdziesiąt pięć lat i pracuje w jednym ze szpitali położniczych w Poznaniu jako wolontariusz. Początkowo zupełnie nie wiedział, jak miałby się za to zabrać, ale z czasem nie wyobraża sobie dnia bez swoich podopiecznych. Pomaga wcześniakom przetrwać najtrudniejsze chwile, tuląc, głaszcząc, kiedy nie mogą robić tego ich rodzice, jednocześnie opowiadając im historie swojego życia. Najczęściej pojawia się w nich jego największa miłość, którą zawiódł bardziej niż siebie samego.. Helena, dziewczyna, którą poznał kilkadziesiąt lat temu w domu dziecka, gdzie przez chwilę pracował. On jednak bał się odpowiedzialności i stabilizacji, chciał wolności, innego życia, podróży i świata. Dzisiaj jest sam, na nowo przeżywa swoje wspomnienia, na nowo przeżywa swoje decyzje.. Wiele się wyjaśnia, kiedy w końcu szczerze porozmawia z Marią... 


"Pokój kołysanek" to bardzo wzruszająca powieść. Po pierwsze historia Joachima. Nie powiem, nie raz sobie pomyślałam, że sam tak zdecydował, to ma na co zasłużył, ale z drugiej strony, strasznie szkoda, że nie wrócił do ukochanej, że nie posłuchał głosu serca i został w życiu zupełnie sam. Ale też wielkie ukłony dla niego za to, że podjął się wolontariatu, w którym trzeba mieć emocje na uwięzi, nie można okazywać uczuć, trzeba być wsparciem dla rodziców. Ja od razu, na samą myśl, mam łzy w oczach i wszystko wypisane na twarzy, więc wiem, że byłoby mi trudno wytrzymać w pionie. Ale Joachim ma twardy charakter... 
Po drugie losy tych wszystkich dzieciaczków, małych wojowników, zaledwie kilkusetgramowych, skazanych na maszyny i walkę własnego organizmu o każdy kolejny dzień. Dla mnie to momenty pełne wzruszeń i jednocześnie podziękowań za to, co mam. To też prośby, aby dzieci tak nie musiały cierpieć. I jednocześnie to losy ich rodziców, którzy muszą zmagać się z taką huśtawką emocji, z najtrudniejszymi decyzjami... Każdy z tych elementów sprawia, że powieść Nataszy Sochy jest oryginalna, niebanalna, ale mało tego, w tym wszystkim jest też świąteczna!
Wspomnienia z najpiękniejszych Świąt w życiu Joachima, grudniowy czas fabuły, historia Marty i jak się okazuje związanego z nią Mady... Tu nie ma choinek i kolorowych Światełek, ale jest wielka miłość, wielka walka i wybaczenie różnych osób...


Bardzo polecam Wam tę książkę. Tym, którzy znają i lubią pióro i język Nataszy, i tym, którzy jeszcze nie mieli z nimi styczności. To nie będzie zmarnowany czas. To czas pełen wzruszeń i zwrócenia uwagi na sprawy, na które często po prostu brakuje nam czasu. I jeszcze jedno, przytulajmy się, ile się da... :)

Wydawnictwo Edipresse

Gabriela Gargaś "Magia grudniowej nocy"

Chyba nikt inny nie umie tak wprowadzić w nastrój Świąt jak Gabriela Gargaś. Z wielką przyjemnością sięgnęłam po kolejną część przygód Michaliny i jej znajomych z bieszczadzkiego Złotkowa. To, co się tam dzieje, to istna magia - książka nie mogła więc nosić innego tytułu, niż "Magia grudniowej nocy". Jesteście ciekawi, co mnie tak urzekło? Zapraszam :)


Po przeżyciach lata, które mogliśmy poznać w drugiej części serii "Lato utkane z marzeń", wracamy w Bieszczady już prawie zimową porą. Sypie śnieg, a myśli bohaterów płyną ku Świętom. Nie wszystko układa się po ich myśli, ale nadzieja w nich nie gaśnie. Michalina coraz bardziej cieszy się, że zostanie mamą, liczy też na to, że jej kontakty z Przemkiem ułożą się tak, jak powinny między kobietą a mężczyzną. Amelia poza tym, że wciąż nie zamyka serca i czeka na twardą decyzję Marka, interesuje się losem dworku w Złotkowie, który przynosi nam baaaaardzo ciekawą i wzruszającą historię. Jej córka Wiktoria również postanawia walczyć o swoje szczęście. Poznajemy też nowych bohaterów, których losy również przyciągają uwagę i troskę czytelnika...

Zapytacie, co mnie urzekło? Przede wszystkim malownicze opisy zimowych, zaśnieżonych Bieszczad. Dla mnie śnieg i mróz, to wspomnienie Świąt z dzieciństwa, gdzie były one nieodłącznym elementem tej grudniowej scenerii. Wiadomo, teraz taki mamy klimat, więc tym bardziej chciałabym się znaleźć w zimowym Złotkowie. Poza tym, po raz kolejny chcę podkreśli to, jak bardzo lubię, jak subtelnie Gabrysia przedstawia relacje i uczucia między ludźmi. Owszem, kiedy trzeba, to i bohater tupnie, jak charakterna Michalina. Ale to, co się wydarza głównie w sferze miłosnej, jest zawsze pełne taktu i wielkich emocji. No i nie wspomnę już o dodatkowych świątecznych elementach - wspólna Wigilia, przygotowania do tego świątecznego czasu, pieczenie ciast, no i najważniejsze - zacieśnianie więzi i wybaczanie sobie na wzajem. To wszystko buduje piękną całość, która mam nadzieję niebawem znajdzie swój ciąg dalszy! :)


Pierwsza część tej książki wydawała mi się taka nijaka. Trochę byłam po niej rozczarowana. Ale teraz rozumiem, że to był wstęp to tego, aby historia nadal mogła się toczyć, aby emocje wciąż mogły płynąć. Druga część bardzo mi się podobała, ale to właśnie "Magia grudniowej nocy" skradła moje serce. Może jestem teraz zbyt ckliwa i tak działa na mnie ten przedświąteczny czas, ale nic na to nie poradzę. Zdecydowanie książki Gabrysi to najlepszy sposób na spokój serca i ducha, na wyciszenie się i nakarmienie dobrymi emocjami. Polecam Wam tę serię, nie tylko na Święta :)

Wydawnictwo Czwarta Strona


wtorek, 18 grudnia 2018

Alek Rogoziński "Zbrodnia w wielkim mieście"

Dla odmiany od pozycji świątecznych, a na poprawę listopadowego humoru i rozbawienie w jesiennej szarudze, postanowiłam sobie zaserwować przygodę z najnowszą powieścią naszego Króla Komedii Kryminalnej - Alka Rogozińskiego. "Zbrodni w wielkim mieście" wysłuchałam jako audiobooka i bawiłam się przy tym setnie. Jak sądzicie, dlaczego? Zapraszam dalej :)


źródło okładki: materiały wydawnictwa

Sandra, szefowa pisma "Marzenia i sekrety", jest atrakcyjną singielką i fanką Tindera. Umawia się z mężczyznami, ale bez większych rezultatów. Martyna, redaktorka w tej gazecie, to znudzona żona, która swojego męża widuje raz na pół roku, a i wtedy niewiele mają sobie do powiedzenia. Przypadkowo poznają swoje sekrety i postanawiają walczyć o swoje małżeństwo. Z kolei Iwona, graficzka, samotnie wychowuje dwójkę nastolatków z piekła rodem. Wszystkie trzy przyjaźnią się i pracują razem w niewielkim wydawnictwie prasowym. Bardzo się lubią, więc spędzają ze sobą sporo czasu.
Pewnej nocy, w czasie przymusowej, służbowej nasiadówki i po kilku kieliszkach wina, przyjaciółki wymyślają w żartach, jak popełnić morderstwo idealne i pozbyć się swojego szefa - seksisty, szowinisty i tyrana. Nie domyślają się, że ktoś ich podsłuchuje. A chrapkę na to samo ma jeszcze kilka innych osób. Po kilku dniach ktoś realizuje ich plan. Wówczas okazuje się, że osób, które miały powód, aby zabić upiornego biznesmana jest więcej niż one trzy: jego niewierna żona, bandyci, którym był winny spore pieniądze oraz jego kumpel, który dziedziczy po nim wszystkie interesy. No i kto jest mordercą?


To historia, przy czytaniu, czy przy słuchaniu której po prostu nie można się nudzić i ciężko powstrzymywać jest śmiech. Ciekawie zbudowana fabuła, doskonały język, świetne, zabawne wstawki humoru, to znaki rozpoznawcze Alka Rogozińskiego, który w "Zbrodni w wielkim mieście" po raz kolejny potwierdził, że bezapelacyjnie jest Królem Komedii Kryminalnej w Polsce. Świadczą o tym też na pewno pozytywne recenzje wielu osób i ogromna popularność tego Autora. 

Dlatego jeśli macie ochotę na książkę, która będzie jednocześnie dobrą zabawą, to wybór "Zbrodni w wielkim mieście" będzie wyborem idealnym. Ja osobiście bardzo Wam ją polecam :)

Wydawnictwo FILIA

piątek, 30 listopada 2018

Dorota Milli "Ta jedna miłość"

Mam dzisiaj dla Was opowieść o pięknej książce. Żałuję, że nie sięgnęłam po poprzednie tomy, bo na pewno były tak samo świetne, niemniej jednak "Ta jedna miłość" Doroty Milli, urzekła mnie ogromnie! Funkcjonuje również jako samodzielna powieść, więc śmiało możecie po nią sięgnąć bez znajomości wcześniejszych historii. Tylko może trochę szkoda ;) A póki co, zapraszam :)


Nie jest to typowa powieść świąteczna, choć są w niej i Święta. To powieść zimowa, nadmorska, wypełniona wieloma uczuciami, opowiadająca o wielkiej przyjaźni i niespodziewanej miłości. 
Florka, to jedna z 4 przyjaciółek, która na stałe mieszka w Londynie. Jej największą miłością jest... czekolada i  to bez niej nie wyobraża sobie życia. Tyle tylko, że ta miłość sprawia, że wciąż przybywa jej nadprogramowych kilogramów, a nie przybywa energii, by się poruszać i coś ze sobą zrobić. Z dnia na dzień wzrasta w niej uczucie nieszczęścia i samotności, co zauważają jej przyjaciółki i postanawiają reagować. Podstępem wysyłają Florentynę na wczasy odchudzające, choć ona ciągle myśli, że to wczasy pielęgnacyjne, po których wróci odmieniona. Owszem wróci, ale nie spodziewa się dlaczego. Sprytnie ukryty przez Lukrecję regulamin obozu, długo nie trafia we właściwe ręce, a kiedy w końcu tam dotrze, jest za późno na rezygnację...

To wszystko w bardzo dużym skrócie! :) Powieść liczy sobie ponad 500 stron, więc jest obszerna, ale czyta się ją sprawnie i na pewno nie będziecie miały poczucia zmarnowanego czasu. Jest zabawnie, przyjemnie, czasem współczuję się bohaterce, tylko po to, by za chwilę mieć ochotę kopnąć ją w tyłek, by wzięła się do pracy. Na szczęście na jej drodze pojawia się surowy trener, który nie zamierza odpuścić pannie Mazurek, przy okazji zdradzając jej swoje zamiłowanie do legend i mitów...


Oczywiście pojawia się też wątek miłosny. I jest to najbardziej wzruszająca historia, jaką ostatnio czytałam. Świetnie zbudowany i prowadzony. Dodatkowo sceneria zimowego morza, tło historyczne i sam charakter Florki sprawiają, że ta relacja urzeka i chwyta za serce. To powieść o pokonywaniu samej siebie, o walce i gonitwie za marzeniami, w końcu o wierze w to, że miłość czeka na każdego z nas. Dla mnie jest to osobiście bardzo bliska historia. Wielokrotnie odnajdywałam we Florce siebie samą. Może dlatego tak bardzo się wzruszałam?

Tak, czy owak :) Z całego serca polecam Wam tę czarodziejską powieść, która skradnie Wasze zimowe wieczory. Na pewno nie poczujecie upływu czasu, a tym bardziej jego straty. Mam nadzieję, że i Wy wiele w niej znajdziecie z Was samych. To bardzo krzepiące i budujące. Dziękuję Pani Doroto!

Wydawnictwo FILIA


wtorek, 27 listopada 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska "Okruchy dobra"

Bardzo lubię ten duet pisarski :) Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska skradły moje serce dwoma tomami "Ogrodu Zuzanny", więc teraz nie mogłam sobie odpuścić i musiałam poznać ich świąteczną opowieść "Okruchy dobra". No i... po raz kolejny Autorki mnie urzekły. Piękne świąteczne historie, które prowadzą tak różnych bohaterów do jednego wigilijnego, krakowskiego stołu... Magia :) Jeśli chcecie poznać szczegóły, zapraszam dalej!


Ta bożonarodzeniowa książka to zbiór historii siedmiorga bohaterów, których ostatnie przedświąteczne dni zaprowadziły do jednego stołu i krakowskiej kamienicy. Każda z opowieści wzrusza, czasem bawi, często chwyta za serce. 

Jowita zupełnie nie rozumiała, dlaczego mąż po wyjeździe za granicę, zerwał kontakt z nią i ich córeczką. Na początku wysyłał pieniądze, dzwonił, odwiedzał je, a z czasem całkowicie ucichł. Dla kobiety było to bolesne i niezrozumiałe, a córka w ogóle nie chciała myśleć o tym, że taty nie będzie w domu na Święta. W końcu miała tylko 5 lat i po swojemu rozumiała świat. W zupełnej biedzie i beznadziei dziewczyny miały czekać na pierwszą Gwiazdkę, gdy w bramie zauważyły cień kogoś niby im bliskiego, a jednak dalekiego...

Dla Anny mają to być pierwsze Święta po rozwodzie. Już wcześniej zaplanowała, że spędzi je na ciepłej plaży, popijając malibu... Jednak zbiegi kolejnych wydarzeń sprawiły, że drinki miała popijać w domu, przy śledziu, bez rodziny. Nie stało się to jednak, a wszystko za sprawą jednego mandatowego upomnienia..

Małgorzata jest specyficzną osobą, która miewa sporadyczny kontakt ze swoją córką. Kobiety nie umieją ułożyć swoich relacji, nawet po śmierci jej męża, ojca Urszuli. Kartki wysyłane kilka razy w roku, miały stanowić namiastkę kontaktu. Dopiero przedświąteczne zwierzenie zaprowadzą obie kobiety tam, gdzie dawno powinny znaleźć się obie...

Roman samotnie wychowuje syna. Jego żona zginęła w wypadku, o który ciągle syn go obwinia. Ich relacje są tak trudne, że aż bolesne. Prezenty nie zastąpią dziecku miłości i bliskości. Nic nie wskazuje na to, aby miały się zmienić, aż do wieczoru, kiedy poznają Annę...

Szymon wciąż musi zmagać się z porównywaniem go do kuzyna Marka. Wiele osób stara się mu udowodnić, że nigdy nie dorośnie mu do pięt. Mimo, że wychodzi na swoje, ma żonę i dobrą pracę, sam czuje, że coś jest nie tak. Wplątuje się w sytuację beznadziejną, z której trudno znaleźć wyjście, aby nikogo nie zranić. Niespodziewanie wsparcie znajduje u dawno niewidzianej ciotki Małgorzaty...

Karolina mimo młodego wieku, wiele przeszła w swoim życiu. Choroba zweryfikowała wiele spraw w jej życiu, pokazała, ile warte są słowa i zapewnienia o miłości. Myślała, że związek kosztem kogoś da jej szczęście. W porę jednak przejrzała na oczy i zauważyła, ile dobra może uczynić wokół...

Ignacy miał jedną wielką miłość - swojego dorożkarskiego konia Adasia. Choć był bardzo biedny, to właśnie przewożenie ludzi sprawiało mu największą radość. Dbał o konia z całego serca, ludzi wspierał dobrym słowem, zupełnie się nie spodziewając, że dobro wróci ze zdwojoną siłą i magią w wigilijny wieczór...


Muszę przyznać, że ta książka bardzo mnie urzekła. Zaśnieżony, świąteczny krakowski rynek to jedno z moich ulubionych miejsc zimą. Historie bohaterów wzruszyły mnie wielokrotnie, wiele uświadomiły i wlały sporo ciepła w moje serce. Pokazały, że w ten świąteczny czas nikt nie chce być samotny i opuszczony. Ale chyba nikt z nich nie przeczuwał, że drobne odruchy serca sprawią, że dobro do nich powróci i to właśnie w tę wigilijną, magiczną noc, w którą nikt z nich nie został sam. To pokazuje, jak wiele możemy zyskać, sami dając innym choć odrobinę z siebie, rezygnując z własnego egoizmu, aby otworzyć się na drugiego człowieka.

Polecam Wam tę książkę z całego serca! 
A za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B. :)


Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska "Dwanaście życzeń"

Wiem, że już od kilku tygodni na wielu blogach królują recenzje książek świątecznych. W ogóle w Polsce chyba pojawił się nowy trend, ponieważ ilość świątecznych historii wydana w tym roku jest rekordowa jak do tej pory, a rynek obserwuję od kilku lat. To fajnie! Ja bardzo lubię czytać opowieści związane z Bożym Narodzeniem, ale zdaję sobie sprawę, że i tak nie jestem w stanie poznać ich wszystkich. Przeprowadzam więc selekcję. A poza tym, no wydawanie ich w październiku, to już chyba gruba przesada, dlatego u mnie recenzje będą się pojawiały dopiero teraz - powoli, ale mam nadzieję systematycznie do Świąt. Nawet listopad to dla mnie trochę za szybko, ale ze względu na ilość,przełamałam się. W związku z tym zapraszam Was do pierwszej historii skupionej wokół Świąt, autorstwa Karoliny Głogowskiej i Katarzyny Troszczyńskiej - "Dwanaście życzeń" od Wydawnictwa WAB. Proszę dalej :)


Powieść duetu Karoliny Głogowskiej i Katarzyny Troszczyńskiej, to zbiór historii kilku osób, które przeżywają w różny sposób swoje mniej lub bardziej pokomplikowane życie, po to, aby koniec końców, zaznać spokoju, dobroci i przyjaźni. Chyba żaden z bohaterów nie spodziewał się, że spędzi Święta właśnie w ten sposób, choć fabuła książki to zaledwie kilka dni. 

Dagna za nic w świecie nie chciała pojechać do domu na Święta. Wyrwała się do wielkiego miasta, pracowała w telewizji, jak tylko mogła uciekała od rodzinnych spędów, podczas których wciąż musiała wysłuchiwać, że jest sama, oraz tego, jak jej siostra wypomina, że tylko ona zajmuje się rodzicami, nie mogąc liczyć na pomoc Dagny, choć sama ma czworo dzieci, którym musi poświęcić czas, a przecież ona też pracuje. Przypadek, a właściwie "cud" sprawia, że dziennikarka jednak musi pojawić się w rodzinnych Kaczorach, by stworzyć świąteczny reportaż. Cud znika, ale życie otwiera kobiecie oczy na wiele spraw... Jej siostra - Bogusia również zaczyna w końcu dostrzegać wiele spraw, których w pośpiechu codzienności po protu nie widziała. A szczera rozmowa sióstr, pomaga im obu wiele zrozumieć...

Pola miała w Święta zostać najszczęśliwszą żoną na świecie. Jednak nie została, narzeczony się rozmyślił, a w dodatku szybko pocieszył. Pani weterynarz musiała więc jakoś przełknąć gorycz porażki, ale wcale nie przyszło jej to łatwo... wręcz przeciwnie, wpadła w totalny dołek. Wigilia choć miała być rodzinną kolacją, na której lepiej się poznają z przyrodnią siostrą, odciągnęła się w czasie. I jak to dobrze, że czuwał nad nią sąsiad i ukochana babcia...


Wszystkie wydarzenia mają miejsce w ciągu kilku przedświątecznych dni, ale mimo tego, czytając książkę, jakoś nie do końca poczułam magię Świąt. Owszem, fabuła była dosyć ciekawa i fajnie się zakończyła, ale książka nie wprowadza na pewno atmosfery świątecznej. Boże Narodzenie, to jedynie tło dla głębokiej powieści obyczajowej, a ten aspekt akurat mi się podoba. Sylwetki kobiet i ich historie na pewno spodobają się wielu z Was. Jest to też na pewno powieść dla kobiet w każdym wieku, gwarantuję. 

Jeśli macie ochotę sięgnijcie po tę książkę. Ta listopadowa szaruga, to być może najlepszy moment. Książka na pewno umili Wam czas i jeszcze maksymalnie nie wprowadzi w szał choinkowo-wigilijny ;)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu w.a.b :)


piątek, 16 listopada 2018

Anna Szczypczyńska "Dzisiaj śpisz ze mną"

Na początku zastanawiałam się, kto mnie namówił na tę książkę. Prowodyrów na grupie Ona czyta byłe wielu, więc dałam się przekonać i włączyłam audiobooka. Zaczęłam słuchać i przyszło wielkie rozczarowanie. Ale, że nie lubię rezygnować z zaczętych książek, to zmusiłam się do wysłuchania całości. Jak sądzicie, jak wypadła książka Anny Szczypczyńskiej "Dzisiaj śpisz ze mną"? Zapraszam :)


źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/Zapowiedzi

A więc, zacznijmy od fabuły. Nina zdaje się mieć ułożone życie: kochającego męża, śliczne córki, stabilizację zawodową i życiową. I wtedy, w najmniej oczekiwanym momencie ten spokój burzy Jan, młody i przystojny mężczyzna, który sprawia, że  Nina znów czuje się piękną i zmysłową kobietą. I choć broni się przed rodzącą się namiętnością, to nie może uwolnić się od marzeń o Janie. To on przypomniał jej jaka była kiedyś. To on uwolnił tęsknotę za tą dziewczyną, którą była zanim weszła w rolę żony i matki. Targana emocjami, poczuciem odpowiedzialności i namiętnością, kobieta dojrzewa do podjęcia tej jedynej, właściwej decyzji. Jednak czy jest to możliwe? Czy w tej sytuacji jest tylko jedno dobre rozwiązanie? Czy odpowiedzialność za rodzinę zawsze musi oznaczać rezygnację z marzeń? Czy miłość usprawiedliwia każdą decyzję? A może przeciwnie, to miłość właśnie wymaga poświęceń?

Powiem tak, jestem zaskoczona, tym, jak zmienia się książka. Początkowo wspomnienia z młodości, które niczym nie urzekają, ot po prostu historie z dawnych lat. Kiedy jednak wchodzą momenty opowiadające o tym, co dzieje się współcześnie, jest o wiele ciekawiej. Zdaję sobie sprawę, że bez przeszłości, nie byłoby dnia dzisiejszego, ale jakoś nie podobało mi się przenikanie tych światów. Ciężkie to dla mnie było. Choć może i wpływ na to miała lektorka aplikacji, która jak dla mnie zupełnie do tej powieście nie pasuje. Nie wiem, może źle to odczytałam, ale książka podoba mi się tylko częściowo i myślę, że wpływ na to miała też postać audiobooka. 

Warto wspomnieć też o tym, że Autorka fajnie poradziła sobie ze scenami erotycznymi w powieści, choć nie jest to mega gorący erotyk. Jest to książka, która bardziej pasuje jako przerywnik. Jest lekka, subtelna, ale bez większego wow. Dużym plusem na pewno jest to, że wiele kobiet będzie się utożsamiało z Niną i zastanawiało, czy postąpiłyby podobnie. Z pewnością jest to powieść bardzo kobieca.

Jeśli macie ochotę na coś kobiecego, nowoczesnego, ale nie do końca wymagającego, to ta książka będzie dla Was. Doradzam raczej wersję papierową, dla mnie audiobook w storytel, to nieporozumienie. Po raz pierwszy tak trudno słuchało mi się książki. 

Wydawnictwo FILIA

Magdalena Witkiewicz "Nie ma jak u mamy"

Chcąc przeczytać nową książkę Magdaleny Witkiewicz "Nie ma jak u mamy", musiałam nadrobić poprzednie tomy z serii "Dobre myśli". Wcześniej jakoś nie sięgałam po opowieści o Milaczku, bo wydawały się nie dla mnie. Ale w te wakacje miałam czas, żeby słuchać książek, więc nadrobiłam całą serię słuchając audiobooków. Jesteście ciekawi, jak mi się podobały wszystkie książki z tej serii? Zapraszam dalej :)



Kiedy Magdalena Witkiewicz oddawała czytelnikom swój debiut w postaci "Milaczka", nie spodziewała się, że to będzie właśnie początek jej nowej drogi życiowej, że będzie pisarką. Ale na szczęście dla nas - czytelników, tak się właśnie stało :) Uwielbiam książki Magdy, spotkania z nią, to jak utrzymuje kontakt ze swoimi fanami. Cieszę się, że popełniła "Milaczka" i wiele następnych książek...

Jak już pisałam nadrabiałam zaległości, jeśli chodzi o serię "Dobre myśli" i tak oto po kolei wysłuchałam "Milaczka", "Panny roztropne" i "Szczęście pachnące wanilią". To naprawdę zabawne książki opisujące miłosne perypetie Mileny, która w poszukiwaniu szczęścia doświadcza wielu zabawnych, ale i trudnych historii. Dodatkowo przeplatają się losy jej ciotki Zofii Kruk, która jest komiczną postacią i zdecydowanie moją ulubienicą, oraz Bachora, czyli Zuzanny, która rośnie razem z poszczególnymi fabułami. Oczywiście w każdej książce zawarte są jeszcze inne historie, po które po prostu musicie sięgnąć. Tyle o serii, a teraz do rzeczy!


źródło okładki: materiały wydawnictwa

Jak się okazało, historię Mileny, Zofii i Zuzanny pokochało wiele kobiet czytelniczek. W związku z tym, z okazji 10-lecia swojej pracy twórczej, Magdalena postanowiła stworzyć kontynuację tej znamienitej serii. Tak oto w ręce spragnionych Polek trafiła nowa książka "Nie ma jak u mamy". 
Wiele osób chciało sprawdzić, co wydarzyło się przez ten czas u ekscentrycznej Zofii Kruk, jak potoczyły się losy Milaczka i na kogo wyrosła rezolutna sąsiadka zwana Bachorem.

Milena nie spodziewała się, że kiedy zaczyna się kryzys wieku średniego, wiele się zmienia. Czy wówczas jedwabna piżama to odpowiedni strój by wystąpić przed własnym szefem, choć dla niej takie wystąpienia, to nie pierwszyzna, i czy łatwo jest zwolnić nianię i wdrożyć „Projekt Matka”. Przed naszą bohaterką pojawiły się nowe wyzwania, którym musiała stawić czoła.
Ale nie tylko przed nią, powieść bowiem opowiada losy kilku kobiet, które w różnym wieku zmagają się z różnymi problemami. I choć wydaje się, że te kobiety są jedną z nas, to nic bardziej mylnego, to właśnie te historie pokazują, jak bardzo się różnimy. 

Bohaterki książki: Milena, Kamila, Edyta i Aniela są matkami z różnym stażem, są zamężne lub po przejściach. Każda z nich ma własne zmartwienia i problemy, każda niesie  bagaż codziennych kobiecych kompleksów i marzeń. Ale właśnie dzięki portretom tych kobiet możemy dowiedzieć się, jak ważne w naszym życiu jest znalezienie własnej szuflady i wypełnienie jej tym wszystkim, co kochamy i o czym marzymy. Bo najważniejsze, to ukochać samą siebie, obdarzyć taką miłością, by łatwiej było nam dzielić się nią z innymi, by łatwiej było dawać innym szczęście. Bez tego nie da się pójść naprzód. A przecież kobieta najbardziej szczęśliwa jest wtedy, kiedy szczęśliwi są ludzie wokół, zatem musi zacząć od siebie!

Magda w powieści porusza wiele ważnych spraw. Pod powłoką świetnego humoru, komizmu, przerysowania, zmieściła tyle trudnych kwestii, tyle spraw, których nie chcemy zauważać, które odkładamy na później. My kobiety lubimy komplikować sobie życie, ale po co? Wiadomo, że wiele spraw, każda z nas przeżywa inaczej, ale nie ma jednego sprawdzonego przepisu na szczęście. Pokochać siebie i ruszyć naprzód, to najlepsza droga do odnalezienia dobra w sobie i innych ludziach, nawet tych, którzy nam spowszednieli. 

"Nie ma jak u mamy" to książka, która jest naładowana pozytywnymi emocjami. Jest mądra i zabawna. O kobietach i dla kobiet. Kiedy ją przeczytasz, będziesz chciała przytulić tych, których kochasz. Kobiety mają w sobie ogromną siłę, choć tak bardzo się różnią. Nauczmy się to dostrzegać, a wtedy na pewno spotka nas szczęśliwe zakończenie!

Magdaleno, spóźnione, ale szczere gratulacje i najlepsze życzenia z okazji Twojego jubileuszu!
Chcemy więcej, to pewne! :)


Książek wysłuchałam w aplikacji Storytel ;)

Wydawnictwo FILIA

środa, 7 listopada 2018

Corinne Michaels "Powiedz, że zostaniesz"

Nie myślcie sobie, że czytam tylko polską literaturę, choć nie zaprzeczam, że tę kocham najbardziej. Są jednak takie zagraniczne książki, po które sięgam w ciemno. Autorką takich książek jest między innymi Corinne Michaels, której "Powiedz, że zostaniesz" to świetna historia miłosna pełna drugich szans i możliwości, których nikt się nie spodziewał. To bardzo emocjonalna książka, która wzrusza i porusza do głębi. Zapraszam!




Mąż Presley podjął niesamowicie egoistyczną i podłą decyzję. W jej konsekwencji, kobieta wraz z dziećmi zmuszona jest wrócić do swojego rodzinnego domu. Niekoniecznie jej się to podoba. Nie po to stamtąd uciekła, żeby teraz wracać i jeszcze prosić się o pomoc... Nie tylko musi się uporać z tym co zrobił jej mąż, ale musi się zmierzyć z obecnością swojej szkolnej miłości. 

Presley i jej szkolna miłość Zachary, nie widzieli się od ponad siedemnastu lat. Teraz obydwoje muszą stawić czoła temu, co wydarzyło się wiele lat temu. Ona jest obecnie 35 - letnią kobietę i ma dwójkę dwunastoletnich bliźniaków, Logana i Caydena. Stara się znaleźć spokój po sytuacji, w której postawił ją mąż. Ale kiedy próbuje stanąć na nogi, do jej życia powraca Zach - chłopak, bez którego kiedyś nie wyobrażała sobie życia, w końcu planowali je wspólnie. Wszystkie wspomnienia powracają i ona nie umie sobie z nimi poradzić. Z jednej strony zdaje sobie sprawę z tego, że jej uczucia wobec Zacha nigdy nie minęły, ale z drugiej, nie jest w stanie zapomnieć tego co jej zrobił... Teraz to do niej należy podejmowanie decyzji. Tyle, że on jest w nowym związku, a jego partnerka nie zamierza wypuścić z rąk łakomego kąska, jakim jest Zachary...
On z kolei, nie spodziewał się, że kiedykolwiek zobaczy swoją ukochaną Pres... Przez wszystkie lata, które minęły od ich rozstania, bardzo żałował decyzji, którą wtedy podjął. Wie, że teraz dostał szansę na naprawienie wszystkiego, ale czy nie jest za późno?



Nie da się ukryć, że chemia między głównymi bohaterami jest ogromna. To, co ich łączy, jest dla czytelnika wręcz namacalne. Razem z Presley doświadcza się wszystkich emocji, które jej towarzyszą. Począwszy na historii, która rozegrała się w jej domu na północy, a skończywszy na wszystkich spotkaniach z dawną miłością w Bell Buckle. Nikt z nich się nie spodziewał, że jeszcze raz będą mogli sobie spojrzeć w oczy, że będą mogli sobie wszystko wykrzyczeć, po to, aby wyjaśnić motywy postępowania wiele lat temu. Życie ich zaskoczyło, ale serca wciąć czuły to samo. Tyle, że teraz jest inaczej, są chłopcy, jest Felicia i przeszłość, która bardzo uwiera kobietę. Czy przeznaczenie zawsze znajdzie sposób na to, aby dać o sobie znać?

"Powiedz, że zostaniesz" to bardzo emocjonalna, momentami przygnębiająca, ale i budująca historia miłości. Jest świetnie napisana, porusza tak, że czuje się ją razem z bohaterami. Miłość, złość, pożądanie, namiętność - to wszystko znajdziecie w tej powieści. Czasem człowiek dla człowieka jest trucizną, ale jest też dla niego jedynym antidotum....

Polecam Wam tę książkę, jak i poprzednie tej Autorki!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł :)